logo
Niedziela, 21 kwietnia 2019 r.
imieniny:
Jarosława, Konrada, Selmy, Anzelma, Konrada – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski
Gdybym dzisiaj spotkał św. Pawła
Różaniec
 


Rozmowa z ks. prof. dr hab. Waldemarem Chrostowskim, przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich
 
 – Kończy się Rok św. Pawła. Jak Ksiądz Profesor ocenia ten czas?
 
– Podczas Roku św. Pawła dokonało się wiele dobrego. Przede wszystkim ożywiła się i wzmocniła świadomość tego, kim był św. Paweł i czego dokonał, oraz na czym polegała radykalna przemiana w jego życiu, dzięki której został pozyskany dla Chrystusa. Znacznie lepiej poznaliśmy początki wiary chrześcijańskiej, jej umacniania się i ekspansji. Pogłębieniu uległa także nasza wiara oraz rozeznanie, co w niej najważniejsze, na co trzeba zwrócić szczególną uwagę i co jest warunkiem dobrego apostolstwa oraz skutecznej ewangelizacji. Zaznaczył się również wzgląd na wielką żarliwość religijną, która jest najbardziej przekonującym argumentem w pozyskiwaniu innych dla Chrystusa.
 
Myślę, że największą pracę wykonał Ojciec Święty Benedykt XVI, głównie przez głębokie katechezy poświęcone Apostołowi Narodów oraz liczne inicjatywy teologiczne i duszpasterskie, które już zostały zrealizowane bądź znajdują się w toku realizacji – i to w różnych zakątkach świata, nie tylko w Europie i w miejscach związanych ze św. Pawłem. Można mieć nadzieję, że dla większości chrześcijan bardziej widoczna stała się prawda, że św. Paweł jest drugą po Jezusie Chrystusie osobą, której zawdzięczamy kształt naszej wiary i skuteczność jej głoszenia.
 

– Wspomniał Ksiądz Profesor o Benedykcie XVI. Czy są jakieś cechy wspólne między nim a św. Pawłem?
 
– Takich cech wspólnych jest wiele. Każdy z papieży – przez sam fakt szczególnej odpowiedzialności za Kościół – ma coś, co go łączy ze św. Pawłem oraz pozostałymi Apostołami. Nazwałbym ów szczególny wymiar apostolskim, przede wszystkim dlatego, że ukazuje nam i podkreśla powszechność Kościoła. Nie jest on ograniczony do jednego narodu, jednej kultury czy jednego języka, lecz obejmuje całą ludzkość. O tym, że tak się stało, przesądziła nie tylko natura Ewangelii, lecz i Pawłowy żar pozyskiwania wszystkich ludzi dla Chrystusa. Właśnie tym Paweł zdecydowanie się wyróżniał. Gdy patrzymy na Benedykta XVI jako Piotra naszych czasów, możemy powiedzieć, że cechuje go coś podobnego. Odnosi się to zresztą i do jego poprzedników. Dobrze znana jest gorliwość Jana XXIII (1958-1963), który zwołał Sobór Watykański II, wielka żarliwość apostolska Pawła VI (1963-1978), który zapoczątkował pielgrzymki papieskie, a także zapał Jana Pawła II (1978-2005), który odbył 104 podróże apostolskie, naśladując i w tym swojego imiennika, Apostoła Pawła. W ich ślady idzie Benedykt XVI. Powinniśmy wziąć pod uwagę nie tylko jego słowa, ale i czyny. Benedykt XVI przedkłada nam bardzo głęboką teologię. A teologia to wiara szukająca zrozumienia, zatem – idąc śladami św. Pawła oraz obficie korzystając z jego nauczania – Ojciec Święty wydobywa zrozumienie i uzasadnienie wiary, które są tak potrzebne i przydatne współczesnemu człowiekowi.
 

– 19 czerwca 2009 r. rozpoczyna się Rok Kapłaństwa, ogłoszony przez Ojca Świętego Benedykta XVI. Co – według Księdza Profesora – powiedziałby współczesnemu kapłanowi św. Paweł?
 
