Katolik.pl - Poprzez muzykę, próbuje siać ziarna…
logo
Poniedziałek, 19 października 2020 r.
imieniny:
Michaliny, Michała, Piotra, Jana, Pawła, Izaaka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Roberto Bignoli
Poprzez muzykę, próbuje siać ziarna…
materiał własny
 


Piosenkarz, autor tekstów i piosenek, Roberto Bignoli opowiada o Światowych Dniach Młodzieży!

„Poprzez muzykę, próbuje siać ziarna…
I jeśli Bóg zechce, mogą one wydać plon”.

Zbliżają się dni Światowego Spotkania Młodzieży w Koloni w Niemczech. Będą one dla wielkiej grupy młodzieży, kolejny raz momentem szczególnym doświadczenia wiary. Rozmawiamy z piosenkarzem, autorem tekstów i piosenek Roberto Bignolim, który doświadczył radości uczestniczenia w poprzednich spotkania Światowych Dni Młodzieży. Roberto poznał różne odcienie życia jak: bieda i choroba, a nawet narkotyki i więzienie. W końcu jednak miłość do Jezusa przemieniła radykalnie jego życie, wprowadzając je na nowe tory.

Jakie masz wspomnienia z miniony Światowych Dni Młodzieży w których uczestniczyłeś?

Pierwszy raz w spotkaniu SDM (Światowy Dzień Młodzieży) jako artysta uczestniczyłem w 1997 r. w Paryżu, z całą serią koncertów na różnych placach, wystawach, stadionach. Następnie w Rzymie w 2000 roku dałem koncert w Tor Vergata dla wolontariuszy SDM, a w 2002 r. w Toronto doświadczyłem długiego tournee, które zakończyło się śpiewaniem w czasie wigilii spotkania z Ojcem Świętym. W czasie tych wszystkich spotkań SDM silnie przeżyłem fakt, że tych młodych ludzi, tam obecnych, jednoczy jeden i ten sam ideał, mimo iż może później nie wszyscy kontynuują regularne doświadczenie wiary albo uczestniczenia w ruchach młodzieżowych i religijnych, ale korzystają z tej okazji, która wnosi w ich życie nowe doświadczenie ubogacając ich własne wnętrze. Przede wszystkim widziałem ogromny szacunek i miłość do Ojca Świętego, którego osoba za każdym razem odbierana jest ze szczerym entuzjazmem, ponieważ młodzi widzą w nim autentycznego świadka Miłości, Nadziei, Wiary w Jezusa Chrystusa i w Jego Ewangelię.

Jakie znaczenie, dla młodego człowieka, ma uczestnictwo w spotkaniach z Ojcem Świętym?

Na pewno zostaje dotknięty i zafascynowany osobą Ojca Świętego i jego słów. Wierzę, że nikt nie jest w stanie pozostać obojętnym wobec jego obecności, która jest tak totalnie autentyczna i bogata w ważne treści. Poprzez swoje posłania potrafi dotrzeć do duszy ludzkiej i dotykając najbardziej głębokich sfer egzystencjalnych człowieka, dać mu Ducha. Widziałem młodzież przepełnioną radością, śmiejącą się, manifestującą swoją solidarność, czułą i cieszącą się z tego, że mogą być razem i dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi, z tego że są gotowi zjednoczyć się wspólnym ideałem i wszystko to pozostawia później ślad wewnątrz każdego z nich. Później już od każdego z nich zależy, czy będą kontynuowali to doświadczenie czy nie, niektórzy się wstydzą i boją kontynuować to co przeżyli, ale bez wątpliwości w każdym z nich pozostaje ziarno nadziei.

Kiedy słuchasz papieża, co czujesz?

Słucham papieża i wydaje mi się, że słucham Dobrego Ojca, który w swojej posłudze nie zapomina o pragnieniach, które są ukryte w sercach tych, którzy znajdują się przed nim, czuję, że jego cierpienie, jest cierpieniem każdego człowieka i posłaniem wielkiej miłości i solidarności. To dotyka cię bardzo głęboko i sprawia, że czujesz się Bożym dzieckiem, albo lepiej, ukochanym dzieckiem Boga Ojca. Naprawdę jest fascynujące, jak ten „,mały” człowiek potrafi prostymi ale silnymi słowami zaszczepić ci wiarę lub słowa Ewangelii. Umacnia mnie w byciu świadkiem Pana, poprzez Maryję, która weszła w moje życie. Papież bardzo mi pomógł zrozumieć wartość Maryi, szczególnie jako Matki w naszym życiu, jako kobiety i jako znak zbawienia dla każdego człowieka z punktu widzenia duchowego jak i materialnego, jako matki oczekującej próśb swoich dzieci, która pokazuje drogę prowadzącą do Jezusa. Wierzę, że papież jest dobrym przykładem do naśladowania, jako człowiek, który przed całym światem całkowicie powierzył swoje życie Maryi. Ja myślę, że dziś jest najważniejsze, całkowicie zawierzyć Maryi.

Miałem tę łaskę spotkać się 4 razy w moim życiu z papieżem i za każdym razem było to ogromne przeżycie, odkryłem w nim obecność sił nadprzyrodzonych. Jego oczy pełne światła, jego uśmiech i wyraz twarzy, świadczą o jego autentycznej duchowości. W jego obecności czujesz łaskę miłości, czujesz się akceptowany, czujesz się ukochanym nie ze względu na to kim jesteś, ale ze względu na to co masz w środku, jego spojrzenie przenika do głębi duszy i jakby widząc cię od wewnątrz ci mówi, że kocham cię, bo jesteś taki jaki jesteś. Spotkanie z nim jest rzeczywiście ogromnym przeżyciem i czyni cię silniejszym, bo pozostawia w tobie trwały znak miłości.

Czy muzyka może pomóc ofiarować młodzieży posłanie o nadziei?

Muzyka jest narzędziem, środkiem doraźnym, ponieważ młodzi słuchaj bardzo dużo muzyki i dobrze, że tak jest, ale powinno się ofiarować młodzieży muzykę, która nosi treści ewangeliczne, solidarność, modlitwę, która nawołuje do zrewidowania takich uczuć jak miłość, przyjaźń, rodzina w kontekście wiary aby móc później przejść małym krokiem do uświadomienia, że żyjemy nie tylko chlebem, ale, że w żuciu człowieka ważniejsze jest coś więcej. I tak muzyka staje się sposobem, którym można posiać ziarno przynoszące swój owoc.

Czy koncert jest także momentem dialogu z młodymi?

Lubię nazywać moje koncerty świadectwem, które nie ograniczają się tylko do piosenek, opowiadam również o moim doświadczeniu życia: rozpoczynam opowiadaniem o moim nawróceniu i mojej wierze, później przesyłam posłania i propozycje, często po koncertach bardzo chętnie rozpoczynam dyskusje z młodymi, którzy przychodzą na koncerty albo gromadzą się wokół mnie, którzy pragną jeszcze bardziej się zagłębić w temacie poprzez dialog, mówią o swoim doświadczeniu i szukają porad i to jest bardzo piękne kiedy przemienia się w autentyczny dialog. Młodzież jest naprawdę szczera, kiedy czuje się kochana i akceptowana, mają bardzo dużo wątpliwości, niepewności, spraw związanych z prawami, którymi rządzi się ten świat, proponując fałszywe ideały, fałszywe wartości, gdzie ciągle dominuje propozycja dobrobytu materialnego, egoizmu. Ale młodzież w głębi serca nosi dobre uczucia i ogromną wolę robienia rzeczy dobrych. To, na co najbardziej narzekają, to, że nie są wysłuchani, że nie są akceptowani, że nie ma dialogu pomiędzy nimi a światem dorosłych a nawet światem ich rówieśników. To sprawia, że czują się często sami i nie potrafią wziąć  w swoje własne życie w ręce z odwagą i radością, ale czują w pewnym sensie egzystencjalną przegraną, bardzo często do takiego stanu doprowadza ich brak poczucia oparcia z rodzinie, a zwłaszcza kiedy ta rodzina jest rozbita. Słyszę często jak młodzież mówi o konferencjach czy spotkaniach związanych z problematyka młodzieżową, w których uczestniczą, ale one nie docierają do ich rzeczywistości często pozostają w sferze teorii i nic nie mówią młodzieży.

Dlaczego dzisiaj tak wielu piosenkarzy kultywuje w swoich utworach negatywne posłania, jak narkotyki lub satanizm?

Myślę, że jest to rezultat tego co sami przeżywają: ich życiowe doświadczenie, które w nich samych nie stworzyło szacunku do siebie samych ani dla swojego życia, to sprawia, że nie mają go również wobec życia innych i wszystkich tych wartości, które są w Ewangelii i odnoszą się do życia i miłości.

Życie artystów w pustce, w samotności i desperacji prowadzi ich do coraz głębszych tragedii w życiu błędnie obranym, dlatego też muszą szukać oparcia w narkotykach, magii, okultyzmie i chyba ostatnim stadium jest satanizm, gdzie zło przejawia się szczególnie mocno, zwłaszcza kiedy osoba jest w depresji lub nie ma motywacji dla własnego życia. To egzystencjalne złe samopoczucie prowadzi do manifestacji w muzyce i wielu młodych ludzi, którzy przeżywają trudne momenty cierpienia, kryzysu lub depresji, w tych posłaniach i tego typu muzyce próbują znaleźć klucz do swoich problemów ale niestety tracą jeszcze bardziej motywację i szacunek dla swojego życia i wpadają w jeden zamknięty krąg, z którego bardzo trudno jest się wydostać. Niestety jest wielu muzyków, którzy odkryli, że na takiego rodzaju depresyjnych stanach młodych ludzi można zrobić doskonały biznes i dlatego też, pojawił się trend wykorzystujący słabość młodych ludzi, ich samotność, aby dobrze na tym zarobić. Stąd pojawiają się utwory o coraz cięższych posłaniach negatywnych i jak możemy zaobserwować słuchając wiadomości, coraz więcej owoców tego typu działalności przejawia się w zamachach na swoje życie. Również świat spektakli tradycyjnych bazuje po części na takich posłaniach i jeżeli nie noszą w sobie posłań negatywnych, to nie dają też żadnej nadziei, albo nie przychodzą z pomocą młodzieży. Istnieje też dysharmonia pomiędzy tym co artyści robią a tym co mówią, widzieliśmy już takich, którzy wypowiadali się przeciw narkotykom a sami ich zażywali, albo żeby być bardzo ostrożnym w sprawie chorób przenoszonych drogą seksualną, a później dowiadujemy się, że oni sami w życiu seksualnym nie znają żadnych granic, artystów, którzy ci mówią aby nie pić alkoholu, a sami są pierwszymi, którzy się nim upajają i tak młodzież zdaje się być otoczona ludźmi, którzy mówią dobrze, ale sami tymi wartościami nie żyją. I w taki sposób pojawia się wiele kontestacji i momentów trudnych, które istnieją w środowisku muzycznym jak i w całym środowisku ludzkim, brak waloryzacji i świadectwa wobec wartości, w które się wierzy.

Czy mógłbyś nam opowiedzieć o jakimś wydarzeniu z twoich spotkań z młodymi ludźmi?

Na przykład na koncercie w więzieniu w Panamie, gdzie osadzeni byli w wieku młodocianym, między 14 a 20 rokiem życia, przeżyłem niesamowite uczucie, ponieważ wszyscy młodzi ludzie prosili o modlitwę razem ze mną, zademonstrowali jak moje świadectwo było ważne dla nich, dla ich życia i ich sytuacji i im pomogło przeciwstawić się temu jej z większą nadzieją. Wielu młodych ludzi mi pisze o swoich przeżyciach, których doświadczyli w czasie moich koncertów i dzielili się sekretami z ich życia. Pięknym jest również to, że narodziła się między wieloma z nich i mną przyjaźń, która trwa do dzisiaj.
Każdy młody człowiek, którego spotkałem, był dla mnie bogactwem, które pozwala mi zrozumieć lepiej jak wyjść naprzeciw młodzieży i jak wejść z nimi w owocny dialog.

Jakie masz projekty na przyszłość?

Jednym z nich jest wydanie jednego MAXI singla z 4 piosenkami przeznaczonymi dla katolickich rozgłośni radiowych dla użytku promocyjnego, właśnie wyszedł w Brazylii nowy CD Ojca Antonio Lima, z którym śpiewam jego piosenkę pod tytułem: „Amparo Materio”, po włosku i po portugalsku(po włosku śpiewam ja a po portugalsku o.Antonio). Innym projektem nad którym pracujemy od ponad roku jest książka autobiograficzna. Oprócz tego muzyczny miesięcznik „RUAH” wydawany w Polsce zaakceptował wydanie na dołączanym do numeru CD, moją nową piosenkę „La c’e un posto”, który będzie również na MAXI singlu. Jest i wiele innych projektów, jak mój nowy portal internetowy, które znajdują się w rękach mojego MANAGERA, to znaczy „Opatrzności”, i jak Ona pozwoli zostaną wkrótce zrealizowane. Również i koncerty, prawdopodobnie tournee po Kanadzie w czerwcu 2005 r, Australii, a w sierpniu wrócę do Bułgarii do o. Krzysztofa, promotora Festiwalu Chrześcijańskiego dla młodzieży, który jest bardzo drogi mojemu sercu.

(źródło: InfoPressWorld)

 
Zobacz także
Adam Suwart
Z ojcem Wojciechem Ciakiem, karmelitą bosym, rozmawia Adam Suwart.
Trzeba ciągle szukać nowego tłumaczenia sensu i znaczenia Wielkiego Postu. Owszem, te trzy tradycyjne praktyki wielkopostne: post, jałmużna i modlitwa należy bezsprzecznie zachować, ale i tłumaczyć na nowo ludziom żyjącym w dzisiejszym świecie. Odkrycie tego okresu liturgicznego to obecnie rzecz bardzo ważna...
 
Agata Pawłowska
Na scenie politycznej nikt nie liczył się z Portugalią, której znakiem rozpoznawczym były wynędzniałe wsie i opuszczone miasta. Kraj ten nie miał żadnych szans w coraz bardziej zaciekłej rywalizacji między mocarstwami europejskimi. Maryja wybrała „to, co głupie w oczach świata, to, co niemocne i nie szlachetnie urodzone” (por. 1 Kor 1, 26-27): niepiśmienne zabiedzone dzieci z lichej wioski ze zrujnowanego kraju.  
 
Jan Grzegorczyk
Nie przeszkadza mi i nie wstydzę się przyznawać, że piszę książki opatrywane etykietą „katolickie”, ale uważam, że jest w tym jakieś nieporozumienie. Pisarzem katolickim mógłby być na przykład św. Franciszek z Asyżu, czyli ktoś, kto swoim życiem uwiarygadnia to, o czym pisze. Natomiast ja jestem jaki jestem i nie chciałbym, żeby moje kulawe życie było kojarzone z prawdami, które wypowiadam w książkach...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー