logo
Środa, 20 stycznia 2021 r.
imieniny:
Fabioli, Miły, Sebastiana, Fabiana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marian Zawada OCD
Polskie postawy zawierzenia a zawierzenie św. Teresy z Lisieux
Zeszyty Karmelitańskie
 
fot. Frank McKenna | Unsplash (cc)


1. Przybliżenie natury zawierzenia

 

W słowniku języka polskiego możemy przeczytać wyjaśnienie, iż “zawierzyć” pojawia się pośród bliskoznacznych słów, takich jak: “nabrać zaufania do kogoś”, “uwierzyć komuś lub czemuś”, “powierzyć się”, “zdać się na coś”, “poddać się komuś z ufnością”, “odnieść się do kogoś z ufnością”, “oprzeć się na kimś lub na czymś”. Z powyższego zestawienia wynika, że zawierzenie jest zdaniem się na kogoś i rządzi się nie tylko konstytutywną postawą otwartości na inną obecność, ale i wolnością od siebie, wolnością, która chce się darować. Zawierzenie typu religijnego jest oddaniem Bogu (metafora powierzenia się w ręce Boga), opartym na zaufaniu do Niego. Polega na przekazaniu siebie, powierzeniu swej historii, swego losu miłosiernemu Stwórcy.

 

Zawierzenie pojawia się w formie powierzenia się, oddania, poświęcenia, itp. Jego treścią jest nie tylko poddanie się woli Bożej, ale swego rodzaju “domknięcie” własnej historii w Bogu. Dokonując aktu zawierzenia, człowiek nie tyle dokonuje jednorazowego gestu, co zobowiązania do codziennego odnawiania i potwierdzania go, a zatem należy mówić raczej o postawie niż deklaratywności.

 

Teologalny wymiar zawierzenia

 

Zawierzenie, jak wynika ze struktury słowa, pochodzi z wiary, idzie za wiarą (za-wierzyć, po-wierzyć). Oddanie się jest reakcją na czyjeś darowanie się (od-danie) i pojawia się przestrzeni teologii daru, która wypływa ze zobowiązania do odpowiedzi. Poświęcenie zaś idzie dalej, by uczynić z siebie ofiarę złożoną na cześć Boga. Oddanie jest “stwierdzeniem zależności oraz przynależności ochrzczonych dzieci Bożych przez chrzest do Boga w tajemnicy Chrystusowego Odkupienia”. Akt oddania nazywamy zwierzeniem. Akt oddania posiada podwójną skuteczność: wewnątrzosobową i społeczno-narodową. Pierwszą reprezentuje bardziej duchowość św. Teresy, drugą zaś polski typ zawierzenia.

 

W sensie ścisłym zawierzenie objawia swą teologalną strukturę, gdyż wywodzi się od wiary (“za-wierzenie”), sygnalizuje logikę następowania ich po sobie. Zawierzenie wynika z wiary i ogniskuje wokół niej. Zawierzać zatem znaczy odwoływać się do podstaw wiary, do Boga, w którego wierzę, i tą wiarą nie tylko ogarnąć własną drogę, ale zwieńczyć całe życie. Zawierzenie wywodzi się z u-wierzenia. Można wiarę potraktować jako wezwanie do zawierzenia. Polega ono w najbardziej wymagających sytuacjach na zupełnym braku oparcia, na całkowitym zawierzeniu, iż Bóg znajdzie rozwiązanie, co wiąże się ze “skokiem w nieznane”, a czasem urzeczywistnia się przez paradoks. W tak formułującej się postawie wiary, człowiek może wejść w ufność i w niej umieścić swoje zawierzenie.

 

Zawierzenie następnie związane jest z nadzieją, gdyż z natury dotyczy przyszłości. Zawierzający odwołuje się do dobroci Boga, by niejako przekazać Mu swą przyszłość. Może się to dziać w warunkach zagrożenia, pośród tragedii, które z natury domagają się przyzywania Boskiego wsparcia. W tym wymiarze zawierzenie odwołuje się do Boskiej opieki, lecz nie chodzi tu o jakiś magiczny obrzęd schronienia, ale o przyjęcie miłosiernej miłości Boga. Motyw ten często pojawia się w różnych typach zawierzeń, jak na przykład w ślubach milenijnych: “Pragniemy dziś społem ubezpieczyć Kościół święty na drugie tysiąclecie”.

