logo
Piątek, 26 lutego 2021 r.
imieniny:
Bogumiła, Eweliny, Mirosława, Porfiriusza
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Dariusz Jaros
Przez dziurkę od klucza
Obecni
 


Piekło

Niestety, wolny człowiek może odrzucić łaskę Bożą ukazaną w stworzeniu i w Chrystusie. „Nie możemy być zjednoczeni z Bogiem, jeśli nie wybieramy w sposób dobrowolny Jego miłości […] Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem ” (KKK 1033). Bóg nikogo nie wyklucza. Człowiek sam niestety może nie przyjąć „miłości prawdy” (2 Tes 2,10).

Wiara w istnienie piekła dla wielu wydaje się problematyczna. Wydaje się im nie do pogodzenia z radosnym i wyzwalającym orędziem Ewangelii, z chrześcijańską solidarnością z każdym cierpiącym człowiekiem. Trzeba jednak podkreślić, że nie tylko Stary Testament, ale i sam Jezus w Nowym Testamencie bardzo jednoznacznie ostrzega złych, bezbożnych i pogrążonych w grzechu przed możliwością potępienia (zob. Mt 5, 29-30; 10,28; 23,15 i in).

W oparciu o Pismo Święte Kościół odrzucił tzw. apokatastazę, czyli naukę o odnowieniu na końcu czasów całości stworzenia i przywróceniu stanu doskonałej szczęśliwości, obejmując również potępionych i demony. „Jeśliby Bóg miał w końcu włączyć do swego królestwa wszystkich, także i tych, którzy opowiedzieli się zdecydowanie przeciwko Niemu, to czy można by jeszcze mówić o zachowaniu wolności, a zatem i godności człowieka?”

Z całą stanowczością trzeba stwierdzić, że istnienie wiecznego piekła nie kłóci się z prawdą o wiecznej miłości Boga do każdego człowieka. Bóg bowiem szanuje naszą wolność i nie zmusza nikogo do uszczęśliwiającej wspólnoty z Nim.

Osobiste „patrzenie” na wieczność

W życiu codziennym lepiej jest widzieć osobiście, niż dowiadywać się o czymś tylko z relacji innych. Każdy przekaz jest subiektywny. Kto patrzy, zwraca uwagę na to, co dla niego jest ważne, interesujące, piękne i mówiąc o tym przedstawia pewną część. Patrząc osobiście widzimy bezpośrednio – znamy daną rzeczywistość już nie tylko ze słyszenia, ale o wiele lepiej, bo oglądamy na własne oczy (por. Job 42,5). Choć to oczywiste, jednak czasami może się jakby nie sprawdzać. Gdy chodzi o oglądanie dzieł sztuki, wiele spraw na przykład na obrazie może zostać nie zauważone przez laika. Potrzebujemy znawcy, który zwróci uwagę na ważne elementy. Trudno jednak specjaliście wyjaśniać obraz komuś, kto w ogóle go nie widział. Koneser sztuki na ogół spostrzega znacznie więcej. Ale czasami zupełny ignorant może zauważyć coś, na co nigdy nie zwróciłby uwagi znawca.

Jak możemy zatem sami patrzeć na wieczność?

Po pierwsze, przez wiarę i osobistą relację z Chrystusem. „Wiara pozwala nam już w sposób uprzedzający doznawać radości i światła wizji uszczęśliwiającej, będącej celem naszej ziemskiej wędrówki” (KKK 163). Przez wiarę wchodzimy w kontakt z żywym, kochającym Jezusem Chrystusem i to jest „początkiem życia wiecznego” (KKK 163). „Kto wierzy we Mnie, ma życie wieczne” (J 6,47).

Po drugie, praktykując miłość bliźniego i pielęgnując relacje z bliskimi i przyjaciółmi. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Doświadczenie miłości wzajemnej daje nam przedsmak tego, czym jest niebo. Mówi się, że gdy kochamy i jesteśmy kochani, to czujemy się jakby wyrastały nam skrzydła. Zakochani będąc razem tracą też niejednokrotnie poczucie czasu, bo inne sprawy stają się mniej ważne. Jakby czas zatrzymał się dla nich w miejscu. Niebo jest utrwaleniem oraz niewyobrażalnym wzmocnieniem i podwyższeniem tego stanu wzajemnej miłości i szczęścia.

Po trzecie, poznajemy wieczność przez wnikanie w tajemnicę własnego wnętrza, to znaczy we własną duszę. Wsłuchanie się w nasze najgłębsze potrzeby, aspiracje, ale także w braki, prowadzi nas do odkrycia poruszeń duszy, która jest nieśmiertelna i może być do końca spełniona jedynie w wieczności. Można to zobrazować przykładem: każdy człowiek lubi, jeśli jest szczerze chwalony. Moim zdaniem, nie trzeba się tego zbytnio i z fałszywą pokorą wstydzić, bo ta potrzeba naszego serca jest znakiem chwały, którą Bóg przygotował w niebie. Ale należy szukać chwały, która pochodzi od Boga, nie tyle od ludzi (por. J 5,44). Tak moglibyśmy prześledzić wszystkie nasze dobre pragnienia i uzmysłowić sobie, że niebo będzie polegało między innymi na tajemniczym i przeobfitym ich spełnieniu. Może nie zrealizuje się to dokładnie tak, jakbyśmy sobie to wyobrażali, ale jednak prawdziwie. Prawdą jest bowiem, że będziemy przemienieni, dlatego i niektóre aspiracje się zmienią.

 
Zobacz także
ks. Wojciech Węgrzyniak
Minęło sześć lat. Ojciec święty został beatyfikowany. I co dalej? Powiedzmy sobie szczerze: start mamy doskonały. Żyliśmy obok Wielkiego Człowieka. Byliśmy świadkami niesamowitych czasów. Nie zapomnijmy, że dobry start to tylko początek. Zwycięzców poznaje się dopiero na mecie...
 
o. Gabriel od św. Marii Magdaleny
Dzisiejsze czytania podają nam rozważanie o pokorze, tym bardziej potrzebnej, im mniej ta cnota jest rozumiana i praktykowana. Stary Testament (I czytanie: Syr 3, 17-18. 20. 28-29) również mówi o jej konieczności – tak w obcowaniu z Bogiem jak i z bliźnim: „O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana” (tamże 18). Pokora człowieka nie polega na zaprzeczaniu własnym zaletom, lecz na uznaniu, że one są wyłącznym darem Boga; stąd wynika, że im ktoś jest „większy”, czyli bogatszy w zalety, tym bardziej winien upokarzać się uznając, że wszystko dał mu Bóg. 
 
Dorota Mazur
Sensem zmartwychwstania jest życie. We wcieleniu Jezusa postawione jest ono w konfrontacji ze śmiercią, ponieważ jedynie w tym kontekście triumf życia zabłysnąć może pełnią chwały. Ta konfrontacja życia i śmierci jest człowiekowi potrzebna, bo dzięki temu zaczyna traktować życie na serio. Niestety, dziś ludzie daleko odsuwają myśli o śmierci. Śmierć staje się czymś coraz mniej rzeczywistym. 
 
 
___________________
 
 reklama