logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Małgorzata Niżygorocka
W lustrze prawdy
Wzrastanie
 


 
z Jackiem, mężczyzną o skłonnościach homoseksualnych, rozmawia Małgorzata Niżygorocka
 
 - Jakim byłeś człowiekiem, zanim spotkałeś Boga i nawróciłeś się?
 
- Byłem bliski otarcia się o dno. Moja psychika była zrujnowana. Nie wiedziałem, jak żyć normalnie, którą pójść drogą. Byłem tego bliski, choć nie uważam się za homoseksualistę, ponieważ nie prowadzę życia homoseksualnego. Posiadam natomiast skłonności, których nie mogę w sobie tolerować, muszę z nimi walczyć.
 
- Homoseksualizm jest chorobą, która dotyka przede wszystkim psychicznej sfery człowieka. Jak sobie z tym radzisz?
 
- Całkowite zaufanie Chrystusowi pomaga mi nieść mój krzyż. Gdyby nie Jezus i moje trwanie przy Nim, pewnie nie rozmawiałbym teraz z tobą. Dziękuję Panu, że podniósł mnie i ratuje każdego dnia. Przypominają mi się słowa pieśni lednickiej: Podnieś mnie Jezu i prowadź do Ojca. Zanurz mnie w wodzie Jego Miłosierdzia. Amen! Rozmowa z Jezusem daje mi najwięcej siły do walki z sobą. Poza tym uczęszczam na terapię. Najważniejsze, to zobaczyć się w lustrze prawdy i zacząć działać, gdy widzi się tam coś niepokojącego.
 
- Jak radzisz sobie z tym problemem każdego dnia?
 
- Przede wszystkim staram się prowadzić normalne życie. Jestem aktywny zawodowo. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie codzienna rozmowa z Bogiem.
 
- Tak pięknie mówisz o Jezusie. W takim razie, kim On dla Ciebie jest?
 
- Chrystus jest moim Zbawicielem, moją Nadzieją. On mnie przygarnął takiego, jakim jestem. Wierzę, że czuwa nade mną i prowadzi mnie. Za to Mu dziękuję.
 
- Jak odbierają Cię Twoi rodzice, rodzina, znajomi?
 
- Na razie nie rozmawiałem z nimi o moich problemach. Czasem chciałbym im powiedzieć całą prawdę o sobie, ale oni nie zrozumieliby mnie. Muszę czekać. Myślę, że na taką rozmowę przyjdzie czas.
 
- Jacku, wspomniałeś, że uczęszczasz na terapię. Co Ci to daje?
 
- Należę do grupy "Odwaga" przy Ruchu ŚwiatłoŻycie w moim mieście. Terapia uczy mnie akceptowania siebie jako człowieka i kieruje mnie na "właściwy tor". Mówię TAK Jezusowi, natomiast konsekwentnie powtarzam NIE homoseksualizmowi. Nie zawsze jest tak, że człowiek o skłonnościach homoseksualnych prowadzi mroczne życie.
 
- Jak rozumiesz słowa Jana Pawła II: "Wypłyń na głębię"?
 
- Utożsamiam się z tym, co powiedział Ojciec Święty. Dlaczego? Bo ja wypłynąłem na głębię swoich słabości, mej niedoskonałości i konsekwentnie je eliminuję. Oddałem się bez reszty Jezusowi, ufam Mu, staram się usilnie, aby Jego łaska bez przeszkód działała we mnie. Bóg działa w człowieku wtedy, kiedy ten zna swoje słabości i wie, że nie dojdzie do Nieba o własnych siłach, ale przy wielkim wsparciu Łaski Bożej.
 
- Jacku, co chciałbyś powiedzieć naszym młodym Czytelnikom, którzy także borykają się z różnymi problemami, wadami? Co poradziłbyś tym, którym trudno dźwigać krzyż własnej słabości?
 
- Ważne jest, abyście potrafi li zobaczyć człowieka w człowieku. Ważna jest miłość. Stefan kardynał Wyszyński powiedział przed laty, że "każda wielka rzecz musi kosztować i musi być trudna. Tylko rzeczy małe i liche są łatwe". Zawsze odwołujcie się do Chrystusa, w Nim szukajcie ratunku. On na nikogo nie nakłada większej pokusy niż ta, którą człowiek potrafi zwyciężyć. A zsyłając pokusę, daje również swoją Moc, by człowieka nią pokrzepić. Pamiętajcie!!! Krzyż nie jest karą za grzechy, ale Drogą do naszego Zbawienia. Cierpienie uszlachetnia, a pokorne jego przeżywanie podoba się Najwyższemu. ABSOLUTNIE WSZYSTKO możecie w Tym, który was umacnia.
 
- Jacku, kim jesteś?
 
- Jestem pielgrzymem w Drodze . Kroczę ścieżką, którą Pan mi wyznaczył. Moim jedynym celem jest Niebo. Wierzę, że i dla mnie znajdzie się miejsce w Raju.
 
Zobacz także
Tato
W Waszych listach (i pytaniach na forum) pojawia się często temat całowania: ... co złego w całowaniu?... a jeżeli naprawdę się kochamy?... dlaczego Kościół zabrania?... a jeżeli oboje tego chcemy?... a przecież ksiądz powiedział, że... Młody człowiek żąda odpowiedzi jednoznacznej, „tak” lub „nie”, bez względu na to, o jak subtelną i złożoną materię pyta...
 
Joanna Szubstarska
W jaki sposób uczą ich siostry nieść krzyż Chrystusa? Na to pytanie nie ma dobrej ani łatwej odpowiedzi, bo i temat jest dla nas bardzo szeroki i trudny. Po pierwsze – nie jesteśmy do „uczenia” ani niewidomych, ani kogokolwiek niesienia krzyża Chrystusa. Już samym problemem jest określanie – jako Chrystusowego krzyża każdego cierpienia, w tym ciężkiej i nieuleczalnej choroby; niepełnosprawności, w tym kalectwa, ślepoty i związanych z nią wielu innych, równie trudnych do uniesienia ograniczeń. 

Z s. Barbarą Rut Wosiek ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża (FSK) w Laskach k. Warszawy rozmawia Joanna Szubstarska
 
Fr. Justin
Umarła nasza babcia. Mój synek był bardzo do niej przywiązany, bardzo ją kochał. Kiedy śmiertelnie zachorowała i znalazła się w szpitalu, okłamywałam go, że babcia wyjechała w dalekie strony. Bałam się przyprowadzić do łóżka umierającej, aby nie przeżył wstrząsu. Byłoby to jego pierwsze zetkniecie ze śmiercią, z bliska. Mam jednak z tego powodu wyrzuty sumienia, czy dobrze postąpiłam.
 
 
___________________
 
 reklama