logo
Poniedziałek, 24 września 2018 r.
imieniny:
Dory, Gerarda, Maryny, Hermana, Pacyfika – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Mirosław Pilśniak OP
Rytualne zaprzeczanie rytuałom
List
 



 

Przejawy dojrzałości i miłości

Przyszedł do mnie kiedyś zatroskany młody człowiek. Żalił się, że nie ma, niestety, warunków na zamieszkanie z narzeczoną. Jednocześnie zapewniał mnie, że sypiają ze sobą, kiedy tylko mogą. Zatkało mnie. Miał poczucie winy, że nie mieszka z kobietą, ale ratował się myślą, że nie jest taki do końca nieodpowiedzialny, bo przecież współżyje z nią. Nie mógł zrozumieć mojej reakcji. Dla niego zamieszkanie razem było przejawem dojrzałości i miłości.

Paradoks tej sytuacji polega na swoistym odwróceniu wartości. Współczesna Sodoma i Gomora - czyli coś gorszącego - byłaby wtedy, gdyby dziewczyna nie mieszkała z chłopakiem. Sądzę, że w taki sposób myśli dzisiaj wiele par. Ludzie poznają się, zamieszkują razem, potem ewentualnie biorą ślub. Stopniowo zanikają tradycyjne zwyczaje, które kiedyś pełniły rolę inicjacyjną, przygotowującą do założenia rodziny.

Od swatów do wesela

Dawniej, zwłaszcza na polskiej wsi, można było spotkać wiele zwyczajów przedślubnych. Najpierw, zanim decydowano się na zaręczyny, rodzina pana młodego sprawdzała, czy nie zostanie on odrzucony przez pannę młodą. Organizowano więc tzw. swaty, których celem było skojarzenie pary i uzyskanie zgody na małżeństwo. Swat szedł z kawalerem do domu panny młodej, a jej rodzina - mimo że często wizyta była wcześniej ustalona - zawsze udawała zaskoczoną. Zanim przybyłych gości wpuszczono do środka, odbywały się tradycyjne targi, w których goście mieli przekonać gospodarzy, że kawaler jest odpowiednim kandydatem na męża.

Kolejnym etapem były zaręczyny, zwane też zrękowinami. Mogły się odbyć tego samego dnia, co wizyta swatów, ale często bywały osobną uroczystością. Zazwyczaj uczestniczyła w nich nie tylko najbliższa rodzina, ale też sąsiedzi, a czasem wybrani wcześniej drużbowie i druhny. Zrękowiny odbywały się w domu panny młodej, dlatego często następowały po nich jeszcze tzw. przeziory lub oględy, czyli wizyta dziewczyny i jej rodziny w domu przyszłego pana młodego. Następnie świętowano zaślubiny i uroczyste przeprowadzenie panny młodej do domu pana młodego. Ten zwyczaj przetrwał do dziś w postaci wesela. Od 1000 r. dodatkowym, stałym elementem rytuału małżeńskiego było błogosławieństwo biskupa. Młodzi mogli sobie złożyć przysięgę i zawrzeć sakramentalne małżeństwo - bez obecności księdza - ale przychodzili do katedry, bo chcieli nie tylko społecznej, ale również kościelnej akceptacji. Pragnęli potwierdzenia sakramentalności swojego małżeństwa.

Wspomniane etapy i związane z nimi rytuały miały charakter publiczny - dokonywały się głównie na rodzinnych spotkaniach, czasem uczestniczyli w nich sąsiedzi. Podkreślano przez to, że małżeństwo nie jest prywatną sprawą małżonków, że są przecież odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale też za wychowanie przyszłych dzieci. Dlatego wszystkich obchodzi, jak żyją i jakimi chcą być rodzicami.

Wchodzić drzwiami, nie oknem

Dzisiaj, gdy mężczyzna i kobieta mieszkają razem, często nie wiadomo, czy są już po ślubie, czy jeszcze nie. A stykający się z nimi ludzie powinni wiedzieć, z kim mają do czynienia. Inaczej bowiem rozmawia się z czyimś mężem, a inaczej z młodym człowiekiem, który jest ewentualnie kandydatem na męża.

Gdy byłem proboszczem, często przychodzili do mnie młodzi ludzie "załatwiać ślub". Jeżeli widziałem, że mają ten sam adres, pytałem wprost, co się stało, że już zamieszkali razem. Częstym powodem były kwestie finansowe albo to, że pochodzili z różnych miejscowości i znaleźli się razem w nieznanym, wielkim mieście. Czasem mówili, że nie byli pewni, czy mogą być małżeństwem i wcześniej chcieli "się sprawdzić". Z dłuższej rozmowy wynikało, że wspólne mieszkanie wcale nie dało im większej pewności co do siebie nawzajem, wcale nie przyspieszyło decyzji o małżeństwie. Młodzi trwali więc w takim zawieszeniu.

 

 
1 2  następna
Zobacz także
Ks. Wojciech Nowacki
Odwoływanie się do Ducha Świętego jako gwaranta prawdziwości i znaczenia przekazywanych treści nie jest wolne od niebezpieczeństw. Poczucie autorytetu, który budzi respekt i posłuszeństwo, może trafić na grunt ludzkich słabości, a zwłaszcza ambicji i pychy. Dotyczy to tak wyświęconych szafarzy, którzy z racji urzędu czy funkcji powinni wykazywać się mądrością Ducha w nauczaniu, jak świeckich charyzmatyków, którzy z natchnienia Ducha Świętego przekazują słowa proroctwa. 
 
Ks. Wojciech Nowacki
Dlaczego pokora jest tak ważna? Ponieważ stanowi powietrze dla dwóch płuc, którymi oddycha spełniające się życie. Pierwszym płucem jest własny rozwój, drugim zaś – zaangażowanie w dobre rzeczy czynione z myślą o innych. Oba są połączone i współdziałają ze sobą. 
 
Agnieszka Rogalska
Uczucia są obecne przy narodzinach miłości, której początkiem jest zakochanie. W skrócie możemy powiedzieć, że doświadczanie uczuć polega na doznawaniu poruszeń wywołanych tym, na co jesteśmy szczególnie wrażliwi. Np. z dwóch mężczyzn widzących tę samą kobietę, jeden zakocha się w niej od pierwszego wejrzenia, a drugi nawet jej nie zauważy. Dlaczego tak się dzieje?
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama