Katolik.pl - Znaki na drodze do Emaus
logo
Poniedziałek, 19 października 2020 r.
imieniny:
Michaliny, Michała, Piotra, Jana, Pawła, Izaaka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Tomasz Abramowicz SP
Znaki na drodze do Emaus
eSPe
 


Spróbuj odkryć tego Boga, który już się objawił, który zesłał swego Syna, by był bliżej nas i nas zbawił. Który każdego ranka otwiera twoje ucho i mówi do twojego serca w codziennych czytaniach słowa Bożego. Przylgnij do Syna Bożego. Wejdź w Jego życie, w Jego styl. Kiedy już to osiągniesz, będziesz mógł szukać woli Pana względem siebie, szukać nadzwyczajnego daru, jakim Cię obdarowuje. Trudno zrywać dojrzałe owoce z ledwo kiełkującego drzewka.
 
Mnogość znaków – jakie znaki się liczą?
 
Pan Bóg objawia Ci się podczas modlitwy i mówi: Jakubie, pójdź za mną! A Ty czujesz Jego obecność, widzisz Jego postać i wyraźnie słyszysz Jego głos. Marzenie! Wszystko byłoby takie proste… Chyba jednak nie do końca. Przypatrz się historii apostołów. Ci dwaj, zmierzający do Emaus byli bardzo blisko z Nim związani, byli bardzo blisko każdego dnia a jednak Go nie poznali. Znaki nadzwyczajne przysparzają wielu problemów podczas prób właściwej ich interpretacji. 
 
Ktoś, kto mówi: „Mam powołanie, bo wydarzył mi się określony fakt, bo byłem zaręczony a moja dziewczyna mnie porzuciła albo spowodowałem wypadek drogowy, wszyscy zginęli a ja nie” może zwodzić sam siebie. Powołanie oparte na nadzwyczajnym fakcie nie jest dobrym wskaźnikiem. A znaki mniej wyraziste, powiedzielibyśmy drobniejsze: słowa znajomego kapłana, ulotka napotkana w kościele mogą być tylko wydarzeniami akcydentalnymi w twoim życiu. Są zbyt drobne by je interpretować dosłownie. Przecież jak byś otrzymał ulotkę dotyczącą kredytu nie brałbyś go od ręki. 
 
Jak więc postrzegać znaki w szarej codzienności. Ignorować je? Specjalnie się na nie wyczulać? Myślę, że w twojej historii życia znajdujesz znaki. Będą one miały wartość, staną się wyrazistsze, gdy nauczysz się je odczytywać jak człowiek wierzący. Lepiej, gdy ktoś odkrywa swoje powołanie w całym kontekście życia wiarą. Fakty nadzwyczajne robią wrażenie, jednak dużo bardziej trzeba się skupić na znakach codziennych i one najlepiej pokazują wolę Pana, który działa w całej historii życia człowieka. 
 
Znak znaków i co dalej?
 
Jezus zbliża się do uczniów, którzy oddalają się od Jerozolimy, a ich oczy były niezdolne do poznania Jezusa. Jezus odbywa podróż z nimi. Dołączył do nich, słucha ich i wyjaśnia im wszystko. Jakby przygotowuje ich do momentu poznania. On sam jest Znakiem – obecność, dialog, wyjaśnienia i w końcu łamanie chleba. Gdy to zobaczyli, Jezus zniknął im z oczu a oni zerwali się i ruszyli do Jerozolimy. Natychmiast, mimo, że było już ciemno.
 
Uczniowie wracając do Jerozolimy, idą jakby do domu. Odkryć własne powołanie, to wrócić do domu, bo to oznacza odkryć własne korzenie. Kto odkrywa własne powołanie ma wrażenie, że jest wreszcie w swoim domu. Jest u siebie, na swoim miejscu.
 
Znak znaków, jaki daje ostateczne przekonanie, że taka jest wola Pana względem mnie i dobrze ją starałem się odczytywać, może być różny. Najczęściej doświadcza się go w spotkaniu z samym Jezusem. Modlitwa, szczególnie adoracja Najświętszego Sakramentu bądź Eucharystia są czasem i miejscem najodpowiedniejszym na ten rodzaj ostatecznego znaku. Nie będę pisał, jaki on jest i co się czuje, bo ufam, że kiedyś go doświadczysz. 
 
Pozdrawiam serdecznie! 
Modlę się dla Ciebie o otwarte uszy i oczy, 
 
 
o. Tomasz Abramowicz SP  
 
Zobacz także
Aleksandra Wojtyna
Pan Jezus, błogosławiąc wybranych na Górze, używa liczby mnogiej, co może sugerować, że na każdego, kto czyni dobro, spływa Boża łaska i błogosławieństwo, i wielu jest tych błogosławionych... W języku polskim trzecia błogosławiona grupa z Góry może, choć nie musi, nastręczać problemu ze zrozumieniem, a to z powodu osobliwej końcówki fleksyjnej liczby mnogiej przymiotnika „cichy”. Co zatem oznacza owo tajemnicze „cisi”? Kogo błogosławi Pan Jezus? 
 
Paweł Teperski OFMCap
Kościoły na zachodzie Europy pustoszeją. Ateizm rozpowszechnia się również w Polsce. Odpowiedzi na kryzys wiary biskupi szukają w nowej ewangelizacji. Czym ona jest? Czy może uratować Kościół? Dlaczego dotyczy nas wszystkich?
 
ks. Jarosław Klimczyk CRL
Zawsze bałem się tego pytania, gdy maluchy ze szkoły podstawowej, w której katechizowałem, domagały się szybkiej, krótkiej i jasnej odpowiedzi. Wiedziałem, że nie ma co lać wody ani posługiwać się cytatami z dokumentów Kościoła. Czarne, świdrujące oczka oczekiwały, że powiem im najbardziej osobistą i głęboką prawdę...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー