Katolik.pl - Miłość Słowa i złość grzechu
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof Wons SDS
Miłość Słowa i złość grzechu
Zeszyty Formacji Duchowej
 


Doświadczenie przebaczenia Bożego należy do tych tematów, które nas pociągają i fascynują. Chętnie nad nim medytujemy. Może dlatego, że istnieje jakieś fundamentalne pragnienie tego doświadczenia w każdym z nas. Wydaje się, że w świecie, w którym się poruszamy (w rodzinie, w środowisku szkoły, pracy, we wspólnotach zakonnych, kościelnych) istnieje coraz większy „głód” doświadczania ludzkiego przebaczenia i miłosierdzia. Pragnienie przebaczenia i miłosierdzia jest integralną częścią naszej natury zranionej przez grzech.
 
Inaczej ma się rzecz z zagadnieniem grzechu. Unikamy go. Co więcej, żyjemy w świecie, który za irracjonalne uważa zastanawianie się nad grzechem i jego złością. Jak napisał Pius XII, grzechem tego świata jest utrata poczucia grzechu. Zagadnienie grzechu staje się zagadnieniem tabu albo tematem trywializowanym, tematem tanich reklam. Cóż dopiero mówić o świadomym pochylaniu się nad doświadczeniem grzechu, jego złością i szpetnością.
 
Dwa doświadczenia
 
Tymczasem nie jest możliwe otwarcie się na doświadczenie przebaczenia i miłosierdzia bez uprzedniego otwarcia się na prawdę o grzechu i o jego złości. I odwrotnie. Nie doświadczymy do głębi prawdy o naszym grzechu bez doświadczenia Bożego miłosierdzia i przebaczenia. Co więcej, nie jesteśmy w stanie popatrzeć na siebie – ludzi grzesznych – z miłością i przebaczyć sobie bez doświadczenia na sobie spojrzenia Boga pełnego miłosierdzia i przebaczenia.
 
Moc Słowa
 
Nie można o ludzkich siłach dojść do prawdy o grzechu. Nie można o ludzkich siłach doświadczyć wewnętrznie istoty i całego dramatu grzechu. Nie da się wreszcie o własnych siłach powiedzieć „nie” grzechowi. Zagadnienie grzechu, przebaczenia i miłosierdzia nie dotyczy jedynie człowieka, nas samych. Ono w swej istocie dotyczy naszej relacji z Bogiem. Jest zagadnieniem nadprzyrodzonym. Jest sprawą naszą, ale także sprawą Bożą.
 
Dlatego też jeśli chcemy wejść na drogę doświadczenia grzechu, przebaczenia i miłosierdzia nie możemy tego uczynić bez łaski Boga – bez Jego słowa. Odtąd pójdziemy tą drogą z lampą słowa Bożego w ręku, aby oświetlało mroki, w których ukrywa się nasz grzech i aby – dla kontrastu – demaskowało naszą grzeszność, przy której uparcie trwamy. Możemy to uczynić tylko w świetle Słowa Bożego. W naszym doświadczeniu ma ono potrójną moc. Jest to moc, która sprawia, że jesteśmy w stanie wejść w doświadczenie grzechu i przebaczenia całym sobą: umysłem, sercem i wolą. Słowo chroni nas przed fragmentarycznością i przed błądzeniem w odkrywaniu prawdy o grzechu. Błądzenie i patrzenie na prawdę o grzechu jest związane tylko fragmentarycznie z grzesznością naszej natury. Nie jesteśmy w stanie zobaczyć grzechu w całej jego rozciągłości, ponieważ zło jest częścią nas samych. Jest jakąś drzazgą wbitą w nasz umysł, serce i wolę. Dlatego grzech nasz przesłania nasz umysł, sprawia, że serce staje się twarde, oraz osłabia naszą wolę i chęć odkrywania prawdy o grzechu. 
 
Chciejmy więc krótko rozważyć moc i wartość Słowa Bożego, które będzie nas prowadziło. Jest to Słowo, które ma moc otworzyć nasz umysł, poruszyć serce i uporządkować naszą wolę
 
Słowo, które oczyszcza umysł
 
Słowo przyjęte i przemodlone oczyszcza nasz umysł. Czyni nas zdolnymi do poznania siebie tak jak poznaje nas Bóg. Idąc za myślą Ewagriusza z Pontu powiemy, że umysł nasz to „Boże podobieństwo”. Ujawnia nasze osobowe odniesienie do Stwórcy, do Boga Miłosierdzia. Poznawanie dotyczy więc ostatecznie naszej intymnej relacji z Bogiem, dotyczy także naszego grzechu, który niszczy tę relację. Dzięki Słowu poznajemy siebie i nasz grzech; potrafimy go uznać, dotrzeć do jego korzeni, doświadczyć jego złości i szpetoty. Potrafimy się nim przerazić i zobaczyć jak szpeci nasze „podobieństwo do Boga”. To wszystko dzięki spotkaniu z żywmy Słowem, przed którym wszystko jest odkryte i nie ma żadnych tajemnic. Zobaczmy jak Słowo Boże prowadzi nas do poznania naszego grzechu, jego korzeni i złości.

Słowo, które pozwala nam poznać nasz grzech
 
Nie jest możliwe poznanie własnego grzechu bez światła Słowa Bożego. Tylko Bóg nas zna do końca. Zna każdy nasz grzech. Psalmista modli się ze szczerością: „Kto jednak widzi swoje błędy? Oczyść mnie z błędów przede mną ukrytych” (Ps 19,13). Są grzechy, które świadomie lub podświadomie ukrywamy, ponieważ nasza grzeszność budzi w nas opór w patrzeniu na siebie w prawdzie. Z wielu powodów nie widzimy lub nie chcemy zobaczyć w sobie pełnej prawdy o naszym grzechu. Nasze spojrzenie na siebie jest zafałszowane na skutek naszej grzeszności. Tak więc nasze oczy są „zamglone grzechem” i dlatego nie jesteśmy w stanie o własnych siłach popatrzeć w prawdzie na swoją grzeszność. Tylko Bóg, który jest czystą Prawdą, widzi nas takimi jakimi jesteśmy naprawdę. Widzi także nasz grzech. Tylko z Nim możemy zobaczyć nasz grzech, sięgając aż do jego korzeni.
 
Bóg skierował do nas swoje Słowo także po to, aby ukazać nam nasz grzech. Słowo Boże jest jak światło, które potrafi rozświetlić najciemniejsze zakamarki serca. Nieraz są to zakamarki, które chętnie ukrywamy, nie chcemy, aby zostały ujawnione. Potrafi zagnieździć się w nas nieprawość, która zamyka nasze oczy na prawdę. Jest to sytuacja, którą bardzo dosadnie i krótko przedstawia psalmista: „Nieprawość mówi do bezbożnika w głębi jego serca (...) Bo jego własne oczy mu schlebiają, by znaleźć swą winę i ją znienawidzić” (Ps 36, 2-3). Psalmista mówi po prostu, że człowiek nie jest zdolny zobaczyć w sobie grzechu i wydobyć go na światło, ponieważ grzech żyje w nim – nie tylko przebywa, ale żyje, przemawia do człowieka. 
 
Podobnie jest z innym człowiekiem. On też nie jest w stanie pomóc nam zobaczyć nasz grzech do końca, ponieważ jego wzrok jest podobnie jak nasz „zamglony” grzechem i w nim też przemawia grzech. Może nam pomóc tak jak my – jedynie częściowo.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
s. Judyta
Czy Jezus miał prawo wyrzucić ze świątyni przebywających tam żydów? Wypędzenie przekupniów ze świątyni to wyraz troski Jezusa o należną cześć dla miejsca świętego. O tą godność troszczyli się kapłani. Z tekstu wynika, że obowiązek ten bardzo zaniedbywali...
 
ks. Paweł Kłys

Ważne jest, by nadstawić uszy swego serca i duszy na słuchanie tego, co Bóg chce nam powiedzieć. Musimy mieć świadomość, że mogą pojawić się wątpliwości co do takiego wyjazdu. Może przyjść pokusa, by nie jechać, bo to nie dla mnie, bo ja się nie nadaję itd. Jeśli jednak jest się odważnym (bo do odważnych świat należy), to podejmie się wyzwanie takiego wyjazdu. A czas ofiarowany Panu Bogu nie będzie czasem zmarnowanym.

 
ks. Waldemar Irek

Podstawowym zadaniem człowieka jest poszukiwanie prawdy. Źródłem nieuczciwości staje się zafałszowanie rzeczywistości. U podstaw nieuczciwości leży fałszywy obraz Boga, siebie samego, a w konsekwencji – także własnych powinności względem Boga i człowieka.

 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー