logo
Niedziela, 14 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Alfreda, Maksymiliana, Selmy, Eberharda – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Salij OP
Nienawidzić ojca i matkę?
Miesięcznik W drodze
 


Szukającym drogi

Trudno sobie wyobrazić chrześcijanina, który nie odczułby niepokoju wobec tych słów Pana Jezusa: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem (Łk 14,26).

Owszem, znajdziemy w Ewangeliach słowa podobne: Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien (Mt 10,37). Ale te słowa wyrażają coś dla człowieka wierzącego oczywistego. Skoro bowiem Bóg jest Miłością i źródłem wszelkiej miłości w stworzeniach, to jasne, że należy Go kochać na pierwszym miejscu, więcej niż ojca i matkę, i niż rodzone dzieci. Miłość Boga jest miłością źródłową – to ona uzdolnia nas do tego, że potrafimy kochać się wzajemnie. Adam Mickiewicz wyjaśnił to w znanym czterowierszu pt. Źródła:

 

Mówisz: Niech sobie ludzie nie kochają Boga,
Byle im była cnota i Ojczyzna droga.
Głupiec mówi: Niech sobie źródło wyschnie w górach,
Byleby mi płynęła woda w miejskich rurach.

Słowem, jeśli Boga nie będziemy kochać na pierwszym miejscu, wtedy i nasza miłość do najbliższych będzie okaleczona i czegoś istotnego będzie jej brakowało.

A jest tak dlatego, że Bóg pierwszy nas umiłował. On nie tylko prawdziwie kocha nas wszystkich i każdego z nas odrębnie, ale kocha nas bardziej niż ktokolwiek, więcej niż najbardziej kochająca matka czy ojciec, więcej niż najbardziej oddany mąż czy żona, syn czy córka. To z Boga, z Jego miłości do nas, płynie nasza zdolność do miłości wzajemnej. Gdyby Bóg pierwszy nie ogarnął nas swoją miłością, nie mogłaby zaistnieć miłość między rodzicami i dziećmi ani jakakolwiek inna miłość.

Biblijna uwaga metodologiczna

Ale żeby Pan Jezus zachęcał do nienawiści? I to do nienawiści wobec osób najbliższych? To się nie mieści w głowie! Przecież On głosił miłość powszechną, nakazywał nam kochać nieprzyjaciół, a sam modlił się za własnych morderców, i to w czasie, kiedy oni straszliwie Go krzywdzili!

Warto jednak zauważyć: Nawet przez myśl nam nie przyjdzie, że swoim słowem o nienawiści wobec ojca i matki Pan Jezus chciał zrelatywizować przykazanie miłości bliźniego albo przykazanie "Czcij ojca i matkę" albo że chciał jakoś te przykazania rozmiękczyć. My jedynie – zdezorientowani – pytamy: "O co Ci, Panie Jezu, chodzi, kiedy każesz nam mieć w nienawiści wszystkich naszych bliskich, a nawet i siebie samego?".

Skąd ta nasza intuicyjna pewność, że Pan Jezus nie chciał w najmniejszym stopniu podważać przykazania "Czcij ojca i matkę"? Przypomnijmy najpierw, że On sam poddał się temu przykazaniu, gdy przyjął człowieczeństwo.

Ponadto w trakcie głoszenia Ewangelii Pan Jezus niejeden raz przypominał nam o naszych obowiązkach względem rodziców. Zapytany przez bogatego młodzieńca, jakie przykazania trzeba zachować, żeby osiągnąć życie wieczne, wymienił zarówno przykazanie "Czcij ojca i matkę", jak "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego" (por. Mt 19,19). Wcześniej bardzo ostro upomniał faryzeuszów, że pod pozorem ofiary na cele religijne pozbawiają swoich starych rodziców należnego im wsparcia (por. Mt 15,3-6).

Nie tylko jednak Ewangelie, ale całe Pismo Święte – zarówno Stary Testament (por. Wj 20,12; Kpł 19,3; Pwt 5,16; Tob 4,3n; Syr 3,2-16), jak i Listy Apostolskie (por. Ef 6,1-3; Kol 3,30) – zgodnie podkreślają znaczenie przykazania "Czcij ojca i matkę". Otóż jedna z pierwszych zasad metodologicznych odczytywania Pisma Świętego głosi, że poszczególne teksty biblijne należy interpretować w kontekście całego Pisma Świętego. Zasadę tę intuicyjnie przeczuwają nawet ci, którzy nigdy o niej nie słyszeli, i to stąd bierze się nasza pewność, że Pan Jezus niewątpliwie nie chciał podważać przykazania nakazującego nam szacunek wobec naszych rodziców.

 
1 2  następna
Zobacz także
Łukasz Mrózek
Co dzisiejszy nauczyciel może zaproponować dziecku, oprócz szeroko rozumianego „programu wychowawczego”? Gdzie kończy się dla niego nieprzekraczalna granica? Czy jeden krok „poza” jego kompetencje jest możliwy? Zmian pragnie przede wszystkim dziecko, znudzone trzymaniem „sztywnej ramy”, która w coraz mniejszym stopniu przekłada się na skuteczność wychowawczą. Brak autorytetu i brak motywacji to bolączki współczesnego sytemu edukacji. 
 
ks. Edward Staniek
Kryzys chrześcijaństwa w świecie ma swe źródło w braku autentycznej miłości wzajemnej. Wspólnoty chrześcijańskie, rodziny, parafie, zgromadzenia zakonne, plebanie nie promieniują ewangeliczną miłością. Obserwator zewnętrzny nie rozpoznaje w nich uczniów Chrystusa. Dostrzega to wszystko, czym żyje świat, ale nie dostrzega tego, czym żył Chrystus. 
 
Krzysztof Osuch SJ

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę.

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm