logo
Środa, 30 września 2020 r.
imieniny:
Geraldy, Honoriusza, Wery, Hieronima, Felicji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jadwiga Lepieszo
Małe kłamstwa małych ludzi
Sygnały Troski
 


Kłamstwa, kłamstewka

W czasach, gdy przeżywamy "przewartościowanie wartości", powszechne stało się dopuszczenie i usprawiedliwienie drobnych kłamstewek i tzw. kłamstwa z konieczności.

Jakie są przyczyny tego, że mali ludzie tak chętnie uciekają się do drobnych kłamstw, oszustw, krętactw w dzieciństwie, a potem ci "mali ludzie" wygłaszają treści niezgodne z rzeczywistością, z nauką, ukrywają prawdę, fałszują w dorosłości, często robią to publicznie, piastując ważne urzędy w państwie? 

Co przemawia za koniecznością przestrzegania prawdy?

Po pierwsze, jest to przykazanie Boże, po drugie, stanowi to konieczność społeczną. Kłamstwo we wszystkich swych odcieniach psuje relacje międzyludzkie. Miłość, przyjaźń, koleżeństwo, znajomość są oparte na zaufaniu. Utrata zaufania powoduje zniszczenie dobrych stosunków międzyludzkich. Drobne kłamstwa i małe oszustwa wcale nie są takie niewielkie, jak nam się wydaje, i powodują ogromne spustoszenie w nas oraz szereg nieporozumień, kłótni, agresji w rodzinie. Dlaczego kłamstewko staje się "niezbędnym" elementem komunikacji? Co chce zapewnić sobie kłamca? Przede wszystkim komfort psychiczny, inaczej mówiąc - nieponoszenie żadnych konsekwencji z powodu zaniedbania, zlekceważenia, zmarnotrawienia czasu. Pragnie za wszelką cenę uniknąć dezaprobaty, krytyki. Chce zyskać szacunek, prestiż, atrakcyjność bądź dobra materialne. 

To presja zewnętrzną powoduje, że uciekamy się do mówienia nieprawdy. Jednak gdy kłamiemy, okazuje się, że jesteśmy niewiarygodni i to, na czym nam tak zależało, tracimy w jednej sekundzie. Mamy wstręt do ludzi ze skłonnością do kłamstwa. Boimy się ludzi tkwiących w wielu kłamstwach. Często mówimy, że są słabi, że nie mają poczucia honoru. 

 
1 2  następna
Zobacz także
Przemysław Radzyński
Maryja pojawiała się w sposób stopniowy, ale pierwszy raz, gdy byłem małym chłopcem – miałem 7-8 lat. Intensywnie się do niej modliłem, bo liczyłem na przełom w mojej rodzinie. Nie rozumiałem nieustannych kłótni między mamą i tatą. W tamtym czasie te modlitwy nie zostały wysłuchane. Byłem bardzo zawiedziony. Pamiętam, że w moim pokoju wisiał obraz Matki Bożej. Ściągnąłem go ze ściany, okazując swój bunt. Przestałem się więcej do Niej modlić. 

O roli Maryi w swoim życiu, o budowaniu z Nią relacji, o walce o czystość i męskość, o odkryciu na nowo modlitwy różańcowej opowiada Piotr Hubert Kowalski, lider warszawskiej grupy Wojowników Maryi, w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim
 
L'Osservatore Romano
Kościół katolicki głosił zawsze absolutną nierozerwalność sakramentu małżeństwa, w czym kierował się wiernie nauczaniem ewangelicznym i apostolskim, które podejmuje i wydoskonala pierwotny zamysł Boga Stwórcy. W ciągu stuleci przypominał tę doktrynę zarówno na wielu soborach powszechnych, jak i poprzez zwyczajne nauczanie papieży i biskupów...
 
Ks. Mieczysław Piotrowski TChr
Bernard Nathanson, urodzony w 1926 r. profesor z Cornell University, był ateistą i jednym z największych na świecie zwolenników aborcji. Dążył uparcie do tego, by w USA uczynić aborcję legalną, tanią i dostępną. W 1968 r. był jednym z założycieli National Abortion Rights Action League (Narodowej Ligi Walki o Prawo do Aborcji). Prowadził największą klinikę aborcyjną w Stanach Zjednoczonych. Przyznaje się do dokonania 75 000 aborcji. Mówi teraz z wielkim bólem: "w tej liczbie jest także zabicie mojego nie narodzonego dziecka, które uśmierciłem własnymi rękami". W życiu Nathansona dokonał się jednak cud przemiany umysłu i serca. Z czołowego światowego aborcjonisty stał się przodującym obrońcą życia dzieci nie narodzonych. Po wielu latach przygotowań, w 1996 r. przyjął chrzest w Kościele Katolickim.
 
 
___________________
 
 reklama