logo
Wtorek, 26 marca 2019 r.
imieniny:
Dory, Olgi, Teodora, Emanuela, Małgorzaty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Jerzy Bagrowicz
Wychowanie to obecność, wychowywać to być z drugim
Don Bosco
 


Szczęśliwe te dzieci, które na co dzień doświadczają bliskości rodziców, rodzeństwa, dziadków 
 
Młodzi rodzice w pośpiechu wpadli do sklepu z zabawkami i w telegraficznym skrócie przedstawili sprzedawczyni usilną i serdeczną prośbę: „Oboje pracujemy zawodowo, jesteśmy bardzo zajęci, niemal cały dzień poza domem. Naszej ukochanej córeczce chcemy na urodziny kupić coś, co by ją ucieszyło, a jednocześnie mogłoby na dłuższy czas przykuć jej uwagę, coś, co pomogłoby jej znosić samotność i wynagrodzić naszą nieobecność w ciągu dnia”. „Bardzo mi przykro, ale rodziców nie mamy na składzie” – odparła z uprzejmym uśmiechem sprzedawczyni. 
 
Potrzeba i umiejętność rozmowy z drugim człowiekiem 
 
Opisane wyżej zdarzenie nie jest jedynie dydaktyczną opowiastką dla współczesnych rodziców, to kadr z życia, to samo życie wrealu, jak to zwykli mówić młodzi ludzie. Dziś wielu rodziców doskonale wie, co kupić dzieciom, aby się od nich „uwolnić”. To będzie nowoczesny smartfon, komputer z kompletem gier i bogatym wyposażeniem, najnowocześniejszymi programami. Jednocześnie zapominają oni, czego naprawdę potrzebują ich dzieci: bardziej niż markowych ciuchów, coraz to wymyślniejszych gadżetów, dzieci potrzebują obecności, bliskości i miłości rodziców. Coraz więcej dzieci pozbawionych na co dzień obecności rodziców, w wolnym czasie wlepia oczy w smartfony, w ekrany komputerów i innych gadżetów. Działa to niemal jak narkotyk, uzależnia, pozbawia możliwości i umiejętności rozmowy z drugim człowiekiem, najczęściej z bliskimi w rodzinie, rodzicami, rodzeństwem i gronem koleżeńskim. Nierzadko możemy widzieć młodych ludzi siedzących obok siebie, we własnym gronie i zamiast rozmowy, w ciszy „adorujących” błyskający światłem ekran. Wyrasta nowe pokolenie ludzi zatracających potrzebę, a także – co jest najbardziej niebezpieczne – okazję i umiejętność rozmowy z drugim człowiekiem. 
 
„Pan, Bóg twój, wychowuje ciebie” (Pwt 8, 5) 
 
Wychowanie jest procesem, w czasie którego przekazujemy wartości. Przekaz ten dokonuje się w kontakcie osobistym, w rozmowie, w narracji pełnej miłości i przyjaźni. Najważniejszy jest w tym procesie kontakt z najbliższymi dziecka: ojcem, matką, rodzeństwem, a także (co jest bardzo ważne!) z najstarszym pokoleniem. To normalna droga dziedziczenia wartości, etosu grupy społecznej, tradycji oraz okazja inicjacji w wiarę. O tej niezwykle ważnej umiejętności wychowania człowieka, szczególnie w okresie jego dorastania, w sposób obrazowy, ale i pełen głębi, poucza Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Ukazuje ono Boga jako pierwszego wychowawcę człowieka, proponuje także oryginalną pedagogię Bożej miłości do ludu w drodze do Ziemi Obiecanej. Jest ona szczególnie czytelna przez fakt obecności Boga ze swoim ludem. Jest on ukazany w Księdze Wyjścia: „A Pan szedł przed nimi podczas dnia jako słup obłoku, by ich prowadzić drogą, podczas nocy zaś jako słup ognia, aby im świecić, żeby mogli iść we dnie i w nocy. Nie ustępował sprzed ludu słup obłoku we dnie ani słup ognia w nocy” (Wj 13, 21–22). Była to obecność wychowawcy, zgodnie ze słowami z Księgi Powtórzonego Prawa: „Pan, Bóg twój, wychowuje ciebie” (8, 5). Ten sposób obecności Boga jest wskazany także i w słowach, w których Bóg objawia przez Mojżesza swoje imię: „Mojżesz zaś rzekł Bogu: Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mnie do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć? Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was” (Wj 3, 13–14). 
 
„Jestem Bogiem dla was” 
 
Wyrażenia tego nie należy pojmować w kategoriach filozoficznych, ale zgodnie z bardzo konkretnym sposobem ujmowania rzeczywistości przez Izraelitów. Oznacza ono: „Jestem Bogiem dla was. Bogiem darującym się wam. Pragnę, byście odtąd w stopniu jeszcze pełniejszym niż dotychczas zaznali mojej mocy, mojego działania, byście tego doświadczyli zarówno w ocaleniu z Egiptu, jak i w przymierzu, które wam ofiaruję”. Jest to więc obecność Boga, który jest dla swego ludu. Teologowie mówią tu o proegzystencji Boga, czyli istnieniu Boga dla swego ludu, dla konkretnego człowieka. Stary Testament pokazuje
wymownie, że stosunek do Boga był odczuwany jako stosunek osobowy. Księga Wyjścia tę osobową relację wyraża powiedzeniem: „Ja jestem Pan, Bóg twój” (20, 2). Zaimek dzierżawczy „twój” bardziej wymownie niż długie formuły wyraża relację wzajemnej przynależności Boga do Izraela i Izraela do Boga: Bóg Jahwe jest Bogiem, który dobrowolnie się darował, wszedł w relację ze swoim ludem i dlatego do niego należy. Relacja Boga z Izraelem jako ludem, także z poszczególnymi osobami, jest wyrażona w ponad stu miejscach Starego Testamentu za pomocą formuły „być z”. Oznacza ona towarzyszenie i przewodnictwo w wędrówkach. Należy pamiętać, że formuła ta dotyczy ludu, który jest narodem pasterzy, jest bez przerwy w drodze, przemieszcza się, szukając nowych pastwisk dla swych stad. I tu zrozumiałe jest, jak konkretna była ta formuła dla nomadów. Stała się ona elementem ich wiary religijnej. 
 
Prawdziwy wychowawca
 
To „bycie z” okaże się później pomocą Boga, który uwalnia swój lud z Egiptu i wędruje z nim, kierując jego drogą. Prawdziwy wychowawca bowiem jest zawsze ze swoim ludem, obecnością pełną miłości, szanującą godność i wolność człowieka. Realizację wychowawczej obecności Boga pośród swego ludu najpełniej widać w pedagogii Jezusa Chrystusa. On, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, wybiera apostołów i uczniów, jest z nimi w okresie trzyletniej formacji, ludzkiej i apostolskiej. O szczególnej osobowej więzi Jezusa z uczniami świadczy już sam sposób ich powołania. Jest to wezwanie po imieniu, a więc bardzo osobiste: „Pójdź za mną!” (Mk 2, 14). Nikt nie mógł stać się uczniem Jezusa bez Jego powołującego słowa, każdy też odpowiadał na to słowo osobiście, w decyzji wolnej i świadomej. Przebywanie w bliskości Jezusa, słuchanie Jego słowa tworzy szczególną wspólnotę uczniów, nazwaną Jego nową rodziną: „I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką»” (Mk 3, 34). Wychowawcza obecność Boga w Chrystusie wypełnia się najwyraźniej w zbawczej ofierze Jezusa Chrystusa na krzyżu oraz w mocy zmartwychwstania. 
 
Model wychowania ciągle aktualny
 
Biblijny ideał wychowawczy nigdy się nie przeżyje, zawsze będzie aktualny. Zawsze będzie przecież pewne podobieństwo między sytuacją wychowanków a sytuacją ludu Izraela idącego razem z Bogiem Jahwe w stronę Ziemi Obiecanej, między sytuacją współczesnych młodych ludzi a sytuacją uczniów w apostolskiej szkole Jezusa Chrystusa. Wspólna będzie tu przecież taka sama potrzeba przyjaznej obecności wychowawcy i jednocześnie to samo pragnienie wolności, autonomii. W realizacji chrześcijańskiej pedagogii możemy odnaleźć wspaniałe przykłady i modele takiej przyjaznej obecności wychowawcy pośród wychowanków. Wystarczy tu wskazać na koncepcję pedagogiczną św. Jana Bosko, zwaną najczęściej systemem prewencyjnym wychowania, czyli pełnym miłości towarzyszeniem procesowi dorastania młodych. Szczęśliwe te dzieci, które na co dzień doświadczają bliskości rodziców, rodzeństwa, dziadków. Nic nie zastąpi przyjaznej i cierpliwej obecności bliskich, która wyraża się nie tylko w zaspokajaniu potrzeby bezpieczeństwa, ale i w stawianiu wymagań, dawaniu świadectwa i przykładu. W czasach narastającego „sieroctwa społecznego” narasta wołanie o takich rodziców i wychowawców, którzy byliby pośród młodych na wzór Boga Przymierza. ? 
 
ks. Jerzy Bagrowicz
Don Bosco nr 9(158) październik 2015 
 
fot. Olichel Boy | Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Beata Kołodziej
Pamiętam, z jakim niepokojem słuchałam przed laty na katechezach i kazaniach apelu: Kochaj Pana Boga! Trzeba było kochać Pana Jezusa, Matkę Bożą i całą gromadę osób, których nie widziało się na oczy! Nie bardzo mi ta miłość wychodziła, wstydziłam się o tym komukolwiek powiedzieć i w gruncie rzeczy miałam do Boga żal, że wymaga ode mnie czegoś niemożliwego. A z religii miałam piątkę!...
 
Dawid Gospodarek
W dzisiejszych czasach mężczyzna chcący się oświadczyć ma zazwyczaj na głowie dwa problemy: pierścionek oraz okoliczności, w jakich powinien to zrobić, żeby było możliwie oryginalnie i romantycznie. Kiedyś było inaczej. Minęły czasy, kiedy za swatanie młodych odpowiedzialni byli rodzice, kiedy funkcjonował nawet swoisty „urząd” swata, kiedy trzeba było wszystko zrealizować według przekazywanego z pokolenia na pokolenie rytuału. 
 
ks. Jacek Siepsiak SJ
Wspólnota Kościoła posługuje się mediami i dostrzega, że są szansą w komunikacji ze współczesnym człowiekiem. Ale stara się też oddziaływać na nie, chociażby przez różnego rodzaju zasady etyczne, które zaszczepia w mediach poprzez swoje komunikaty. I tu widziałbym też zadanie dla rzecznika prasowego. Dziennikarze są przecież dla niego naturalnym środowiskiem, w którym żyje i pracuje. W tych kontaktach z jednymi dziennikarzami rozmawia się łatwiej, z innymi trudniej. 
 
Z ks. Józefem Klochem, długoletnim rzecznikiem Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Jacek Siepsiak SJ
 
 
___________________
 
 reklama