 

W centrum nadziei ogniskuje się ufność. W niej człowiek nie tylko pokłada nadzieję czy też zawierza, ale nade wszystko rozpoznaje we własnej historii wielkie dzieła Boże. Jest to możliwe, ponieważ ufność rozpoznaje obietnicę i nią żyje. Powiązanie ufności z obietnicą zbawienia jest najbardziej eksponowane w praktycznym wymiarze zawierzenia. Ostatecznie można mówić o bezgranicznym zawierzeniu Bogu przez ufność w Jego nieskończoną moc.

 

W wymiarze zaś miłości przyjmuje ono formę powierzenia swego życia osobie, która może je ocalić czy wspomóc. U jej podstaw odnajdujemy możliwość włączenia naszej historii w wieczność Boga, a jednocześnie ich zbliżenia. Domaga się ono nie tylko bliskości, ale i przyjaźni z Bogiem Ojcem. Jeżeli w centrum wiary stoi ojcostwo Boga czy macierzyństwo Maryi, człowiek szuka właściwej relacji, którą jest ufność dziecka.

 

Zawierzenie w sensie zewnętrznym może przybrać formę aktu czy to oddania, poświęcenia się czy wynagrodzenia. Czasem wprost mówi o akcie zawierzenia. Akt oddania się jest gestem człowieka ofiarującego się Bogu i dotyczy treści własnego życia czy społeczności, w której się żyje, a więc jest bardziej skierowane ku przyszłości, ku temu, co nadchodzi. W kontekście religijnym jest on pozornie jednostronnym gestem człowieka – pozornie, gdyż w swej głębszej warstwie jest odpowiedzią na uprzedzające działanie Boga.

 

Akt oddania różni się od aktu wynagrodzenia. Akt wynagrodzenia ma na celu życie innych, niejako przesłonięcie czyjegoś zła już popełnionego (dotyczy raczej przeszłości), zgodnie z maksymą św. Piotra, że miłość “zakrywa wiele grzechów” (1 P 4, 8). W czasach św. Teresy od Dzieciątka Jezus obowiązującą formą pobożności były akty wynagrodzenia sprawiedliwości Bożej za popełnione grzechy. Dominowało potwierdzenie dla ofiary całopalnej. U podstaw tego zachowania stoi mocne doświadczenie tajemnicy nieprawości, grzesznej kondycji człowieka oraz chwała Boża, która doznaje obrazy. W aktach poświęcenia się sprawiedliwości Bożej w centrum świadomości religijnej osadzano napięcie pomiędzy misterium salutis a misterium iniquitatis. Tutaj odkrywamy wymiar bardziej historyczny, próbę uporządkowania raczej wspólnych niż własnych dziejów.

 

Duchowym celem zawierzenia jest zjednoczenie z Bogiem. Tak rozumiane zawierzenie pojawia się już u bł. Henryka Suzo, który pod kluczowym wyrażeniem dla swej doktryny Gelassenheit rozumie “wyrzeczenie”, “zaparcie się”, “rezygnację”, “zdanie się”, “zaufanie”, “zawierzenie”, które ma prowadzić do całkowitego zjednoczenia z Bogiem.

 

Trynitarny wymiar zawierzenia

 

Tego typu postawę można wzorować na tajemnicy powierzania się wewnątrz Trójcy Świętej, w której Ojciec powierza się Synowi a Syn Ojcu w niewypowiedzianej miłości. “Nośnikiem” i podmiotem tej miłości pozostaje Duch Święty. Wewnątrztrynitarny wymiar zawierzenia wzmocniony zostaje w tajemnicy Wcielenia, gdy Syn jako Mesjasz powierza się ludziom. Podczas swej zbawczej misji Chrystus przekazuje powierzone przez Ojca słowa i czyny.

 

Szukając podstaw teologii zawierzenia, natrafiamy na teologię początku, a konkretnie na gest Stwórcy, który zawierza stworzenie człowiekowi (por. Rdz 1, 28–29). Zawierzenie ziemi stanowi Boski pierwowzór tej postawy. Ziemia zostaje człowiekowi powierzona, by czynił ją sobie poddaną, a przekształcając – uczestniczył w dynamice samego stwórczego dzieła.

 

W wymiarze odkupienia mamy natomiast powierzenie Syna ludziom, najpierw Maryi i Józefowi, następnie społeczności żydowskiej, w czasie publicznej działalności Chrystusa, aż po tajemnicę Paschy, gdzie w finale, ostatnim akordem jest powierzenie Syna Ojcu: “Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46). W tej perspektywie zauważamy “domknięcie”: to, co wywodzi się od Stwórcy, do Niego powraca.

 

Chrystus podczas swego życia również działał w tej perspektywie. W Ewangelii św. Jana znajdujemy strukturę reakcji na powierzone słowo: “A oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał” (J 17, 8). “Przyjęli”, “poznali”, “uwierzyli” – stanowi podstawę zawierzenia. Bóg powierza nie tylko słowo Ewangelii (por. Tt 1, 3; Ga 2, 7), ale i zawierza człowiekowi siebie w Eucharystii: “Bierzcie i jedzcie…” (Mk 14, 22). Piotr również zawierzył: “Panie, […] na Twoje słowo zarzucę sieci” (Łk 5, 5). Teologiczną matrycą zwierzeń jest niejako sytuacja pod krzyżem, kiedy Chrystus zawierza wzajemnie Maryję i Jana. Na tym wydarzeniu wyrasta cała tradycja polskich zawierzeń maryjnych.

 

Biblijnie, najbliższe znaczeniowo zawierzeniu jest słowo “przylgnąć”, przy czym nie chodzi jedynie o gotowość przyjmowania wszystkiego, pełnienie woli Bożej czy pogłębioną uległość Stwórcy, lecz o zawierzenie jako “oddanie siebie”, by trwać w bliskości Boga. W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy: “Pan, Bóg twój, doświadcza cię, chcąc poznać, czy miłujesz Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy. Za Panem, Bogiem swoim pójdziesz. […] Jemu będziesz służył i przylgniesz do Niego” (Pwt 13, 4–5). Należy zwrócić uwagę, że biblijne przylgnięcie, a zatem zawierzenie jest ostatnim szczeblem religijnych postaw. Kontekst służenia, bezpośrednio poprzedzający przyleganie, sugeruje mocny element oddania. Przyleganie wiąże się z biblijną metaforą “pójścia za kimś jak cień”, przylgnąć jak cień do osoby.

 

Przyleganie jednak wydaje się zbyt słabym określeniem. Zawierzenie, typu św. Teresy z Lisieux, odnosiłoby się do jeszcze głębiej do znajdowania w Bogu zasadniczych źródeł własnego człowieczeństwa. O wiele lepiej oddaje to obraz żywego szczepu winnego (por. J 15, 4–5), z którego się wyrasta.

 

To przyleganie znajduje najwyższą teologiczną rangę w przyleganiu Chrystusa, zwłaszcza w jego paschalnym wymiarze. Przylgnąć, w takiej samej postawie jak Syn, znaczy ostatecznie zwieńczyć życie w szczytowym wyznaniu: “Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46).

 

Biblijne prototypy zawierzenia

 

Szukając biblijnych prototypów zawierzenia, należy wskazać na trzy osoby: Abrahama, Hioba i Maryję. Abraham okazuje gotowość do całkowitego przyjęcia tajemnic Boga, zwierzenia w kierowaniu jego losem. Objawia się to zwłaszcza w gotowości do opuszczenia własnej ziemi, w czym mamy biblijny archetyp Teresowego abandon, aż po ofiarę z syna Izaaka. Jak wskazują żydowskie midrasze, powstrzymany przez anioła Abraham pyta Boga, dlaczego nie przyjął jego żertwy – czyżby znalazł go niegodnego tej ofiary. Równie daleko idącą postawę prezentuje Hiob, który kwestionując argumenty otoczenia, trwa bez reszty w zawierzeniu, pomimo poniżenia i absurdalności sytuacji.

 

Najbardziej jednak płodnym dla polskiego zawierzenia jest postać Maryi i tajemnica Jej pośrednictwa. Możemy w naszym przypadku mówić o pośrednictwie zawierzenia. Ona, decydując się na przyjęcie daru Boskiego macierzyństwa, wiąże się ufnością z mocą łaski. Ta ufność dojrzewa w wierze kenotycznej, kiedy powierza siebie Bogu, w pokorze uznając i przyjmując tajemnicę Jego dróg i zamysłów (por. RM 14), zwłaszcza pod Krzyżem Syna (por. RM 18). Sama, przyjmując zawierzonego Jej przez Ojca Syna, może pośredniczyć w każdym zawierzeniu, by odnieść je do Boga.

 

Zawierzenie staje się podjęciem tej samej drogi co Maryja: z jednej strony pełnym powierzeniu się Bogu, czyli pozytywnej odpowiedzi na Boże plany, a z drugiej – współpraca z Duchem Świętym (DV 5; LG 56; RM 13). Zawierzyć znaczy nie tylko garnąć się z czcią i ufnością do Maryi jako Matki Boga, ale szukać w Jej wierze oparcia dla swojej wiary, czyli uczestniczyć w wierze Maryi (por. RM 27).

 

Tak więc dopełnia się nam struktura maryjnego zawierzenia: Maryja, pośrednicząc w powierzeniu Bogu, pozwala jednocześnie uczestniczyć w swoim zawierzeniu, czyniąc je częścią własnego zawierzenia. W przestrzeni Jej macierzyństwa potwierdzone zostaje zawierzenie, które owocuje obecnością Chrystusa pośród ludzi. Owa zrodzona bliskość Boga jest czymś najistotniejszym w spełnieniu zawierzenia. Znajduje to potwierdzenie w postawie niekwestionowanego otwarcia na Boży scenariusz, przejawiający się w słowach: “Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie [mój Syn]” (J 2, 5). Odnajdujemy tu pedagogię ufności, do której często nawiązują pasterze Kościoła w Polsce. Wobec wyczerpania ludzkich możliwości (“wina już nie mają”), pozwala być świadkiem, jak stągwie napełnione wodą pod Bożym wpływem ulegają niezwykłej przemianie (rezultat ufności). Gra pomiędzy słabością, kruchością, wyczerpaniem a nieskończonością Bożej mocy ciągle ożywia historie wielkich osobowości biblijnych.

 

Struktura zawierzenia

 

Jak zwraca uwagę ks. Stanisław Urbański, w treści aktów zawierzenia możemy wyróżnić pięć elementów: uwielbienie Boga, oddanie się Jemu, wychowanie do wolności, całkowitą służbę, a jeżeli jest to zawierzenie typu maryjnego – należy uwypuklić pośrednictwo Maryi. Pierwszy z nich objawia się zasadniczo w modlitwie i aktach wiary oraz dziękczynienia. Oddanie się Bogu stanowi konieczny element struktury zawierzenia, przy czym oddanie i zawierzenie wzajemnie się uzupełniają i wspomagają. Trzeci element, wychowanie do wolności, objawia się miłosnym aktem oddania się Bogu, w którym sama wolność uzyskuje pełnię. Stanowi to zarazem treść wewnętrzną formuły maryjnego niewolnictwa. Służba, oparta o tajemnicę Zwiastowania, kiedy pada maryjne fiat, nie dotyczy jedynie pełnienia woli Boga, ale oddania się na służbę Kościołowi i człowiekowi. Wreszcie piąty element, eksponujący pośrednictwo Maryi, uświadamia uczestnictwo w Jej zawierzeniu.

 

Zawierzenie w środowisku Kościoła polskiego posiada bardzo żywą historię i pozostaje jednym z kluczy do rozumienia polskiej mentalności. Można za Janem Pawłem II mówić o “polskiej drodze”. Z drugiej strony, badając francuską historię zawierzeń, natrafiamy na propozycję św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która zawierza się Miłości Miłosiernej. Mamy zatem wspólną płaszczyznę, na której “polska droga” i “mała droga” wzajemnie się mogą naświetlać i pogłębiać.

 

2. Z historii polskich aktów zawierzenia

 

Zawierzenie w historii Kościoła polskiego wypowiada się w bardzo różnych formach: najczęściej przyjmuje treść oddania się Maryi, Sercu Jezusa, a ostatnio Bożemu Miłosierdziu czy też Opatrzności Bożej. Wpisuje się to w ogólną praktykę Kościoła, przejmując bezpośrednio różne formuły, ale z drugiej strony posiada swój historyczny kontekst i specyficzny duchowo charakter.

 

Źródłem podejmowania aktów oddania jest odkrycie Boga, któremu można bezwzględnie zawierzyć, i uznanie stosowności takiego aktu (duchowy argumentum convenientiae). Należy tu uwzględnić dwa wymiary:

 

– pierwszy teologiczny, który polega na uznaniu zależności od Stwórcy i podjęcie trwania w bezwzględnej zależności;
– drugi wymiar bardziej egzystencjalny, historyczny, wynikający z duchowego bądź społecznego zagrożenia, udręczenia czy z doświadczenia słabości.

