logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Rozmowa z z o. Lucjanem Ubyszem
Patron na trudne czasy
Katecheta
 


Maksymilian przybył tu z Grodna w 1927 r. wraz z 18 braćmi. Żyli w wielkim ubóstwie, w nieogrzewanych nawet zimą barakach. Przypominam: człowiek chory na gruźlicę. Ale dzieło się rozwijało. W 1938 r. liczba braci w Niepokalanowie dochodziła do 700. To był wówczas największy męski klasztor na świecie. Powstało całe miasto: ulice, połączenie kolejowe, piekarnia, masarnia, infirmeria, straż pożarna i największa drukarnia z najnowocześniejszymi wówczas maszynami, które Maksymilian kupował na Międzynarodowych Targach Poznańskich. To był naprawdę niespokojny duch, ogarnięty ideą zdobycia całego świata dla Maryi. Dlatego też ten człowiek o jednym płucu wybrał się na misje, dotarł do Indii, Chin, wreszcie do Japonii, gdzie powstał japoński Niepokalanów. Tej wyprawy omal nie przypłacił życiem.

Jak to się stało, że ponownie znalazł się w Polsce?

Został wezwany na kapitułę zakonu i ponownie wybrany na gwardiana Niepokalanowa. Tutaj zastała go wojna. Niemcy natychmiast zabronili wydawania "Rycerza Niepokalanej". Ukazał się - za pozwoleniem cenzury, które Maksymilian jakimś cudem uzyskał - tylko jeden numer.

O. Maksymilian Kolbe był już za życia osobą budzącą skrajne emocje. Nie brakowało mu przeciwników. Także po jego męczeńskiej śmierci - w związku z procesem kanonizacyjnym - pojawiały się oskarżenia, głównie o antysemityzm. Pamiętam, że będąc w liceum, czytałem jako lekturę książkę Szczepańskiego "Przez nieznanym trybunałem", gdzie w jednym z esejów spotkałem się również z tego typu zarzutami. Nie wiem, czy dziś ta książka nadal należy do kanonu lektur, ale wystarczy wejść do Internetu, by się przekonać, że oskarżenia wciąż są obecne. Co by Ojciec na nie odpowiedział?

Ciekawe, że po wybuchu wojny Maksymilian jako gwardian przyjął w Niepokalanowie liczną grupę osób pochodzenia żydowskiego. Nie był w stanie ich utrzymać, ale pomagał im ze swych skromnych przydziałów. Również w obozie - jak pokazują świadectwa ocalałych - nie robił różnicy między Polakami a Żydami, rozmawiał z każdym i dawał nadzieję wszystkim. Także wcześniej nigdy nie atakował kogoś ze względu na narodowość, ani Niemców, ani Rosjan, ani Żydów jako takich. Natomiast niekiedy upominał się, gdy upadały polskie firmy czy sklepy. Myślę, że stąd wzięły się te zarzuty. To była obrona polskiego handlu, ale nie przeciwko komuś, przeciw Żydom czy Niemcom. Świadczy o tym choćby jeden z listów, którego fragment pozwolę sobie zacytować: "Mówiąc o Żydach bardzo bym uważał na to, żeby czasem nie wzbudzić, albo nie pogłębić nienawiści do nich w czytelnikach i tak już nastrojonych do nich czasem nawet wrogo. Na ogół więcej bym się starał o rozwój polskiego handlu i przemysłu niż piętnował Żydów". Żydzi - podobnie jak wszyscy inni ludzie - byli dla niego bliźnimi. Zresztą największe zagrożenie dla Kościoła widział Maksymilian w masonerii. Ale i za masonów się modlił. Odwiedził nawet wielkiego mistrza, podarował mu medalik i zapewnił o modlitwie.

Papież Paweł VI w 1971 r. w czasie mszy świętej beatyfikacyjnej nazwał Maksymiliana Kolbego "patronem na trudne czasy". Sformułowanie to powtarza zresztą także uchwała senatu RP. Dlaczego?

Pontyfikat Pawła VI to były rzeczywiście niespokojne czasy. W Kościele i w świecie. Papież był zaniepokojony nieustanną groźbą wojny atomowej, podziałami między ludźmi i narodami, rozszerzającym się komunizmem. A uchwała senatu pokazuje, że to określenie jest nadal aktualne. Kiedy patrzymy na nasz świat - choćby na wydarzenia minionego roku - to czasy też są niełatwe. W mentalności ludzi zdaje się zwyciężać skrajny liberalizm, nie sympatyzujący - mówiąc delikatnie - z Ewangelią. I dziś trzeba stanąć w obronie papieża i Kościoła. Obecne czasy są może nawet trudniejsze, bo przeciwnik nie jest tak wyraźnie określony.

Co dla Ojca osobiście jest najbardziej aktualne w przesłaniu św. Maksymiliana Kolbego?

Niezwykłe widzenie rzeczy, postrzeganie świata jako całości. Z jednej strony maksymalne cele, które sobie stawiał, z drugiej całkowite podporządkowanie siebie woli Pana Boga. To się nigdy nie przedawnia. Czyli entuzjazm i wizja - zdobyć świat dla Boga przez Maryję. To, co jest niejako wpisane w jego imię: MAKSymilian. Szedł nie tylko do dobrych, ale do każdego człowieka. Za słabych się modlił, silnym w wierze pokazywał, jak mogą pociągnąć innych.

Po ludzku przegrał - zginął straszną śmiercią, ale w perspektywie ducha zwyciężył, bo zrealizował najwyższe prawo - prawo miłości. Kardynał Wyszyński powiedział o nim swego czasu, że tak naprawdę to Maksymilian wygrał II wojnę światową. Tam gdzie panowała nienawiść i pogarda, on zwyciężył, bo oddał swoje życie za drugiego człowieka. Dlatego Maksymiliana nie da się włożyć na półkę. On z niej zejdzie i pójdzie dalej zdobywać świat dla Boga przez Niepokalaną.
 
poprzednia  1 2 3
Zobacz także
ks. Zbigniew Kapłański
Świat w chwili stworzenia był piękny między innymi dzięki harmonii, niczego nie było ani za mało ani za dużo. A zatem post to sposób na przywracanie pierwotnej, zamierzonej przez Pana Boga harmonii w świecie i w samym człowieku. Post jest podsuniętą przez kontakt z Panem Bogiem odpowiedzią na brak umiaru...
 
Artur Wnęk
W Polsce Marta Robin nie jest tak znana jak św. Ojciec Pio, św. Franciszek z Asyżu czy św. Siostra Faustyna Kowalska. Przyjrzyjmy się więc tej niezwykłej postaci, którą kiedyś ktoś nazwał największą kobietą XX wieku...
 
Krzysztof Zimończyk SCJ

Nigdzie tak nie dotykamy, nie odczuwamy i nie doświadczamy miłosierdzia Bożego, jak w sakramencie pojednania i pokuty. Dziś ma on wiele nazw, które bardziej lub mniej przemawiają do każdego z nas. Lecz najbliższe sercu zdaje się określenie, jakie znajduje się w Dzienniczku św. Faustyny – „trybunał miłosierdzia”, bo w pełni oddaje ono dokonującą się w tym sakramencie rzeczywistość.

 
 
___________________
 
 reklama