– Rok Kapłaństwa to inicjatywa prawdziwie bezcenna. Zwróćmy uwagę, że zaczyna się on w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Chodzi zatem o kształtowanie serc kapłańskich i serc osób konsekrowanych na wzór Serca Zbawiciela: „Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze według Serca Twego”. Benedykt XVI nawiązuje do tradycyjnej katolickiej pobożności, której korzenie sięgają Ewangelii i nauczania apostolskiego, a która przez wieki rozwijała się i znajduje wyraz w czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jest to model, który ma ożywiać i ukierunkowywać przeżywanie Roku Kapłaństwa. Dla kapłana i osób konsekrowanych podstawowe odniesienie stanowi Wieczernik i Eucharystia. Trzeba zatem szukać w Piśmie Świętym i w wielowiekowej Tradycji Kościoła wszystkiego, co rzuca światło na Eucharystię i sakrament kapłaństwa, a także na ich nierozdzielny związek i jedność. Bardzo pomocne w tym, co dotyczy tajemnicy Eucharystii i jej życiodajnych owoców, jest nauczanie św. Pawła. Pod tym względem jego duchowe inspiracje są naprawdę cudowne, ponieważ wyraźnie i przekonująco ukazuje on liczne więzi między ukrzyżowaniem i śmiercią Jezusa a Jego zmartwychwstaniem i Eucharystią. W Eucharystii, jak pisze św. Jan, Jezus „do końca nas umiłował” (por. J 13,1), św. Paweł zaś wytrwale wyjaśnia tę tajemnicę. Właściwe przeżywanie Roku Kapłaństwa będzie więc oznaczało głębokie przeżywanie Eucharystii – jej trzech zasadniczych wymiarów: rzeczywistej obecności Pana Jezusa, Jego ofiary ponawianej w sposób bezkrwawy oraz uczty, czyli Eucharystii jako pokarmu wierzących. Dobre przeżywanie Roku Kapłaństwa powinno oznaczać jak największe uwrażliwienie na to, co w Eucharystii najważniejsze, na jej wymiar ofiarniczy, na świadomość obecności Jezusa, a także na fakt, że Eucharystia i kapłaństwo winny budować jedność z Bogiem oraz solidarną jedność między ludźmi.
 
A co św. Paweł powiedziałby współczesnemu kapłanowi? Myślę, że to, co wyraził w Liście do Galatów. Kiedy zastanawiał się nad własnym życiem i dostrzegał w nim nieodgadnione drogi Boga, napisał: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20). I to jest ów wzniosły ideał, do którego powinien dążyć każdy kapłan i każda osoba konsekrowana! Nie ma w tym pychy ani przechwalania się, lecz radość ze zjednoczenia z Chrystusem, możliwa przede wszystkim dzięki Eucharystii. A nie byłoby Eucharystii bez kapłaństwa. Zatem główną dewizą Roku Kapłaństwa jest zachęta skierowana do kapłanów, by poznali swoją godność i uznali, że przez posługę, którą sprawują, pomagają innym przeżywać Chrystusa najgłębiej jak to dla człowieka możliwe. Sprawiając Jego sakramentalną obecność, prowadzą siebie i wiernych do pełnego zjednoczenia z Nim.
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Błażej Strzechmiński OFMCap
Nadzieja chrześcijańska nie jest ani abstrakcją, ani pobożnym życzeniem, ale opiera się na mocnym fundamencie, który stanowi osoba Jezusa Chrystusa. Człowiek nadziei z ufnością spogląda w przyszłość i oczekuje szczęśliwego jej spełnienia w wieczności. Jego nadzieja jest bowiem zakotwiczona w Bogu. Podobne doświadczenie zdobył Ojciec Pio z Pietrelciny. Czy jednak było tak zawsze i nic nie zachwiało tej jego pewności, którą złożył w Jezusie Chrystusie?
 
Błażej Strzechmiński OFMCap
Pierwsze ukazanie się Jezusa Miłosiernego otrzymała s. Faustyna 22 lutego 1931 roku w Płocku. Tak je opisuje: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w białą szatę. Jedną rękę miał wzniesioną do błogosławieństwa, a drugą dotykał szaty na piersiach. Spod uchylonej szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie: jeden czerwony, a drugi biały..." 
 
Roman Bielecki OP
Ewangelizacja, jak kiedyś napisał papież Paweł VI, to spotkanie osoby z osobą. Tyle tylko, że my w ogóle nie jesteśmy do tego przekonani. Nam się wydaje, że przede wszystkim chodzi o wielkie akcje i oddziaływanie na tłumy.

Z bp. Grzegorzem Rysiem rozmawia Roman Bielecki OP
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 


 
Cost-Club.com: Best Cosplay Costumes for Sale