logo
Piątek, 17 września 2021 r.
imieniny:
Franciszka, Lamberty, Narcyza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
bp Krzysztof Włodarczyk
Nadzieja powszechnego zbawienia
Różaniec
 
fot. Adrian | Unsplash (cc)


Słyszymy czasami przy składaniu życzeń: "No i zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze!". Jak wiemy, z ogólnoludzkiego doświadczenia wynika, że i tak kiedyś trzeba umrzeć, a więc zdrowie nie jest najważniejsze, chociaż jest bardzo ważne. Najważniejsze jest zbawienie! Kto zatem może być zbawiony?

 

Święty Paweł pisze: "Właśnie o to trudzimy się i walczymy, ponieważ złożyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest Zbawcą wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących" (1 Tm 4, 10). Z tego biblijnego cytatu wynika, że Bóg jest Zbawcą nie tylko wierzących, lecz także niewierzących. Z drugiej strony Pan Jezus powiedział: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony" (Mk 16, 15-16).

 

W takim razie w świetle wiary chrześcijańskiej albo osiągniemy zbawienie w Chrystusie i przez Chrystusa, albo w ogóle go nie osiągniemy. Nie ma bowiem zbawienia poza Chrystusem. O tyle tylko można powiedzieć, że zbawienie jest nagrodą za nasze dobre czyny, o ile nasze dobre uczynki spełniamy w przestrzeni zbawczej mocy Chrystusa (w łasce uświęcającej).

 

Siła miłości

 

Zauważmy, że w Ewangelii raz mówi się o niemożności zbawienia bez realnej łączności z Chrystusem: "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony" (Mk 16, 16). Innym razem powiada Ewangelia, że będziemy sądzeni z naszych czynów i w zależności od tego albo wejdziemy do chwały wiecznej, albo zostaniemy odrzuceni (por. Mt 25). Nie ma sprzeczności między tymi dwoma spojrzeniami: gorliwość w czynieniu dobra nie może sama z siebie przybliżyć nam zbawienia, możemy je otrzymać tylko od Chrystusa, ale zarazem nie będą zbawieni ludzie czyniący zło.

 

Tylko człowiek uczciwy może osiągnąć zbawienie, jeśli swoją uczciwość i własne serce otworzy na moc Chrystusa. Jeśli ogarnie go - wraz z jego dobrymi czynami - przemieniająca moc łaski. To miłość powoduje, że jesteśmy z Chrystusem i dzięki Jego miłości dostępujemy zbawienia. Dlatego ona jest przyczyną naszego działania, a nie dywagacja: muszę czy nie muszę, opłaca się czy się nie opłaca?

 

Dar łaski

 

Zbawienie otrzymujemy za darmo i nie jesteśmy w stanie w żaden sposób na nie zasłużyć. Boże usprawiedliwienie jest z łaski, nie z uczynków. Trzeba odwrócić się od własnych zasług, a uznać zasługę Jezusa Chrystusa za jedyną drogę zbawienia, za dzieło miłości, poświęcenia i ofiarowania swojego Ciała i swojej Krwi. Osoba Pana Jezusa i Jego miłość jest jedyną drogą zbawienia. Jesteśmy usprawiedliwieni za darmo z łaski Bożej przez odkupienie w Jezusie Chrystusie.

 

Czy więc ateista może być zbawiony? Na to pytanie odpowiada Sobór Watykański II: "Ci bowiem, którzy bez własnej winy, nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i Jego wolę przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie" (Konstytucja dogmatyczna o Kościele, 16).

Miłosierdzie i sprawiedliwość

Nie wolno więc nam zagubić tej prawdy wiary, że zbawienie człowiek może otrzymać wyłącznie od Chrystusa. Nie wolno też nam zagubić wezwania misyjnego do wszystkich narodów: wszyscy ludzie są zaproszeni do wiary w Chrystusa i do radowania się Jego darami. Nas zaś, wierzących, Chrystus wzywa do przekazywania dalej Dobrej Nowiny. Natomiast sprawę zbawienia wiecznego ludzi niewierzących w Chrystusa zostawmy po prostu Panu Bogu: On z całą pewnością jest i sprawiedliwy, i miłosierny, a łaska Chrystusa zapewne dociera tajemniczo również poza widzialne granice Kościoła. To jest kwestia, którą należy oddać Bożemu miłosierdziu. Możemy mieć nadzieję, że Chrystus jest tak dobry, że na kogoś, do kogo nam się nie udało dotrzeć z Dobrą Nowiną, też spojrzy z miłością. Jednak przede wszystkim jesteśmy zaproszeni do tego, aby głosić Chrystusa i zapraszać innych do spotkania z Miłością, skoro to spotkanie daje życie wieczne.

 

Otóż w świetle wiary ponad wszelką wątpliwość dzieł zbawienia i uświęcenia człowieka Chrystus dokonuje w Kościele: tutaj głosi się słowo Boże, w sakramentach otrzymujemy realny przystęp do Zbawcy, w Eucharystii zaś możemy wejść w najściślejszą komunię z Jezusem. On sam każe nam zapraszać do Kościoła wszystkie narody: głosić im Ewangelię i chrzcić je - mówiąc krótko, wprowadzać je na drogę zbawienia. Jeśli wobec tego poważnie myślimy o swoim zbawieniu, nie jest rzeczą obojętną, czy wierzymy w Chrystusa, czy nie; czy jesteśmy w Kościele, czy poza nim.

 

Kościół może potwierdzić, że ktoś jest zbawiony. Jednak Kościół nigdy nie powie, że ktoś został potępiony. Nikt nie wie także, kto jest w czyśćcu. Bóg jest jedynym Sędzią. Nie naszą więc rzeczą jest mieszanie się w sprawy Boga i snucie dywagacji, gdzie przebiegają granice Jego miłosierdzia. Z jednej strony wiemy, że Bóg jest sprawiedliwy, z drugiej - miłosierny. A że wszystko, co jest w Bogu, jest nieskończone - to jest On nieskończenie sprawiedliwy i nieskończenie miłosierny. Nie wiemy, co będzie z tymi, którzy się nie nawrócili albo po przyjęciu wiary odeszli od Chrystusa. Nikt tego nie wie. Jednak możemy mieć nadzieję, że Bóg wejrzy na nich z miłosierdziem.

 

bp Krzysztof Włodarczyk
Różaniec 11 (821) listopad 2020

 
Zobacz także
Edward Kryściak SP
Jezus w drodze do Jerozolimy coraz częściej wchodzi w konfrontacje ze swoimi przeciwnikami. O jednej z takich sytuacji opowiada św. Łukasz. Jezus jest poddany próbie przez uczonego w Prawie – ma wskazać prostą receptę na osiągnięcie życia wiecznego. 
 
Maciej Zinkiewicz OFMCap
I z czego się tu cieszyć? Może zamiast zapijać środki znieczulające kolejną colą, dobrze byłoby zatrzymać się w pędzie, zmierzyć się z trwogą, zastanowić się, czy nuda nam jednak o czymś nie mówi. I odkryć nadzieję, która przekracza wymiary tego świata. Odkryć radość, która jest za darmo. 
 
Weronika Stachura
Nie sposób oprzeć się pokusie poznania przyszłości. Choćby miało to być przysłowiowe uchylenie zaledwie rąbka tajemnicy nieznanego jutra. Tym bardziej że nadarza się ku temu nie lada okazja – andrzejki. Czy jednak warto zaprzątać sobie głowę ludowymi przesądami? Czy odpowiedzi warto poszukać gdzie indziej?
 
___________________
 
 reklama