logo
Czwartek, 28 stycznia 2021 r.
imieniny:
Agnieszki, Kariny, Lesława, Tomasza, Juliana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Małgorzata Niżygorocka
W lustrze prawdy
Wzrastanie
 


 
z Jackiem, mężczyzną o skłonnościach homoseksualnych, rozmawia Małgorzata Niżygorocka
 
 - Jakim byłeś człowiekiem, zanim spotkałeś Boga i nawróciłeś się?
 
- Byłem bliski otarcia się o dno. Moja psychika była zrujnowana. Nie wiedziałem, jak żyć normalnie, którą pójść drogą. Byłem tego bliski, choć nie uważam się za homoseksualistę, ponieważ nie prowadzę życia homoseksualnego. Posiadam natomiast skłonności, których nie mogę w sobie tolerować, muszę z nimi walczyć.
 
- Homoseksualizm jest chorobą, która dotyka przede wszystkim psychicznej sfery człowieka. Jak sobie z tym radzisz?
 
- Całkowite zaufanie Chrystusowi pomaga mi nieść mój krzyż. Gdyby nie Jezus i moje trwanie przy Nim, pewnie nie rozmawiałbym teraz z tobą. Dziękuję Panu, że podniósł mnie i ratuje każdego dnia. Przypominają mi się słowa pieśni lednickiej: Podnieś mnie Jezu i prowadź do Ojca. Zanurz mnie w wodzie Jego Miłosierdzia. Amen! Rozmowa z Jezusem daje mi najwięcej siły do walki z sobą. Poza tym uczęszczam na terapię. Najważniejsze, to zobaczyć się w lustrze prawdy i zacząć działać, gdy widzi się tam coś niepokojącego.
 
- Jak radzisz sobie z tym problemem każdego dnia?
 
- Przede wszystkim staram się prowadzić normalne życie. Jestem aktywny zawodowo. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie codzienna rozmowa z Bogiem.
 
- Tak pięknie mówisz o Jezusie. W takim razie, kim On dla Ciebie jest?
 
- Chrystus jest moim Zbawicielem, moją Nadzieją. On mnie przygarnął takiego, jakim jestem. Wierzę, że czuwa nade mną i prowadzi mnie. Za to Mu dziękuję.
 
- Jak odbierają Cię Twoi rodzice, rodzina, znajomi?
 
- Na razie nie rozmawiałem z nimi o moich problemach. Czasem chciałbym im powiedzieć całą prawdę o sobie, ale oni nie zrozumieliby mnie. Muszę czekać. Myślę, że na taką rozmowę przyjdzie czas.
 
- Jacku, wspomniałeś, że uczęszczasz na terapię. Co Ci to daje?
 
- Należę do grupy "Odwaga" przy Ruchu ŚwiatłoŻycie w moim mieście. Terapia uczy mnie akceptowania siebie jako człowieka i kieruje mnie na "właściwy tor". Mówię TAK Jezusowi, natomiast konsekwentnie powtarzam NIE homoseksualizmowi. Nie zawsze jest tak, że człowiek o skłonnościach homoseksualnych prowadzi mroczne życie.
 
- Jak rozumiesz słowa Jana Pawła II: "Wypłyń na głębię"?
 
- Utożsamiam się z tym, co powiedział Ojciec Święty. Dlaczego? Bo ja wypłynąłem na głębię swoich słabości, mej niedoskonałości i konsekwentnie je eliminuję. Oddałem się bez reszty Jezusowi, ufam Mu, staram się usilnie, aby Jego łaska bez przeszkód działała we mnie. Bóg działa w człowieku wtedy, kiedy ten zna swoje słabości i wie, że nie dojdzie do Nieba o własnych siłach, ale przy wielkim wsparciu Łaski Bożej.
 
- Jacku, co chciałbyś powiedzieć naszym młodym Czytelnikom, którzy także borykają się z różnymi problemami, wadami? Co poradziłbyś tym, którym trudno dźwigać krzyż własnej słabości?
 
- Ważne jest, abyście potrafi li zobaczyć człowieka w człowieku. Ważna jest miłość. Stefan kardynał Wyszyński powiedział przed laty, że "każda wielka rzecz musi kosztować i musi być trudna. Tylko rzeczy małe i liche są łatwe". Zawsze odwołujcie się do Chrystusa, w Nim szukajcie ratunku. On na nikogo nie nakłada większej pokusy niż ta, którą człowiek potrafi zwyciężyć. A zsyłając pokusę, daje również swoją Moc, by człowieka nią pokrzepić. Pamiętajcie!!! Krzyż nie jest karą za grzechy, ale Drogą do naszego Zbawienia. Cierpienie uszlachetnia, a pokorne jego przeżywanie podoba się Najwyższemu. ABSOLUTNIE WSZYSTKO możecie w Tym, który was umacnia.
 
- Jacku, kim jesteś?
 
- Jestem pielgrzymem w Drodze . Kroczę ścieżką, którą Pan mi wyznaczył. Moim jedynym celem jest Niebo. Wierzę, że i dla mnie znajdzie się miejsce w Raju.
 
Zobacz także
Mateusz Marek
Jacek i Honorata są ze sobą od czterech lat. Parą zaczęli być jeszcze w liceum. Teraz rozpoczynają drugi rok studiów. Przemieszkali już rok razem. Mieszkają jeszcze z koleżanką i kolegą. Teoretycznie dziewczyny i chłopcy żyją osobno, żeby nie psuć krwi sobie i rodzicom. Układa im się całkiem nieźle. Dobrze się dogadują, są szczęśliwą parą. Codziennie Jacek przypomina Honoracie o tym, aby połknęła tabletkę...
 
Przemysław Radzyński
Jeśli chodzi o odpowiedzialność za wizerunek małżeństwa i rodziny, to wychodzimy z założenia, że od tych, którym dużo dano, dużo też będzie się wymagać. Nam życie jakoś się układa. Nie sądziłem, że będę występował publicznie, raczej nie sprawia mi to przyjemności, ale jeśli Pan Bóg daje takie sytuacje, to nie fair byłoby Mu pokazywać figę.

O wchodzeniu w rodzicielstwo oraz o tym, jak w małżonku dostrzegać Boga i o modlitwie w małżeństwie w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim opowiadają Ewa i Marcin Kiediowie.
 
ks. Przemysław Bukowski SCJ
Zło spotykamy właściwie wszędzie. Rozmaite krzywdy wyrządzają nam zarówno najbliżsi, jak i zupełnie obcy. Proszących o pomoc podejrzewamy o niecne zamiary… Wszystko to bardzo naturalne i racjonalne! Kto z nas jednak sam nie jest marnotrawcą tego, co otrzymał? Kto z nas nie grzeszy pychą wiedzy o tym, co najlepsze dla drugiego człowieka w potrzebie? Kto pamięta, że aby nie stracić Boga, nie wolno stracić z oczu przede wszystkim ludzkiej krzywdy? 
 
 
___________________
 
 reklama