logo
Sobota, 30 maja 2020 r.
imieniny:
Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama, Jana, Joanny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Janusz Kopczyński
Dobry Pasterz
Idziemy
 
fot. Patrick Schneider | Unsplash (cc)


Rozważamy dziś tajemnicę Dobrego Pasterza. Chrystus sam o sobie mówi: „Ja jestem dobrym pasterzem”. W życiu codziennym często jesteśmy świadkami pięknych słów, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. Może dodatkowo właśnie w tym kontekście warto postawić sobie i innym pytanie: dlaczego Jezus nazywa siebie dobrym pasterzem? Czy miano Dobrego Pasterza rzeczywiście Jezusowi przysługuje? 
 
Według Starego Testamentu, zadaniem pasterza było przeciwdziałanie rozproszeniu się owiec, a także ochrona przed drapieżnikami i złodziejami. Pasterz podejmujący się tego zadania godził się na niebezpieczeństwo narażenia własnego zdrowia, a nawet utratę życia. Jezus, mówiąc o sobie jako dobrym pasterzu, ma do tego tytułu prawo: nie tylko nauczał słowem, ale wypełnił całym życiem zadania pasterskie. Troszczył się o Bożą owczarnię aż po złożenie ofiary z życia. Był Ofiarą, ale nie nosił w sobie mentalności ofiary. Myśl ta, którą usłyszałem podczas rekolekcji dla kapłanów, jest ważna dla współczesnego człowieka. Doświadczamy przecież w licznych codziennych rozmowach, jak wielu ludzi nosi w sobie – a nierzadko także pielęgnuje! – przekonanie o własnym cierpieniu. Są oni zniewoleni przez odczuwane cierpienia i krzywdy. A Chrystus chce wyzwolić człowieka. 
 
Chrystus Dobry Pasterz po zmartwychwstaniu, kiedy przychodzi do Apostołów, pokazuje im swoje ręce, bok i nogi. Pokazuje serce, które jest wypełnione troską o uczniów. W Jego postawie nie znajdziemy pretensji, goryczy. Jego Miłość jest przepełniona doskonałą harmonią. Jezus nie poniża Apostołów, lecz daje im poczucie miłości bardzo realnej, która jest zraniona, ale nie podeptana przez pretensje. Chrystus jest Miłością, która rozumie słabość człowieka. Jego miłość jest cierpliwa. Pokazuje Apostołom rany, które są czyste – bo odniesione z miłości, czyste, przyjęte bez wypominania złożonej Ofiary, w duchu pełnienia woli Boga: „Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca” (J 10, 18). 
 
Kardynał Stefan Wyszyński pisał: „Ludzie zaufali różnym mocom: stali, tankom, samolotom, niezliczonym armiom – tymczasem czego innego trzeba, aby świat odzyskał pokój i jedność… Przed nami, wbrew pesymistom, jest Boża potęga miłości, która nie umiera”. 
 
Jezus wie, co ma czynić. Także to, co czynić w naszym życiu. Dlatego za bł. Janem Pawłem II możemy powiedzieć: „Chrystus nigdy nie zawodzi”. Jemu zaufaj, człowiecze. 
 
ks. Janusz Kopczyński 
Idziemy nr 18 (347), 29 kwietnia 2012 r. 
 
Zobacz także
Dariusz Piórkowski SJ
...tak naprawdę dla Boga śmierć nie istnieje, przynajmniej w takim sensie, w jakim my ją pojmujemy. „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją” (Łk 20,38). Rzeczywista granica między życiem a śmiercią nie przebiega w miejscu wyznaczonym przez ludzkie doświadczenie i możliwości poznawcze. Albowiem ludzkie poznanie zakotwiczone w zmysłach nie pozostawia nam żadnych wątpliwości: życie i śmierć wykluczają się wzajemnie. 
 
Krzysztof Osuch SJ
Jest znów wiosna i znów przeżyjemy Wielkanocne Święta. Już jest pięknie, a będzie jeszcze piękniej. Od szeregu lat mówię sobie, że warto żyć kolejny rok (w domyśle: znosząc różne trudy i przeciwności), by móc znów przeżyć wiosnę i nacieszyć się cudem życia. To jakiś rodzaj prekatechezy i preewangelizacji, gdy się co rok ogląda potęgę Słońca i Wiosny; i gdy widać, jak życie bierze górę nad zimową śmiercią. 
 
Małgorzata Wszołek
Nadzieja zaś, której spełnienie już się ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda? Jeżeli jednak nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy (Rz 8,24). Jak więc pielengnować nadzieję, by jej nie stracić, by w jakimś trudnym momencie nie poddać się zniechęceniu, beznadziei, a w końcu rozpaczy?...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー