logo
Sobota, 08 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Izy, Rajmunda, Seweryna, Dominika, Cypriana – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ewelina Steczkowska
Sposób na modlitwę
Idziemy
 


Z ks. Jackiem Stefańskim, kierownikiem duchowym z Wigier, rozmawia Ewelina Steczkowska
 
W słowach Listu św. Jakuba Apostoła czytamy: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie…”. Co oznacza „źle się modlić”?
 
Źle modli się ten, którego modlitwa jest motywowana niechęcią do kogoś, pychą, zarozumiałością, chciwością, chęcią zemsty lub inną postawą, która nie podoba się Panu Bogu. Poza tym modlitwa jest łaską, której Pan Bóg nikomu nie odmówi. Problem pojawia się wówczas, gdy nasza odpowiedź na tę łaskę nie jest zgodna z Bożym zamiarem. Dlatego też z dalszych słów św. Jakuba wynika, że źle modli się ten, komu brakuje pokory, bo pycha sprawia, że szukamy siebie lub swoich interesów zamiast woli Bożej. Boża łaska może zagościć tylko w sercu człowieka przyznającego się do własnych grzechów i wad. Z tej racji Katechizm przypomina nam, że „podstawą modlitwy jest pokora” (KKK, 2559). Źle modli się ten, kto nie walczy ze swoimi grzechami i wadami i nie troszczy się o stan łaski uświęcającej. Co prawda Pan Bóg może poruszyć serce modlącego się człowieka, który żyje w grzechu ciężkim, ale tylko jeżeli taka osoba pragnie wydostać się z tego stanu.
 
Co należy zrobić, aby w modlitwie nie zagubić się, nie praktykować modlitwy mechanicznej, pozbawionej zrozumienia, która jest pewnego rodzaju wyliczanką próśb?
 
„Wyliczanka próśb” niekoniecznie jest czymś złym, bo przecież sam Chrystus zachęca nas, abyśmy prosili, a będzie nam dane (por. Mt 7,7). Problem polega na tym, że ktoś ogranicza się w swojej modlitwie do próśb, zapominając o uwielbieniu, dziękczynieniu i przepraszaniu. Ponadto modlitwa mechaniczna, pozbawiona zrozumienia, niekoniecznie jest nieważna. Bywa, że ktoś nie potrafi się modlić inaczej, więc Pan Bóg posłuży się również i taką modlitwą.
 
Ciekawe w tym kontekście jest spostrzeżenie św. Augustyna, który mówi, że gdy modlimy się o coś, nie czynimy tego w celu powiadomienia Pana Boga o naszych potrzebach, lecz po to, aby On uzdolnił nasze serca do przyjęcia łaski, którą chce nas obdarzyć. Bądź co bądź, św. Paweł przypomina, że „gdy (…) nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26). Oznacza to, że gdy poświęcamy Panu Bogu czas na modlitwie i gdy wyrażamy chęć współpracy z Jego łaską, to Duch Święty sprawia, że nasza modlitwa będzie się rozwijać i stanie się miła Bogu. Przykładem może być człowiek modlący się na różańcu, któremu trudno się skupić nad poszczególnymi tajemnicami. Jego modlitwa jest ważna i pożyteczna, aczkolwiek może być pożyteczniejsza, gdy poprosi Ducha Świętego o uzupełnienie braków wynikających z własnej, ludzkiej słabości.
 
Znamienne, że to właśnie modlitwa różańcowa może się stać szkołą modlitwy, w której wzrastamy w wierze i w ufności względem Pana Boga, nie wiedząc nawet, jak to się dzieje. Jest to ważny dowód, że efekt modlitwy jest przede wszystkim owocem działania Ducha Świętego w nas, zwłaszcza za przyczyną Matki Najświętszej, która jest Oblubienicą Ducha Świętego. W związku z tym w modlitwie prawdziwie chrześcijańskiej i katolickiej nie może zabraknąć wymiaru maryjnego. Matka Jezusa jest pośredniczką łask wszelkich. Taką uczynił ją Chrystus, gdy ustanowił ją Matką nas wszystkich. To ona prowadzi nasze modlitwy i nas samych do swojego Syna.
 
Często jest tak: modlimy się gorąco o daną łaskę, ale nie zostajemy wysłuchani. Co to oznacza?
 
Pan Jezus zawsze nas wysłuchuje, natomiast Jego odpowiedź na naszą modlitwę może być jedną z trzech: „tak”, „nie” lub „jeszcze nie”. Wyobraźmy sobie, że ktoś modli się o uzdrowienie z ciężkiej choroby i nie zostaje uzdrowiony. Dlaczego? Może Pan Bóg wie, że uzdrowienie tej osoby sprawi, iż zacznie żyć w grzechu, a może nawet nie zostanie zbawiona. Najgorszą tragedią nie jest brak pozytywnej odpowiedzi na naszą modlitwę, lecz to, że nie dostaniemy się do nieba – bo życie ziemskie się skończy, ale co będzie z naszą wiecznością? Nigdy nie wiemy, czy pozytywna odpowiedź na jakąś modlitwę nie miałaby niedobrych konsekwencji, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
 
Bądźmy pewni, że Pan Bóg nikomu z nas nie zaszkodzi. Gdy Jego odpowiedź na naszą modlitwę będzie „nie”, to jednocześnie da nam inną łaskę, która okaże się jeszcze bardziej pożyteczna.
 
Dobra modlitwa to jaka?
 
Dobra modlitwa szuka woli Bożej w każdej sytuacji. Jej wyrazem biblijnym są słowa Niepokalanej Dziewicy: „Niech mi się stanie według słowa Twego” (Łk 1,38). Praktyczną konsekwencją tych słów jest stwierdzenie św. Teresy, które przytacza Katechizm: „Modlitwa jest dla mnie wzniesieniem serca, prostym spojrzeniem ku Niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i radości” (KKK 2558). Ponadto czytamy w Liście do Hebrajczyków, że „bez wiary nie można podobać się Bogu” (Heb 11,6). Oznacza to, że im większa wiara, tym lepsza modlitwa. Dlatego też trzeba każdego dnia – za przykładem Apostołów – modlić się o silną wiarę (por. Łk 17,5). Do wiary dochodzi nadzieja i miłość, bo bez nadziei nie mielibyśmy ufności, że niebo jest osiągalne. Natomiast bez miłości do Boga i bliźniego nasze modlitwy i czyny nie byłyby motywowane chęcią upodobnienia się do Chrystusa. Święty Ambroży mówi, że prosząc o łaskę powinniśmy umieć być hojnymi dla innych. Tego zaś trzeba się uczyć od dzieciństwa i dlatego też rodzice mają być pierwszymi nauczycielami modlitwy przez własny przykład w tej dziedzinie.
 
Oprócz tego, w celu pogłębienia modlitwy należy częściej przebywać na cichej adoracji Najświętszego Sakramentu. Niestety, dzisiaj możemy się spotkać ze zjawiskiem tzw. „spotkań uwielbienia”, bazujących na błędnym przekonaniu, że na adoracji trzeba gadać, śpiewać i nawet tańczyć. Podobnie jest przed Mszami Świętymi poprzedzonymi tzw. „zawiązaniem wspólnoty”, podczas którego jest hałas muzyczny zamiast milczenia i skupienia. Jest to żałosny regres w stronę pogaństwa (por. Mt 6,7-8). Dzisiaj potrzeba nam – jak to podkreśla kard. Robert Sarah – ponownego odkrycia mocy Boga w modlitewnej ciszy i milczeniu.

Co oznacza stwierdzenie, że całe nasze życie powinno być modlitwą?
 
Czytamy w Katechizmie, że „modlitwa powinna ożywiać nas w każdej chwili” (KKK, 2697). Oznacza to, że wszystko, co czynimy, powinno być darem złożonym Bogu. Tym bardziej powinniśmy szukać czasu na modlitwę osobistą, bo nasze życie może się stać modlitwą tylko wtedy, gdy poświęcamy czas na modlitwę słowną oraz myślną.
 
Na ile może być skuteczna modlitwa przez wstawiennictwo świętych? Co robić, by nie traktować świętych jak złotej rybki spełniającej życzenia?
 
Z woli Chrystusa, modlitwa przez wstawiennictwo świętych jest bardzo skuteczna. Tak jak za życia zwracamy się do innych z prośbą – np. o modlitwę (por. 1 Tm 2,1), tak też ci, którzy za życia byli bardzo blisko Boga z racji swojej świętości, nadal będą nam pomagać w przedstawianiu naszych próśb przed Bogiem. Chrystus w słowach o Łazarzu i bogaczu ukazuje nam człowieka zwracającego się z konkretną prośbą, co ciekawe – nie do Boga, lecz do zmarłego wiele wieków wcześniej Abrahama (por. Łk 16,19-31). Abraham co prawda nie odpowiada pozytywnie na prośbę do niego skierowaną, ale tylko dlatego, że zna wolę Bożą. Skoro święci nie czynią niczego wbrew Bożej woli, nigdy nie staną się złotą rybką.
 
Poza tym ci, którzy zarzucają nam, że modlitwa do świętych jest zlekceważeniem Pana Jezusa, powinni konsekwentnie zakazać swoim dzieciom zwracania się do rodziców z jakąkolwiek prośbą, bo przecież jedynym pośrednikiem ludzi jest Pan Jezus, a nie mama lub tata. Jak widzimy, taki sposób myślenia prowadzi do absurdu! Bóg w czwartym przykazaniu mówi: Czcij ojca swego i matkę swoją. Oddanie czci ojcu lub matce nie jest zlekceważeniem Pana Boga. Na tej samej zasadzie oddajemy cześć świętym – nie dlatego, że są zastępują Pana Boga, lecz dlatego, że to Bóg ich nam daje, aby nam pomóc. Wieszając obrazy świętych w kościele lub w domu, nie okazujemy braku szacunku dla Pana Boga – wręcz przeciwnie, oddajemy Mu chwałę za to, że daje nam tak wspaniałych świadków wiary, którzy są bliżej Pana Boga niż my. Dobrze więc przywoływać żywoty świętych i modlić się do nich, aby kiedyś znaleźć się z nimi w niebie (por. Ap 8,2-5).
 
Jeszcze do niedawna pracował Ksiądz w Kaliszu, teraz jest rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym w pokamedulskim Centrum Areopagu Nowej Ewangelizacji na Wigrach. Dokąd nas Ksiądz zaprasza i po co?
 
W Polsce możemy dziękować Panu Bogu za to, że wiele osób pragnie umocnić się duchowo za przyczyną rekolekcji przeżywanych w różnych ośrodkach rekolekcyjnych. Z tej racji mamy w naszej ojczyźnie liczne domy rekolekcyjne, gdzie pogłębienie przyjaźni z Panem Bogiem może nastąpić w skupieniu i modlitwie. Pokamedulskie Centrum Areopagu Nowej Ewangelizacji na Wigrach wpisuje się w tę rzeczywistość. Specyfika tego ośrodka tkwi w tym, że został wybrany przez św. Jana Pawła II jako miejsce wypoczynku i modlitwy w czasie pobytu na Suwalszczyźnie w czerwcu 1999 r. Dlatego też rekolekcje w pokamedulskim klasztorze odbywają się nie tylko wśród przepięknej przyrody Wigierskiego Parku Narodowego, ale w oparciu o nauczanie i świadectwo wielkiego papieża Polaka, który postawił wszystko na Maryję. Ten wątek, jako niezastąpiony wymiar nowej ewangelizacji, mocno tutaj wybrzmiewa. Wobec tego serdecznie zapraszam i zachęcam wszystkich czytelników do zapoznania się z naszymi propozycjami rekolekcyjnymi na Wigrach! Informacje na http://wigry.pro.
 
Rozmawiała Ewelina Steczkowska
Idziemy nr 45/2016
 
fot. Naassom Azevedo | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
Przemysław Radzyński
Nasza dzisiejsza praca jest wprost nawiązaniem do tych sytuacji. Człowiek, który przebywa w więzieniu jest zagubiony. Najczęściej sam doprowadził do tej niewoli, a trwając w niej bez odniesienia do Pana Boga Jego miejsce mogą zająć inne rzeczy. Dlatego staramy się, na ile to możliwe, wskazać im, że Pan Bóg się nimi opiekuje, że Pan Bóg jest przy nich przez ludzi, których stawia na ich drodze. 

O pracy kapelana więziennego i charyzmacie zakonu trynitarzy opowiada o. Rafał Piecha OSST, który na co dzień pracuje w Zakładzie Karnym w Krakowie-Nowej Hucie w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim.
 
Jolanta Tęcza-Ćwierz
Nasza pobożność jest chrystocentryczna. Obecność Ducha Świętego to czas po Ewangelii. To, że trudno nam sobie nawet wyobrazić Ducha Świętego, wynika z tego, że On nie jest opisany bezpośrednio. 

O tym, że bez Ducha Świętego jesteśmy jak… ateiści z o. Remigiuszem Recławem SJ, duszpasterzem wspólnot charyzmatycznych Mocni w Duchu oraz Zwiastowanie, rozmawia Jola Tęcza-Świerz.
 
Janusz Serafin CSsR
Prawdziwa duchowość jest zawsze darem, któremu towarzyszy świadomość łaski otrzymanej we wspólnocie Kościoła. Prawdziwa duchowość jest też doświadczeniem wiary, czyli zawierzeniem Bogu oraz posłuszeństwem wiary wobec nauczania Kościoła. Tymczasem mentalność współczesnego człowieka wydaje się podchodzić do rzeczywistości, w tym również do religii, jak do supermarketu...

Z ks. prof. Wojciechem Zyzakiem rektorem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie rozmawiał Janusz Serafin CSsR
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー