logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Święcki
Francja - postchrześcijańskie społeczeństwo ateistyczne: Jak do tego doszło?
Apologetyka
 


Na początku przyjrzyjmy się epoce średniowiecza. Pomimo wspaniałego początku pierwsze wieki dziejów Francji były trudne. Kraj nękały najazdy raz to arabskie, raz to Wikingów. Władza państwowa była rozproszona w skomplikowanych strukturach zależności feudalnych. Dopiero w XII wieku nastąpił nagły rozkwit wspaniałej cywilizacji, która nagle wynurzyła się z „mroków średniowiecza” jako owoc uporczywej pracy niezmordowanych krzewicieli chrześcijańskiej kultury w poprzednich wiekach, zwłaszcza anonimowych zakonników.
 
Pierwszym tego widocznym znakiem jest dla nas pojawienie się nowej architektury i sztuki (ars nova), która zerwała z dotychczasowym stylem romańskim odziedziczonym po rzymskiej cywilizacji. Jej wyróżnikiem stała się gotycka katedra, która według mistycznej wizji opata Suger z opactwa St Denis miała symbolizować Jerozolimę zstępująca z nieba, rozświetloną Bożym światłem. Tysiąc dwieście metrów kwadratowych witraży katedry w Chartres opowiada nie tylko całą historię zbawienia, ale także przedstawia wszystkie współczesne wielkie dzieła Boże: gesta Dei per Francos. Znajdujemy tam przedstawienia wszystkich ówczesnych stanów i zawodów, które przenika jakby nadprzyrodzone światło. To jest ewidentny manifest chrześcijańskiej cywilizacji. Na zewnątrz są przedstawione diabelskie maszkarony i powykręcane sylwetki pogańskich ludów nieznających Chrystusa. Wchodząc do katedry, wchodzimy w istocie w przestrzeń „państwa Bożego”, pozostawiając na zewnątrz buntujący się przeciw Bogu „Wielki Babilon”.
 
Ta sztuka nie kłamała. Francja w XII i XIII wieku była państwem, w którym siła nabywcza zapłaty robotnika była wyższa niż w XIX wieku, wszystkie zawody były zorganizowane w cechy, działające niekiedy tak dobrze jak nasze obecne związki zawodowe, a kobiety odgrywały znaczącą rolę społeczną. Królowe Francji miały swoje sekretariaty i aktywnie wpływały na wiele ważnych spraw i decyzji. Miasta cieszyły się dużą autonomią i rosły w siłę. Nade wszystko jednak rozwijała się nauka, która czyniła znaczące postępy zwłaszcza w przyrodoznawstwie. Należy tu przypomnieć, że to właśnie na paryskiej Sorbonie wykładali najbardziej wartościowi filozofowie i teologowie współczesnej Europy oraz że tam właśnie odbywały się zażarte dysputy, które przesądzały o wierności lub niewierności przesłaniu Ewangelii, w miarę jak coraz lepiej odkrywano bogactwo myśli starożytnych. Tu właśnie udzielał się św. Tomasz z Akwinu, któremu zawdzięczamy chrześcijańską interpretację ogromnie bogatej i niełatwej do zrozumienia filozofii Arystotelesa, a także niedościgłą syntezę całej dotychczasowej myśli filozoficznej i teologicznej.
 
Św. Tomasz był ponadto osobistym doradcą św. Ludwika, czyli króla Ludwika IX, który doprowadził Francję do rozkwitu poprzez śmiałe i mądre reformy. Św. Ludwik był w średniowiecznej Europie wzorem prawego władcy, który traktuje swoją władzę jako służbę Bożą i jest gotowy dla niej ponieść wszelkie trudy i niewygody. On to właśnie rozbija manichejskie księstwo katarów na południu Francji. Potem, zaangażowany w obronę ostatnich chrześcijańskich posesji w Ziemi Świętej, umiera w czasie ósmej wyprawy krzyżowej w Afryce Północnej w trakcie nieudanej próby nakłonienia sułtana Tunisu do konwersji na chrześcijaństwo.
 
Po dwóch wiekach niewątpliwego rozkwitu nowej cywilizacji przyszło jednak załamanie spowodowane przez kilka nakładających się na siebie czynników.
 
Pierwszym z nich był kryzys papiestwa spowodowany przenosinami do Awinionu, papieskiej enklawy w południowej Francji. Królowie Francji skorzystali z tego, aby wpływać na wybór kolejnych papieży i kontrolować ich ruchy – i absolutnie nie chcieli ich wypuścić z tej „niewoli”. To spowodowało pojawienie się pierwszych poważnych tarć między Paryżem i Stolicą Apostolską.
 
Drugim z nich była zaraza, zwana „czarną śmiercią”, która w połowie XIV spowodowała spadek populacji Francji o połowę: z około 40 do 20 milionów. To sprzyjało zastąpieniu teologii radości i optymizmu (co jeszcze widzimy u św. Tomasza z Akwinu) teologią gniewu Bożego i pesymizmu. Na wejściach do katedr zamiast scen zesłania Ducha Świętego czy też koronowania Matki Bożej zaczęły systematycznie pojawiać się sceny Sądu Ostatecznego. Równocześnie krzyżowcy, wyparci przez muzułmanów z Ziemi Świętej, przywieźli ze sobą sporo zarażonych przez islam teologicznych innowacji, co doprowadziło m.in. do upadku społecznego statusu kobiet i podkreślaniem absolutnej suwerenności Boga kosztem Jego miłości.
 
Największą jednak katastrofą dla Francji okazał się konflikt z Anglią zwany powszechnie pod nazwą „wojny stuletniej”. W jej wyniku Francja na początku XV wieku straciła wszystkie północne i zachodnie terytoria, łącznie z Paryżem i Reims, a król Karol VII mógł się odtąd uważać już tylko za „króla Bourges”, ale nie Francji. Panowało powszechne przekonanie, że Anglia podbije Francję i utworzy jakieś nowe wielkie państwo. Wtedy właśnie pojawia się młoda dziewczyna z Lotaryngii, św. Joanna d’Arc, przekonana, że otrzymała misję od Boga. Jej celem jest doprowadzenie króla – biernie czekającego, aż przyjdą po niego Anglicy i skończą z nim – do Reims, aby tam mógł otrzymać królewską sakrę i w ten sposób podnieść cały kraj do walki z najeźdźcą. Joanna przedziera się z Lotaryngii do zamku w Chinon i namawia króla do działania. Ten w zasadzie odmawia i każe przebadać Joannę przez Inkwizycję, która jednak niczego nie może jej zarzucić. Dopiero potem decyduje się na podjęcie walki z Anglikami.
 
Najpierw Joanna przerywa angielskie oblężenie Orleanu i wkracza triumfalnie do miasta 8 maja 1423 roku. Ciekawe, że 8 maja oficjalnie jest we Francji świętem zakończenia II wojny światowej, niemniej wielu Francuzów czci w tym dniu właśnie Joannę d’Arc! Analogia historyczna pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami jest bowiem absolutnie zdumiewająca!
 
 
 
Zobacz także
br. Tadeusz Ruciński
W wierzeniach Wschodu jest coś takiego jak koło wcieleń - człowiek, według prawa karmy, wciela się w kolejne istoty (także w zwierzęta i rośliny), by po takiej wędrówce osiągnąć nirwanę. Jakieś echo tego wierzenia kusi wielu internautów wcielających się w rozmaite postacie, by mamić innych i samego siebie. Tylko dlaczego i po co?
 
br. Tadeusz Ruciński
Wydawałoby się, że życie w zamknięciu, w odosobnieniu, odarte ze zwykłych ziemskich radości musi być szare, beznadziejne, pozbawione szczęścia. Światło wiary otwiera jednak zupełnie nowe horyzonty. Wbrew logice świata – kraty, mury i samotność nie muszą być przeszkodami, aby przeżyć szczęście i wielką miłość.
 
ks. prof. Edward Staniek
Pan Jezus zapowiada władzę, jaką pragnie przekazać w ręce św. Piotra. Mistrz w formie testu stawia Dwunastu Apostołom pytanie, za kogo ludzie Go uważają. Chodzi o zbadanie ich inteligencji oraz krytycyzmu, o sprawdzenie, w jakiej mierze umieją obserwować otoczenie oraz o ile kontrolują opinię publiczną określającą ich Mistrza. Pada kilka odpowiedzi. Chrystus w formie testu stawia drugie pytanie: A wy za kogo Mnie uważacie?
 
 
___________________
 
 reklama