logo
Niedziela, 17 października 2021 r.
imieniny:
Antonii, Ignacego, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Jerzy Gogola OCD
Mała droga św. Teresy
Zeszyty Karmelitańskie
 
fot. Teresa z Lisieux, nowicjuszka w wieku 16 lat | archiwum Karmelu w Lisieux


Problem nazwy

 

“Droga” na polu duchowości dotyczy procesu uświęcenia, dokonującego się w czasie ziemskiego życia wierzącego i wskazuje na potrzebę dążenia do określonego celu. Chrześcijanin powołany jest do przebywania drogi od niebytu do pełni bytu, od sytuacji śmierci do sytuacji życia w całej pełni, od sytuacji wrogości względem Boga do sytuacji zjednoczenia przemieniającego w miłości. Taki jest cel jego duchowej drogi. Cały proces uświęcenia zmierza ku temu, by świętość Boga, otrzymana na chrzcie świętym, stała się świętością człowieka do tego stopnia, by go przemieniła zarówno wewnętrznie, jak i w jego sposobie bycia. Jakikolwiek przymiotnik czy inny określnik, postawiony przy rzeczowniku “droga”, dotyczy z natury rzeczy sposobu dochodzenia do chrześcijańskiej pełni i bliżej go określa.

 

Doskonałość jest jedna w swej istocie i polega na osiągnięciu wysokiego stopnia miłości. W jego osiąganiu nikt nie ma ulgowej taryfy.

 

Wychodząc od ogólnych prawideł rozwoju życia duchowego, można uniknąć już na początku wielu nieporozumień dotyczących przymiotnika “mała”, postawionego przy “drodze” Teresy z Lisieux.

 

Przedmiotem niniejszego wykładu jest “droga” do świętości, przy której ona zechciała postawić kilka przymiotników, a jednym z nich jest “mała”.

 

Pełna nazwa sposobu osiągnięcia wzniosłej świętości przez Teresę w przyjętej powszechnie wersji brzmi: “Mała droga dziecięctwa duchowego”. Kościół w sposób oficjalny przyjął tę doktrynę. Według niemal jednoznacznej interpretacji terezjologów tak rozbudowana formuła nie jest błędna. Należy jednak poczynić niektóre uwagi w tym względzie:

 

1. Wyrażenie “mała droga dziecięctwa duchowego” nie wyszło spod pióra św. Teresy, co nie znaczy, że nie należy do niej. Po raz pierwszy pojawia się ono zanotowane w Novissima verba pod datą 12 lipca 1897 roku, które zebrała m. Agnieszka od Jezusa, dopiero w wydaniu siódmym Dziejów duszy z 1907 roku. Pojawia się jako sekret Teresy, przez długi czas noszony przez nią w sercu.

2. Rozpoczynanie studium małej drogi od obrazu dziecka jest kuszące i instynktownie każe sięgać do tekstu Mateusza: “Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (18,3). Ten werset uważany przez wielu studiujących doktrynę Teresy za podstawowy nie jest nigdy cytowany przez Teresę ani w Autobiografii, ani w listach. Ceną, jaką się płaci za łatwość przekazywania doktryny przez obraz jest danie się zwieść tej łatwości, zaniedbując wniknięcie w głąb doktryny. Przeglądając literaturę, jaka powstała w minionych dziesięcioleciach na ten temat, zdajemy sobie sprawę, jak to się sprawdza, jak istotnie trudno jest oprzeć się sugestywnemu obrazowi dziecka i do końca odczytać myśl Teresy. Z ust Teresy podczas ostatniej choroby wychodziły stwierdzenia typu: “to nie to”, “ciągle się mylą”, a były to słowa kierowane nawet do jej rodzonych sióstr, które znały ją lepiej od innych.

 

Kiedy pewnego dnia Maria zapytała ją: “…jesteś więc dzieckiem?”, zrobiła poważną minę i odpowiedziała: “Tak, ale… dzieckiem, które jest starcem”.

 

Lucien-Marie daje tytuł jednemu ze swych artykułów: “dziecięctwo połączone z dojrzałością” i cytuje słowa Piusa XII do arcybiskupa Lisieux, że “Dziecięctwo duchowe odróżnia od naturalnego to, że cechuje je dojrzałość w nadprzyrodzonym osądzie, inspirowanym przez wewnętrznego Mistrza: Nie bądźcie dziećmi w swoim myśleniu, lecz bądźcie jak niemowlęta, gdy chodzi o rzeczy złe” (1 Kor 14,20). M. Agnieszka również przestrzega przed rozumieniem dziecięctwa Teresy w ścisłym znaczeniu. Jeżeli Teresa posługuje się terminem “dziecięctwo”, to jedynie w tym celu, by użyć pewnej analogii i być lepiej rozumianą. Warto tutaj mocno podkreślić fakt, że najpierw było odkrycie małej drogi, a dopiero później poszukiwanie środka wyrazu dla jej przekazania. Obraz dziecka i jego specyficznych cech służy do zobrazowania pewnych typowych postaw człowieka, idącego małą drogą, ale nie wyraża całej doktryny.

 

A. Combes zauważa, że tekst Mt 18,3 znajduje się dopiero w poezji z 21 października 1895 roku, w strofie 9. Jednakże trzeba zauważyć, że strofa ta stanowi całość liczącą 33 strofy, z których każda zawiera jakieś wspomnienie ewangeliczne, jakąś szczególną relację Teresy i Jezusa, jej Umiłowanego. Niektóre z tych strof wyśpiewują wspaniałość stanu Oblubienicy przemienionej wewnętrznie przez zjednoczenie eucharystyczne, np. strofa 20, stąd nic nie upoważnia nas do wyrwania z kontekstu tej jednej strofy nawiązującej do Mt 18,3, by dopatrywać się doktryny o dziecięctwie duchowym. Teresa mówi tam, że i ona oczekuje czułości Jezusa, że Jego obecność sprawi, iż będzie mogła praktykować cnoty malutkich. Z poezji wcale nie da się wyciągnąć wniosku, że Teresa bardziej czuła się dzieckiem Ojca niebieskiego niż Oblubienicą Chrystusa, może raczej łatwiej byłoby wywnioskować coś przeciwnego.

 

3. “Małość” odniesiona do drogi jest czymś innym, niż “małość” odnoszona do Teresy. Będąc najmłodsza z rodzeństwa w naturalny sposób mówiła o sobie jako o “małej Teresie”. Mnożyła diminutywy w rodzaju, “mały kwiatek”, “mała perełka” (Dd, 355), “mała królewna”, “mała mrówka”, “mały promyk słońca”, “ziarenko piasku” (Dd 341. 342). Sam nagłówek rękopisu A brzmi: “Wiosenne dzieje białego kwiatuszka”. To słownictwo przenosi nawet na innych. O 24 letniej Celinie powie “mała kropla rosy”. Wobec mnóstwa tego rodzaju terminologii, przy powierzchownej lekturze, łatwo osądzić wszystko jako infantylne. Tymczasem, równolegle do tego słownictwa znajdziemy terminy wyrażające wielkość i wzniosłość. Gdy Teresa miała dziesięć lat Maria powiedziała jej pewnego dnia, że Bóg zamiast dać jej poznać cierpienie “powinien nieść ją zawsze na ramionach jak małe dziecko”. Tymczasem Teresa już nazajutrz sprzeciwia się tej dziecięcej perspektywie, czując jak jej serce płonie miłością, i jest pewna, że zachowane są dla niej liczne krzyże. A po łasce Bożego Narodzenia 1886 roku Teresa czuje się umocniona przez Jezusa, odważna, uzbrojona i od owej chwili szła od zwycięstwa do zwycięstwa, idąc krokami olbrzyma.

 

W roku następnym napisze: “Zawsze serce moje zwracało się ku temu co wielkie, co piękne; w tym zaś okresie pojawiło się u mnie niezwykłe pragnienie wiedzy” (Dd 113).

 

Teresa pisze dalej o swojej wielkiej przemianie której dokonał Bóg, a nie są to bynajmniej sprawy infantylne, myśli płytkie i dziecinne:

 

“«Przechodząc koło mnie Jezus spostrzegł, że nadszedł czas, by mnie umiłował; zawarł ze mną przymierze i stałam się Jego… rozciągnął na mnie swój płaszcz, przyodział mnie suknią haftowaną, dał mi naszyjniki i bezcenne ozdoby… żywił mnie mąką najczystszą, miodem i oliwą w obfitości. Stałam się więc piękną w jego oczach i dał mi moc królowej»!…” (Dd 113).

 

Już w roku 1887 jest przekonana, że otrzymuje łaski porównywalne z łaskami otrzymywanymi przez wielkich świętych (por. Dd 116).

 

Mała, bo czternastoletnia Teresa, otrzymuje głębokie zrozumienie Bożej miłości.

 

“Ach! gdyby tak uczeni, poświęcający całe życie na zdobywanie wiedzy, przyszli mnie zapytać, byliby niewątpliwie zdumieni, widząc jak czternastoletnie dziecko pojmuje tajemnice doskonałości, tajemnice, których cała ich wiedza nie jest w stanie odkryć, bo aby je posiąść trzeba być ubogim w duchu!…” (Dd 117).

