logo
Wtorek, 26 marca 2019 r.
imieniny:
Dory, Olgi, Teodora, Emanuela, Małgorzaty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Jacek Wolan SP
Modlitwa pobożnego Żyda Jezusa
eSPe
 
fot. Blake Campbell | Unsplash (cc)


Słuchaj, Izraelu...

Całe zdarzenie można wyobrazić sobie tak: mały Jezus staje przy swoim ojcu Józefie i podpatrując jego zachowanie, śledzi jego ruchy. Z czasem zaczyna zachowywać się tak, jak Józef i próbuje powtarzać za nim nie całkiem jeszcze zrozumiałe formuły. To słowa modlitwy „Szema”, którą do dziś każdy pobożny Żyd wypowiada kilka razy dziennie, najczęściej rano i wieczorem. Każdy chłopiec powinien się jej nauczyć przed dwunastym rokiem życia. Żydzi odmawiają ją pobożnie w swoim domu, albo w synagodze. Oto treść tej modlitwy:
 
„Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu. Przywiążesz je do twojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą przed oczami. Wypisz je na odrzwiach swojego domu i na twoich bramach.” (Pwt 6, 4-9). To fragment z Tory, świętej księgi Żydów, którą my nazywamy Pięcioksięgiem Mojżesza.
 
Te słowa brzmią swojsko? Pierwsze dwa zdania znamy jako przykazanie miłości. Dokładnie chodzi o pierwszą część tego przykazania, która odnosi się do miłości Pana Boga. Skąd taki tytuł „Szema”? W języku hebrajskim modlitwa ta rozpoczyna się właśnie od tego słowa, które znaczy „słuchaj”.

Jezus nauczył się tej modlitwy 
 
Jezus musiał nauczyć się jej dokładnie na pamięć. Odmawiano ją po hebrajsku i była to dodatkowa trudność dla młodego chłopca. W żydowskich domach w tym czasie mówiło się przeważnie po aramejsku, ale w liturgii został zachowany język hebrajski. W tym języku została spisana Tora i nadal ją czytano w oryginale. Zresztą Żydzi robią to aż do dnia dzisiejszego. Również w synagogach poza Izraelem, na przykład w Polsce, nie czyta się Tory przetłumaczonej na języki lokalne, ale po hebrajsku, nawet jeżeli dla pewnej grupy uczestniczących w nabożeństwie hebrajski jest niezrozumiały.
 
Jezus nauczył się tej modlitwy od św. Józefa dlatego, że to ojciec był odpowiedzialny za religijne wychowanie syna. Maryja z pewnością uczestniczyła w tym procesie przekazywania podstaw wiary Izraela, ale jako kobieta nie była zobowiązana do odmawiania tylu modlitw, co św. Józef. Zresztą sama modlitwa „Szema” mówi o takim obowiązku ciążącym na rodzicach: „Wpoisz je [słowa tej modlitwy] twoim synom”.
 
Z biegiem czasu do tego zasadniczego rdzenia dołączano inne cytaty z Tory i w taki sposób w II wieku po Chrystusie modlitwa ta składała się z dwóch dodatków. Jeden zaczerpnięty został także z Księgi Powtórzonego Prawa (11, 13-21), drugi z Księgi Liczb (15, 37-41). Ale nie to jest najważniejsze, czy Jezus uczył się jej w wersji pierwotnej, czy w poszerzonej. Modlitwa ta dla każdego Żyda, a więc także dla Jezusa, była i jest tym, czym znak krzyża dla chrześcijan. I jeszcze jedna ciekawostka. Pierwsza i ostatnia litera pierwszego wersetu tego tekstu tworzy hebrajski wyraz „świadectwo”. Dlatego niekiedy w tekście bywają te litery nawet pogrubiane. Ma to przypominać, że każdy Żyd świadczy o prawdziwym i jedynym Bogu.
 
