logo
Wtorek, 23 października 2018 r.
imieniny:
Edwarda, Marleny, Seweryna, Jana Kapistrana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Stojanowski
Boże, tak bardzo Cię proszę...
materiał własny
 


Po raz kolejny trudno mi się pogodzić z losem. Nie dostałem tego co chciałem. Spotkało mnie coś przykrego. A tak bardzo liczyłem, że sprawy potoczą się po mojej myśli. Na nic moje nadzieje. Na nic mój trud. Na nic moje modlitwy.
 
Siedzę sam w domu kompletnie przybity. Nic mi się nie chce. Najchętniej bym się położył i spał, spał, spał... I wtedy biorę do ręki Pismo Święte. Robię to zupełnie bez przekonania, a czasami nawet z przekonaniem, że jest to ostatnia rzecz jaką powinienem w takich chwilach uczynić. No bo trochę mam do Boga żal. No i chyba trochę słuszny jest ten mój żal. Tak mi zależało. Modliłem się tak wytrwale. Zawsze starałem się i staram być uczciwy. Żyły sobie wypruwałem. I nic. A inni? Na bakier z prawem, na bakier z zasadami moralnymi i świat leży u ich stóp.
 
No ale otwieram to Pismo. Bo zawsze szukam z nim odpowiedzi. I zawsze znajduję, chociaż czasami nie chcę ich przyjąć do wiadomości, bo są trudne do zaakceptowania. Czytam, że ojciec przebaczył bezwarunkowo wszystkie świństwa synowi marnotrawnemu gdy tylko ten wyraził skruchę. Zastanawiam się nad przypowieścią o człowieku, który zaprosił na wyprawioną przez siebie ucztę kompletnie mu obcych biedaków w momencie gdy większość jego dostojnych, bogatych znajomych wykręciła się z obowiązku przybycia. Zdumiewa mnie, a czasami nawet wywołuje mój sprzeciw, historia o robotnikach w winnicy. Jedni pracowali tam cały dzień, inni pół dnia, ale byli też i tacy, którzy nie zdążyli się nawet porządnie zmęczyć gdy nadszedł czas zapłaty. I każdy z nich otrzymał od gospodarza identyczną zapłatę. Czy to jest sprawiedliwe? Czy takie załatwienie sprawy nie uderza w tych, którzy pracowali w winnicy cały dzień? A wdowa, która wrzuciła bardzo małą sumę pieniędzy do skarbony w świątyni? Czytam: "Ona wrzuciła najwięcej." Czy ci, którzy ofiarowują naprawdę wiele nie mogą poczuć się urażeni? A ile razy Jezus zadziwiał mnie swoim postępowaniem. A najbardziej to już w ostatnich godzinach swojego życia? Czemu on tak łatwo przebaczył łotrowi, który również poniósł śmierć krzyżową? Że wykazał skruchę? To wspaniale, ale chyba powinien również odpokutować za swoje wcześniejsze zbrodnie.
 
I wtedy przychodzi taka refleksja: niezbadane są wyroki naszego Pana. Nam pewne wydarzenia wydają się niesprawiedliwe ale to przecież On jest nieomylny, nie my. Może więc to, co w moim głębokim odczuciu jest niesprawiedliwe, wcale takim nie jest. Łotr dostał o wiele więcej niż mógł się spodziewać. On nawet nie miał odwagi prosić o wiele. Powiedział tylko Jezusowi: "Wspomnij na mnie kiedy będziesz już w domu Ojca". Nie powiedział: "Zabierz mnie ze sobą" bo wiedział dobrze jakich niegodziwości dopuścił się w całym swoim życiu. A mimo to wszystkie jego wcześniejsze podłe czyny poszły w niepamięć gdy tylko wyraził szczery żal. To dobitnie świadczy o tym, że Bóg może i chce dać nam to co najlepsze. Nie może natomiast i nie chce spełniać każdej naszej zachcianki. Nie może i nie chce spełniać naszych nierealnych, często zuchwałych, próśb.
 
Zaufaj Panu. On naprawdę chce Twojego dobra. I to On wie co jest dla Ciebie najlepsze.
 
Jacek Stojanowski
www.siewy.prv.pl
 
Zobacz także
ks. Mieczysław Maliński

W niebie – jak zwykle przed 6 grudnia – święty Mikołaj czytał listy, które przyszły z ziemi od dzieci. Właściwie nie tylko od dzieci. Bywały listy od dorosłych. Aniołki się dziwiły. Ale święty Mikołaj nie, ponieważ wiedział dobrze, że dorośli są też dziećmi, tylko dużymi. Święty Mikołaj siedział w fotelu i czytał listy. Właściwie nie święty Mikołaj, tylko aniołki. I to na zmianę. Bo listów było bardzo dużo. Jeden aniołek by się zmęczył, gdyby czytał bez przerwy.

 
ks. Mieczysław Maliński
Rozdarta jestem, bo tyle wyborów, które przecież wyborami nie są, a koniecznością odrzucenia tego, czy innego rozwiązania, tej lub innej alternatywy, szukaniem priorytetu, motaniem się w niepewności, ciągłym szukaniem nie tylko siebie. Już nie raz zdarzyło mi się wstać rano z ogromnym pragnieniem, by nagle gdzieś się zaszyć, zapaść pod ziemię, bo właściwie i tak mnie jest... za mało, nie potrafię pojawić się wszędzie tam, gdzie rzeczywiści muszę, a grafik pełen miejsc, osób, wydarzeń. Jestem tylko człowiekiem...
 
ks. Zbigniew Sobolewski
Bóg łaskawie rozmawiał z człowiekiem. Mógł on czuć się bezpieczny i szczęśliwy, ponieważ wiedział, że Stwórca jest blisko i czuwa nad nim. Dopiero grzech zniszczył pierwotną przyjaźń. Sprawił, że człowiek zaczął się ukrywać, rozumiejąc, że utracił prawo do przyjaźni i bliskości Boga. Konsekwencją grzechu stała się nieprzyjaźń – oddalenie od oblicza świętego Boga. Jej wyrazem było wygnanie z raju.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama