logo
Środa, 20 stycznia 2021 r.
imieniny:
Fabioli, Miły, Sebastiana, Fabiana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Marek Szymula
Duchowa dynamika przebaczenia
Zeszyty Formacji Duchowej
 


Przyznanie się do grzechu
 
On jej odpowiedział: „Idź zawołaj swego męża i wróć tutaj” (J 4, 16).
 
Nagle Jezus przeszedł na inny poziom rozmowy. Już nie mówi o źródle wody żywej, o wieczności, o nadprzyrodzoności, ale przechodzi do konkretów życia. Jezus wskazuje na jej grzech, przyczynę jej niepokoju, jej przybycia w skwarze południa w obawie przed innymi do studni. – Idź po swojego męża i wróć tutaj! Przyjdź do Mnie! Wróć do tego, co się w twoim życiu dokonało i przyjdź z tym do Mnie... 
 
A kobieta odrzekła Mu na to: „Nie mam męża” (J 4, 17).
 
Kobieta przyznaje się do swego grzesznego stanu. Czuje się bezpieczna przy Chrystusie. W atmosferze, którą Chrystus wytworzył, otwiera się całkowicie. Dotyka całej prawdy o sobie. Tak jest naprawdę, nie mam męża. Jej wypowiedź jest bardzo szczera. To wyznanie Samarytanki świadczy o tym, że stanęła przed Jezusem w prawdzie. Odkryła w sobie coś bardzo głębokiego.
 
Rzekł do niej Jezus: „Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą” (J 4, 17b-18).
 
Jezus uznaje prawdziwość tej wypowiedzi: „Jesteś w prawdzie: masz grzechy”. Do tego wyznania potrzeba było wielkiej pokory wobec Boga. Nie wobec sytuacji, w której się znalazła, ale w relacji do Pana Boga. 
 
Rzekła do Niego kobieta: „Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga” (J 4, 19-20).
 
Kobieta przechodzi w rozmowie na inną płaszczyznę. Pyta o sprawy wiary. Wchodzi na płaszczyznę religijną, kiedy dotknęła prawdy swego życia, największego problemu jej wnętrza. Kiedy swój problem wypowiedziała przed Jezusem, kiedy On jej przytaknął: „To jest twój grzech, to jest twój problem, ale Ja chcę dalej z Tobą rozmawiać, Ja ciebie nie potępiam (jakby mówił: „Idź i nie grzesz więcej”)”. Kiedy poczuła się przy Nim bezpieczna, wtedy sama przeszła na płaszczyznę religijną. Zaczęła rozmawiać z Jezusem o sprawach Bożych. Nie mówi o tym, że Boga należy się bać, nie widzi w Nim sprawiedliwego sędziego, który karze za grzech. Pyta, gdzie należy czcić Boga, dokonało się bowiem jej wewnętrzne spotkanie z Jezusem. Chrystus nie wnika głębiej w jej grzech, w jej historię życia, nie przeprowadza analizy, ale podchwytuje to, co zaczyna się rozwijać – myślenie o Bogu, miłość do Niego. Chrystus wprowadza ją w tajemnice wiary.
Rozpoznanie Chrystusa i doświadczenie przebaczenia
 
Odpowiedział jej Jezus: „Nadchodzi (...) godzina, owszem już jest kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie” (J 4, 23-24) 
 
Jezus objawia kobiecie, człowiekowi zagubionemu, żyjącemu w grzechu, prawdy, które Apostołom będzie długo, cierpliwie tłumaczył. Dopiero po Zesłaniu Ducha Świętego będą je rozumieli; dojrzeją do zrozumienia istoty słów Jezusowych. Samarytanka dojrzewa szybko. To też jest znak wielkiego obdarowania niewiast, które sercem rozpoznają Miłość i potrafią na nią miłością odpowiedzieć. 
Rzekła do Niego kobieta: „Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko”. Powiedział do niej Jezus: „Jestem Nim Ja, który z tobą mówię” (J 4, 25-26).
 
Ona wiedziała o Chrystusie, ale dopiero w tej intymnej rozmowie Go poznała. Chrystus to potwierdza. Co wówczas się dokonało?
 
Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: „Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?” Wyszli z miasta i szli do Niego (J 4, 28-30).
 
Po spotkaniu z Jezusem, Samarytanka zostawia swój dzban, symbol zatroskania o doczesność, o tych, dla których poszła po wodę. Zostawia swój dzban, bo dla niej już najważniejszy jest Jezus; bo rozpoznała siebie jako oblubienicę, którą miłość Boża przygarnia do siebie. Idzie z misją ewangelizacyjną. Jakież zdziwienie musiało to budzić u ludzi. Mogli mówić: „My Cię też znamy, wiemy kim jesteś”. Czy Mesjasz nie mógł wybrać kogoś bardziej porządnego, by się objawić (por. pasterze z Betlejem). Ona głosząc w swoim mieście wieść o Mesjaszu, naraża się na drwiny: jakże to, rozmawiała z Żydem? Przy studni – w południe? Jest to z jej strony podjęte ryzyko oddania życia, jest to pójście na całość, nie ma tu miejsca na pozostawienie czegokolwiek dla siebie samej (por. reakcja Maryi po Zwiastowaniu – wędrówka do Ain Karin). Ale kobieta doświadczyła w sobie obecności Boga. Już nie ma alternatywy. Śmierć jest jedna. Obumarcie dla Boga – to jest jedna śmierć; druga śmierć nie może już zrobić krzywdy (por. Ap 2, 11b).
 
Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: „Rabbi, jedz!” On im rzekł: „Ja mam do jedzenia inny pokarm, o którym wy nie wiecie” (J 4, 31-32).
 
Jego uczniowie poszli, by szukać żywności. Gdy wrócą, będą pytali Jezusa o to, czy jest głodny. On odpowiada, że ma inny pokarm. Czym więc karmi się Jezus? Apostołowie potrzebują pokarmu doczesnego, natomiast Jezus w rozmowie z Samarytanką będzie pouczał nas o prawdziwym pokarmie. Apostołowie szukają żywności, a Samarytanka razem z Jezusem – w skwarze południa, w rozmowie – otrzymuje inny pokarm, co innego było ich pożywieniem. Spotkanie z Jezusem jest miejscem wewnętrznego nasycenia człowieka, w którym dokonuje się jego wewnętrzna przemiana. Otwieramy się nie na ten pokarm, który karmi ciało, ale otrzymujemy inny pokarm...
 
Nawrócenie
 
Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: „Powiedział mi wszystko, co uczyniłam” (J 4, 39).
 
Oto owoc jej ewangelizacyjnej działalności: zawiązuje się nowa wspólnota wierzących w Chrystusa. 
Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata” (J 4, 40-42).
 
Kobieta doprowadza ludzi do Chrystusa, ale sama pozostaje na boku, tzn. nie staje na drodze do Niego. Potrafi umiejętnie się wycofać, nie skupia uwagi na sobie. Jest jakby liderem w tej grupie, a jednak chce pozostać w cieniu. Pragnie, aby inni mogli Go osobiście odnaleźć i pozostać z Nim, nie ze względu na jej doświadczenie, ale na ich własne spotkanie z Bogiem. 
Pojednanie Samarytanki „już” się wydarzyło, duchowy proces przebaczenia wydaje owoce nawrócenia osobistego i innych. Gdy więc teraz prosimy o przebaczenie, wiemy, że każda nasza prośba uzyska spełnienie przez proces przebaczenia dokonujący się przy Jezusie Chrystusie. Przebaczenia, które spełnia się za każdym razem, gdy grzesznik wyznaje winy i okazuje skruchę. 
 
Aby pojednanie z Bogiem i sobą stało się rzeczywistością, koniecznie musi przejść przez kontemplację osoby Chrystusa. I tylko On może dać całą pewność, że uzyskamy pełne przebaczenie, nawet gdyby zerwaną więź, mogła tylko świętość Syna Bożego odbudować. Chrystusowy Krzyż jest miarą miłości Ojca, grzechu i przebaczenia. Pojednanie z Bogiem jest uzdrawiającym spotkaniem z tą Miłością i ze świadomością grzechu, ale nikt nie może uzyskać pojednania bez doświadczenia spotkania z Synem w mocy Ducha Świętego. Chrystus oczyszcza nasze wyobrażenie Boga, koryguje fałszywe przesłanki, nie pozwala usprawiedliwiać grzesznych postaw. Chrystus oczekuje zawsze z otwartymi ramionami tego, kto poznał swój grzech i uwierzył w jego Miłosierdzie. Jest Bogiem pojednania. 
 
ks. Marek Szymula
Zeszyty Formacji duchowej nr 14 / 2000
 
fot. Keoni Cabral Dad's Car 
Flickr (cc) 
 
Zobacz także
ks. Krzysztof Wieczorek
Każdy człowiek ma te same potrzeby i każdy ma własne sposoby na ich realizowanie. Jest jednak duża grupa ludzi (dzieci, staruszkowie, niepełnosprawni, chorzy, ofiary przemocy), którzy w sposób trwały lub przejściowo nie mogą swych potrzeb zrealizować. W społeczeństwie „tradycyjnym” z pomocą przychodzi rodzina, w „nowoczesnym” – wyspecjalizowane instytucje społeczne.
 
Władysław Gryzło SJ
Jeśli życie jest wartością fundamentalną, to jak wyjaśnić obecnie tak rozpowszechniony brak szacunku, a niekiedy nawet wrogość wobec życia? Co stanowi przyczynę sprzeciwu wobec życia i na czym polega znajdująca znaczne przyzwolenie społeczne “logika śmierci”? Chociaż zauważamy dzisiaj ogromną mobilizację osób i organizacji broniących życia, to w praktyce nadal silniejszy pozostaje ruch przeciwny. Jesteśmy świadkami prawdziwej wojny silniejszych przeciwko słabszym. 
 
Wojciech Giertych OP
Syn marnotrawny był człowiekiem – według dzisiejszych standardów – otwartym. Nie widział swej przyszłości w ciasnych ramkach instytucji, jaką był klan rodzinny. Był ciekaw świata, chciał przygód, nowości, świeżych inicjatyw w życiu. Zwrócił się więc do ojca z żądaniem: „daj mi część własności, która na mnie przypada” (Łk 15,12), i gdy otrzymał swoją należność, ruszył w świat. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー