logo
Piątek, 03 grudnia 2021 r.
imieniny:
Hilarego, Franciszka, Ksawerego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Kamila Rybarczyk
Zakątek dla maluczkich
materiał własny
 


Dom "Anielisko" – pierwsza w województwie łódzkim całodobowa placówka opiekuńczo-wychowawcza typu specjalistyczno-terapeutycznego dla dzieci. To kolejne – oprócz świetlicy "Anielisko" działającej przy kościele oo. jezuitów od przeszło 20 lat – dzieło Stowarzyszenia Ewangelizacyjno-Charytatywnego "Mocni w Duchu". Dom istnieje prawie dwa lata i mieści się przy al. Kościuszki 48 w Łodzi. Przebywa w nim szóstka dzieci w wieku 6-13 lat. Celem placówki jest stworzenie małym mieszkańcom warunków prawdziwie domowych, z zapewnieniem odpowiednich potrzeb edukacyjnych, rozwojowych oraz terapeutycznych. 
 
Zaradzić problemom
 
- Od początku działalności pod opiekę Stowarzyszenia "Mocni w Duchu" trafiały dzieci potrzebujące wsparcia. Stąd narodziła się niemalże od razu świetlica środowiskowa. Cała działalność, która od lat w wielu aspektach się zmienia, pozostaje jednak niezmienna jeśli chodzi o dzieci. Ich problemy zmuszają nas do poszukiwania sposobów, jak zaradzić dziecięcym smutkom – ówi Dorota Puchowicz, prezes Stowarzyszenia.

- Wielokrotnie zdarzało się, że opiekunowie widzieli oczywiste zaniedbania u dzieci, z prawidłowością, że im młodsze dziecko, tym zaniedbania bardziej widoczne i bardziej bolesne: brak odzieży adekwatnej do pory roku, brak podręczników, przyborów szkolnych, nieznajomość prostych potraw, czy ewidentne oznaki głodu. Były sytuacje, gdy dzieci chleb z posiłków upychały w szafkach "na później". Dzięki znacznej poprawie w systemie pomocy społecznej i dożywianiu w szkołach, dziś z problemem głodu już raczej nie mamy do czynienia. Niemniej zaniedbania były różne. Zdarzało się niejednokrotnie, że dziecko sygnalizowało przemoc w domu, alkohol, albo przychodził odebrać je nietrzeźwy rodzic. Tego typu sytuacje z reguły miały ciąg dalszy w postaci interwencji kuratora sądu rodzinnego, a dziecko "lądowało" w pogotowiu opiekuńczym. Każdorazowo był to dla dziecka ogromny wstrząs emocjonalny. Późniejsze towarzyszenie dziecku już tylko doraźnie w kolejnym "placówkowym" etapie życia, rodziło w wolontariuszach Stowarzyszenia pragnienie poszerzenia sposobów pomocy – kontynuuje Puchowicz. – W ten sposób dziewięć lat temu zrodziła się idea otwarcia przy świetlicy hostelu, w którym dziecko miałoby zapewnioną opiekę całodobową i mogłoby w bezpiecznych warunkach przeczekać kryzys domowy.
 
Prawo daje szansę
 
- Rozpoczęły się żmudne poszukiwania odpowiedniego lokalu, które trwały kilka lat. To była prawdziwa szkoła wytrwałości i cierpliwości. W końcu, po wielu staraniach, udało się znaleźć lokal i w grudniu 2010 roku Stowarzyszenie stało się najemcą pomieszczeń przy al. Kościuszki 48 w Łodzi. Wynajęty lokal wymagał gruntownego remontu, adaptacji do celów mieszkalnych i potrzeb dzieci. Rozpoczęła się droga przez formalności, by uzyskać niezbędne pozwolenia do remontu. W międzyczasie weszła nowa ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, która znosiła możliwość otwarcia hostelu przy świetlicy. Z lokalem też były problemy; w zasadzie każda wizyta specjalisty przynosiła nowy problem – a to brak możliwości wybicia pionów kanalizacyjnych i zrobienia łazienek, a to problemy z wentylacją, a to z bezpieczeństwem ppoż., o środkach finansowych na remont już nawet nie wspominając. W zasadzie pozostawało jedno: poddać się – sięga pamięcią p. Dorota. - Uratowała nas wspólna modlitwa – dodaje. - Zaczęły napływać pierwsze środki finansowe na remont, nowi ludzie, nowe pomysły, rozpoznanie możliwości w mieście i nagle… jest! Ustawa znosi hostele i wprowadza nowe rodzaje placówek: "typu specjalistyczno-terapeutycznego". To okazuje się lepszym rozwiązaniem dziecięcych problemów – pojawia się możliwość udzielenia schronienia dziecku nie tylko na jakiś czas, jak w hostelu, ale znacznie dłużej. To było wyzwanie –podsumowuje prezes Stowarzyszenia.
 
Strzał w dziesiątkę
 
Dzieci będą mogły przebywać w Domu "Anielisko" do czasu wyjaśnienia ich sytuacji prawnej lub do uzyskania pełnoletniości. W każdym przypadku podstawą skierowania dziecka do placówki opiekuńczo-wychowawczej jest wyrok sądu. Ze względu na charakter powstałej placówki, skierowano do niej dzieci wymagające specjalnego traktowania z przyczyn zdrowotnych, w tym troje niepełnosprawnych. Całodobową opiekę nad dziećmi sprawują wychowawcy, terapeuci oraz psycholog. "Anielisko" jest raczej domem niż instytucją. Znaczny wkład w budowanie rodzinnego klimatu Domu mają wolontariusze, którzy ofiarnie oddają dzieciom swój wolny czas. Służą oni swoimi talentami i zdolnościami, rozwijając obszar indywidualnych zainteresowań oraz pasji dzieci. - Dom ten jest strzałem w dziesiątkę – przede wszystkim dla potrzebujących tego podopiecznych, ale i w odpowiedzi na potrzeby całego regionu. Choć jest on kroplą w oceanie potrzeb samego miasta, to jednak stanowi konkretną, całodobową pomoc dla dzieci o indywidualnych potrzebach, które znalazły się w wyjątkowo trudnej sytuacji rodzinnej – wyjaśnia jeden z członków Stowarzyszenia. - Patrząc na obecnych domowników, ich rozwój, radość i poczucie "bycia u siebie", nie potrzeba więcej słów.
 
Nagrodą – uśmiech
 
Dom "Anielisko" współpracuje ze świetlicą o tej samej nazwie, znajdującą się przy ul. Sienkiewicza 60 w Łodzi, gdyż oba dzieła są prowadzone  przez Stowarzyszenie "Mocni w Duchu". Dzięki wspólnym zajęciom, wyjazdom (np. wakacyjnym czy zimowym) oraz podejmowanym inicjatywom, dzieci z dysfunkcjami w rozwoju osobowościowym czują się przyjęte i akceptowane przez rówieśników – uczą się współpracy, pomocy i właściwej tolerancji. W Domu budowana jest atmosfera poszanowania drugiego człowieka, mali domownicy wychowywani są w duchu wiary, nadziei i miłości. Założyciele starają się ze wszystkich sił i z całego serca, aby było to miejsce, gdzie każdy z maluczkich będzie otoczony ciepłem, miłością oraz potrzebną do rozwoju troską. Opiekę duszpasterską nad Domem sprawują jezuici. Najczęstszym podziękowaniem za pracę i wkładany w wychowanie trud, jest pojawiający się na twarzy podopiecznych wdzięczny uśmiech. "Anielisko" to po prostu Dom dla tych, którzy tego potrzebują. - W tym miejscu doświadczam cudu przemiany swojego myślenia. Dzieci mają znaczny wkład w moje nieustanne nawracanie się. Zaczęłam od wolontariatu w świetlicy jeszcze jako studentka, nie przeczuwając nawet, że za kilka lat przyjdzie zmierzyć mi się z wzięciem odpowiedzialności za to dzieło, najpierw jako członek zarządu, a potem jako prezes. W tej posłudze budujące są dla mnie słowa Psalmu 127: "Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno trudzą się ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie". No, a dzieci są tymi, którzy nie pozwalają mi o tym zapomnieć – wyznaje Dorota Puchowicz.
 
Stowarzyszenie Ewangelizacyjno-Charytatywne "Mocni w Duchu" jest organizacją pożytku publicznego (KRS 0000128582). Zostało założone w 1992 roku przez śp. o. Józefa Kozłowskiego SJ i grupę studentów, członków młodej wówczas wspólnoty "Mocni w Duchu". Funkcjonuje w dużej mierze dzięki wsparciu darczyńców. 
 
Więcej informacji na stronie: www.anielisko.pl

Kamila Rybarczyk 
 
Zobacz także
O. Leon Knabit OSB
"Módl się i pracuj" - mówi się, że to zdanie odróżnia benedyktynów od innych zakonów. Choć nie jest ono zapisane w regule, to przecież stanowi jej główne przesłanie i ukierunkowuje na modlitwę, pracę oraz na szacunek do drugiego człowieka. Można dodać jeszcze jedno zdanie: "nie bądź smutny!" Czasami mówi się nawet: "módl się i pracuj w radości serca". Dlaczego taki temat tego rozważania? Ponieważ modlitwa i praca są ważne, nie tylko w zakonie benedyktyńskim, ale w ogóle...
 
O. Leon Knabit OSB
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
Ks. Mariusz Berko
W bezmiernej ciemności zobaczyłem małą świeczkę. Tu mieszka jakaś rodzina.... Mojej fascynacji widokiem amazońskiej dżungli nocą towarzyszyła nocna "muzyka" ptaków i jakichś zwierząt. Początkowo się zasłuchałem, lecz po pewnym czasie uświadomiłem sobie, że nie słyszę silnika statku, który przedtem wył jak parowiec...
 
___________________
 
 reklama