logo
Czwartek, 04 marca 2021 r.
imieniny:
Adrianny, Kazimierza, Wacława, Eugeniusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Zbigniew Nosowski
Mistyka codzienności
Więź
 


Miłość nie polega na dokonywaniu rzeczy nadzwyczajnych i bohaterskich, ale na spełnianiu rzeczy zwykłych z czułością.
(Jean Vanier)  
Człowiek zawsze – zajęty ziarnkami piasku na brzegu – mieszka w rzeczywistości na skraju nieskończonego morza tajemnicy.
(Karl Rahner)
 
Codzienność. Wielu od niej ucieka, bo często jawi się nam jako szara, monotonna, nużąca, płaska, nudna i beznadziejna. A tak by się chciało zajmować czymś wielkim, znaczącym, ciekawym i sensownym.
 
Zazwyczaj po pewnym czasie przychodzi jednak refleksja, że uciekanie od codzienności jest uciekaniem od człowieczeństwa, od samego siebie. Bo dokąd można przed nią uciec? Jeśli zaś nie uciekać od codzienności, to co z nią uczynić? Jak sprawić, by miała ona jakiś sens, a nie sprowadzała się tylko do roli nieuniknionego przerywnika między wielkimi (czy o wiele znaczniejszymi) aktami ludzkiego ducha?
 
Wobec takich pytań staje każdy człowiek. Chrześcijanin – jeśli chce być chrześcijaninem naprawdę, czyli 24 godziny na dobę – staje wobec nich w szczególny sposób. Jeżeli mamy być wyznawcami i świadkami Chrystusa nie tylko "po godzinach", ale na 100% – to co z codziennością, która pozornie zabiera nam tak wiele cennego czasu, nie pozwalając skupić się na tym, co naprawdę ważne? Jeśli szare codzienne obowiązki pochłaniają nam większość życia, czy to znaczy, że większość naszego życia skazana jest z Bożego – czyli najważniejszego – punktu widzenia na mierność, nijakość i bezbarwność?
 
Kopernikański przewrót w pobożności
 
Wobec takich pytań stawałem, studiując teologię. Trudno było nie pytać o teologiczne wskazówki dla powszedniej aktywności człowieka, żyjąc z rodziną wśród smutnej codzienności lat osiemdziesiątych. Wówczas odkryłem, że jeden z najwybitniejszych teologów XX wieku, Karl Rahner, poświęcił wiele uwagi w swoich pracach właśnie problematyce codzienności [1]. Temat duchowości na co dzień wraca do mnie stale – zarówno jako zagadnienie teologiczne, jak i (dużo częściej) jako duchowe wyzwanie, któremu rzadko potrafię sprostać. Rahnerowskie inspiracje są wciąż bardzo pomocne.
 
Według Karla Rahnera Bóg kieruje nami za pomocą powszedniego dnia z niezwykłą celnością [2]. Teologia niemieckiego jezuity była sprzeciwem wobec wizji człowieka, które pomijają wymiar transcendentny. Jak dramatycznie napisał, chrześcijaństwo nie zabrania niczego prócz zamknięcia się człowieka we własnej skończoności, niczego prócz niewiary w to, że człowiek jest obdarzony nieskończonością absolutnego Boga [3]. Poczucie skończoności – tak częste wśród współczesnych – jest tylko pozorem, wynika z nieumiejętności dostrzeżenia, że otacza nas wspaniała rzeczywistość. Człowiek nie może jednak stale zajmować się ziarenkami piasku na plaży. Aby w pełni rozpoznać samego siebie, powinien podnieść głowę i dostrzec, że żyje na brzegu nieskończonego morza tajemnicy.
 
Najbardziej chyba znane stwierdzenie Rahnera to jego zdanie wypowiedziane w jednym z wywiadów: Chrześcijanin przyszłości albo będzie mistykiem, albo go w ogóle nie będzie [4]. Słowa te nie były jednak apelem o całodniowe oddawanie się medytacji i kontemplacji. Dla Rahnera – jezuity odwołującego się do ignacjańskiej zasady szukania Boga we wszystkim – mistycyzm to dostrzeżenie wymiaru głębi, duchowej tajemnicy, która jest fundamentalnym składnikiem każdego istnienia. Transcendencja w jego rozumieniu to wymiar prowadzący w głąb, a nie w górę; w głąb – czyli ku temu, co najistotniejsze i zasadnicze. Mistycyzm oznacza odkrywanie zakorzenienia każdej, najmniejszej nawet rzeczy w misterium, z którego wszyscy czerpiemy.
 
Z pełnym przekonaniem Rahner mówił o mistycyzmie spraw powszednich, o mistyce najbardziej szarych dni. Twierdził nawet, że ten trudny do określenia "mistycyzm" życia codziennego będzie uznany za istotę chrześcijaństwa [5]. Podkreślał, że istnieje specyficzna łaska codzienności – Boży dar zawarty w najzwyklejszych wydarzeniach szarego życia, uchwytny dopóty, dopóki trwa ich zwyczajność. Odkrycie tego wymiaru nazywał wręcz "przewrotem kopernikańskim" we współczesnej pobożności.
 
Przewrót ten polega na odkryciu, że codzienność – pozornie powierzchowna, czysto "świecka" i "światowa", nie mająca nic wspólnego z Bogiem czy wręcz oddzielająca od Niego – zawiera wymiar głębi, wypełniona jest, może być wypełniona, przez Boga i Jego łaskę. Jeśli chrześcijanin doświadczy takiego przewrotu w swojej duchowości, nie musi już uciekać od codzienności ku wyższym sferom ducha, lecz będzie przeżywał swą wiarę pośrodku niej. Nie powinniśmy prosić Boga: "uczyń z mego dnia powszedniego dzień święty", lecz raczej: "daj, aby mój dzień powszedni pozostał dniem powszednim" [6]. Codzienność jako taka jest miejscem spotykania Boga, szansą doświadczenia Ducha Świętego i Jego łaski.
 
Kopernikański przewrót w pobożności byłby niemożliwy bez nowego nurtu w teologii. Dogmatyka katolicka – twierdzi Rahner – teoretycznie zawsze świadoma była tego, że nie tylko specyficzne akty pobożności są pożyteczne dla człowieka wierzącego i przyczyniają się do wzrostu świętości, ale że to samo odnosi się także do wszystkich czynów, które człowiek spełnia w obliczu Boga w swoim codziennym życiu, jeżeli owe czyny spełniane są dobrowolnie i nie są grzeszne. Jednak ta ogólna świadomość nie znajdowała przełożenia na pobożność przeciętnego chrześcijanina. Sama teologia zresztą była w tej dziedzinie dwuznaczna – wspominano tylko jakby mimochodem o "dobrej intencji", która może uświęcić uczynki i trudy dnia powszedniego. Intencja ta była jednak jedynie zewnętrznym dodatkiem do typowo świeckich czynności. W sumie zatem – tak czy owak – istniały dwa światy: ziemski, świecki, w którym zwykły człowiek, chcąc nie chcąc, musi się poruszać, i religijny, który jako inny, dodatkowy, należy przede wszystkim do księży i osób zakonnych [7].
 
Dzisiaj teologia chce widzieć całe życie jako proces zbawienia. Dla chrześcijanina żyjącego w stanie łaski wszystko może stać się wydarzeniem tej łaski. Wiara nie może uciekać od spraw doczesnych (dawniej pogardliwie zwanych sprawami "tego świata"), dzisiaj potrzebna jest wiara miłująca ziemię. Świat nie musi być przeszkodą dla chrześcijanina, jest przecież uświęcony przez Boga: On tu jest – On, serce tego ziemskiego świata i tajemnicza pieczęć jego wiecznej ważności. Dlatego my, dzieci tej ziemi, możemy ją kochać, musimy ją kochać [8]. Zwłaszcza świecki chrześcijanin – który siłą rzeczy jest zanurzony w sprawach powszednich – powołany jest do tego, by w swoim świeckim życiu przekraczać poczucie własnej skończoności i zmierzać ku głębi swego istnienia. Rahner pisał: Człowiek świecki wtedy tylko jest dobrym chrześcijaninem, gdy kocha świat, ludzi i historię, a w jej głosie słyszy głos Boga [9].
 
Patrzeć inaczej
 
Czy to, o czym pisze Karl Rahner, jest możliwe? Czy da się przeżywać codzienność jako łaskę? Czy możliwe jest otworzenie całego swojego życia dla Boga?
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Marcin Jakimowicz
W czyśćcu nie możemy już zgrzeszyć. To dobra wiadomość. Może ten las rąk bierze się stąd, że zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy tak święci, na jakich pozujemy? Czyściec jest tęsknotą. To jest tak jak z tym oknem. Widzę za nim skały, piękny wiślany brzeg, pola, jesienne drzewa. Cóż z tego, skoro nie mogę tego dotknąć? Pozostaje tęsknota.

Rozmowa z benedyktynem o. Leonem Knabitem.
 
Janusz Dobry
W październiku 1922 roku, czyli 95 lat temu, Pier Giorgio napisał list do członków koła „Milites Mariae” stowarzyszenia Włoskiej Młodzieży Katolickiej. Zwrócił uwagę, że uczniowie i studenci szkół publicznych, „niestety bardzo zdemoralizowanych”, wystawieni są na ciągłe niebezpieczeństwo. Frassati podkreśla, że wielkim obowiązkiem ludzi młodych jest „ukształtowanie samych siebie”. 
 
Józef Augustyn SJ
Straszliwą konsekwencją, negatywną konsekwencją naszej wolności, jest możliwość powiedzenia Bogu "nie". Daje ona możliwość zabicia sług i syna gospodarza, zabicia Jezusa Syna Bożego. Człowiek, podobnie jak owi rolnicy, może fałszywie odczytać swoją sytuację przed Bogiem. Wchodzi w grzech, sprzeciwia się Bogu, łamie przykazania, łamie podjęte zobowiązania, krzywdzi bliźnich i jednocześnie zauważa, że to uchodzi mu bezkarnie. Życie toczy się dalej...
 
 
___________________
 
 reklama