logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Przemysław Radzyński
Nauka i modlitwa w seminarium
eSPe
 


W seminarium dba się o całościowy rozwój człowieka. Jak mówi o. Marek Kudach SP, w zakonie bardzo mocno podkreśla się życie wspólne: „razem się modlimy, razem jemy posiłki, każdego dnia po obiedzie spotykamy się na wspólnej rekreacji. Myślę, że to jest jedna z podstawowych rzeczy, która zaspokaja naszą ludzką potrzebę kontaktu i pomaga rozwijać ludzkie relacje” – zauważa rektor Wyższego Seminarium Duchownego Zakonu Pijarów.
 
Rozwojowi fizycznemu i trosce o zdrowie sprzyjają obowiązkowe zajęcia sportowe, okresowa praca fizyczna i stałe dyżury porządkowe w domu. O rozwój intelektualny dbają wykładowcy na uczelni, formatorzy w seminarium i każdy osobiście przez studium indywidualne.

Sześć lat studiów
 
Studia dla kandydatów do kapłaństwa trwają 6 lat. Skupione są wokół filozofii i teologii, choć obejmują także historię Kościoła, pedagogikę, katechetykę czy naukę języków nowożytnych oraz klasycznych: łaciny i greki. Studia teologiczne podejmowane w seminarium różnią się od teologii dla świeckich przede wszystkim poszerzeniem o przedmioty pastoralne, czyli te związane z posługą kapłańską – sprawowaniem sakramentów, spowiadaniem, głoszeniem kazań.
 
„Formacja intelektualna w największym stopniu wypełnia zwykły dzień kleryka. Każdy jednak wie, że do prawdziwego studiowania nie wystarczy ograniczyć się do udziału w wykładach. Konieczna jest własna praca intelektualna. W programie dnia w seminarium przeznaczone na nią są godziny popołudniowe oraz wieczorne” – mówi o. Kudach.
 
Pijarscy klerycy studiują w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie wspólnie z klerykami z kilku innych zgromadzeń zakonnych. Uczelnia ta przygotowuje do przyjęcia święceń kapłańskich i przyszłej pracy duszpasterskiej, więc nie ma tam świeckich studentów, ale zarówno na ITKM, jak w innych seminariach część przedmiotów wykładają świeccy.
 
Co dzieje się w sytuacji, gdy komuś nauka nie idzie, np. oblał przedmiot albo nie zaliczył roku? „Przede wszystkim sama ta osoba musi zadać sobie pytanie o przyczynę: brakuje mi koniecznych zdolności (nie jestem w stanie podołać studiom) czy po prostu zabrakło systematycznej pracy, wysiłku intelektualnego? Nauka jest przecież poważną pracą, tu nie da się niczego oszukać, prześliznąć, przygotować do egzaminu w poprzedzającą noc. Niektóre zagadnienia są na tyle trudne, że bywa, iż trzeba do nich się przygotowywać dwa razy, tzn. trzeba uwzględnić poprawkę. Jednorazowa nie jest żadną tragedią. Jeśli natomiast ktoś ma stałe problemy z egzaminami, mimo starań, modlitw i uczciwej pracy, być może Pan Bóg nie oczekuje od niego zostania kapłanem” – zwraca uwagę rektor pijarskiego seminarium.
 
Klerykowi, tak jak każdemu innemu studentowi, przysługuje tzw. „urlop dziekański”, czyli roczna przerwa w studiach. „Powód może być indywidualny, np. dłuższa choroba i rekonwalescencja, ale może też zależeć od decyzji przełożonych czy zwyczajów w zgromadzeniu. W naszym zakonie klerycy po ukończeniu IV roku studiów przerywają naukę i wyjeżdżają na roczną praktykę duszpasterską w którejś z naszych wspólnot. Ten rok praktyki nazywamy profesorium” – wyjaśnia o. Kudach.
 
Pijarscy klerycy mogą równolegle podjąć także drugie studia. Ale taki seminarzysta musi doskonale radzić sobie z podstawowymi studiami oraz nie mieć poważnych braków w innych aspektach funkcjonowania w seminarium. „Studia takie można rozpocząć dopiero na wyższych latach formacji i powinny być związane z naszym pijarskim charyzmatem; w praktyce są to studia nauczycielskie wybranego przedmiotu” – zaznacza rektor WSD Zakonu Pijarów.
 
