logo
Środa, 08 grudnia 2021 r.
imieniny:
Delfiny, Marii, Wirginiusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Wojciech Werhun SJ
Pocieszenie duchowe – najlepszy doradca
Szum z Nieba
 


Każdy z nas w głębi serca pragnie, by nawiązać z Bogiem bliską i mocną więź, by nauczyć się Go zauważać w codzienności. Intuicyjnie wyczuwamy, że istnieje jakiś ostateczny cel, do którego zmierzamy, prawdziwe szczęście, szczera radość i życie w pełni, którego nie zapewni nam nic z rzeczy stworzonych. Zaczynamy szukać Boga. I właśnie wtedy pojawia się pytanie: Jak rozpoznać Pana? Skąd wiadomo, że to On?

W zależności od tego, jak blisko lub daleko Boga jesteśmy w danym czasie, będziemy odczuwać silniej lub słabiej Jego obecność. Wyraża się ona w duchowym doświadczeniu głębokiego pokoju, ufności, wierności i wolności.

Okazuje się jednak, że często mamy problem z odróżnianiem naszych poruszeń wewnętrznych od emocji, uczuć i własnych myśli. W sercu nieraz panuje chaos mnóstwa odczuć i przeżyć, które w różnym stopniu wpływają na nasze zachowanie, decyzje i działanie. Co więcej, często działaniu Boga przypisujemy nasze uczucia i przez to błądzimy. Podejmujemy pomysły wynikające z osobistych emocji, niepotrzebnie się oskarżamy lub „walczymy z wiatrakami”, próbując na siłę zmienić siebie. Możemy sobie wyobrazić, że wtedy patrzymy na nasze życie wewnętrzne, jak przez źle wyregulowaną lornetkę – widzimy różne plamy i nie potrafimy powiedzieć, czy to coś czarnego na zielonym tle to niedźwiedź, kamień, czy kominiarz na rowerze.

Otwórz oczy, by widziały

Głównym zadaniem będzie wyregulowanie tych „soczewek” w naszym patrzeniu na siebie. A proces regulowania czasem trwa latami i składa się z wielu kroków: częstej modlitwy, regularnej refleksji nad naszym życiem wewnętrznym oraz z poszerzania wiedzy na ten temat. Aby rozeznać poruszenia od Pana Boga, muszę „nauczyć się” Jego obecności i brzmienia Jego głosu. A to dzieje się tylko przez praktykę codziennego spędzania czasu z Bogiem.

Najważniejszym wskaźnikiem naszego życia duchowego jest stan pocieszenia duchowego. Mówią o tym reguły rozeznawania św. Ignacego Loyoli.

Warto na początku zauważyć, że tylko Bóg może bezpośrednio udzielać się naszej duszy i dawać nam jakiekolwiek poruszenia. Dlatego pocieszenie wypływa z bycia w rękach Boga, natomiast strapienie (stan przeciwny pocieszeniu) powstaje w wyniku zgubienia Go w naszym życiu. Pamiętajmy, że zły duch nie ma do naszego wnętrza żadnego dostępu – nie może udzielać się naszej duszy, ani nie może jej naruszać, dlatego strapienia nie wywołuje obecność złego ducha, ale tylko i wyłącznie oddalenie od Pana Boga. Rola i działanie złego ogranicza się jedynie do tego, aby… rozregulować nasze soczewki. Ale to wystarczy, abyśmy błądzili, zamykali się na Ducha Świętego i przez to oddalali się od naszego Ojca.

Patrz na owoce

Aby móc łatwiej rozpoznawać działanie Ducha Świętego, warto przyjrzeć się różnym doświadczeniom radości, które niekoniecznie muszą być radością duchową. Nie znaczy to, że są złe lub nie pochodzą od Boga, ale nie są fundamentem, na którym możemy coś trwałego wybudować.

Pocieszenie duchowe w czystej postaci jest dla nas szalenie ważne, gdy chcemy rozeznawać duchy. W stanie pocieszenia doradza nam przede wszystkim duch dobry i jest to najlepszy czas, by podejmować trafne decyzje. Samo pocieszenie może również być potwierdzeniem ze strony Pana Boga, że jakaś decyzja została podjęta zgodnie z Jego wolą.

Ale kiedy pomylimy pocieszenie z radością emocjonalną, możemy popełnić poważne błędy. Tak może być z relacjami: ktoś wzbudza w nas pozytywne emocje, ale to nie oznacza wcale, że bliższa znajomość z tą osobą jest dla nas dobra. Lub przeciwnie, jeśli kogoś nie lubimy, nie oznacza to, że dany człowiek jest zły. Jakaś posługa sprawia nam przyjemność, ale to nie znaczy, że jesteśmy do niej powołani. Albo weźmy przykład dowolnej wspólnoty, która na rozeznaniu mocno „nakręciła się” na przeprowadzenie wielkiego spotkania modlitewnego w swojej parafii. Wszyscy organizują spotkanie z zapałem, drukowane są plakaty, wszyscy czują moc i radość z tego wydarzenia, do którego „Pan ich powołał”. Nadchodzi czas spotkania i… prawie nikt na nie przychodzi. Jak mówi Pan przez proroka Barucha: „Odbiorę mu radość z wielkiej liczby mieszkańców, a pycha jego przemieni się w smutek” (Ba 4, 34).

 
1 2  następna
Zobacz także
Krzysztof Wons SDS
Bliskość człowieka, którego głos i ciało drżą ze wzruszenia, zawsze nas peszy. Czujemy się niezręcznie. Zaskoczeni, nie wiemy, jak się zachować. A co powiedzieć, gdy wzrusza się i szlocha sam Bóg-Człowiek. Ewangeliści wiedzieli, że potrzebujemy spotkań z Jezusem, który nie kryje swoich uczuć: smuci się, lęka, cały drży, ma oczy zalane łzami, gniewa się. Potrzebujemy ich zwłaszcza, gdy kryjemy twarz pod maską udawania, grzęźniemy w niesłusznym samozadowoleniu.
 
Dariusz Piórkowski SJ
Dom człowieka udającego się w podróż można porównać do całego świata, który został nam powierzony, a w mniejszej skali do tej przestrzeni i miejsca, które zajmuje każdy z nas. Wyraźnie widać, że świat nie jest naszą wyłączną własnością. Pod nieobecność właściciela jedynie nim zarządzamy. Znamy to z naszej codzienności. Zdarza się przecież, że kogoś zastępujemy, ktoś udostępnia nam swoje lokum, posiadłość, majątek. Możemy z tego korzystać, chociaż mamy wzgląd na to, że nie możemy zamienić czyjegoś domu w ruinę. W przeciwnym razie, nikt nie zaufałby nam ponownie. 
 
Przemysław Radzyński
Alkoholizm o niczym nie przesądza. Przeciwnie, to jedna z niewielu chorób, po której zatrzymaniu stan pacjenta może być lepszy, niż przed zachorowaniem. Bóg może obrócić cierpienie w miłość. Robi to. Są ludzie, którzy nie słodzą, bo mają cukrzycę, są tacy, którzy biegają codziennie, bo mają problemy z krążeniem, są i tacy, którzy mają uczulenie na owoce morza, więc ich nie jedzą. To ich nie określa. Ja mam alergię na alkohol, więc go nie piję...

Z Alkoholikiem K. rozmawia Przemysław Radzyński
 
 
___________________
 
 reklama