logo
Piątek, 01 lipca 2022 r.
imieniny:
Ottona, Bogusza, Haliny, Mariana, Teodoryka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Zenon Hanas SAC
Zaczynać ewangelizację od siebie
Kwartalnik Homo Dei
 


Wprowadzenie
 
Św. Matka Teresa z Kalkuty, zapytana przez dziennikarza o to, co stanowi obecnie największą przeszkodę w ewangelizacji, miała mu odpowiedzieć: „Ja i ty”. Ta błyskotliwa odpowiedź pokornej i świętej siostry zakonnej wprowadza nas w sedno rozważań o owocności zamierzeń i działań ewangelizacyjnych Kościoła. Ewangelizacja, czyli głoszenie Ewangelii i prowadzenie do Boga, przez Jezusa Chrystusa, konkretnych osób, jest owocna wtedy, gdy jej protagonistami są autentyczni świadkowie doświadczenia wiary w Boga, który objawił się w życiu i osobie Jezusa Chrystusa. 
 
W tym kontekście pojawia się pytanie o źródła tego doświadczenia i o możliwość podtrzymywania w sobie pamięci o nim. Przy czym nie chodzi tu tylko o pamięć historyczną i pielęgnowanie życiowych wspomnień, ale o kształtowanie całej ludzkiej egzystencji w świetle tego doświadczenia. Inaczej mówiąc, chodzi o autoewangelizację[1] ewangelizatora (lub prościej: ewangelizowanie samego siebie), przy czym jej podmiotem może być Kościół pojmowany jako całość lub konkretna osoba podejmująca działania ewangelizacyjne. Pojęcie autoewangelizacji w odniesieniu do Kościoła oznacza to, że wezwanie do nawrócenia jest skierowane w pierwszym rzędzie do samego Kościoła. Kościół, obejmujący w swoim łonie grzeszników, święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i swoje odnowienie (LG 8). Pojęcie autoewangelizacji w odniesieniu do konkretnej osoby może być postrzegane jako część procesu przygotowania (się) danej osoby lub wspólnoty osób do działań ewangelizacyjnych. I tak np. powstające licznie szkoły nowej ewangelizacji są przestrzeniami, gdzie wierni pogłębiają swoją wiarę oraz umiejętność dzielenia się nią z innymi osobami[2]. Mówiąc inaczej, w tych szkołach dokonuje się autoewangelizacja nowych ewangelizatorów. Pogłębiona refleksja nad tym pojęciem może być pomocą w jasnym określaniu teoretycznych podejść i praktycznych zastosowań. 
 
Punktem wyjścia poniższej refleksji jest kwestia osoby ewangelizującej we współczesnym świecie. Kim jest współczesny ewangelizator, głosiciel Ewangelii czy podmiot ewangelizacji? Jakie winien mieć cechy i kompetencje, by prowadzona przez niego ewangelizacja stała się owocna? Jakie są wymiary i drogi nabywania i pielęgnowania tych cech w kontekście ewangelizowania samego siebie? 
 
W pierwszej kolejności będą zreferowane najbardziej znane wzmianki dokumentów Kościoła katolickiego odnoszące się do koncepcji autoewangelizacji. Dalej zostanie przedstawiona typologia podmiotów ewangelizacji, a następnie poszczególne aspekty dotyczące tej koncepcji: jej właściwego rozumienia, konieczności, warunków itp. 
 
Oficjalne wypowiedzi Kościoła o autoewangelizacji 
 
Pojęcie „autoewangelizacja” pojawia się w wypowiedziach Kościoła raczej rzadko, choć jego podstawowe znaczenie, czyli ewangelizowanie siebie samego, jest jedną z kluczowych koncepcji przy omawianiu ewangelizacji, a zwłaszcza jej owocności. 
Koncepcja ewangelizowania siebie samego pojawiła się w opublikowanej w 1975 roku adhortacji papieża Pawła VI Evangelii nuntiandi. W paragrafie 15. jest omawiana ścisła zależność między Kościołem a ewangelizacją. Kościół zrodził się z ewangelizacyjnej działalności Jezusa i dwunastu apostołów i został posłany, by ewangelizować. Adhortacja podkreśla jednak, że Kościół stale musi ewangelizować samego siebie. Wspólnoty i społeczności chrześcijańskie potrzebują takiej ewangelizacji. W dynamice misyjnej i ewangelizacyjnej Kościół nie jest więc jedynie inicjatorem, podmiotem głoszenia Ewangelii, ale jego rola polega również na refleksyjnym słuchaniu i byciu uczniem Jezusa. Jako ewangelizator Kościół zaczyna od ewangelizowania siebie samego[3]. Ten […], kto przyjął Ewangelię, z kolei ewangelizuje innych. To jest dowodem prawdy, to jest probierzem ewangelizacji; bo nie można pojąć, żeby ktoś przyjął słowo Boże i poświęcił się królestwu Bożemu, a równocześnie nie stał się jego świadkiem i głosicielem[4]. 
 
Papież Jan Paweł II użył pojęcia self-evangelization jako pilnego zadania dla Kościoła w Europie w homilii skierowanej do biskupów europejskich w 1979 roku[5]. Natomiast w czasie Mszy w Łodzi z dziećmi przystępującymi do Pierwszej Komunii (13 czerwca 1987) wygłosił homilię, w której również zostało użyte sformułowanie o autoewangelizacji w kontekście wysiłków katechetycznych: We wspólnocie wiary i miłości jesteśmy równocześnie i katechetami, i katechizowanymi. Toteż katecheza winna obejmować zarówno dzieci i młodzież, jak i duszpasterzy, nauczy­cieli religii, seminarzystów i osoby sposobiące się do życia zakonnego, zarówno rodziców przekazujących wiarę swym dzieciom, jak i ludzi apostołujących we własnym środowisku. Zarówno najmłodszych, jak i najstarszych – jednym słowem: wszystkich, bo wszyscy w Kościele Chrystusowym są wezwani do „autoewangelizacji”, naturalnie w jedności z nauczycielską posługą pasterza. Wiarygodnie i skutecznie ewangelizują świat jedynie ci, którzy najpierw ewangelizują samych siebie poprzez ciągłe zgłębianie prawd wiary i życie w miłości Boga i bliźniego[6]. 
 
Kolejnym przykładem użycia pojęcia autoewangelizacji są dokumenty II Polskiego Synodu Plenarnego, w którym znajduje się stwierdzenie, że nowa ewangelizacja zaczyna się […] od autoewangelizacji, od otwarcia się na Ducha Świętego, który jest u początku wszelkiej misji[7]. 
 
Omawiane pojęcie jest używane także w kontekście osób konsekrowanych, których zadaniem jest m.in. ukazywanie jedności między autoewangelizacją a świadectwem[8]. 
 
1 2 3 4 5  następna
Zobacz także
o. Leon Knabit OSB
Mieszka w Tyńcu i nosi benedyktyński habit. Występuje w licznych programach telewizyjnych. Prowadzi festiwale muzyczne. Głosi rekolekcje. Pisze książki. Ma czas dla każdego. Jednym słowem: ojciec Leon Knabit OSB...
 
Elżbieta Wiater

O relacjach w rodzinie pisze w Biblii najwięcej św. Paweł, co dowodzi, że także celibatariusz ma coś do powiedzenia na temat wychowania. Przyjrzyjmy się, jakie rady daje apostoł. Wprost na ten temat pisze w Liście do Efezjan (zob. Ef 5,21–6,9) i Liście do Kolosan (zob. Kol 3,18–4,1). Właśnie ze względu na swoją treść teksty te są nazywane tablicami domowymi. Nie różnią się znacznie od siebie, jeśli chodzi o pouczenia związane z wzajemnym odniesieniem dzieci i rodziców. Pierwsze mają być posłuszne oraz szanować matkę i ojca, ci ostatni zaś mają „nie pobudzać do gniewu” potomków (Ef 5,4) czy też nie rozdrażniać ich (Kol 3,21).

 
Izabela Bobbé
Wielu teologów zwraca uwagę na istotne znaczenie intensywności modlitwy. Intensywność, a więc autentyczna żarliwość choćby kilku słów wypowiedzianych z najgorętszym przekonaniem. Trzeba powiedzieć, że na taką intensywność zdobywamy się najczęściej w momentach szczególnych, kiedy czujemy się zagrożeni. Myślę, że w powiedzeniu: "Jak trwoga to do Boga" - jest wielka mądrość. Oczywiście, zależy jaka trwoga.
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm