logo
Niedziela, 28 lutego 2021 r.
imieniny:
Ludomira, Makarego, Wiliany, Romana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Joachim Badeni OP, Joanna Piestrak
Między przyjaźnią a pożądaniem…
Głos Ojca Pio
 


Z ojcem Joachimem Badenim OP o roli kobiety w Kościele rozmawia Joanna Piestrak
 
 Coraz częściej słyszy się dzisiaj opinię, że przez wieki swego istnienia Kościół za mało doceniał kobiety. Czy Ojciec podziela ten pogląd?
 
Kościół podzielał poglądy kultury, w której działał. Myślę, że raczej niespecjalnie wyróżnił się w przeszłości ignorowaniem kobiety. W historii możemy wskazać kobiety bardzo wpływowe, weźmy choćby dominikankę, św. Katarzynę Sieneńską – godziła zwaśnione miasta – czy Hildegardę von Bingen, mistyczkę żyjącą w XII wieku – do niej papież zwracał się z prośbą o radę. 
Dzisiaj wszystko bardzo się zmieniło, współczesna kultura chce w złym sensie zrównać mężczyznę i kobietę. A Kościół za tą zmianą nie chce podążyć, zauważając jej antyboskość. Bóg stworzył bogactwo – różni psychicznie kobieta i mężczyzna mają się w Duchu Świętym pogodzić, zjednoczyć.
Z drugiej strony trzeba jednak zauważyć za mały wpływ oddziaływania kobiet w Kościele.
 
Uważa Ojciec, że kobiety za mało walczą o swoje miejsce w Kościele?
 
Jest takie powiedzenie o królowej angielskiej, że ona panuje, ale nie rządzi. Ono świetnie oddaje problem wpływu kobiety w Kościele. Popatrzmy na Matkę Boską: czy wydaje papieżowi zarządzenia, jak prowadzić Kościół? Nie. Czy wtrąca się do rady parafialnej? Też nie. A ma olbrzymi, niesamowity wpływ – przez pośrednictwo. Dlatego myślę, że – realizowany w oparciu o ten model – wpływ kobiety w Kościele powinien być większy, znacznie bardziej czytelny i słyszalny, zwłaszcza w hierarchii. Kobiety powinny mieć głos doradczy i w taki sposób wpływać na pewne decyzje w Kościele.
Myślę, że gdyby kobiety zabierały głos przy doborze kandydatów do kapłaństwa, uniknęłoby się wielu takich skandali, jak ten w Ameryce. Kobieta wyczułaby, co w danym kandydacie „siedzi”: normalny mężczyzna czy nie. Bo jeśli nie nadaje się do małżeństwa, nie może być też księdzem.
 
W jaki sposób kobieta to rozpoznaje?
 
Intuicją. Kobieta z miejsca pozna homoseksualistę: kiedy wskazuje na niego, kieruje się odczuciem zupełnego braku zainteresowania jej osobą z jego strony. A wiadomo, że każdy mężczyzna w jakiś sposób reaguje na kobietę, nie żeby ją od razu podrywał, ale ona czuje, że jest widziana jako kobieta, a nie tylko jako człowiek.
Skoro kobieta kieruje się intuicją, w jaki sposób może przekonać mężczyzn, którzy kierują się intelektem, że ma rację i nie myli się w swoich poglądach? Nie ma przecież dowodu.
Dlatego konieczne jest w Kościele słuchanie kobiet, poddanie się ich opinii – szczególnie żon i matek, które mają synów, niekoniecznie w stanie duchownym – bo one, wychowując mężczyznę, doskonale go poznały.
 
Czy to znaczy, że lepiej kierować się w życiu intuicją niż rozumem?
 
Zależy, o jaką sprawę chodzi i jaka to jest kobieta. Jestem przekonany, że ona, kierując się sympatią, wyczułaby, co dla mnie jest dobre, natomiast mężczyzna chciałby mi przede wszystkim udowodnić, że jego porada jest właściwa i przedstawiłby dowód pierwszy, drugi…, szósty.
Tak dzieje się w małżeństwie: on udowadnia na przykład, że dla niej zmiana miejsca będzie dobra, ona uważa przeciwnie, że zła, co okaże się dopiero później. Bo ona – przyszła albo aktualna matka – ma wyczucie dobra i życia. Mężczyzna, który nie nosił nigdy życia, tylko życiem się opiekuje, nie ma z nim tego bezpośredniego kontaktu.
Kobieta jest wrażliwa na wszystko, co żywe. Jeśli zacznie się maskulinizować, wówczas to straci. Będzie miała może bystry umysł, ale zatraci swą, właściwie boską, tożsamość.
 
Zdarza się, że mężczyźni pytają o zdanie kobietę, a potem i tak robią swoje.
 
Ponieważ myślą, że mają rację. To kwestia czysto intelektualna, a nie różnicy płci. Kiedy kobiety są bardzo sprawne w wykonywanych przez siebie zawodach, zaczyna się ich słuchać.
 
Mam wrażenie, że nadal w Kościele pokutuje stereotyp kobiety słabej fizycznie, umysłowo i moralnie… Księża tak patrzą na kobiety, które są dopuszczone tylko do posługi służebnej. W jaki sposób zatem mają prowadzić partnerską rozmowę?
 
Prawdą jest, że mimo zmian nadal funkcjonują niektóre antykobiece relikty przeszłości. Konieczna jest zatem odpowiednia formacja młodego kleru. Trzeba uczyć ich poznawać kobietę, jej psychikę.
Problem tkwi także w tym, jak poradzić sobie z umiejscowieniem owej „partnerskiej rozmowy” z kobietami w strukturze Kościoła tak, aby ich głos był słyszalny.
 
 
1 2 3 4 5 6  następna
Zobacz także
ks. Artur Botur SChr, ks. Jan Hadalski SChr
Przez te kilka dni pomiędzy 15 a 20 lipca oczy świata, także tego niewierzącego, odrzucającego wiarę w Chrystusa, będą zwrócone na młody Kościół powszechny. Czy już dziś można przewidzieć, jakie owoce przyniosą tegoroczne Światowe Dni Młodzieży?...
 
Robert Krawiec OFMCap
"Bóg nas kocha!" – ta prawda stała się dla Ojca Pio fundamentem jego życia, wiary i posługi kapłańskiej. Stygmatyk doświadczał osobistej i bezwarunkowej miłości Boga. "Bóg chce – powtarzał – abyśmy osobiście Go poznali i miłowali". 29 stycznia 1919 roku zanotował: "Czuję, że jestem zatopiony w bezkresnym morzu miłości Umiłowanego Boga". 
 
ks. Marek Dziewiecki
Najbardziej niezwykłym człowiekiem wszechczasów była właśnie kobieta - Maryja. Ona też najbardziej zmieniła bieg historii. Dojrzałość polega na tym, że kobiety i mężczyźni nie walczą ze sobą, jak chciałyby tego feministki, ani nie separują się od siebie, jak chcieliby tego homoseksualiści, lecz na tym, że kobiety i mężczyźni zachwycają siebie nawzajem swoją odmiennością i potrafią się dojrzale kochać i wspierać...
 
 
___________________
 
 reklama