logo
Poniedziałek, 03 października 2022 r.
imieniny:
Bogumiła, Gerarda, Jana, Józefy, Ewalda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Dariusz Salamon SCJ
Trzeciego dnia zmartwychwstał!
wstań
 


To wyznanie, zawarte w symbolu wiary, wypowiadamy w każdą niedzielę, ponieważ ten dzień jest właśnie pamiątką owego wydarzenia. Jest ono tak ważne dla chrześcijan, że zgodnie z tradycją apostolską świętują je co tydzień. Aby to nasze świętowanie było jeszcze bardziej świadome, zechciejmy podjąć choć krótką refleksję nad tą największą tajemnicą naszej wiary.
 
„Powstać z martwych” – co to znaczy?
 
Takie pytanie stawiali sobie uczniowie, gdy Jezus zapowiadał, że będzie cierpiał, zostanie ukrzyżowany, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Zgodnie z wiarą Kościoła Zmartwychwstanie Chrystusa nie jest zwykłym powrotem do ziemskiego życia, wskrzeszeniem, jak w przypadku Łazarza, córki Jaira czy młodzieńca z Nain. Określamy je bowiem jako przejście Jego uwielbionego ciała ze stanu śmierci do wiecznego Boskiego życia poza czasem i przestrzenią. Zaznaczmy, że samego wyjścia Jezusa z grobu nikt nie widział, nie ma naocznych świadków Zmartwychwstania. Grób pozostał pusty, a żywy Jezus ukazywał się wybranym osobom.
 
Historia potwierdza wiarę
 
Czy Zmartwychwstanie jest tylko kwestią ślepej wiary? Czy istnieją jakieś przesłanki naukowe, historyczne, które przemawiałyby za prawdziwością tego wydarzenia? Posłuchajmy naukowców. Pewien student zapytał kiedyś profesora historii Josha McDowella: „Panie profesorze, dlaczego nie mógł pan intelektualnie obalić chrześcijaństwa?”. „Otóż nie mogłem zaprzeczyć jednemu wydarzeniu w historii, mianowicie Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa” – odparł profesor. – „Po ponad tysiącu godzin spędzonych na badaniach nad tym tematem byłem zmuszony przyznać, że Zmartwychwstanie Chrystusa jest albo jedną z najbardziej żałosnych i bezlitosnych bujd, albo najwspanialszym faktem historycznym”. Do podobnych wniosków doszli inni uczeni. Doktor Simon Greenleaf, jeden z najwybitniejszych prawników na Uniwersytecie Harvarda w Ameryce, po zbadaniu prawnej wartości świadectw apostołów o Zmartwychwstaniu Chrystusa zauważył, że niemożliwe jest, aby z takim przekonaniem i odwagą głosili oni prawdę o Chrystusie, gdyby faktycznie nie zmartwychwstał. Angielski badacz Brooke Foss Westcott stwierdził natomiast, że po zebraniu wszystkich dowodów bez przesady można powiedzieć, że nie ma w historii wydarzenia, które byłoby lepiej udowodnione niż Zmartwychwstanie.
 
Jakie są fakty?
 
Jezus na pewno umarł. Nie było potrzeby łamania Mu kości nóg, by przyśpieszyć Jego zgon, bo już nie żył, ale dla pewności żołnierz przebił Mu bok i wypłynęła z niego krew i woda. Potem został pogrzebany zgodnie ze zwyczajami żydowskimi, w nowym grobie, na który zatoczono ciężki kamień. Co więcej, grób opatrzono rzymskimi pieczęciami, aby nikt nie ważył się go naruszyć, i postawiono przy nim rzymską straż, która czuwała pod sankcją utraty własnego życia. Mimo to trzeciego dnia okazało się, że grób jest pusty! Nikt nie był w stanie tego podważyć. Powstał problem: jak wyjaśnić, co stało się z ciałem Jezusa?
 
Koronny argument
 
Można snuć różne przypuszczenia: uczniowie wykradli ciało, Jezus nie umarł naprawdę, a był jedynie ranny i sam wyszedł z grobu, albo pomylono groby. Faktycznie w historii pojawiały się takie zarzuty, ale nie da się ich obronić, bo – jak zaznaczono powyżej – fakt śmierci Jezusa jest niezaprzeczalny, dobrze znane było miejsce pochówku, a uczniom z obawy przed Żydami nawet do głowy nie przyszło, by zabierać Jego ciało. Mamy zatem pusty grób jako świadectwo Zmartwychwstania. To jednak zbyt mało. Zasadniczym argumentem są tzw. chrystofanie, czyli objawianie się żywego Chrystusa nie tylko apostołom. Nie może tu być mowy o halucynacji, bo tych objawień było dużo i widziało je wielu świadków. Zmartwychwstały Jezus objawił się również Szawłowi w drodze do Damaszku. Dzięki temu ten wykształcony, inteligentny i gorliwy Żyd z prześladowcy Kościoła stał się największym apostołem pogan. Jednak spotkanie z żywym Jezusem radykalnie odmieniło życie wszystkich apostołów, gdyż odtąd z odwagą głosili prawdę o Jego Zmartwychwstaniu i niemal wszyscy przypieczętowali to świadectwo męczeńską śmiercią.
 
Apostołowie też uwierzyli
 
Całe życie Kościoła opiera się na tej pierwotnej wierze apostołów. Trzeba jednak zauważyć – a zabrzmi to paradoksalnie – że najpierw sami apostołowie musieli uwierzyć w Zmartwychwstanie Pana Jezusa! Początkowo absolutnie nie chcieli słyszeć o tym, co mówiły niewiasty – że grób jest pusty, że widziały aniołów albo samego Jezusa. Nawet gdy On już stanął przed nimi w Wieczerniku, myśleli, że widzą ducha. Dlatego Jezus zaczął jeść na ich oczach, pozwolił się dotknąć, pokazał im swoje rany. Dopiero wtedy uwierzyli w Niego; uwierzyli, że stoi przed nimi prawdziwy Syn Boży. Jezus, nawet po Zmartwychwstaniu, nie zniewolił apostołów swoim Boskim majestatem. Pomimo że już samo Jego zjawienie się było tak niesamowite, to jednak nadal pozostał pewien margines na wolny wybór człowieka, aby mógł sam opowiedzieć się za Jezusem. Dlatego apostołowie też musieli uwierzyć, a będąc świadkami haniebnej śmierci Jezusa na krzyżu, nie przyszło im to łatwo, czego dowodem jest postawa niewiernego Tomasza.

ks. Dariusz Salamon SCJ
Wstań kwiecień-maj 2012

fot. khrawlings, primeval resurrection (CC)
www.flickr.com 
 
 
Zobacz także
Arkadiusz Szczepaniak
Bywa, że komuś wymknie się jakieś: „Idź do diabła!”, „A niech cię szlag trafi” czy choćby: „Jesteś diabeł, nie dziecko”. Mimo iż świadomie nie życzymy komuś zła – przez takie słowa też uchylamy furtkę złemu. Podobne skutki mają przekleństwa używane jako wulgaryzmy, którymi „ubarwiamy” swoje wypowiedzi. W naszej refleksji skupimy się jednak na przekleństwie jako złorzeczeniu. 
 
Monika Białkowska
Jedni je lubią, drudzy się boją, jeszcze inni omijają „na wszelki wypadek” – jakby udawanie, że cmentarze nie istnieją, odsuwało od nas konieczność śmierci. Ani udawanie, ani lęk nie zmienią rzeczywistości: śmierć przyjdzie. Boimy się własnej śmierci i boimy się śmierci bliskich. Być może właśnie uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny, kiedy odwiedzamy groby, są dobrą okazją do tego, by skonfrontować się ze swoimi lękami. To okazja, by zapytać o ich źródło, o sens i o to, czy jesteśmy wobec nich bezradni. 
 
Krzysztof Osuch SJ

Proroctwo brzmi tak: A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności (Mi 5,1-4a). W tej zapowiedzi uderza i zdumiewa wielki kontrast: oto z najmniejszego Betlejem wyjdzie Ktoś, o kim powiedziano: a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Już ponad dwadzieścia wieków upłynęło od spełnienia proroctwa Micheasza i tyle samo wieków olśniewa ludzi to, że Bóg ma upodobanie w tym, by obdarowywać i uszczęsliwiać właśnie to, „co” małe, najmniejsze i pokorne...

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm