logo
Czwartek, 22 stycznia 2026 r.
imieniny:
Dominiki, Mateusza, Wincentego, Anastazego  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Rafał Sulikowski
Cela w Płocku. ”Dzienniczek” Siostry Faustyny w świetle psychologii
materiał własny
 


Zapomnienie o sobie

U Faustyny zapomnienie o sobie, skrajny alterocentryzm są nie do przeoczenia. Człowiek w depresji rezygnuje z tego, co codzienne, proste, nawet z dbałości o higienę osobistą, a zamiast tego pochłania go często spekulacja filozoficzna, rozpamiętywanie przeszłości czy lęk przed przyszłością. I znowu nie pasuje ten obrazek kliniczny z każdej kliniki psychiatrycznej na świecie do Faustyny. W jednym miejscu sprawę przeszłości, a także przyszłości zawiera w jednym zdaniu - zdać obie te strefy czasu na Boga. Osoby z depresją jakby tkwią jedną nogą w przeszłości, często dalekiej, drugą natomiast w odległej nieraz przyszłości (jak w lęku przed śmiercią, lęku egzystencjalnym). Lęk przed śmiercią to stały element dużej depresji i większości silnych nerwic. Jak Faustyna traktuje śmierć? Jako początek misji! Twierdzi, że nie skończy się misja jej wraz ze śmiercią, ale się zacznie. Odpada więc lęk przed śmiercią. To moment, za którym tęskni, bo wtedy spotyka Boga, któremu była wierna. Inaczej osoby depresyjne, zwłaszcza mające silne urojenia grzeszności: obawiają się śmierci. Dla wierzącego jest to zaśnięcie w nadziei zmartwychwstania.

Uznając swoją "słabość" i "małość" (oba określenie oznaczają nie chorobliwe poczucie winy, lecz skromność i pokorę), widzi jednocześnie, że chwila teraźniejsza "daje jej łaskę swej wszechmocy". Prymat teraźniejszości zgadza się z ewangelicznym zaleceniem, żeby wstecz się nie oglądać, zostawiając umarłym grzebanie umarłych. Jednocześnie ważna jest przyszłość, ale ona kształtuje się w ścisłym związku z tym, co teraz. Królestwo Boże jest w perspektywie Faustyny, nie wybiega za bardzo w przyszłość, choć trochę się jej lęka, jak każdy wrażliwy człowiek współczesny. Jednak dominuje postawa "ora et labora".

Powołanie, które zmieniło bieg historii Kościoła

Kazimierz Dąbrowski, znany niegdyś autor koncepcji "pozytywnej dezintegracji", zreferowawszy poglądy innych psychiatrów na temat normy, podaje dwie wersje definicji zdrowia. Jest nim "zdolność do wielopłaszczyznowego i wielopoziomowego rozwoju psychicznego", a wersja najbardziej rozbudowana: "zdrowie psychiczne to zdolność do rozwoju w kierunku wszechstronnego rozumienia, przeżywania, odkrywania i tworzenia coraz wyższej hierarchii rzeczywistości i wartości, aż do konkretnego ideału indywidualnego i społecznego." Widać w świetle powyższych definicji, że Faustyna była zdrowa psychicznie, a jej rzekoma depresja mogła wynikać z interwencji samego Boga, który pragnął, żeby doszła szybko do świętości.

Kryterium najmocniejszym jest krytycyzm. W pewnym miejscu Faustyna pisze, że nie wie, czy to są "złudzenia": "Jezu, czy ty jesteś jakie widmo?" W ten sposób kształtowało się stopniowo jej powołanie zakonne, które miało zmienić bieg historii Kościoła. Chory jest całkowicie sam, pochłonięty swoimi ideami, oddziela się od ludzi, którzy w jego mniemaniu go nie rozumieją. Faustyna inaczej - czuje duchową łączność z całą ludzkością, ma kontakt z umierającymi, nie jest pochłonięta żadną ideą wielkościową, czuje się mała, słaba i marna, ale zarazem akceptuje siebie, swoje miejsce w planie stworzenia. Nie oddziela się od ludzi, lecz - paradoksalnie - odchodząc ze świata, nawiązuje z nimi więź opartą na czym innym niż zwykłej bliskości.

Chciałbym, żeby naukowcy, będący przecież autorytetami dla ludzi wierzących i poszukujących prawdy, byli bardziej pokorni. Zwłaszcza w naukach humanistycznych i teologicznych, gdzie pokora winna być na pierwszym miejscu w etycznym kodeksie pracy badacza. Nie było moją intencją tutaj dezawuowanie osiągnięć psychologów ani psychiatrów (dzięki nim bowiem nie traktuje się już dziś chorych psychicznie jako grzeszników, ukaranych przez Boga), których zadaniem jest przecież czynić człowieka z powrotem na obraz Stwórcy, utracony przez grzech pierwszych ludzi.

Rafał Sulikowski
 
poprzednia  1 2 3 4 5 6 7 8
Zobacz także
Piotr Misztal
Nie wiedzieć czemu kwestia papiestwa zawsze rozpalała emocje ludzi. Niektórzy na Stolicę Piotrową spoglądali zza gór, widząc w niej ostoję wśród zawieruchy świata, inni nie szczędzili jej takich określeń, jak: „wielka nierządnica” czy „Babilon”. W tej sytuacji ogólnego zamętu wypada zapytać się samych zainteresowanych o ich opinię na temat swojego urzędu. Kilka najbardziej znamiennych wypowiedzi pozwoli ujrzeć nam różnorodność ich punktów widzenia.  
 
Dariusz Piórkowski SJ

Tęsknimy za nieśmiertelnością, a zarazem robimy wszystko, aby o niej nie myśleć. Ten paradoks można dostrzec szczególnie w polskiej tradycji przeżywania Wszystkich Świętych i Zaduszków. Można bowiem odnieść wrażenie, że pospiesznie omijamy dzielenie radości ze świętymi, koncentrując się na grobach, zniczach i wieńcach. Zbyt wcześnie schodzimy z nieba na ziemię, przywdziewając minorową maskę zadumy i smutku, albo próbujemy obłaskawić śmierć, czyniąc z niej przedmiot zabawy...

 
Jadwiga Mazur
Rośnie liczba dzieci i młodzieży pozbawionych poczucia bezpieczeństwa. Brak zainteresowania ich sprawami w domu rodzinnym rekompensują sobie wśród rówieśników. Spotykając podobnych sobie, doznają akceptacji i zrozumienia. Znajdują wzorce postępowania, które często nie promują właściwych postaw i zachowań. W szkołach przybywa dzieci przejawiających zachowania agresywne i aspołeczne, znerwicowanych i sfrustrowanych...
 

___________________