logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Jacek Poznański SJ
Wciąż te same grzechy
Posłaniec
 


O czym może mówić fakt powtarzania się tych samych grzechów? Myślę, że wskazówek trzeba szukać w sferze psychologicznej oraz w realiach życia. I od razu wyraźnie podkreślam: nie chodzi o jakieś psychologizowanie, lecz o pokorne uznanie złożoności ludzkiego bytu i wzajemnego, skomplikowanego oddziaływania na siebie różnych jego aspektów.

Czasami zdarza się, że regularne, na przykład comiesięczne przystępowanie do sakramentu spowiedzi grzęźnie w martwym punkcie. Otóż człowiek zauważa, że spowiada się wciąż z tych samych grzechów. Ma dobrą wolę, widzi swoje grzechy, żałuje za nie, postanawia się poprawić. A tutaj nic. Za każdym razem to samo. Rzadko pojawia się jakiś nowy grzech. Rzadko też jakiś grzech odpada z comiesięcznego repertuaru, a jeśli odpada, to zaraz następnym razem znowu powraca. Taki stan rzeczy może powodować frustrację: czyżby nic się nie zmieniało w moim życiu duchowym? Czyżby nie stać mnie było na nawrócenie, odrzucenie grzechów? Czyżbym był aż tak moralnie zdeprawowany? A może po prostu jestem do niczego?

Powód do ucieszenia się?

Najpierw, paradoksalnie, warto się ucieszyć! Jeśli zazwyczaj dobrze przygotowujemy się do spowiedzi, to pojawianie się wciąż tych samych grzechów może oznaczać, że w jakiś sposób udało nam się opanować całą masę zła w naszym życiu. Fakt, że ich nie przybywa, jest dobrym znakiem. Oczywiście, zawsze można się oskarżać, że wielu grzechów nie zauważam. I tak pewnie jest. Ale jeśli sumienie nam nie wyrzuca niczego nowego, jeśli mimo dobrego rachunku sumienia nic nie możemy sobie ponad to, co zazwyczaj zarzucić, to trudno zmuszać się do poczucia winy za jakieś wymyślone zło, wynajdywać grzechy tylko po to, by powiedzieć coś innego niż zawsze. Na pewno warto zadbać o formację sumienia. Tego nigdy za dużo, zwłaszcza dzisiaj, gdy sumienie jest tak zagłuszane i zniekształcane. Dobrym sposobem jest ciągłe powracanie do medytowania Jezusowego Kazania na górze, lektura Katechizmu Kościoła Katolickiego, w końcu regularne spotkania w ramach tak czy inaczej rozumianego kierownictwa duchowego.

Psychologia i grzech

O czym może mówić fakt powtarzania się tych samych grzechów? Myślę, że wskazówek trzeba szukać w sferze psychologicznej oraz w realiach życia. I od razu wyraźnie podkreślam: nie chodzi o jakieś psychologizowanie, lecz o pokorne uznanie złożoności ludzkiego bytu i wzajemnego, skomplikowanego oddziaływania na siebie różnych jego aspektów.

Podporą dla naszych grzechów mogą być nierozwiązane problemy psychologiczne. Przykładowo, matka spowiada się z tego, że ciągle jej się zdarza wybuchać i krzyczeć na dzieci. Po chwili rozmowy okazuje się, że czuje się ona całkowicie sama w swoim staraniu o dom, w zmaganiu z chorobami, niedostatkiem pieniędzy... Mąż jest daleki, nieobecny i nie potrafi wesprzeć. Tak naprawdę nie chodzi o kwestię moralną, lecz o wyrażenie wołania: Jestem bezradna! Nie daję sobie rady! Właściwe działanie, które być może doprowadziłoby do uwolnienia się od grzechu słownej czy fizycznej przemocy wobec dzieci, polega na zauważeniu i podjęciu problemów relacji małżeńskich. Być może kwestią do podjęcia byłaby także praca nad własnymi uczuciami, uczenie się dostrzegania i nazywania uczuć oraz właściwego ich wyrażania. Pomocna mogłaby być wizyta w poradni małżeńskiej czy rodzinnej, szukanie rady u psychologa lub udział w sesji rekolekcyjnej o uczuciach.