Zarówno same studia, jak i pobyt w seminarium generują pewne koszty, ale ani klerycy, ani ich rodziny nie są nimi obciążani i nie płacą czesnego. „Od momentu wstąpienia do zakonu, czyli od momentu rozpoczęcia nowicjatu, zakon bierze na siebie wszystkie wydatki związane z utrzymaniem i kształceniem nowicjusza, a potem kleryka”.
 
Dwie godziny modlitwy dziennie
 
Dla wzrostu duchowego każdy kleryk po przyjściu do seminarium wybiera sobie stałego spowiednika i kierownika duchowego. Uczestniczy we wspólnych modlitwach zapisanych w planie dnia, pielęgnuje modlitwę indywidualną. Przeżywa kolejne okresy roku liturgicznego, wchodząc w poszczególne tajemnice naszej wiary i podejmując związane z tym praktyki ascetyczne.
 
„Każdego dni wspólnie modlimy się około dwóch godzin. O godz. 6.00 uczestniczymy we Mszy świętej połączonej z Jutrznią i krótkim kazaniem, po obiedzie nawiedzamy na chwilę Najświętszy Sakrament, a o godz. 18.00 odmawiamy Nieszpory i odprawiamy medytację (rozważamy Słowo Boże – Ewangelię z danego dnia). Ponadto w niektóre dni tygodnia dodatkowo spotykamy się na wspólnej adoracji (niedziela, czwartek), różańcu (niedziela), Drodze Krzyżowej (piątek) czy Komplecie (modlitwie na zakończenie dnia). W niedzielę przed jutrznią śpiewamy Godzinki, ale tego dnia nie ma wspólnej medytacji” – opisuje „duchowy” program dnia rektor pijarskiego seminarium.
 
Dwie godziny modlitwy czy praktyk pobożnościowych to może sporo, ale skoro kapłani mają być specjalistami od ludzkiej duszy, to czy faktycznie to aż tak wiele? „Dodatkowa modlitwa poza tzw. „aktami wspólnymi”, nie jest nie tylko źle postrzegana, ale… jest po prostu konieczna! Z Panem Bogiem muszę przecież nawiązać osobistą relację, staję przed Nim ja jako Marek Kudach, a nie Wspólnota WSD Zakonu Pijarów. Moja osobista więź wyraża się w różnych indywidualnych formach pobożności: ktoś bardziej kocha różaniec, ktoś inny adorację w ciszy, jeszcze inny ma wielkie nabożeństwo do któregoś ze świętych. Poza tym mogę przeżywać jakąś trudność, która prowadzi mnie do większej, wytężonej modlitwy” – zaznacza o. Kudach.
 
Przemysław Radzyński
eSPe nr 122
 
 
fot. Ben White | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
Urszula Pękala
Na tożsamość każdego z nas składają się elementy, o których możemy sami decydować oraz takie, których nie wybieramy. Nie wybieramy w jakich czasach przyjdziemy na świat ani w jakim kraju, nie wybieramy też rodziny. Nie podlegamy jednak w tym względzie absolutnemu determinizmowi. To my decydujemy, co z tym zrobić...
 
Ludmiła Grygiel
Obserwując historię Kościoła, nietrudno zauważyć, że od początku swego istnienia przeżywał różnorakie formy kryzysu, które zawsze pokonywał dzięki reformom, inspirowanym zazwyczaj przez świętych. Ci natchnieni reformatorzy nie opracowują uczonych rozpraw i nie zajmują się socjologicznymi analizami, lecz podejmują konkretne działania, podyktowane miłością do Boga i Jego Kościoła.
 
Ankieta
Każdy ma na to swoją odpowiedź. Taką, jakie mu serce dyktuje. "Dziennikarze pytają mnie często: "Proszę pana, co to znaczy żyć jak chrześcijanin?" Odpowiadam: - A czytasz codziennie Pismo Święte? - Nie. - To jak możesz być chrześcijaninem, a nie karmić się codziennie Słowem Bożym? Skąd się dowiesz, co Pan Jezus chce ci powiedzieć dzisiaj, teraz? I to jest chyba najważniejsze, na początek."
 
 
___________________
 
 reklama