Powiedzieliśmy już, że Jezus modlił się w domu rodzinnym. Szczególny charakter jego modlitwa przybierała w czasie świąt, na przykład cotygodniowego szabatu. Z pewnością św. Józef zabierał go na nabożeństwa synagogalne. Ewangelista Łukasz informuje nas, że Święta Rodzina miała także zwyczaj udawać się do Jerozolimy na jedno z tak zwanych świąt pielgrzymkowych, czyli Paschę, Pięćdziesiątnicę bądź Święto Namiotów. W tym miejscu potrzebne jest pewne wyjaśnienie. Kiedy w judaizmie mówimy o świątyni, to mamy na myśli jedyną Świątynię Jerozolimską – tę wybudowaną w X wieku przed Chrystusem przez króla Salomona, zburzoną w 587 roku przez wojska Nabuchodonozora, odbudowaną po powrocie Izraelitów z niewoli babilońskiej na początku VI wieku przed Chrystusem i gruntownie przebudowaną przez króla Heroda Wielkiego. Właśnie na tę okazałą budowlę spoglądał Jezus, kiedy przepowiadał, że nie zostanie z niej „kamień, na kamieniu”. I rzeczywiście została ona zburzona przez wojska rzymskie pod wodzą Tytusa w 70 roku po Chrystusie. Aż do dzisiaj nie została odbudowana, a Żydzi modlą się przy ocalałym fragmencie jej muru, zwanym dziś Ścianą Płaczu.

Dla Jezusa bardzo ważna była modlitwa liturgiczna
 
Ale wracajmy do czasów Jezusa. Wtedy do Świątyni Jerozolimskiej pielgrzymowano z najdalszych zakątków Palestyny, a nawet spoza jej granic. Podobnie czynili mieszkańcy Nazaretu, w tym Maryja i Józef. „Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym” (Łk 2, 41-42).
 
Dla Jezusa bardzo ważna była modlitwa liturgiczna, ta w synagodze, jak również przeżywanie wielkich uroczystości w Świątyni Jerozolimskiej. Ale to nie wszystko. Z tego, co mówią Ewangelie wynika, że Jezus chętnie modlił się sam. Udawał się w tym celu na miejsce pustynne, albo na wysoką górę, jednym słowem na miejsce odosobnienia, i tam rozmawiał z Ojcem. Spotkanie to miało charakter bardzo osobisty i odbywało się bez udziału świadków. Jezus modlił się także o różnych porach dnia i nocy. W Ewangelii można znaleźć następujące świadectwo: „Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił” (Mk 1, 35). Kiedy indziej „wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał” (Mt 14, 23).
 
Jezus modlił się w ważnych momentach swojego życia: przed rozpoczęciem publicznej działalności, przed wyborem Apostołów, tuż przed męką, jak również gdy umierał na krzyżu.
 
Jezus wzrastał w tradycji żydowskiej. Jako chłopiec przejął zwyczaje modlitewne od swoich Rodziców oraz miejscowej wspólnoty. Oni Go ukształtowali. Jego modlitwa, nawet ta wyuczona, nie stała się jednak nigdy wyrazem pewnego rytualizmu. Jako żywa, pełna zaangażowania rozmowa z Ojcem, była bardzo mocno związana z wypełnieniem misji, woli Bożej.
 
Jacek Wolan SP
eSPe 
 
Zobacz także
Krzysztof Zimończyk SCJ
Dusze w czyśćcu oczyszczają się poprzez cierpienie. Same dla siebie już nic zrobić nie mogą. W Dzienniczku św. s. Faustyny czytamy: „Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą” (Dz. 20). Dusze czyśćcowe są jak żebracy, którzy błagają nas o „jałmużnę ducha”. Trudno jest nam usłyszeć ich wołanie o pomoc, a często nawet uwierzyć w ich istnienie – w to, że nadal żyją, choć już w innej rzeczywistości. 
 
Redakcja "Listu"
Bóg wyróżnił człowieka, ale to nie znaczy, że inne stworzenia są Mu obojętne. Być może w Biblii nie ma zbyt wielu fragmentów poświęconych zwierzętom, ale znajdziemy kilka pięknych, wypowiedzianych jakby mimochodem, uwag Jezusa podkreślających wartość stworzenia. Przypomnijmy takie zdanie: „Nawet wróbel nie spada na ziemię bez wiedzy Boga" (por. Mt 10, 31). 

Redakcja LISTU rozmawia z Bartłomiejem Dobroczyńskim, psychologiem, wykładowcą UJ
 
ks. Józef Dębiński
obec wielkiej prawdy wiary, jaką jest zmartwychwstanie Chrystusa, nie można nic mówić. Trzeba uklęknąć i uwierzyć. Może dlatego tę tajemnicę wiary ojcowie nasi oprawili w tyle pięknych znaków, zwyczajów, obrzędów, aby człowiek mógł odczuć, że Jezus żyje. Przyjrzyjmy się więc jedynie niektórym naszym zwyczajom, aby przez ich zrozumienie bliższa stała się nam tajemnica o zmartwychwstaniu Pana.
 
 
___________________
 
 reklama