 

Po wstąpieniu do Karmelu, od 1888 do 1894 roku, Teresa pisze do Celiny 20 listów i zachwyca się w nich tym, co w chrześcijaństwie jest największe i najwznioślejsze; zamieszcza m.in. urywek Modlitwy duszy rozmiłowanej w Bogu św. Jana od Krzyża: “Wszystko jest moje”. Ale to jeszcze nie wszystko, w 1895 roku Teresa poświęca się Miłości Miłosiernej Boga, by sam Bóg stał się jej świętością.

 

Wszelka interpretacja małej drogi, która pomniejszałaby duchowo, moralnie czy fizycznie Teresę, traktowała jako pójście łatwiejszą drogą, czy dobrą dla ludzi przeciętnych i letnich w życiu duchowym, jest nie do przyjęcia, gdyż jest fałszywa.

 

Jest jednak coś w małej drodze, co każe jej sięgać do analogii dziecięctwa.

 

Istotne elementy małej drogi


Teresa opisała odkrycie małej drogi w czerwcu 1897 roku, redagując manuskrypt C. Dokonało się ono ostatecznie między 14 września 1894 roku, kiedy do Karmelu wstępuje Celina, przynosząc ze sobą zeszyt z przepisanymi tekstami ze Starego Testamentu, a przed upływem 1895 roku.

 

Kluczowymi pojęciami będącymi na przeciwległych sobie krańcach, które znaczą drogę Teresy są: “wzniosły ideał” oraz “doświadczenie niemocy”.

 

Teresa poczuła się bardzo wcześnie zaproszona przez Boga do kontemplacji i pragnienia rzeczy najwyższych. Odkrycie małej drogi nie było znalezieniem kompromisu pomiędzy wzniosłym ideałem a marnymi ludzkimi środkami. Polegało ono na znalezieniu prawdziwego rozwiązania zgodnego z naturą objawienia i prawami uświęcenia.

 

Zdaniem A. Combes rozwiązanie to przyszło jako:

 

jedyna możliwość realizacji powołania do wzniosłej świętości i wypełnienia zadań formacyjnych,
odpowiedź Boga wyzwalająca ją z bolesnych wewnętrznych kryzysów, które miały potrójną postać: skrupuły, niepokój, lęk,
ostateczne słowo jej wiary i miłości.


Zmaganie się z wewnętrznymi trudnościami, z zadaniami formacyjnymi i z własnym powołaniem do świętości szło w parze i przyczyniało się do owego życiowego odkrycia, jakim jest mała droga. Zarówno wyzwolenie z wewnętrznych kryzysów, jak i znalezienie właściwego sposobu formacji nowicjuszek pracowało na owo odkrycie.

 

Wyliczymy elementy małej drogi na podstawie opisu w Manuskrypcie C, nie wnikając w analizy długich procesów życiowych, które doprowadziły do ich wyłonienia.

 

Conrad De Mester wymienia 5 elementów: pragnienie świętości, niemożność osiągnięcia jej własnymi siłami, wewnętrzna pewność, że pragnienia pochodzą od Boga, odkrycie zobrazowane windą, potwierdzenie przez Pismo święte. A. Combes – piszący wcześniej – analizując ten sam tekst, wyciąga lekko różniące się od wspomnianego autora wnioski. Sumując ich wyniki otrzymamy siedem elementów.

 

Oto wyjściowy tekst:

 

“Ty wiesz, moja Matko, że zawsze pragnęłam być świętą, ale cóż! kiedy porównuję się ze świętymi, stwierdzam nieustannie, że między nami ta sama różnica, jak między niebotyczną górą, a zagubionym ziarnkiem pasku, deptanym stopami przechodniów. Lecz zamiast zniechęcać się, mówię sobie: Dobry Bóg nie dawałby mi pragnień nierealnych, więc pomimo że jestem tak małą, mogę dążyć do świętości. Niepodobna mi stać się wielką, powinnam więc znosić się taką, jaką jestem, ze wszystkimi swymi niedoskonałościami; chcę jednak znaleźć sposób dostania się do Nieba, jakąś małą drogę, bardzo prostą i bardzo krótką, małą drogę zupełnie nową. Żyjemy w wieku wynalazków, nie ma już potrzeby wchodzić na górę po stopniach schodów; u ludzi bogatych z powodzeniem zastępuje je winda. Otóż i ja chciałabym znaleźć taką windę, która by mnie uniosła aż do Jezusa, bo jestem zbyt mała, by wstępować po stromych stopniach doskonałości” (…) “Windą, która mnie uniesie aż do Nieba, są twoje ramiona, o Jezu! a do tego nie potrzebuję wzrastać, przeciwnie, powinnam zostać małą, stawać się coraz mniejszą” (Dd 211-212).

 

1° Pragnienie świętości.
Mała droga stanowi ukoronowanie poszukiwań środka do osiągnięcia tych pragnień. Nie ulega wątpliwości, że pragnienie świętości pokrywa się z pragnieniem miłowania Boga bez miary.

2° Stwierdzenie własnej bezsilności.
Dla Teresy być świętym to być podobnym do któregoś ze świętych kanonizowanych. Porównanie siebie z którymkolwiek z nich nie jest pocieszające. Teresa widzi ogromną różnicę pomiędzy znanymi świętymi a sobą. Wniosek z tego porównania jest jeden: taka świętość jest dla niej niemożliwa!

3° Nie zniechęcanie się.
Jest to stała cecha jej ducha, znana nam jeszcze z czasów jej pierwszej komunii świętej. Jakkolwiek samo nie poddawanie się trudnościom nie jest jeszcze rozwiązaniem problemu to jednak jest nieodzownym warunkiem dalszych poszukiwań.

4° Wewnętrzna pewność, że pragnienia pochodzą od Boga.
To przekonanie musiało również w niej żyć od dawna, gdyż od dawna żyła w Bożym świetle. Bóg będąc Miłością Miłosierną nie dręczyłby człowieka, dając mu nierealne pragnienia.

5° Poszukiwanie innego niż dotychczas sposobu osiągnięcia świętości. Chce znaleźć inną drogę, bo dotychczasowa nie dała jej rezultatów. I oto znalazła ją i porównuje do, nowego wówczas, wynalazku windy.
“Chciałbym znaleźć a taką windę, która by mnie uniosła aż do Jezusa, bo jestem zbyt mała, by wstępować po stromych stopniach doskonałości”. W przeciwieństwie do trudu wstępowania po schodach winda bez wysiłku ze strony człowieka wynosi go na określone piętro. Winda obrazuje właśnie małą drogę, prostą i krótką. Teresa odkrywa teologiczną prawdę, że człowiek o własnych siłach nie jest w stanie osiągnąć całkowitego zjednoczenia z Bogiem. A. Combes wyciąga stąd wniosek, że mała droga Teresy jest drogą mistyczną, w szerokim tego słowa znaczeniu, tzn. droga, na której człowiek pozwala Bogu działać. Znając definicję życia mistycznego trudno nie zgodzić się z takim wnioskiem.

6° Potwierdzająca odpowiedź Pisma świętego.

“Spodobało się Jezusowi wskazać mi jedyną drogę, która wiedzie w sam Boski żar; tą drogą jest zaufanie małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach swego Ojca… «Jeśli kto jest maluczki, niech przyjdzie do mnie» (Prz 9,4), rzekł Duch święty przez usta Salomona i ten sam Duch miłości powiedział jeszcze «Mali otrzymują miłosierdzie» (Mdr 6,6)” (Dd 185).

Nie ma co dalej szukać. “Windą, która mnie uniesie aż do Nieba, są twoje ramiona, o Jezu”. Na pierwszy plan w odkryciu Teresy wysuwa się Boże miłosierdzie. Bóg widziany jest przez nią jako miłość, która pochyla się na maluczkim.

7° Przekonanie, że mali nie muszą wzrastać.


Powinni pozostać mali, a nawet się umniejszać. Człowiek musi przyjąć do końca swoje ubóstwo, co wymaga głębokiej pokory. Aby móc się zaliczyć do grona zaproszonych, musi uznać się za bardzo małego. Dwa kluczowe terminy odnoszące się do człowieka i do Boga to: mały i miłosierdzie. Rozpoczynając pisanie Autobiografii w styczniu 1895 roku zacznie wychwalać Boże miłosierdzie i ono będzie już myślą przewodnią do końca jej życia.

 

W ten sposób Teresa znalazła drogę, na której świętość Boga staje się świętością człowieka. Odkryła drogę do wielkości na miarę Boga. Powie o niej na łożu śmierci. że “…polega na usposobieniu serca, które sprawia, że jesteśmy małymi i pokornymi w objęciach Boga, uznającymi swą słabość i ufającymi do zuchwalstwa Jego dobroci ojcowskiej”. Iść małą drogą “…to uznawać swoją nicość, oczekiwać wszystkiego od Boga, jak małe dziecię oczekuje wszystkiego od ojca, niczym się nie kłopotać, nie gromadzić mienia”.

 

Mała droga nie polega tylko na uznaniu własnej małości względem Boga (jak by chciał Maxence van der Meersch) i nie polega tylko na uznaniu nieograniczonej Miłości Miłosiernej Boga, zdolnej zaspokoić wszystkie pragnienia człowieka, co łatwo prowadzi do fałszywej mistyki. Mała droga jest “iskrą nadziei”, która przeskakuje z ogromnych aspiracji ludzkiego “nic” na Boga, który pragnie napełniać owe ludzkie ubóstwo swoim bogactwem: “…aby Miłość była w pełni zaspokojona, musi się zniżyć, zniżyć aż do głębin nicości i tę nicość przemienić w ogień…”. W takim układzie mała droga jest – zdaniem R.Laurentin – wypełnieniem się Ewangelii. Dar Miłosierdzia przeznaczony jest dla wszystkich, ale w pierwszym rzędzie dla ubogich, małych, pokornych, cierpiących fizycznie i moralnie.

 

Dziecięctwo duchowe, jak wynika z powyższej analizy, nie jest jakimś etapem w życiu duchowym, który pewnego dnia pozostawia się za sobą. Jest to sposób bycia i postępowania konieczny do wzrastania w łasce zawsze. Jest to właściwie zdanie sobie sprawy w świetle objawienia i wiary ze swojej sytuacji wobec Boga, który nas zbawia swoją łaską. Czy tego chcemy, czy nie, nasze życie duchowe nie może się rozwijać z naszej inicjatywy. Możemy tylko powierzyć się Bożemu działaniu. Teresa odkryła to prawidło rozwoju, osobiście przebywając mozolną drogę.

 

Symbolika małej drogi


Zanim pojawiły się symbole istniało życie duchowe Teresy i zrozumienie nadprzyrodzonej rzeczywistości niewyrażalnej do końca słowami. Symbole są u mistrzów życia duchowego na usługach przekazu doktryny.

 

Mała droga dziecięctwa duchowego zawiera w sobie kilka symboli: ojca, dziecka, windy, ramion, schodów.

 

Teresa używała w odniesieniu do Boga nie tylko terminu ojciec, ale nawet tatuś “papa”. We wrześniu 1896 roku stwierdziła, że jej droga polega na uznaniu własnej nicości i takim oczekiwaniu wszystkiego od Boga, jak małe dziecię oczekuje wszystkiego od ojca. Trzeba jednak zauważyć za Conradem De Mester, że imię Ojca w odniesieniu do Boga pojawia się rzadziej niż byśmy sądzili. Wytłumaczeniem tego jest fakt, że centralne miejsce w życiu duchowym Teresy zajmuje Jezus–Oblubieniec, który jednocześnie posiada wszystkie cechy Ojca.

 

Dziecko. Jej siostra, Maria daje świadectwo, że podkreślała zawsze u dziecka zaufanie, oddanie, prostotę i pokorę. Dlatego dobrym zobrazowaniem duchowej postawy człowieka, który wobec Boga czuje swą słabość, bezradność i bez granic ufa Bogu jest obraz dziecka w ramionach Ojca. Ale jest to jedynie obraz, po który Teresa sięga, mając już zrozumienie rzeczy. Swoją drogą, to że Teresa doszła do zrozumienia Bożego dziecięctwa, w dużej mierze zawdzięcza doświadczeniu dziecięctwa w domu rodzinnym.

 

Wzorem dla niej nie są wszystkie cechy dziecka: nie jest wzorem dziecięcy lęk, jego gniewliwość i pragnienie rozgłosu. Rzecz godna uwagi, że Teresa używając w odniesieniu do siebie symbolu dziecka nie traktuje automatycznie Boga jak Ojca lub Matkę. Tak jest często w sytuacji, kiedy staje wobec Jezusa, który jest dla niej jak ojciec, a jednocześnie jest dla niej przede wszystkim oblubieńcem. Czuje się wobec Niego jak dziecko wobec ojca, a jeszcze bardziej jak Jego ufna oblubienica.

 

Winda, ramiona, schody. Bóg niesie Teresę na swoich ramionach. Jest to wyrażenie wiary Teresy w prawdę o Bożym działaniu, które jest działaniem miłości miłosiernej. Złączone z Bożymi ramionami są terminy: zawierzyć, rzucić się, spać, dziecko, dziecięce zaufanie.

 

W przeciwieństwie do niosących ramion Boga, Teresa mówi o mozolnym wspinaniu się po schodach, a także o windzie, jak to ma miejsce przy opisie małej drogi.

 

Oryginalność małej drogi


Czy mała droga Teresy z Lisieux jest oryginalna? Odpowiedź nie może być, naszym zdaniem, jednoznaczna. Zależy to bowiem od tego, czy weźmiemy pod uwagę poszczególne jej punkty doktrynalne, czy też jej historyczną realizację.

 

Teresa wierzyła, że jej droga jest oryginalna, bardzo prosta i całkowicie nowa.

 

Była przekonana, że przekazuje coś nowego i oryginalnego. Nie podpisała bowiem cudzych myśli swoim imieniem i nie odkryła tej doktryny z pomocą sióstr karmelitanek, gdyż same mówiły często o “jej drodze”, która była dla nich czymś zupełnie nowym.

 

Za źródło jej małej drogi nie może być uznane nawet Pismo święte, jako że historycznie rzecz biorąc, odwołując się do Pisma świętego w poszukiwaniu światła, nie szukała rozwiązania swego życiowego problemu, ale potwierdzenia swojego odkrycia.

 

Trudno jednak znaleźć jakikolwiek punkt jej duchowej doktryny, który nie byłby znany w chrześcijaństwie. Co więcej, nie ona pierwsza poszukiwała jakiejś prostej małej drogi do zjednoczenia z Bogiem. W dziedzinie teorii duchowości niewiele jest do odkrycia. Wiele w tym względzie mówi już podtytuł ostatniego numeru hiszpańskiego przeglądu duchowości “Revista de Espiritualidad”: “Teresa z Lisieux albo powrót do Ewangelii”. Mówi dobrze o charakterze przesłania Teresy. Dobra Nowina została w całości objawiona, każdy jednak musi ją asymilować w swoim konkretnym życiu.

 

Teresa była przekonana o oryginalności małej drogi, mając na uwadze przebytą własną drogę. Jej życie duchowe jest niepowtarzalne. żyjąc autentycznie Ewangelią, odkryła logikę dochodzenia do świętości, co w jej kontekście kulturowym i środowisku zakonnym okazało się czymś nowym.

 

Na ukształtowanie się oryginalnej drogi karmelitanki z Lisieux miały wpływ następujące czynniki: uposażenie naturalne Teresy, wpływ środowiska jej życia, działanie łaski i współpraca Teresy.

 

Teresa była świadoma wpływu osobistych przymiotów i środowiska na kształtowanie się doktryny o małej drodze. Wie, że Bóg dał jej świętych rodziców, od innych nauczyła się jedynie dobrych przykładów i stara się je naśladować, miała czterech aniołków braciszków w niebie i zdaje sobie sprawę z ich wstawiennictwa za nią. Naturalna delikatność i wrażliwość pozwalała jej odkrywać wokół piękno, ale jednocześnie staje się powodem wielkich duchowych cierpień z powodu rzeczy, których inni może nawet nie zauważają. Pisze, że Bóg obudził jej świadomość w wieku trzech lat, aby mogła podziwiać i naśladować dobroć matki, i że dał jej serce czułe i wrażliwe.

 

Szukając wyjaśnienia małej drogi, trzeba przede wszystkim uwzględnić naturalny bieg rzeczy i działanie łaski w konkretnym środowisku, uwzględniając ponadto fakt, że Teresa miała określoną misję do spełnienia w Kościele.

 

Jest rzeczą oczywistą, że ostateczna przyczyna ukształtowania się pewnego stylu życia duchowego Teresy nie zależy ani od samego środowiska, mimo jego wielkiego wpływu, ani od temperamentu i cech psycho–somatycznych, skłaniających ją do określonego stylu bycia. Człowiek posiada jeszcze wolną wolę, decydującą o jego wyborach i zachowaniu. U Teresy te wszystkie czynniki zostały zaangażowane w kierunku wierności Bogu. Teresa okazała się bardzo wierną na natchnienia i poruszenia łaski i efekt końcowy jest taki, jaki znamy.

 

Można wskazać przynajmniej dwie konkretne cechy oryginalności małej drogi

 

- Posłannictwo Teresy jest nowe nie tylko dlatego, że jest wielką świętą nie czyniąc rzeczy nadzwyczajnych, ale że czyni rzeczy zwyczajne w sposób nadzwyczajnie dobry, a przede wszystkim dlatego, że Teresa nie musiała stawać się jak dzieckiem, jak nakazuje Ewangelia, gdyż dzieckiem już była od samego początku.

 

- Inni święci, podobnie jak ona, żyli w całej pełni miłością. Nie szli jednak od początku drogą dziecięctwa. Czytając Ewangelię Mt 18,3 musieli dołożyć starań, by stać się jak dziecko i stali się. Teresa czytając te słowa stwierdziła, że musi pozostać dzieckiem, iść nadal drogą dziecięctwa. To jest jej oryginalność: dotarcie do samej istoty chrześcijaństwa; zrozumienie i przeżywanie od najwcześniejszego dzieciństwa misterium które Jezus nam objawił w modlitwie Ojcze nasz. Teresa jest świętą, która dojrzała w naturalnym i duchowym dziecięctwie.

 

Aktualność małej drogi


Mała droga jest aktualna, ponieważ 1) zawiera nieprzemijające prawdy; 2) przeznaczona jest dla wszystkich.

 

Ad 1) Nieprzemijającą prawdą jest, że:

 

- wobec Boga wszyscy jesteśmy mali, ubodzy, zależni jak dzieci od rodziców,

- istota chrześcijańskiej drogi nie polega na doświadczaniu specjalnych łask, czy podejmowaniu się nadzwyczajnych czynów. W zupełności wystarczą te, które mamy okazję pełnić w ramach naszego powołania;

- na drodze życia chrześcijańskiego nie można postępować, działając na własną rękę, ale jedynie poddając się pod przewodnictwo Ducha świętego. Prawdziwymi dziećmi Bożymi są ci, którzy dają się prowadzić Duchowi Jezusowemu;

- droga do Boga nie zwalnia z wysiłku, który wszyscy bez wyjątku muszą podejmować, by być wierni Bogu. Winda chroni przed niepowodzeniem, nie przed wysiłkiem. Czyni skuteczną walkę, ale z niej nie zwalnia. Dziecko Boże, niesione przez Boga, nie przestaje walczyć, ale czyni to zawsze w duchu dziecka, które całą swoją ufność pokłada w Ojcu i pracuje by wyzuć się z siebie, a ubogacić się Jego bogactwem.

- droga duchowa każdego wierzącego wymaga czystej wiary. Dusza nie widzi ramion Jezusa. Widzi natomiast przeszkody. Czasami odnosi wrażenie, że traci grunt pod nogami i może przyjść pokusa zniechęcenia. Nie zniechęcając się nigdy, dziecko Boże czyni wszystko by pozwalać Jezusowi działać i dzięki temu będzie mogło pokonać po kolei wszystkie przeszkody.

- droga duchowa do Boga jest drogą czystej bezinteresownej miłości. 17 lipca 1897 roku Teresa oświadcza, że jej misją jest sprawiać, by Bóg był miłowany tak, jak ona go miłuje i pouczanie dusz o jej małej drodze. Wyjaśnia tym samym, że iść małą drogą to tyle, co kochać Boga tak, jak ona Go kochała.

 

Ad 2) Może jednak powstać wątpliwość czy mała droga, będąc drogą mistyczną, jest dla niedoskonałych i grzeszników. Czy może będzie dobra dla nich dopiero wówczas, gdy trochę nad sobą popracują i staną się doskonalsi?

 

Teresa mówi, że ta droga jest dla wszystkich, ale wiadomo, że sama przeszła mozolną drogę twardej ascezy, przejawiającej się w wierności regule zakonnej w najdrobniejszych nawet rzeczach. Czy nie przesadza z tym powszechnym przeznaczeniem drogi?

 

Nie można zapominać o różnicy pomiędzy przeciętnymi, czy wręcz bardzo grzesznymi chrześcijanami a Teresą. Nie można też jednak zapominać o prawdzie dotyczącej natury zbawieniu, którą Teresa ma na myśli. Człowiek wobec Boga jest zawsze niczym, a Bóg zawsze ofiarowuje zbawienie z czystej miłości. Tej proporcji nigdy nie można zachwiać, gdyż wynieśli byśmy człowieka ponad jego nic. Przed tym wyniesieniem zabezpiecza go pokora. Człowiek czy jest sprawiedliwy, niedoskonały czy bardzo grzeszny wobec Boga, który jest wszystkim zawsze jest prawie jak nic. Dlatego wszystkim bez wyjątku ofiarowana jest winda w postaci ramion Jezusa, która może ich wywieźć nie tylko do stanu łaski, ale i na szczyty świętości.

 

Niedoskonali tacy, jacy są powinni zdać się na Bożą Miłość i pozwolić mu działać.

 

Podobnie grzesznicy, a może tym bardziej oni. Grzesznik nie ma nic, na czym mógłby oprzeć swoją nadzieję oprócz Bożego miłosierdzia.

 

“Ktoś może sądzić, – mówi Teresa do m. Agnieszki – że mam tak wielką ufność w Bogu, ponieważ nie zgrzeszyłam ciężko. Powiedz, moja Matko, że chociażbym popełniła wszystkie możliwe grzechy miałabym tę samą ufność; wiem, że to mnóstwo obrazy Boga byłoby jak kropla wody wrzucona do gorejącego pieca”.

 

Mała droga znajduje swoje usprawiedliwienie w nieograniczonym Miłosierdziu Boga, dlatego jest otwarta dla wszystkich.

 

Wobec wszystkich ludzi, którzy w większym lub mniejszym stopniu są grzesznikami, Bóg Jezusa nie jest sędzią, ale ogniem nieskończonej miłości, która w jednym momencie przebacza, odradza i uświęca. Wystarczy by grzesznik pozwolił się Bogu miłować.

 

Teresa tak głęboko zjednoczona z Bogiem ma coś do powiedzenia także niewierzącym czy niedowierzającym, teoretykom cywilizacji śmierci, ludziom czynu i kontemplacji, kapłanom, osobom zakonnym i świeckim.

 

Wszystkim mówi to samo: mówi słowo swojego życia poprzez pisma. Ją właśnie trzeba czytać, bo Teresa jest słowem Boga dla naszych czasów – jak powiedział o niej papież Pius XI.

 

Niewierzącym daje świadectwo własnym życiem, własną śmiercią, misją trwającą nadal, że prawdziwym światem nie jest świat widzialny i przemijający, ale świat wiary; a prawdziwą potęgą umysłu jest mądrość, pochodząca od Boga jako owoc Jego miłości. Dzięki tej mądrości możemy patrzeć na świat i na nasze życie Bożymi oczyma.

 

Głoszącym teorie beznadziejności i śmierci podaje przyjacielską dłoń, ponieważ dobrowolnie zgodziła się doświadczać stanu człowieka, który nie wierzy; żyła w gęstych mrokach wiary i doskonale rozumie, co czuje człowiek, który nie wierzy. żyjącym w beznadziejności mówi, że życie ma sens, że Miłość i zawierzenie Bogu pozwalają przetrwać wszystkie trudne chwile, że trzeba Bogu powierzyć całą swą egzystencję.

 

Kapłanom Teresa mówi, że wymaganiem wszystkich wierzących, ale szczególnie powołanych do szczególnej misji w Kościele jest zjednoczyć się jak najpełniej z Chrystusem, pozwolić się Mu wewnętrznie przemienić, by On mógł przez nich działać i działać naprawdę skutecznie.

 

Świeckim mówi, by nie zaniedbywali obowiązków rodzinnych, zawodowych, społecznych, ale by wypełniając je traktowali to życie jako etap drogi do Boga, i pomagali innym zbliżyć się do Niego.

 

Poprzez akt ofiarowania się Miłości Miłosiernej wszystkim bez wyjątku mówi, że Bóg pragnie być miłowany i że posiadając Bożą Miłość mamy zaspokojone wszystkie nasze pragnienia.

 

Zakończenie


Możemy krótko podsumować odkrycie Teresy, które jednocześnie stanowi jej posłannictwo:

 

Bóg jest Miłością, która zniża się do człowieka, by go przebóstwić. Taką Miłość Teresa nazywa Miłością Miłosierną,

On wlewa człowiekowi swoje własne pragnienia, tj. pragnienia Miłości nieskończonej, a człowiek odkrywając je, zdaje sobie jednocześnie sprawę, że nie jest absolutnie zdolny ich zrealizować,
Z drugiej strony człowiek zdaje sobie sprawę, że te pragnienia nie pochodzą od niego, ale od Boga, który może je zrealizować i chce je zrealizować przez sam fakt, że je inspiruje.
Ostatecznie człowiek odpowiada Bogu rezygnując całkowicie z wszelkiej samowystarczalności, powierzając się całkowicie przebóstwiającemu działaniu Bożemu, które spełnia pragnienia człowieka.

 

Jerzy Gogola OCD
Zeszyty Karmelitańskie

 
Zobacz także
Św. Teresa z Lisieux kiedyś napisała: „Wzrastać to dla mnie rzecz niemożliwa. Muszę więc znosić siebie taką, jaką jestem, z wszystkimi swoimi wadami”. Ktoś powiedział, że ciężko jest znosić wady innych, ale jeszcze trudniej jest żyć z własnymi. Teresa jednak się nie zniechęca i „szuka sposobu, by dotrzeć do nieba małą drogą: prostą, krótką, małą drogą zupełnie nową”. 
 
Ks. Rafał Dudała

Sobór położył kres epoce, którą Giuseppe Alberigo nazwał „wygnaniem Słowa”. Niemal natychmiastowym tego efektem był rozkwit niezliczonej wręcz liczby inicjatyw, ruchów i grup, których członkowie domagali się lepszej znajomości Biblii, by móc wziąć ją do ręki, otworzyć, czytać, rozważać, komentować, a niekiedy i spierać się z nią. Dziś nie sposób wyobrazić sobie liturgicznej celebracji czy spotkania niewielkiej choćby grupy modlitewnej bez obecności Pisma Świętego.

 
Grażyna Starzak

To niekorzystnie odbija się na zdrowiu naszym i naszych dzieci. Czy jest możliwe takie zarządzanie czasem, żeby tego uniknąć? Okazuje się, że tak. I to nawet w rodzinach wielodzietnych. Dobrym przykładem jest rodzina muzyka Joszko Brody. W ich domu nie czuje się napięcia, pośpiechu, zniecierpliwienia. Jedna z zasad, którymi kierują się w codziennym życiu Brodowie to stawiać sobie zadania, które są priorytetem, a na resztę po prostu nie marnować energii.

 
___________________
 
 reklama