logo
Wtorek, 02 marca 2021 r.
imieniny:
Halszki, Heleny, Karola, Pawła, Radosława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marie Mazurek
Pasja miłości
Miłujcie się!
 


Łaska widzialna
 
Św. Jan od Krzyża wprowadza w swoje dzieło swego rodzaju hierarchię ran miłości, które Kościół określa też mianem transwerberacji duchowej. Najwznioślejszymi są rany, którym nie towarzyszą żadne wizje. Kolejne to te, w których pojawia się wizja intelektualna Serafina przebijającego duszę rozżarzonym grotem i rozniecającego w ten sposób miłość, którą ma ona w sobie (stąd nazwa tej specjalnej łaski – „przebicie, przekłucie”). Te wizje mają na celu wyjaśnienie duszy tego, co się z nią właśnie dzieje. Natomiast łaską ran miłości najbardziej dla innych widoczną są stygmaty – wówczas to rany wewnętrzne znajdują odzwierciedlenie w ranach zewnętrznych. Rany cielesne stają się pewnego rodzaju symboliką, znakiem łaski wewnętrznej: „Im większa jest radość i siła miłości, którą wzbudza rana duszy, tym większe również cierpienie wywołane przez ranę ciała: obie nasilają się w tej samej mierze”. Jakkolwiek stygmaty bardzo są wymowne dla przywiązanego do zjawisk i łask widzialnych człowieka, święty podkreśla, że nie są najwznioślejsze – kto zbyt dużą wagę przywiązuje do rozumowania i zmysłowego odbioru, nigdy nie będzie dość duchowy, bo nie wizje są tu najważniejsze, a łaska przebywania w szczególnej Bożej obecności.
 
Umrzeć z miłości
 
Trzy zasłony oddzielają duszę od Boga – dwie pierwsze wynikające z przywiązania do stworzenia, nie istnieją już w przypadku duszy przemienionej (âme transformée), oczyszczonej już z wszelkiego niedoskonałego przywiązania. Ostatnią jest zasłona, którą tworzy związek duszy z ciałem, a zostaje zerwana, gdy dusza się mu wyrywa. Ciało nie stawia już żadnych hamulców i nie wstrzymuje wzlotu ducha. Siła miłości rozbija kruchą powłokę ciała, a dusza umyka, by wiecznie radować się z obecności swego Oblubieńca. Taką była prawdopodobnie śmierć Marii Panny i łaski takiej dostąpili również niektórzy święci.
 
Serce miłością przeszyte
 
Kiedy matka Catalina de Angelo, karmelitanka z Alby, spojrzała na wyjęte z ciała zmarłej św. Teresy Wielkiej serce, zauważyła na nim ranę i wspominając na święte życie, jakie ta prowadziła, spontanicznie orzekła, że musi to być znamię śmierci z miłości. Niezwykłość tego zjawiska wobec braku jakiegokolwiek zranienia piersi czy boku, jak i słodki zapach unoszący się z rany, stały się zagadką dla wielu badaczy życia Teresy.

Św. Teresa od Jezusa, zwana też św. Teresą z Avila, bądź Teresą Wielką (dla odróżnienia od innej karmelitańskiej mistyczki – Małej Tereski z Lisieux), zapisała się na kartach historii jako wielka mistyczka, reformatorka Karmelu i pierwsza w dziejach kobieta-doktor Kościoła. Urodziła się 28 marca 1515 roku, była bardzo energiczna, rozsądna i nigdy nie traciła poczucia humoru. Wstąpiła do zakonu wbrew woli ojca, jako młoda dziewczyna. Jej życie znaczyły burzliwe wydarzenia, nawet już za murami klasztoru (spowiednik odmówił jej rozgrzeszenia, jeśli nie zaniecha reformy; na klasztor, w którym przebywała nałożono ekskomunikę; jej dziełami „zainteresowała się” inkwizycja...), ale szła konsekwentnie wyznaczoną jej przez Boga drogą.

 
 
Zobacz także
Jan Andrzej Kłoczowski OP
Dodane przez Papieża słowa: "Tej ziemi" wstrząsnęły "tą ziemią" rzeczywiście. I cudowne krakowskie Błonia, kiedy mówił "Musicie być silni wiarą...". Dawał się wtedy zauważyć pełen godności spokój, który był w ludziach, oraz rzeczywiste poczucie siły i tego, że jesteśmy tutaj u siebie. Komunizm polegał na tym, że Polacy nie czuli się w Polsce u siebie...
 
ks. Grzegorz Strządała
Już w początkach dziejów Izraela, mimo nieznanej prawdy o życiu wiecznym zbawionych, Bóg wzywał swój naród do świętości: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty (por. Kpł 11, 44). Historia zbawienia prowadzi nas do przekonania, że nie tylko Izrael, ale my wszyscy jesteśmy plemieniem wybranym, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym (por. 1 P 2, 9). Bóg nas wybrał przez Chrzest Święty i już wtedy nazwał umiłowanymi. W spotkaniu z kochającym Bogiem rozpoczyna się tajemnica ponadczasowej wspólnoty Świętego Kościoła. 
 
Urszula Janicka-Krzywda
Według ludowych wierzeń Śmierć mieszkała w Niebie, a przebywając na ziemi, miała swoją siedzibę na cmentarzu, w wypróchniałej wierzbie lub olszy, czasem też błąkała się po świecie, by dopiero na końcu czasów, po wypełnieniu swojej misji, udać się do raju.
 
 
___________________
 
 reklama