Styl życia

Podobnie, podporą dla grzechów mogą być różne realia naszego życia. Przykładowo, ktoś wciąż wyznaje grzech polegający na tym, że się nie modli. Po paru pytaniach okazuje się jednak, że sytuacja domowa nie sprzyja modlitwie: małe mieszkanie, kilkuosobowa rodzina, brak własnego miejsca, brak ciszy i spokoju. Żeby móc się codziennie modlić, konieczna jest intymność, jakieś miejsce, które będzie moje, osobista przestrzeń i czas dla siebie. Posiadanie takiego miejsca bardzo podtrzymuje regularność modlitwy i wspiera jej rozwój. Ktoś inny dodatkowo jeszcze frustruje się, bo wie, że ma czasem wolne chwile, ale wtedy, zamiast się modlić, przeznacza je na gapienie się na głupie filmy. Dalsza rozmowa pokazuje, że wciąż jest zmęczony, bo dużo pracuje. Jeżeli życie dzieli się na pracę i modlitwę, to na pewno modlitwa przegra. Konieczny jest jeszcze czas na odpoczynek. Dopiero gdy znajdę czas dla siebie, kiedy mogę się odprężyć, zrelaksować, zrobić coś, co lubię, dopiero wtedy może pojawić się przestrzeń do modlitwy. W przeciwnym wypadku organizm, nasze ciało i psychika będą automatycznie kradły czas, by odpocząć, “zresetować się”, i każda nasza próba modlitwy będzie rozbijała się o sen, rozproszenia i zniechęcenie.

Grzechy zaniedbania

Powstawanie z grzechów nieraz wymaga pracy na innych frontach, całkiem luźno związanych z moralnością i relacją do Boga. Często nie jesteśmy źli, aż tak grzeszni czy niemoralni, jak może o sobie myślimy. Po prostu nie radzimy sobie z niektórymi sprawami życia, nieraz dlatego, że nagromadziło się wiele zaniedbań. A to sprawia, że stajemy się podatni na popełnianie pewnych grzechów, które w konkretnych przypadkach często są w istocie słabościami, ułomnościami, wynikają z naszej kruchości i niejednokrotnie są mimowolne – po prostu się przytrafiają. Warto sobie uświadomić wtedy ich głębsze przyczyny, to co je ułatwia i prowokuje. Gdy to zrobimy, stajemy się wtedy moralnie odpowiedzialni za poszukiwanie możliwości wyeliminowania tych przyczyn. A wtedy nasze zaniedbania w tym względzie winniśmy rozpatrywać w kategoriach grzechu.

Jacek Poznański SJ

 
Zobacz także
Marian Zawada OCD
Zarówno Bóg, jak i szatan, pragną w człowieku zamieszkać. Bezdomne zło, czyhające na zewnątrz, chce staranować bramy naszego serca i zamieszkać, podobnie jak kiedyś Słowo zamieszkało między nami, zamieszkało w nas. Zło wtargnąwszy, staje się grzechem i osadza się każdorazowo w człowieku, jak patyna, tworząc coraz grubszą skorupę, aż do swoistej skamieliny. Dlatego Biblia mówi o zatwardziałym, nieczułym na Boga i dobro, mrocznym sercu. Grzech można popełnić, a popełnia się rzeczy nieprzystojne, niebezpieczne. 
 
Grażyna Starzak
Spowiadać się należycie to znaczy właściwie przeżywać wszystkie istotne elementy tego sakramentu. Trzeba tego uczyć już najmłodsze dzieci. Najpierw obudzić świadomość u dziecka, że ten sakrament jest spotkaniem z Panem Jezusem pełnym miłosierdzia, który w osobie kapłana przyjmuje dziecko, aby go przygarnąć do siebie, przebaczyć mu grzechy i słabości, a następnie umocnić go swoją miłością. 

Z ks. prof. Kazimierzem Fryzłem, redemptorystą, wykładowcą Krakowskiej Szkoły Spowiedników, rozmawia Grażyna Starzak.
 
Andrzej Prugar OFMConv
Wielki Tydzień, ponieważ tydzień ostatni, przed ukrzyżowaniem i śmiercią Jezusa na ziemi. We wtorek Kościół święty pokazuje najpierw całą misję Jezusa, poprzez pryzmat powołania i życia sługi Boga, które zostało objawione na wiele wieków przed narodzeniem Chrystusa. Z powołania sługi Pana zwróćmy uwagę na jeden obraz – w jaki sposób jest opisany dar Jego wymowy i do czego ma służyć: „Ostrym mieczem uczynił me usta…ukształtował mnie od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba... ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi. ” (Iz 49,2-6). 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー