logo
Czwartek, 28 stycznia 2021 r.
imieniny:
Agnieszki, Kariny, Lesława, Tomasza, Juliana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Siostry Augustianki
Droga w poszukiwaniu Światła
materiał własny
 


Droga w poszukiwaniu Światła

Mieszkałam sobie „spokojnie i wygodnie”. Było mi dobrze i nie chciałam niczego w swym życiu zmieniać.
Pewnego dnia otwierając okno zdawało mi się słyszeć głosy. Wybiegłam przed chatkę, a do mych uszu doszły słowa:

„MUSICIE OD SIEBIE WYMAGAĆ CHOĆBY INNI OD WAS NIE WYMAGALI.”
i inne:
„POWSTAŃ KU ŚWIATŁU...”, „PODĄŻAJ W STRONĘ ŚWIATŁA...”

Wróciłam i próbowałam o tym zapomnieć. Jednak nie dawało mi to spokoju, wprowadzało zamęt w to dotychczas spokojne i wygodne życie. Któregoś dnia zauważyłam w oddali taką ogromną ŚWIATŁOŚĆ. Otworzyłam okno, spostrzegłam iż ta ŚWIATŁOŚĆ przybliża się, przenika mnie, rozjaśnia wszystko dookoła. Poczułam jej ciepło i pełnię, ogarnęła mnie radość.
Trwało to zaledwie kilka sekund, ale odmieniło me żyie. Chciałam, aby już na zawsze było ono napełnione tą ŚWIATŁOŚCIĄ. Wyruszyłam na poszukiwanie jej.

Po drodze kupiłam sobie świeczkę, myśląc że to jest ten mój skarb. Zatrzymałam się i cieszyłam się nią, aż zerwał się wiatr i ją zgasił. Wielkie było moje przygnębienie... Usłyszałam słowa:

„NIE LĘKAJ SIĘ... RUSZAJ NA SPOTKANIE TEJ ŚWIATŁOŚCI, KTÓRA CIĘ OŚWIECI I PRZEMIENI.”

Idąc dalej kupiłam sobie światełko zwane latarką, które bardzo zachwalano. Radość ta jednak nie trwała długo. Światełko zaczynało słabnąć, aż w końcu zgasło... Pomimo bólu, ruszyłam w dalszą drogę. Tym razem zaproponowano mi świeczkę (solidniejszą z kloszem, aby płomień nie zgasł) na olej. Jej płomień był malutki, caly czas taki sam.

Nie widziałam dobrze drogi. Potknęłam się i upadłam. Świeczka rozbiła się i zgasła. Długo myślałam nad tym co mi się przydarzyło. Czułam się oszukana, zniechęcona, a serce przeszywał ból. Nie daleko mnie przechodził człowiek. Powiedzial on:

„NADEJDZIE DZIEŃ, ŻE NASZE CHWIEJNE OGNIKI ZATRACĄ SIĘ CAŁKIEM W PROMIENIACH ŚWIATŁA.”

Wzbudziło to we mnie wielką nadzieję, a w sercu zabrzmiały słowa: „WSTAŃ I CHODŹ.” Pragnienie PRAWDZIWEGO ŚWIATŁA było tak wielkie, że nie pozwalało mi pozostać w miejscu.

Spotykałam wielu ludzi, każdy miał swoją drogę, ale one często się przecinały. Doszłam do skrzyżowania, tak wiele dróg i którą wybrać? Stałam tak, zastanawiając się... Obok przechodził mnich, który powiedział:

„RAZ WYBRAWSZY CODZIENNIE WYBIERAĆ MUSZĘ.”

Zrozumiałam, że całe moje życie złożone jest z wyborów mniejszych lub większych, a one rzutują na mą przyszłość, że będę musiała ponosić konsekwencje tych wyborów.
Me oczy spoczęły na jednej dróżce nie wiele różniącej się od innych, miałam wrażenie, że serce mocniej bije. Ruszyłam nią. Po kilku dniach marszu, niedaleko tej drogi zobaczyłam jasność. Skierowałam się w tamtą stronę. Była tam polana na środku palił się wielki ogień, a naokoło mnóstwo ludzi (jedni przy drugich).Każdy chciał być jak najbliżej ognia, co powodowało, że ludzie zaczynali się przepychać i odpychać.

Stałam przyglądając się temu. Pomyślałam, że ta ŚWIATŁOŚĆ, której szukam jest inna. ONA potrafi nasycić i wypełnić, sprawia że wszyscy chcą się nią dzielić. Wróciłam na swoją drogę i usłyszałam pielgrzyma:

„ZEŚLIJ ŚWIATŁOŚĆ SWOJĄ I WIERNOŚĆ SWOJĄ NIECH ONE MNIE WIODĄ”.

Szłam pełna nadziei. Spotykałam ludzi, którzy wiele mi pomogli, zrozumieć sens i cel tej drogi. Wiedziałam,że to jeszcze daleko. Któregoś dnia słowa:

„JEŚLI BĘDZIECIE TYM KIM MACIE BYĆ ZAPALICIE CAŁY ŚWIAT”.

wzbudziły we mnie radość, też chciałam „zapalić świat”.

„BYĆ ODBLASKIEM TEJ ŚWIATŁOŚCI”.

Wędrowałam, zastanawiając się kim mam być. Zdarzało mi się błądzić, siadać na skraju drogi czy nawet przewracać,wiele razy czułam zniechęcenie, chciałam zawrócić. W tych momentach pomagały mi takie OGNIKI BOŻEJ ŚWIATŁOŚCI .

Pewnego dnia spotkałam wspólnotę ubraną w białe tuniki śpiewającą podczas drogi. Pojawiały się często słowa:

„ŚPIEWAJ I IDŹ”, „KOCHAJ I CZYŃ CO CHCESZ”.

Idąc tak zrozumiałam, że ŚWIATŁOŚĆ, której tak pragnęłam była blisko mnie. Wystarczyło tylko otworzyć swoje serce. Przyłączyłam się do tej wspólnoty. Najbardziej pamiętam dzień, w którym przyjęłam w swe dłonie i oddałam siebie ŚWIATŁOŚCI. Ona przenikała mnie, a me oblicze zajaśniało.
Ta ŚWIATŁOŚĆ jest skarbem mego serca.
Jestem tutaj i pomagam wraz z innymi „OGNIKAMI” naszej wspólnoty wszystkim tym, którzy nie mają sił iść sami i nie umieją znaleźć sensu, i celu tej wędrówki.
Zrozumiałam, że:

„OSOBISTE SPOTKANIE ZE ŚWIATŁOŚCIĄ (CHRYSTUSEM) ROZJAŚNIA ŻYCIE NOWYM ŚWIATŁEM,”

 że:

„TRZEBA SIĘ OTWIERAĆ I WYSTAWIAĆ NA PROMIENIOWANIE SŁOŃCA JAKIM JEST SAM PAN BÓG,”

bo:

„NIESPOKOJNE JEST SERCE CZŁOWIEKA DOPÓKI NIE SPOCZNIE W BOGU.”

Idę z ufnością, ponieważ me serce napełnia obecność CHRYSTUSA

Siostry Augustianki od Miłosierdzia Jezusa z Francji

***

UWAGA!
Zapraszamy na fotoreportaż przygotowany przez Siostry Augustianki z Francji

 
Zobacz także
Ks. Jacek Stępczak
W lipca br. w Zambii księdzem został prof. Antonio Biagioli, wdowiec mający dwie córki i ośmioro wnuczat. Jak to możliwe? Do Misyjnego Seminarium Duchownego w Kitwe w Zambii przynależy aktualnie 27 alumnów pochodzących z dziewięciu krajów Afryki, Europy i Ameryki Łacińskiej. Do niedawna dwudziestym ósmym seminarzystą był Antonio, 60-letni Włoch, który drogę ku kapłaństwu obrał po śmierci swojej żony...
 
Ks. Jacek Stępczak
Jesteśmy przyzwyczajeni do przekazywania wiedzy przy pomocy nauczania. Słuchamy od najmłodszych lat różnorakich pouczeń. To jednak, co kształtuje osobowość, rzadko kiedy nabywa się przez słuchanie. O wiele ważniejsze jest naśladowanie. Małe dziecko uważnie obserwuje dorosłych, by kształtować swe postępowanie nie według adresowanych do niego pouczeń, ale według tego, co widzi... 
 
Jarosław Kupczak OP
Losy KAROLA WOJTYŁY i FAUSTYNY KOWALSKIEJ zostały w planach Bożej Opatrzności przedziwnie ze sobą związane. Spróbujmy przyjrzeć się, jak splatał się ten węzeł w czasie
 
 
___________________
 
 reklama