logo
Wtorek, 18 maja 2021 r.
imieniny:
Alicji, Edwina, Eryka, Jana, Feliksa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Wojciech Węgrzyniak
Naucz nas, Panie, liczyć dni nasze
Życie Duchowe
 


Druga myśl Psalmisty zrodzona po medytacji wieczności Boga poszła w kierunku minimalizacji długości życia człowieka: Tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, niby straż nocna (w. 4). Nawet gdyby człowiek żył tysiąc lat, a według Biblii najdłużej żył Metuszelech - dziewięćset sześćdziesiąt dziewięć lat (por. Rdz 5, 27), w boskiej perspektywie to naprawdę niewiele. Psalmista chciał powiedzieć, że nie jest to nawet jeden dzień, ale poprawił się zaraz, bo cały dzień wydawał mu się zbyt długi. Dlatego powiedział: niby straż nocna, czyli trzy godziny, jeśli założyć, że każda noc dzieliła się na cztery straże - warty.

Co uzyskał autor, dookreślając porównanie z jednego dnia na jedną straż nocną? Najpierw jeszcze bardziej uwypuklił różnicę między wiecznością Boga a skończonością człowieka. Tysiąc lat to okres dłuższy od dnia ponad trzysta sześćdziesiąt pięć tysięcy razy. Już to daje niesamowitą dysproporcję. Kiedy jednak porówna się tysiąc lat z jedną strażą nocną, dysproporcja powiększa się ośmiokrotnie, dając liczbę ponad dwóch milionów dziewięciuset dwudziestu tysięcy. Oczywiście Psalmista nie obliczał tych godzin tak skrupulatnie, z kalkulatorem w ręku. Zamiar jednak osiągnął taki sam, jaki osiąga kalkulator, zestawiając trzy godziny z tysiącem lat. W Boskich oczach życie człowieka jest prawie trzy miliony razy krótsze niż w naszych oczach. Prawie trzy miliony razy krótsze… A przecież nikt nie żyje tysiąc lat.

Wielu powinno to wystarczyć. Psalmiście nie wystarczyło, dlatego nie mówi o trzech godzinach dnia, ale o trzech godzinach nocy - mówi o straży nocnej. Dlaczego? Bo w nocy ludzie śpią. A kiedy śpią, straż nocna jest dla nich całkowicie niezauważalna. Przemija szybciej niż chwila. Tym sposobem już nie mamy prawie trzech milionów różnicy między trzema godzinami i tysiącem lat, a czas, którego się w ogóle nie zauważa, wobec czasu, który wydaje się bardzo długi.

Przemijalność jest względna, czyli prawie wszystko zależy od punktu odniesienia. Gdyby zestawić człowieka z kwiatem albo i rosą, to jego życie wydawałoby się wieczne. Gdyby zestawić człowieka z samym sobą, toby się w ogóle nad przemijalnością nie zastanowił. Dopiero kiedy punktem odniesienia staje się Bóg, życie ludzkie odsłania się jako niewyobrażalnie krótkie.

Problemy z jakością życia

Medytacja nad ludzkim życiem nie skończyła się analizą ilościową. Psalmista nie poszedł w kierunku stwierdzenia: człowiek żyje krócej, ale lepiej. Byłby wówczas nieszczery z samym sobą. Tak jak boska perspektywa pokazała, że życie ludzkie jest naprawdę krótkie i szybko przemija, tak zwykła ludzka obserwacja kazała mu powiedzieć, że życie ludzkie, chociaż zaczyna się pięknie, z czasem traci nieuchronnie na jakości. Dlatego mówi o ludziach: Stają się jak sen poranny, jak trawa, co rośnie: rankiem kwitnie i jest zielona, wieczorem więdnie i usycha (w. 5-6).

W refleksji nad jakością życia autor biblijny nie zadowala się sloganem "takie jest ludzkie życie", ale idzie dalej. Nie dość, że człowiek żyje krótko i coraz gorzej, to jeszcze raz po raz zdaje się niszczony przez Boga. W kolejnych wersetach Psalmista powie wprost: Zaiste, Twój gniew nas niszczy, trwoży nas Twe oburzenie (w. 7). Nie chodzi o to, że cała ludzkość jest pod wpływem Bożego gniewu albo że Bóg uprzykrza nieustannie niektórym życie. W Starym Testamencie gniew Boga działa tylko w pewnych okolicznościach.

O tych okolicznościach mówi również Psalm 90: Stawiasz przed sobą nasze winy, nasze skryte grzechy w świetle Twojego oblicza (w. 8). To grzech człowieka powoduje gniew Boga. A że człowiek grzeszy często, nawet codziennie, Psalmista może śmiało powiedzieć: Wszystkie dni nasze płyną pod Twoim gniewem (w. 9). Żeby jednak nie być zrozumianym, iż całe życie jest nieszczęściem, Psalmista doda: Czas naszych dni - to lat siedemdziesiąt lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt; a większość z nich - to trud i marność (w. 10). "Większość" to nie wszystko.

Sprawa jakości życia leżała Psalmiście bardzo na sercu, skoro jeszcze będzie do niej wracał. W wersecie 11 pyta: Któż potrafi zważyć ogrom Twojego gniewu i kto może doświadczyć mocy Twego oburzenia? A w wersecie 15, nawet kiedy prosi o radość, wspomina Bogu o dniach, w których nas przygniotłeś, i latach, w których zaznaliśmy niedoli. I może właśnie ten werset wydaje się kluczowy w zrozumieniu powracającej idei Bożego gniewu. Jeśliby bowiem przyjąć, jak chce wielu biblistów, że Psalm został napisany w niewoli babilońskiej, to nie ma się co dziwić autorowi, że życia w takich warunkach nie nazywał błogosławionym przemijaniem.

Jeszcze inni, zwłaszcza tradycja żydowska, autorstwo Psalmu przypisują Mojżeszowi, jak zresztą podaje tytuł Psalmu: Błaganie Mojżesza, męża Bożego (w. 1). Mojżesz miałby skomponować ten Psalm niedługo przed śmiercią, po czterdziestoletniej wędrówce przez pustynię. I znowu, tak jak w przypadku niewoli babilońskiej, wędrówka po pustyni, chociaż zmierzała w kierunku ziemi obiecanej, nie była czasem beztroskim. A może trzeba przyjąć jeszcze trzecią możliwość. Człowiek, który napisał ten Psalm, myślał o swoim życiu i o życiu tych, którzy tak jak on nie doświadczali za wiele radości i szczęścia. Nietrudno i dziś znaleźć ludzi, którzy potwierdzą, że prawie całe życie było dla nich udręką i męczarnią.

To, co zaskakuje w medytacji nad jakością życia, to fakt, iż Psalmista nie ma pretensji do innych, nie użala się również za bardzo nad sobą, ale wielokrotnie powtarza, że to Bóg gniewem, oburzeniem i przygnieceniem wpływa na "jak" ludzkiego życia. Dla nas brzmi to prawie jak zarzut wobec Stwórcy albo oskarżenie samego Najwyższego Sędziego. Dla człowieka Biblii to przede wszystkim wyraz wiary, że jeśli Bóg dopuścił trud, to sam za tym trudem stoi. A skoro stoi za tym trudem, to jest szansa na coś, czego jeszcze nie było.
 
Zobacz także
Fr. Justin
Pewien multłmilioner powiedział: "Prawdziwie biednym jest tylko ten, kto ma pieniądze ". Tak mi się wydaje, że bogaci mają niewielką szansę zbawienia, gdyż Jezus powiedział o nich straszne słowa: "Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa Bożego" (Mk 10, 25). Powiem wiec za uczniami Mistrza: "Któż wiec może się zbawić?"
 
ks. Przemysław Bukowski SCJ
Zło spotykamy właściwie wszędzie. Rozmaite krzywdy wyrządzają nam zarówno najbliżsi, jak i zupełnie obcy. Proszących o pomoc podejrzewamy o niecne zamiary… Wszystko to bardzo naturalne i racjonalne! Kto z nas jednak sam nie jest marnotrawcą tego, co otrzymał? Kto z nas nie grzeszy pychą wiedzy o tym, co najlepsze dla drugiego człowieka w potrzebie? Kto pamięta, że aby nie stracić Boga, nie wolno stracić z oczu przede wszystkim ludzkiej krzywdy? 
 
Maciej Zachara MIC
Z pewną rezerwą czytam różne komentarze na temat Adwentu. Jak refren powtarza się w nich tezę, że pierwsza część Adwentu (do 16 XII) jest poświęcona tylko i wyłącznie oczekiwaniu eschatologicznemu i dopiero druga stanowi przygotowanie na Narodzenie Pańskie. Tak radykalny podział wydaje mi się zdecydowanie przesadny i nie mający oparcia w modlitwie Kościoła. 
 
___________________
 
 reklama