logo
Piątek, 17 września 2021 r.
imieniny:
Franciszka, Lamberty, Narcyza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Zdzisław Bielecki
Wojna o Boga
Posłaniec
 


Zaszufladkowani

Jeżeli człowiek będący dla mnie dziś fundamentalistą, dla swojego otoczenia często jutro już nim nie jest, to czy ja nie mogę zostać dla niego fundamentalistą pojutrze?

Człowiek po to jest stworzony aby Boga, Pan naszego, chwalił, czcił i Mu służył, a przez to zbawił duszę swoją... – tak rozpoczyna fundament swoich Ćwiczeń Duchownych św. Ignacy Loyola. Czy duchowi synowie i córki św. Ignacego nie byliby dziś również zaszufladkowani jako "fundamentaliści religijni"? – takie pytanie narzuca się, kiedy obserwujemy płynność i względność definicji fundamentalizmu. Krystalizacja obecnego znaczenia tego słowa nastąpiła w XX wieku i przede wszystkim współczesnym wyzwaniom, jakie niesie zjawisko i pojęcie fundamentalizmu, poświęcona jest poniższa refleksja. Tylko na pozór wszystko jest jasne: przecież fundamentalizm jest "be", nie jest "trendy", to ślepe, zachowawcze uleganie doktrynie, rozpowszechnione wśród religijnych sekt i grup szaleńców, uciekających się do przemocy i terroru w celu podporządkowania sobie innych.

Czy pojutrze będę fundamentalistą?

Fundamentalizm to słowo odmieniane w mediach we wszystkich możliwych przypadkach, używane w różnorakich kontekstach i znaczeniach, słowo modne, ale i nadużywane, powiedziałbym przebarwione, a zarazem jednak słowo-klucz, które ma wyjaśnić wszystkie bolączki, słabości, przywary w łonie danej społeczności, tradycji religijnej czy obyczajowej orientacji. Pojemność tego określenia wydaje się niepokojąca, nawet niebezpieczna, nie tylko dla opisującego świat publicysty, ale również człowieka sumienia i wiary. Jeżeli człowiek będący dla mnie dziś jest fundamentalistą, dla swojego otoczenia często jutro już nim nie jest, to czy ja nie mogę zostać dla niego fundamentalistą pojutrze?

Dlaczego słowo, które swoim rdzeniem – fundament – nawiązuje do samych korzeni, podstaw wiary – sam Jezus Chrystus wzywał do budowania na skale – czyli wskazuje na ciągłość tradycji, stało się synonimem nadużywania religii i z jej tradycyjnym wymiarem nie ma w potocznym znaczeniu wiele wspólnego? Odpowiedzi należałoby szukać w zjawiskach XX wieku, kiedy to w kręgu największych globalnych religii powstały radykalne formy wiary określane powszechnie jako "fundamentalistyczne".

Wobec modernizmu

Po raz pierwszy słowo "fundamentalista" zostało użyte do samookreślenia tych, którzy śpieszą na ratunek zachwianym podstawom chrześcijaństwa. Odniesieniem był nowoczesny, pooświeceniowy i liberalny świat, zagrażający tradycji ojców, sprzyjający moralnemu upadkowi społeczeństwa. Było to w 1920 r. w Stanach Zjednoczonych, gdzie już wcześniej w latach 1910-1915 z inspiracji dwóch pastorów baptystycznych zaczęto wydawać serię broszur The Fundamentals, rozdawanych bezpłatnie wśród wiernych, a w 1919 r. powstało World's Christian Fundamentals Association (Światowe Chrześcijańskie Stowarzyszenie Fundamentalistyczne).

Czym jest współczesny fundamentalizm? Jaką drogę musiał przebyć od opisanego powyżej samookreślenia i afirmacji, skoro we współczesnym odbiorze brzmi jak epitet, a stronią od niego sami fundamentaliści? Czy jest to tylko reakcja na wypieranie wiary z życia społecznego, rozchwianie moralne, odejście od tradycji, nieprzewidywalną przyszłość, a może jest to również program polityczny i społeczny? Na ile jest to pojęcie z kręgu nauk społecznych, religii, publicystyki, na ile zaś instrumentalne zaszufladkowanie niewygodnych postaw, nie tylko religijnych?

Zacznijmy od najczęściej stosowanych definicji, według których pojęcie fundamentalizmu nawiązuje do opierania życia społecznego na tradycyjnie pojętych fundamentach w opozycji wobec "modernizmu", w samym zaś tylko chrześcijaństwie do zachowania tożsamości wyznania, nie zważając na historyczny rozwój religijnych prawd, norm czy instytucji. Tej literalnej wierności doktrynie nie przejawia już fundamentalizm muzułmański czy żydowski.

 
1 2 3  następna
Zobacz także
ks. Łukasz Wiśniewski MIC
Kiedyś w czasie wizyty duszpasterskiej zapytał mnie pewien starszy pan: "Proszę księdza, tyle się mówi o nowej ewangelizacji. Jak ja mogę głosić Ewangelię, skoro mam już 70 lat, jestem stary i schorowany – przecież nie wyjdę na ulicę i nie będę zaczepiał ludzi…?". Od tego pytania rozpoczęła się piękna rozmowa na temat wielkiego potencjału, jaki mają osoby starsze i którym mogą służyć w ewangelizacji. 
 
Ks. Jan Szpilka SDS
Islam jest na Komorach wszechobecny. Przypominają o tym bardzo liczne minarety meczetów, hałaśliwe wezwania do modlitwy w języku arabskim, zasłonięte kobiety, ubrani na biało mężczyźni z muzułmańskimi koronkami modlitewnymi na których medytują atrybuty Allacha. O islamskim charakterze kraju przypomina nazwa kraju, jego flaga, arabski charakter starej pisowni...
 
kard. Gianfranco Ravasi
„Pewien uczeń ciężko zawinił. Jego towarzysze potępili go surowo. Tymczasem nauczyciel nie zareagował i milczał. Jeden z uczniów, nie mogąc się powstrzymać, wybuchł: Nie można udawać, że nic się nie stało po tym, co się wydarzyło! Bóg dał ci oczy! Nauczyciel odparł: Tak, to prawda, ale dał mi też powieki” . Zaczynamy dziś od tej odległej hinduskiej opowieści, by skomentować jedno z najsłynniejszych zdań Ewangelii poświęcone fałszywemu braterskiemu napomnieniu.
 
___________________
 
 reklama