logo
Poniedziałek, 22 października 2018 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Cezary Jenta OP
Mocne Słowa. Zesłanie Ducha Świętego
materiał własny
 
fot. Anne Sch | Pexels (cc)


Sytuacje niewygodne
 
Proszę mi wierzyć, że profesja księdza bywa bardzo trudna. Często jest tak, że jest się świadkiem naprawdę strasznych rzeczy. Trzeba angażować się w sytuacje, od których chciałoby się być jak najdalej. Zesłanie Ducha Świętego przypomniało mi jedną z takich sytuacji, w którą zostałem wrzucony.
 
Musiałem poprowadzić pogrzeb mojego dobrego znajomego, który zmarł nagle. Miał zaledwie 39 lat. Był dobrym człowiekiem. Dopiero co ukończył pisanie pracy habilitacyjnej. Pozostała tylko obrona tej pracy. Wkrótce miał wprowadzić się do nowego domu, który sam budował. Zostawił żonę w szóstym miesiącu ciąży. Na świat miał przyjść długo oczekiwany synek. Pierwsze wytęsknione i wymarzone dziecko. Na wyciągnięcie ręki były owoce, które zaczęło przynosić jego życie. Stało się jednak coś co nie powinno było się wydarzyć.
 
Było wiele pięknych planów i marzeń, które czekały na realizację. Śmierć w brutalny i prymitywny sposób wszystko zburzyła, zadając bolesne rany najbliższym.
 
Gdzie w tym wszystkim był Duch Święty? Gdzie w tym absurdalnym, pełnym cierpienia zdarzeniu był Duch Święty Pocieszyciel? Jest to bardzo ważne pytanie. Kiedy odpowiemy na nie, będzie nam łatwiej dostrzec Jego działanie, wówczas kiedy w naszym życiu będą działy się rzeczy złe.
 
Nie wszystko złoto…
 
Jeśli wydaje się nam, że najpewniej i najwyraźniej Duch Święty jest obecny w różnych ekstatycznych przeżyciach grup charyzmatycznych to możemy być w błędzie. Te różne przeżycia nie zawsze są znakami działania Ducha Świętego. Mogą być one znakiem rozchwiania emocjonalnego. Duch Święty nie jest naszymi emocjami. Wiem, że dla niektórych takie postawienie sprawy jest nie do przyjęcia. Szczególnie mocno mogą protestować ci, którzy sami doświadczyli charyzmatów, a może dzięki charyzmatom się nawrócili.
 
Dla wielu najlepszym środowiskiem, w którym wzrasta ich wiara jest wspólnota charyzmatyczna. Wielu właśnie w ruchu charyzmatycznym doświadczyło i doświadcza wyraźnego działania Boga w swoim życiu. Dobrze, że w Kościele ludzie doświadczają powiewu Ducha Świętego w różnych nadzwyczajnych darach. Również dzisiaj Duch Święty udziela daru języków, objawienia, proroctwa czy uzdrawiania. Oby w Kościele było jak najwięcej wspólnot, w których doświadczenie Ducha Świętego jest bardzo żywe. Jednak również dzisiaj, jak za czasów św. Pawła, mogą zdarzać się nieprawidłowości w korzystaniu z charyzmatów, o czym Paweł pisze w 14. rozdziale Listu do Koryntian.
 
Duch święty to czy emocje?
 
O. Yves M. Congar OP w swojej genialnej książce „Wierzę w Ducha Świętego” podaje przykłady z historii teologii przypisywania cech Ducha Świętego np. Matce Bożej czy nawet papieżowi. Te pobożne błędy źle służyły zarówno prawdziwej pobożności Maryjnej jak również gmatwały podstawowe prawdy o Kościele. Czy nie jest tak, że dzisiaj zdarza się, że mylimy Ducha Świętego z naszymi emocjami? Nasze emocje i odczucia miałyby być bardzo czułym instrumentem informującym nas niezawodnie o Jego obecności i działaniu. Ludzkie emocje z ich głodami, zranieniami i ich labilnością nie mogą być niezawodnym sejsmografem rejestrującym poruszenia Ducha Świętego.
 
Język Ducha świętego a nasz język. Tłumaczenie symultaniczne?
 
Jeden z moich wykładowców, ksiądz profesor Edward Staniek, opowiadał o spotkaniu, które kiedyś prowadził. Na spotkaniu tym czytano fragmenty Pisma Świętego i starano się je prawidłowo zinterpretować. Któryś z uczestników spotkania po przeczytaniu fragmentu Biblii oświadczył, że Duch Święty powiedział mu przez ten fragment to a to. Ksiądz Staniek odpowiedział, że to niemożliwe gdyż tego o czym mówi nie ma w przeczytanym tekście. Po chwili, nie dający za wygraną, interpretator powiedział, że Duch Święty powiedział mu coś innego. Ksiądz profesor odpowiedział, że to też nieprawda, gdyż tekst o tym nie mówi. „To nie wiem o czym jest przeczytany fragment Pisma Świętego” – oznajmił zrezygnowany interpretator. „I to do ciebie mówi Duch Święty” – skonstatował ksiądz Staniek.
 
Historia ta jest prostym przykładem na to jak jak możemy mylić Ducha Świętego z naszym „widzi mi się” i jak poruszeń Ducha Świętego możemy dopatrywać się tam gdzie ich nie ma. Duch Święty naprawdę wieje tam gdzie chce, chadza swoimi drogami, działa na swój własny sposób. Nie da się Go zamknąć w jakichś wymyślonych przez nas schematach działania. Nie jesteśmy również w stanie narzucić Mu przewidywalnych i wygodnych dla nas procedur, dzięki którym moglibyśmy Go doświadczyć. Miło byłoby mieć taką władzę nad Duchem Świętym o jakiej marzył Szymon Mag (Dz 8, 19). Jednak tragiczny przykład postaci Szymona Maga jest potwierdzeniem prawdy, że Duchem Świętym nie da się kierować. Przez nasze oceny, w jaki sposób i gdzie powinien działać, możemy się z nim mijać.
 
Nie ten wiatr w żagle
 
Duch Święty jest tajemnicą i nie da się Go udomowić jak gołębia. Jego działania może być zaskakujące i trudne do zrozumienia.
 
Inną, obok Szymona Maga, tragiczną postacią w historii Kościoła pierwszych chrześcijan, która pogubiła się w fascynacji Duchem Świętym był żyjący w II w. Montan. Zafascynował się on charyzmatami i różnymi ekstatycznymi zjawiskami, które miały świadczyć o obecności Ducha Świętego i ewangelicznej mocy wiary wyznawców. Herezji montanistów towarzyszyło wielkie pragnienie mocnego doświadczenia Ducha Świętego. Był to ruch ludzi gorliwych, radykalnych w swoich postawach. Montaniści pragnęli Kościoła czystego, bez struktur, wspólnoty poddanej prawom Ducha. Błędy Montana doprowadziły do wielu nieprawidłowości we wspólnocie, a nawet do tego, że samego siebie zaczął uważać za Ducha Świętego…
 
Nasze oceny kto ma Ducha Świętego, a kto jest na Niego zamknięty mogą być heretycko błędne. Zbyt szybko wypowiadane przez nas oceny, kto jest na Ducha Świętego otwarty, a kto jest na Niego zamknięty mogą być skrajnie fałszywe i mogą świadczyć, że sami potrzebujemy nawrócenia, żeby w większym stopniu dać się prowadzić Duchowi Świętemu.
 
Powiew nadziei w naszych życiowych tragediach

Gdzie można spotkać Ducha Świętego? Gdzie był w straszliwym doświadczeniu, o którym wspomniałem na początku?
 
Myślę, że właśnie wtedy doświadczyłem Go bardzo wyraźnie. Duch Święty jest Duchem Ożywicielem. Przynosi nowe życie. Napełnia nadzieją. Jest mocą w słabości. Św. Cyryl Jerozolimski nauczał, że czego Duch Święty dotknie to zostaje uświęcone i przemienione. Jeżeli dotknie człowieka znajdującego się w najgłębszej rozpaczy, to on zaczyna żyć nadzieją. Jeżeli dotyka kogoś, kto przeżywa ciężki smutek, to w tym smutku daje się prowadzić tak, aby się nie zagubić. Gdzie Duch Święty był w śmierci mojego znajomego?
 
Mogłem doświadczyć Ducha Świętego w ogromnej miłości jego żony. Dużo czasu spędziliśmy rozmawiając. Duch Święty był w miłości, która nie pozwoliła jej poddać się rozpaczy. Dzięki miłości potrafiła dostrzec, że jej maż pozostał z nią w ich ukochanym dziecku. Ducha Świętego słyszałem w mądrości tej kobiety, kiedy mówiła, że w całej brutalności i okrucieństwie śmierci doświadczyła również delikatności Boga. Bóg okazał się czuły i delikatny w tym, że mąż obdarzył ją dzieckiem. Delikatność Boga była również w tym, że nie musiała być ona świadkiem śmierci swojego męża, gdyż w przyszłości nie poradziłaby sobie z wątpliwościami czy zrobiła wszystko, aby prawidłowo go ratować. Duch Święty był w profesjonalnej pomocy tych, którzy męża ratowali. Jego pocieszenie i mądrość były w pocieszeniu, pomocy, delikatności, dobrych słowach ludzi, którzy w jej cierpieniu nie bali się być blisko niej.
 
Dla mnie w tej kochającej żonie był obecny Duch Święty Ożywiciel, Duch Mądrości i Męstwa. Jej mądrość, dobroć, miłość, nadzieja były cudami Ducha Świętego. Duch Święty przyszedł jako mądrość i pocieszenie w cierpieniu.
 
Można Ducha Świętego doświadczyć w różnych charyzmatach i darach. Objawia się w charyzmacie mówienia językami, uzdrawiania, prorokowania. Jednak zapewne o wiele bardziej jest obecny w takich sytuacjach, w których ktoś mimo wszystko, doświadczając cierpienia, bólu i zła, otwiera się na miłość i nadzieję. Duch Święty jest ożywiającym tchnieniem przychodzącym kiedy tracimy życie. Jest dobroczynnym powiewem popychającym nas do dobra. Jest On podnoszącą nas i podtrzymującą siłą w sytuacjach, które są klęskami naszego życia.
 
Siedem Darów Ducha Świętego często porównuje się do żagli. W żagle te Duch Święty wieje nadając okrętowi naszego życia potrzebny pęd. Czy szczególnie wyraźnie nie odczuwaliśmy tej energii wówczas kiedy sami nie mieliśmy siły, gdyż wiatry były przeciwne? Czy sami siebie nie zadziwialiśmy, że w najtrudniejszych momentach naszego życia prowadziła nas tajemnicza siła, chociaż sił nie mieliśmy? Czyż największymi cudami w naszym życiu nie były sytuacje, w których dzięki tej tajemniczej sile udawało nam się powstawać z równych upadków? Czy Duch Święty nie działał wówczas kiedy wbrew trudnym okolicznościom pojawiała się w nas nieustannie nadzieja? Zapewne wówczas, chociaż tego nie dostrzegliśmy, daliśmy się prowadzić Duchowi Świętemu, który jest Miłością Ojca i Syna.

Cezary Jenta OP
 
Zobacz także
Louis Evely SJ
Ile razy mieliśmy odwagę wziąć na serio wezwanie: Przyjdź, Duchu Święty? Czy życzyliśmy sobie, żeby nas stworzył na nowo? Kto odważa się życzyć sobie aż tyle? Kto wzbudza pragnienie tak bulwersującej obecności? Kto do tego zmierza umyślnie, z potrzeby serca? Potrzebujemy dowartościować nasze codzienne, monotonne życie, z którego tak mało jesteśmy zadowoleni, to życie, na które nigdy nie umieliśmy popatrzeć jako na święte, jako na miejsce, w którym Bóg zawsze chce nas spotykać. 
 
Louis Evely SJ
Ile razy mieliśmy odwagę wziąć na serio wezwanie: Przyjdź, Duchu Święty? Czy życzyliśmy sobie, żeby nas stworzył na nowo? Kto odważa się życzyć sobie aż tyle? Kto wzbudza pragnienie tak bulwersującej obecności? Kto do tego zmierza umyślnie, z potrzeby serca? Potrzebujemy dowartościować nasze codzienne, monotonne życie, z którego tak mało jesteśmy zadowoleni, to życie, na które nigdy nie umieliśmy popatrzeć jako na święte, jako na miejsce, w którym Bóg zawsze chce nas spotykać. 
 
 
Mówią, że jest matką głupich i że umiera ostatnia. Najczęściej jednak życzą, by była. Ale skąd ją wziąć? Okazuje się, że można ją sobie zrobić. Wyciąć z kartonu dobrych myśli, poskładać i posklejać bliskością, na koniec, lekko spoglądając w górę, pokolorować zaufaniem. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama