logo
Niedziela, 21 października 2018 r.
imieniny:
Celiny, Hilarego, Janusza, Jakuba Strzemię, Urszuli – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Beata Szymczak-Zienczyk
Rozeznawaj na wzór Maryi
Szum z Nieba
 
fot. Andreethota0, Suffering | Pixabay (cc)


Popatrzmy na sposób rozeznawania Maryi. Musiał on być niezwykły, skoro Maryja była cały czas wierna powołaniu, które otrzymała od Boga. Dla Jezusa nie była konkurencją w ewangelizacji, a oparciem i pomocą. Przyjrzyjmy się sposobowi rozeznawania Matki Jezusa.
 
Słuchaj i rozeznawaj
 
Maryja miała relację z Bogiem i wchodziła z Nim w dialog oparty na aktywnym słuchaniu i czujności. To właśnie było fundamentem tego, co wydarzyło się w Jej życiu. Gdy w momencie Zwiastowania została powołana do wielkiej misji – była na nią gotowa. Nie oczekiwała, że Bóg pójdzie za Jej pragnieniami i pomysłami, ale zgodziła się pójść za Jego wezwaniem. Tu ukryta jest wskazówka dla naszych działań ewangelizacyjnych – to my mamy iść za Bogiem, a nie oczekiwać, że On pójdzie za nami. Mamy być dyspozycyjni, nie znamy bowiem czasu naszego nawiedzenia, jeśli więc nie będziemy czujni – możemy je po prostu odrzucić. 
 
Maryja wskazuje nam także, jak ważna jest przed Bogiem czystość serca i że to na nie właśnie Bóg patrzy przede wszystkim. Co przed ludźmi może pozostać zakryte – dla Boga jest widoczne. Dlatego nie tyle ważne jest to, co robimy, ile postawa naszego serca.
 
Matka Boża zawsze rozeznawała i rozważała to, co usłyszała od Boga. Nie działała impulsywnie, na zasadzie: ,,wezwanie – działanie”, ale raczej: ,,wezwanie – rozeznanie – działanie”. Konsultowała z Bogiem kolejne kroki i pytała, jak wypełni się to, do czego Bóg ją wzywa. Nie było w niej brawury: ,,Bóg mnie wezwał, to znaczy, że Ja sobie z tym sama poradzę”. Ale też nie dyskutowała z Bogiem: ,,A dlaczego Ja, a nie ktoś inny?”, pytała tylko: ,,Jak to się stanie?”. Pokora Maryi nie polegała na tym, że ,,przepraszała, że żyje” i schodziła wszystkim z drogi, ale na tym, że z odwagą realizowała to, do czego była wezwana. Była niezwykle konsekwentna i niezłomna w posłuszeństwie woli Bożej. Wskazuje nam przez to, że dla ewangelizatora bardzo ważna jest wiara w moc Boga, który zawsze znajdzie sposób, by z niemożliwego uczynić możliwe.

Zachowaj wolność
 
W postawie Maryi widoczna jest wolność wobec samej siebie i prawidłowe poczucie własnej wartości. Ani się nie wywyższała, ani nie poniżała przed Bogiem i ludźmi. Ani nie mówiła, że jest niegodna, ani że najbardziej godna ze wszystkich. To, że Bóg Ją powołuje, traktowała naturalnie – wybrał ją, bo tak chciał. Podobnie też powołuje innych. Dlatego nigdy nie powiedziała Jezusowi: ,,Ależ kogo Ty, Synu, powołujesz? Przecież oni się nie nadają!”.
 
Wolność Maryi wobec samej siebie widoczna była także w czasie, gdy była brzemienna. Pomimo iż żyła w trudnych warunkach, a rodząc nie miała nawet wygodnego łóżka – nie użalała się nad sobą. Nie schowała się też przed światem z lęku przed jego niebezpieczeństwami, ale właśnie do niego wyszła. Robiła to, do czego była wezwana, resztę pozostawiając Bogu. Pokazuje nam przez to, jak ważne jest, by nasza własna osoba nie stała na przeszkodzie działaniu Boga. 
 
Wolność Maryi wobec samej siebie widać także w sytuacjach, gdy słowa Jej własnego Syna nie były dla Niej zbyt miłe. Nie obrażała się i nie kłóciła – po prostu je przyjmowała i rozważała.  Uczy nas przez to, że działanie Jezusa nie zawsze będzie miłe dla naszego "ja". Działanie innych zresztą podobnie...
Maryja była także wolna od względów ludzkich. Nie zastanawiała się, co ludzie powiedzą i co mogą Jej zrobić. To Słowo Boga miało najważniejsze miejsce w Jej sercu. Pokazuje nam tym samym, że we wszystkim co robimy – powinniśmy kierować się właśnie Słowem, a nie naszymi lękami, wątpliwościami czy pomysłami. 
 
Z kolei pod krzyżem Maryja uczy nas wolności wobec innych. To nie my decydujemy o losie bliskich nam osób, więc nie możemy nikogo zatrzymywać dla siebie ani pisać nikomu scenariusza życia. Ona też z pewnością nie marzyła o takim losie dla swego jedynego Syna (i siebie jako Matki). Ale potrafiła zdobyć się na ofiarowanie, zgodzić się na Boży zamysł wobec Syna. Jej wolność uczy nas więc, byśmy podczas ewangelizacji, posługi duchowej, czy w rodzinie – nie kształtowali ludzi na nasz ,,obraz i podobieństwo”, ale pozostawiali przestrzeń działaniu Boga.
 
Pozostań realistą
 
Chociaż  Jej powołanie było niezwykłe i nadprzyrodzone – Maryja nie zamykała oczu na rzeczywistość. Umiała ją nazywać i widziała, co dzieje się dokoła. W czasie Zwiastowania przedstawiła Bogu problem braku męża. W Kanie powiedziała Jezusowi o braku wina. Konfrontowała braki z Bogiem, ale nie czyniła z nich przeszkody, by On mógł działać. I potrafiła zatroszczyć się o to, czego innym brakowało. Była na to wrażliwa – i jest do dziś. Pokazuje nam przez to, że nasze życie ma nie tylko wymiar duchowy, ale i materialny.

Współpracuj z innymi
 
Maryja nie działała w pojedynkę, ale też nie dobierała sobie ludzi sama. Szła z tymi, których Bóg stawiał na Jej drodze i przyjmowała ich jako dar. Trwała z nimi na modlitwie i nie ,,kręciła nosem”, że wolałaby z innymi.
 
Nigdy też nie próbowała wchodzić w kompetencje Jezusa i Go zastępować. Robiła to, co do Niej należało i nic ponadto. Nie pozostawiała cienia wątpliwości, że to Jezus jest jedynym Zbawicielem. Nawet, kiedy pytano ją o radę, nie pouczała, ale odsyłała do Niego. Nie wykorzystywała też przed innymi swojej pozycji Matki Zbawiciela, choć nie raz mogłaby tupnąć nogą: „To ja mam rację! W końcu mam największe doświadczenie w wierze!”.  Naturalną reakcją Maryi na działanie Boga w Jej życiu było uwielbienie i dzielenie się radością z innymi. To uwielbienie nie było abstrakcyjne, ale bardzo konkretne. Pokazuje nam przez to, że jeśli Bóg działa w naszym życiu – na pewno to widać i można to nazwać. A istotą ewangelizacji i dawania świadectwa jest dzielenie się radością w Duchu Świętym i oddanie chwały Bogu jako Dawcy i Sprawcy wszelkiego dobra.  Dobrą Nowinę niesie się przecież z radością!
 
Bądź wierny
 
W przeciwieństwie do niektórych apostołów, Maryja nigdy nie odwodziła Jezusa od ofiary krzyża, chociaż dla Niej był on nie mniej bolesny. Nie „umywała rąk” od tego, co trudne, bo dobrze rozumiała, że w drodze za Bogiem jest czas radości Zwiastowania i czas bólu Golgoty. A Ona była wierna w każdym czasie.
 
Jako Matka Zbawiciela towarzyszy nam teraz na drodze naszego nawrócenia, uzdrowienia, uwolnienia i rodzenia się do nowego życia w mocy Ducha Świętego. Uczy nas i pomaga przyprowadzać innych do Źródła życia, jednocześnie nie zasłaniając Źródła sobą. 
 
Maryja jest także Tą, która, „łamie strzały nieprzyjaciela i miażdży głowę węża”. Ma udział w zwycięstwie Jezusa nad wszelkim złem. Nigdy nie skalała się grzechem i nie zwątpiła w zmartwychwstanie – dlatego warto powierzać Jej pole duchowej walki i prosić o ochronę przed złem w naszych działaniach. Jednocześnie pokazuje nam, byśmy innych prowadząc do Jezusa – sami nie zaginęli.
 
Beata Szymczak-Zienczyk
Szum z Nieba nr 87/2008 
 
Zobacz także
Ewelina Steczkowska
Kult Matki Bożej ma swoje głębokie korzenie w Kościele powszechnym, w Kościele w Polsce. Jeśli chodzi o nasz rodzimy grunt religijności, pobożności, to nasza duchowość ma kształt drzewa. Korzeniami są Eucharystia, która wynika z męki, śmierci, zmartwychwstania Pana Jezusa. To są podstawy, o których nie możemy zapominać, bo one prowadzą nas do Boga. 

Z bp. Łukaszem Buzunem z Kalisza, paulinem, rozmawia Ewelina Steczkowska
 
O. Leon Knabit OSB
Pamiętam, opinię jednego ze znajomych mojej rodziny, jeszcze sprzed wojny. Był to taki pan, który pochodził chyba nawet z jakiejś mahometańskiej rodziny, ale był bardzo "zeuropeizowany". Mówił – "Wiara tak jak kartoflanka, ta sama zupa, tylko każda gospodyni inaczej ją gotuje". Ułyszałem to jako małe dziecko, zanotowałem, ale za bardzo nie przekonał mnie, że tak jest...
 
ks. Tomasz Stroynowski
Chciałbym z wami dzisiaj spojrzeć na ten tekst Ewangeliczny z innej niż dotychczas perspektywy, a mianowicie z perspektywy człowieka doświadczonego śmiercią bliskiej mu osoby. Z racji mojej kapłańskiej służby niejednokrotnie towarzyszę moim parafianom w ich ostatniej ziemskiej drodze razem z ich najbliższym. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama