logo
Niedziela, 27 września 2020 r.
imieniny:
Damiana, Mirabeli, Wincentego, Stanisława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marian Grabowski
Tajemnicze zachowanie Jezusa
Liturgia.pl
 
fot. Gatis Vilaks | Unsplash (cc)


Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. [Jezus] przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: „Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”. (Mk 7. 31 – 37)

Gdy czytamy ewangeliczne opisy uleczeń, to widać, że Jezus zasadniczo uzdrawia słowem. Czasem dotyka chorego. Teraz jednak przyprowadzają Mu człowieka głuchego. Ten słowa nie usłyszy. Sami chyba to wiedzą, bo proszą, by położył na niego rękę.

Każdy z nas ma zmysł obserwacji, nawyk podpatrywania. Jak to się robi, jak on to robi? Cóż dopiero w przypadku, gdy patrzymy na zachowania niezwykłe! Stąd ten opis: wkłada palce do uszu, śliną dotyka języka. Ale jedno to spostrzec, drugie zrozumieć, czemu właśnie tak. Z tym są kłopoty.

Dlaczego Jezus zachowuje się tak nietypowo dla siebie? Czyżby kształtował „słowo”, które może „usłyszeć” człowiek głuchy? Słowo – gest. Jezus dotyka jego uszu, najpierw dotyka swojego języka, potem języka niemego. Może chce skupić uwagę tego człowieka na jego kalectwie? Na pewno nie potrzebuje tej całej abrykadabry, by uzdrowić głuchoniemego. Czemu więc te gesty mają służyć, co wyrazić?

Dla rozważającego tę scenę to nie jedyny problem. Drugi jest jeszcze bardziej zastanawiający. Jezus do człowieka głuchego przemawia: rozkazuje, nawołuje. Na to wskazuje ten wykrzyknik „Otwórz się!” Przecież w obliczu doskonałej głuchoty jest to bez sensu.

Myślę, że uczestnikom zdarzenia tylko siła zdumienia nie pozwala postawić pytania o tego, do kogo się Jezus zwraca, gdy mówi Effatha. Każdy z nas słyszał o tym wydarzeniu wielokrotnie i raczej w tamtym zdumieniu udziału już nie ma. Może więc postawić pytanie o adresata Jezusowego rozkazu. Kto to jest?


Marian Grabowski
liturgia.pl | 5 września 2009

 
Zobacz także
Roman Zając
Wielu ludzi spotkało przelotnie Jezusa i nie mieli w ogóle pojęcia, kim On jest. To było zwyczajne życie. Ale wokół ludzi z tamtych czasów dokonywał się niezwykły cud… Razem z nimi był Bóg. Opisy cudów stanowią jedną trzecią Ewangelii, ale celem działalności Jezusa bynajmniej nie było czynienie cudów. Zazwyczaj dokonywał On ich mimochodem, niejako przy okazji. Nie czynił ich w celach marketingowo-reklamowych, nie wykorzystywał do jakiegoś happeningu, ani nie traktował jako dowód, że jest Mesjaszem.
 
 
ks. Krzysztof Porosło
Żeby właściwie zrozumieć sens uroczystości wniebowstąpienia Pana Jezusa, warto spojrzeć na jej historię. Najstarsze pewne źródło mówiące o tej celebracji pochodzi z pierwszej połowy IV w. Wydaje się jednak, że początkowo nie obchodzono jej jako osobnego święta 40 dni po zmartwychwstaniu Pana, ale wspomnienie wniebowstąpienia było łączone z zesłaniem Ducha Świętego i świętowane w dniu Pięćdziesiątnicy. 
 
Sławomir Rusin
Mamy bardzo silną potrzebę doświadczenia obecności Boga. Ona może być, i często jest, szczera, ale Bóg to nie są nasze uczucia – nawet te najpobożniejsze. Niedawno rozmawiałem ze studentką, która uważa, że nie wierzy, ale "bardzo chciałaby być nawrócona". Kiedyś uczestniczyła w spotkaniu grupy modlitewnej i tam przez chwilę poczuła Bożą obecność. Kiedy jednak wyszła ze spotkania, odczucie minęło. Czy to był Bóg?

O dojrzewaniu w wierze z o. Jackiem Prusakiem SJ, teologiem i psychoterapeutą, rozmawia Sławomir Rusin
 
 
___________________
 
 reklama