logo
Środa, 26 stycznia 2022 r.
imieniny:
Lutosława, Normy, Pauliny, Tymoteusza, Tytusa  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Danuta Piekarz
Miłosierdzie w słabych dłoniach
Głos Karmelu
 


Pewien komentator wyraził się wręcz, że „dla Jezusa i Jego uczniów Opatrzność miała twarz kobiety”. Może przesadził, ale na pewno trzeba docenić te kobiety, które zaangażowały się w przedziwną „inwestycję”: uszczuplać swój majątek, aby Nauczyciel z Nazaretu i Jego uczniowie mieli co jeść i z czego żyć. I znów nie sposób nie zapytać, czy im się OPŁACIŁO... kto wie, jakich zgryźliwych komentarzy nasłuchały się od swych mężów, krewnych i znajomych... tych bogatych krewnych i znajomych, których imiona przykrył kurz historii, natomiast po wszystkie wieki na wszystkich kontynentach rozbrzmiewają imiona: Maria Magdalena, Joanna, Zuzanna... i jeszcze jedna Maria, której wieczną sławę wyprorokował sam Pan, ta najbardziej „rozrzutna” bohaterka Ewangelii, która w jednej chwili wylała na głowę Jezusa olejek wart trzysta denarów – a więc równowartość trzystu dniówek pracy. (Ile byłoby to w przeliczeniu na złotówki? Około dwadzieścia tysięcy złotych... za olejek, który przez krótki czas nadawał blask i zapach włosom Jezusa!) Taki niepraktyczny prezent, czysta rozrzutność... a jednak Jezus potrafi docenić to szaleństwo miłości: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również na jej pamiątkę opowiadać o tym, co uczyniła (Mk 14, 9). Ale zaraz, mieliśmy mówić o miłosierdziu, a tymczasem mówimy o przejawie wdzięczności i czci ze strony kobiety, której brata – Łazarza – Jezus przywrócił do życia! Tak, sama Maria na pewno nie nazwałaby swego czynu „miłosiernym”, ale to Jezus nadał jej gestowi to zdumiewające znaczenie: Spełniła dobry uczynek względem Mnie (...) już naprzód namaściła moje ciało na pogrzeb. Ona jedna ZDĄŻYŁA... bo gdy w poranek wielkanocny trzy niewiasty pójdą namaścić Jezusa, zastaną już tylko pusty grób (co prawda św. Jan powie nam, że Józef z Arymatei i Nikodem namaścili ciało Jezusa, ale widocznie kobiety o tym nie wiedziały).

Współczuciem ze strony... kobiet
 
Nie wyprzedzajmy jednak faktów: zauważmy, że Jezus podczas Męki wciąż spotyka się ze współczuciem ze strony kobiet: tych, które płakały na drodze krzyżowej, które stały przy Nim na Golgocie, wreszcie uczestniczyły w Jego pogrzebie. O. R. Cantalamessa tak komentował te wydarzenia w wielkopiątkowym kazaniu: „Wystawiły się na niebezpieczeństwo, opowiadając się otwarcie za skazanym na śmierć. Jezus powiedział: Błogosławiony, kto we Mnie nie zwątpi” (Łk 7, 23). Owe kobiety były jedynymi, które nie zwątpiły w Niego”. Z grona tych pobożnych niewiast wyróżnia się Maria Magdalena: świadek śmierci Jezusa, Jego pogrzebu... ona, która trwa przy Jezusie także wtedy, gdy owo trwanie wydaje się próżną stratą czasu. Bowiem gdy pogrzebanie zmarłego jest pięknym uczynkiem miłosierdzia, jaki sens ma czuwanie przy pustym grobie? I znów widać, jak z miłosierdzia wypływa życie: to – zdawałoby się – bezsensowne oczekiwanie prowadzi do spotkania ze Zmartwychwstałym!
 
I jeszcze jedna bohaterka Nowego Testamentu opowie nam, że wrażliwość na potrzeby ubogich otwiera drogę życiu. To Tabita (czyli Gazela), która czyniła dużo dobrego i dawała hojne jałmużny (Dz 9, 36nn). Gdy umarła, wezwano do niej Piotra, a gdy on przybył, otoczyły go wszystkie wdowy i pokazywały mu ze łzami w oczach chitony i płaszcze, które zrobiła im Gazela za swego życia. Zauważmy, że dzieła miłosierdzia Tabity są argumentem służącym przekonaniu Piotra (choć nie sądzę, by trzeba było go specjalnie przekonywać!). I Piotr, podobnie jak przed wiekami Eliasz i Elizeusz, wskrzesza Tabitę. Pamięć o jej pięknym życiu skłoniła jej bliskich, by wezwali Piotra, a teraz wieść o jej wskrzeszeniu sprawia, że wielu uwierzyło w Pana.

Miłosierdzie prowadzące do...
 
Miłosierdzie prowadzi do życia, miłosierdzie prowadzi do wiary... czyż jest więc coś dziwnego w tym, że Matkę Dawcy życia nazywamy Matką Miłosierdzia? Ona nie uczestniczyła w wielkich akcjach charytatywnych (a przynajmniej nic o tym nie wiemy), ale patrzyła na otaczającą rzeczywistość troskliwym, przewidującym sercem Matki, które kazało Jej wyruszyć w drogę do Judei, bo starszej, brzemiennej Elżbiecie trudno będzie podołać domowym obowiązkom. Ona potrafiła przewidzieć, jakim upokorzeniem dla nowożeńców byłby brak wina na weselu. Widziała to, co może inni też widzieli (i nic nie robili), ale to Ona miała tę „wyobraźnię miłosierdzia”, po prostu umiała myśleć... myśleć matczynym sercem.
 
Wspomniałam o Niej na samym końcu, by... nie kończyć tego artykułu. Ewangeliści tak niewiele mówią nam o Maryi, ale przecież każdy z nas może dodać kolejne sceny z własnej życiowej Kany Galilejskiej, gdzie wszystko zakończyło się dobrze tylko dlatego, że na szczęście była tam Matka Jezusa. Jak zawsze dyskretna, na zapleczu, w kuchni, szepcząca do Syna to krótkie, wymowne zdanie: Nie mają wina... pracy... zdrowia... A potem zdumienie otoczenia, że niemożliwe stało się możliwe... a zza kuchennych drzwi uśmiecha się Ona... po prostu Matka.
 
„Wystawiły się na niebezpieczeństwo, opowiadając się otwarcie za skazanym na śmierć. Jezus powiedział: Błogosławiony, kto we Mnie nie zwątpi” (Łk 7, 23). Owe kobiety były jedynymi, które nie zwątpiły w Niego”. [o. Raniero Cantalamessa]
 
Danuta Piekarz
Głos Karmelu, 04/2007
 
fot. Takashi.M, Un ma rose originale Muku 
Flickr (cc) 
 
Zobacz także
ks. Jan Sochoń
Bogactwem nigdy nie można się nasycić. W ludzkim doświadczeniu przybiera ono wymiar wciąż rozszerzającego się pola, pozbawionego widocznego horyzontu. Kto choć raz posmakował luksusu, z trudem z niego rezygnuje. W takiej perspektywie dążenie do osiągania wszelkich dóbr zamyka drogę do zbawienia. Czyżby Jezus słusznie przepowiadał, że „bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego”? Jakie racje mogłyby przemawiać za tego typu przekonaniem? 
 
Krzysztof Wons SDS
Ukryte życie Jezusa nie toczyło się gdzieś w zaświatach. Toczyło się pośród „kurzu codzienności”, było przeniknięte zwyczajnością, na wskroś ludzkie, z twardym stąpaniem po ziemi. Ojciec wychowywał Go „po męsku”, zważywszy na trudną historię życia, z jaką musiał się zmierzyć, w surowych warunkach, wśród bardzo prostych i ubogich ludzi. Chyba rzadko myślimy o tym, że od samego poczęcia Jezus był całkowicie zdany na innych, radykalnie zależny od tych, którzy przekazali Mu życie: „Ukształtował się w łonie kobiety, od której otrzymał swoje ciało i swoją krew, swoje bicie serca, swoje gesty, swój język. 
 
Anna Dąbrowska, Sławomir Rusin
Kościół nie jest wspólnotą idealną. Są w nim rzeczy, z którymi trudno się pogodzić. Mamy zbiurokratyzowane parafie, przerost struktur nad życiem, myślenie kategoriami instytucji itd. Sam Kościół o tym mówi. I co dalej? Można ustawić się w gronie tych, którzy będą mówić, że jest fatalnie, albo w gronie tych, którzy słuchając Ducha Świętego pójdą do przodu i będą próbować ten stan zmienić. 

Z ks. bp. Grzegorzem Rysiem, historykiem Kościoła, przewodniczącym Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji rozmawiali Anna Dąbrowska i Sławomir Rusin.
 
 
___________________
 
 reklama