 

Samo oddanie – jak stwierdza abp Wojtyła – wiąże się z bezwzględną ufnością oraz zawiera charakter heroiczny. Pojęcie aktu heroicznego obejmuje poświęcenie jakiegoś wielkiego dobra osobistego na rzecz wyższego lub też rezygnacji z czegoś, co wiele kosztuje. W formułowaniu zawierzenia dominuje zapewnienie sobie na przyszłość nadprzyrodzonego dobra najwyższego.

 

Chrystologiczne akty zawierzenia

 

Akty zawierzenia różnią się ze względu na zakres, jak i na adresata oddania. Można rozróżnić oddanie czy zawierzenie świata, ziemi, ojczyzny, stanów społecznych czy poszczególnych osób. Znane są poświęcenia całych narodów Chrystusowi, ale również i praktyka codziennego oddania się Niepokalanej i Chrystusowi w Ruchu Światło-Życie, itd.

 

Jedną z najbardziej znanych form zawierzenia jest poświęcenie rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Jezusa. Wywodzi się ono z Francji, gdy w czerwcu 1689 r. św. Maria Małgorzata Alacoque przykazała królowi Francji Ludwikowi XIV, aby poświęcił swoje królestwo Jego Najświętszemu Sercu. W wymiarze ogólnokościelnym uczynione zostało ono przez Leona XIII w encyklice Annum Sacrum. W tekście tego zawierzenia znajdujemy:

 

– stwierdzenie przynależności do Boga (“Twoją jesteśmy własnością…”);
– oddanie się Najświętszemu Sercu Jezusa;
– teleologię zjednoczenia (“…aby jeszcze ściślej zjednoczyć się z Tobą”);
– ekspiacyjny ton oddania (“wynagradzanie za grzechy rodzaju ludzkiego”).

Zostało to potwierdzone i pogłębione przez Piusa XI w encyklice Miserentissimus Redemptor, tóry ustanowił uroczystość Chrystusa Króla (1925) dla “obfitszego i pewniejszego korzystania z owoców poświęcenia się Bożemu Sercu”.

 

Ostatnimi czasy, w najnowszej historii Polski, 17 VIII 2002 r., podczas ostatniej pielgrzymki Jana Pawła II do kraju i konsekracji świątyni Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, miał miejsce akt zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu, a dnia 2 V 2004 roku na zakończenie 327. sesji plenarnej biskupów polskich, w dzień po wejściu do Unii Europejskiej, Prymas Polski powierzył Bożej Opatrzności przyszłość Polski i Starego Kontynentu.

 

Maryjne akty zawierzenia

 

W historii zawierzeń bardziej znane są powszechne zawierzenia maryjne, zwłaszcza Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny. Zarówno w chrystologicznych, jak i maryjnych zawierzeniach istotny wydaje się fakt, iż zarówno Chrystus św. Małgorzacie, jak i Maryja, w orędziu fatimskim, proszą o akt zawierzenia. Z odpowiedzią spieszą najpierw 13 V 1931 r. biskupi portugalscy, a począwszy od Piusa XII, poświęcającego w 1942 roku cały rodzaj ludzki, pada odpowiedź w wymiarze ogólnoeklezjalnym.

 

Z formuł maryjnych najbardziej znane Kościele polskim są śluby złożone przez króla Jana Kazimierza 1 IV 1656 r., następnie Akt poświęcenia narodu polskiego z dnia 8 IX 1946 roku, Jasnogórskie Śluby Narodu z 26 VIII 1956 r. i Milenijny akt oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi Matki Kościoła z 3 V 1966 r.

 

Dla polskiej szkoły zawierzenia istotnymi postaciami są św. Maksymilian Kolbe i Stefan kard. Wyszyński. Również największy z Polaków, nieodżałowanej pamięci Jan Paweł II stwierdza w liście z okazji 160. rocznicy opublikowania Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, iż jego biskupia dewiza Totus Tuus, wyraża “całkowitą przynależność do Jezusa za pośrednictwem Maryi”.

 

Prymasowskie zawierzenie: “Wszystko postawiłem na Maryję” stało się udziałem całego Kościoła w Polsce. Ma ono dwa wymiary: jeden – osobisty, który jest aktem osobistego oddania się Matce Najświętszej księdza Prymasa Wyszyńskiego z dnia 8 XII 1953 r., oraz społeczny, w wymiarze Kościoła polskiego, wyrażony w ślubach milenijnych (3 V 1966). Treścią tego aktu było oddanie narodu, Polski i “wszystkiego, co ją stanowi” Matce Bożej na “wieczystą własność”, w Jej macierzyńską niewolę miłości.

 

Kard. Wyszyński eksponował synowskie zawierzenie, które stanowi najwyższy stopień relacji do Matki Bożej, określonej jako “niewola miłości”. Chodziło o oddanie się Opatrzności Bożej, odzyskanie nadziei w sensie społecznym i narodowym, wewnętrznej i zewnętrznej wolności oraz świadomości, że miłość jest silniejsza od globalnego zła.

 

Dopełnieniem polskiej drogi zawierzenia był Jasnogórski Akt Oddania, złożony przez Jana Pawła II w roku 1979, natomiast jasnogórskie zawierzenie Kościoła i świata dane było nam przeżyć w 1997 roku. Dzięki temu Papież uczynił Polskę “miejscem wielkiego zawierzenia”.

 

Zawierzenie świata Miłosierdziu Bożemu

 

Ostatnim, bardzo istotnym elementem w polskiej historii zawierzeń, choć w porównaniu z tradycją maryjną bardzo młodym, jest ofiarowanie świata Bożemu Miłosierdziu, związane ze św. Faustyną Kowalską i jej orędziem. Można wyróżnić tu dojrzewanie samej Świętej, następnie przenikanie orędzia Miłosierdzia w Kościele, aż po dokumenty i akty papieża Polaka. Świadczyć może o tym encyklika Dives in misericordia wydana dnia 30 XI 1980 roku. Konsekrując świątynię Bożego Miłosierdzia w Krakowie- -Łagiewnikach dnia 17 VIII 2002 roku, Jan Paweł II wypowiedział akt zawierzenia, w którym eksponował w trynitarnym kontekście miłość Boga, prosząc Go o przezwyciężenie wszelkiego zła, pochylenie nad grzesznikami i odnajdywanie w Bogu źródła nadziei. Ojciec Święty uczynił to, by orędzie dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi oraz by się spełniła zobowiązująca obietnica Pana Jezusa, że z Krakowa ma wyjść “iskra”, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Pana. Eschatologiczny wymiar wypowiedzi pozostaje tu bardzo sugestywny.

 

3. Teologia polskiego zawierzenia

 

Zarówno dla kard. Wyszyńskiego, jak i kard. Wojtyły, wzór zawierzenia stanowiła teologia św. Ludwika Grignion de Montfort. Formuła montfortiańska polega na pełnieniu wszystkich czynności “z Maryją”, “w Maryi”, “przez Maryję” i “dla Maryi”, w duchu wewnętrznej zależności od Chrystusa i Jego Matki, oraz trwania w niej. Takie odniesienie ma uczynić duszę niewolniczo zależną od Maryi, a przez Nią od Jezusa. Treścią takiego zawierzenia jest duch zależności, lecz jest to zależność synowska. Rysują się jednak dwie różnice. Po pierwsze, należy stwierdzić, że formuła tego niewolnictwa wyrosła na gruncie francuskich tradycji elitaryzmu katolickiego, podczas gdy zawierzenie maryjne w kontekście polskim miało charakter wybitnie społeczny. Historia polskiego zawierzenia wiąże się ze zmaganiem o duszę narodu. Po drugie, Traktat eksponuje rezygnację z własnych zasług i dóbr wewnętrznych, natomiast jasnogórskie śluby eksponują nade wszystko oddanie własnej woli, wyrażające się w słowach: “pragniemy wykonać wszystko, czego żądasz…”. Zatem nie chodzi o rezygnację, ale mobilizację narodu.

Uzupełnieniem tej postawy może być “mała teologia zawierzenia” zawarta w 45 i 46 numerze encykliki Redemptoris Mater. Jan Paweł II wyjaśnia, że słowo “zawierzenie” określa szczególną osobową relację, jaka pojawia się w wyniku odpowiedzi na dar miłości ze strony Jezusa. Zawierzając się po synowsku Maryi, chrześcijanin – podobnie jak Jan Apostoł – przyjmuje Matkę Chrystusa i wprowadza Ją we wszystko, co stanowi jego własne życie wewnętrzne (por. RM 45). Bardzo istotną sprawą wydaje się ta swoista “gra” postaw: zawierzenia i przyjmowania. Powierzając siebie, darując się w akcie zawierzenia, człowiek jednocześnie przyjmuje Maryję i całe bogactwo Jej zachowań. Można by dodać, że bezgraniczne oddanie siebie zmierza do nieograniczonego przyjmowania Tej, która jest pełna łaski. Trwanie w zawierzeniu przybliża do Chrystusa i Jego niezgłębionego bogactwa (por. Ef 3, 8). Zatem z teologicznego punktu widzenia zawierzenie zmierza przez przyjęcie do zjednoczenia z Bogiem. Zawierzenie to wyrasta z macierzyństwa i pośrednictwa Maryi. Wiąże się na planie ogólnym z poddaniem woli Boga (por. LG 53) oraz ufności, że Maryja będzie wspomagać w trudach codzienności.

 

Zawierzenie jednoznaczne, świadome i dobrowolne Prymasa Wyszyńskiego i narodu polskiego opierało się na nabożeństwie do Maryi, w którym sam Jezus “rozszerza serce świętą ufnością w Bogu, w którym każe widzieć Ojca. Wzbudza w nim tkliwą, synowską miłość”.

 

Św. Maksymilian Kolbe w interesującym nas temacie, mocny nacisk kładzie na pokój wypływający z ufności. Przytoczmy słowa Świętego: “Oddajmy się Jej prowadzeniu, bądźmy spokojni, spokojni i nie próbujmy robić więcej czy szybciej niż tak, jak Ona chce. Pozwólmy, aby Ona nas niosła, Ona pomyśli o wszystkim, zadba o wszystkie nasze potrzeby duszy i ciała; powierzmy Jej każdą trudność, każdy ból i zdajmy się na to, że Ona lepiej dba o nas niż my sami o siebie. A więc pokój, pokój, wiele pokoju dzięki bezgranicznej ufności do Niej”.

 

Przytoczonym wątkom zawierzenia należałoby użyczyć szerszego tła. Utrzymując porządek teologicznego myślenia, należy podkreślić, że teologicznym i zarazem pastoralnym źródłem dla rozważań o polskim charakterze zawierzenia jest z jednej strony Opatrzność Boża, która sobą obejmuje wszystko, od prostych codziennych sytuacji, po życie wielkich społeczeństw, a z drugiej prymat Boskiego Miłosierdzia. Bóg w tajemnicy Miłosierdzia przyjmuje jego zobowiązania. O ile w Opatrzności Bóg wychodzi do człowieka, tak w Miłosierdziu bardziej na niego oczekuje. Znajduje to pełne rozwinięcie w zawierzeniu siostry Faustyny.

 

4. Zawierzenie św. Teresy od Dzieciątka Jezus

 

Po zaprezentowaniu zrębów specyfiki polskiego zawierzenia przejdźmy do jego charakterystyki w ujęciu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Zawierzenie Teresy wynika po pierwsze z koncepcji miłości, po drugie z odkrycia Miłosierdzia Boga. Odnośnie do pierwszej należy wskazać, że “właściwością miłości jest zniżanie się” oraz “kochać to oddać wszystko i oddać samą siebie. W Rękopisie A zaś pisze: “zdaje mi się, że gdyby wszystkie stworzenia otrzymały takie łaski jak ja, nikt nie obawiałby się Dobrego Boga, ale kochano by Go do szaleństwa”. Ten umiłowany Bóg obdarzył ją “nieskończonym Miłosierdziem”, przez co wszystko, co Teresa spotyka, przyodziane jest miłością. W takiej scenerii Teresa odkrywa, “jak Jezus pragnie być kochany”.

 

Wewnętrznym impulsem ofiarowania było swoiste dojrzewanie w słabości: “ta właśnie moja słabość ośmiela mnie, by oddać się jako ofiara Twojej Miłości, o Jezu”. By dogłębnie zrozumieć duchowy geniusz Teresy, należy przywołać słowa o Bożej sprawiedliwości, którą powszechnie łączono ze słusznym gniewem. “Dobry Bóg jest sprawiedliwy, to znaczy, że zważa na nasze słabości, że doskonale zna kruchość naszej natury. I czegóż więc miałabym się lękać?”. Słowem, sprawiedliwy Bóg przebacza z dobrocią dziecku popełnione winy!

 

Swe dojrzałe zawierzenie formułuje w 1895 roku, tzn. na dwa lata przed śmiercią, a kilka miesięcy po odkryciu małej drogi. Powstaje ono w głębi rozumienia Bożej Sprawiedliwości. Teresa jest świadkiem, jak inni ofiarują się Bożej sprawiedliwości, by “odwrócić kary od innych, a ściągnąć je na siebie”. Jednocześnie ujawnia negatywny stosunek do tego rodzaju aktu: “Ofiara wydała mi się wielka i wspaniałomyślna, ale nie miałam najmniejszej ochoty jej złożyć”. Dochodzi do wniosku, że Miłość Miłosierna jest “powszechnie zapoznana i odrzucona”. Św. Teresa, jakby trochę przekornie, rozróżnia udzielanie się Sprawiedliwości i rozpalanie się Miłości Miłosiernej. To nie gniew Sprawiedliwości się rozpala nad grzesznikami, ale Miłość. To ona przenika, ogarnia, odnawia i oczyszcza jej duszę. Ten przymiot Bożej sprawiedliwości staje się zarazem źródłem ufności: “Właśnie sprawiedliwość, która przeraża tyle dusz, jest dla mnie źródłem radości i ufności”.

 

Zawierzenie pojawia się w dwóch kontekstach, które sygnalizują terezjańskie abandon i confiance, mianowicie:

 

– zagrożenie i wiążąca się z tym bezradność czy słabość;
– zwrócenie się do Boga w pełnej, a nawet bezgranicznej ufności.

 

Pierwsze określenie podkreśla wymiar antropologiczny, drugie – teologiczny. Abandon przyjmuje nieoczekiwanie bardzo szczególne znaczenie: ponieważ Teresa powierza wszystko, jednocześnie stwierdza, że nieskończone skarby zasług Chrystusa należą do niej, a zatem ofiaruje Ojcu całe dobro złożone w Jego Synu. Ofiara ta jest całkowita. W obrębie tej teologii daru daje do zrozumienia, że stanie przed Bogiem z pustymi rękami, gdyż nie chce “zbierać zasług na niebo, lecz chce pracować jedynie z Miłości”. Wybrzmiewa tu typowe dla św. Ludwika Grignion de Montfort zrzeczenie się wszelkiego dobra i zasług na rzecz boskiego Ofiarobiorcy, lecz mamy także pogłębioną wizję eschatologiczną. Można powiedzieć, że św. Teresa przekracza teologię daru, gdyż nie oczekuje żadnych dóbr wiecznych oprócz samego Boga: “Nie chcę innego Tronu ani innej Korony, jedynie Ciebie samego, o mój Umiłowany”. Podobne zapewnienia padają w Dzienniczku św. Faustyny Kowalskiej.

 

Doświadczenie słabości

 

Jednym z kluczy do duchowości św. Teresy od Dzieciątka Jezus jest słabość, małość, kruchość istnienia. Słabość – faiblesse, do której często powraca, nie jest wypadkową niedoskonałości natury, ale duchową postawą, niemal ontologią. Mówi o sobie: “jestem samą słabością”. Można to wyrażenie umieścić w dwóch kontekstach biblijnych. Pierwszy kontekst stanowią słowa św. Pawła, który mówi, że “z siebie samego nie będę się chlubił, chyba że z moich słabości” (2 Kor 12, 5). Słabość jest językiem, którym przemawia do niej Bóg. Konstatuje w Rękopisie C: “Wszechmocny uczynił wielkie rzeczy w duszy dziecka swojej boskiej Matki, a największą z nich jest to, że ukazał jego maleńkość (petitesse) i jego niemoc (impuissance)”. La petitesse, l’impuissance dla Teresy nie stają się przestrzenią dramatu, zdrady, upadku, jak to najczęściej dostrzegamy w żmudnym zmaganiu się o duchową wielkość, lecz sposobem otwarcia na Boga, zaproszenia dla Niego. I to, co wydaje się najważniejsze, że w koncepcji małej drogi nie chodzi o oczyszczenie ze słabości, ale o oczyszczenie słabości, by stawać przed Bogiem jako czysta, doskonała słabość. Wtedy niemal absolutna, ontologiczna słabość staje się przestrzenią zawierzenia. Świadomość ontologicznej przepaści staje się źródłem przyciągania dla Boga, głębia przyzywa głębię. W duchowości św. Teresy mamy do czynienia ze zmianą natury słabości.

 

Treścią zawierzenia terezjańskiego jest własna słabość, ale Teresa nie zostaje nią przytłoczona ani nie oddziela ona jej od Boga. Teresa zawierza własną słabość. Zawierzenie swej słabości Bogu pozwala przyodziać ją wielkością i mocą Boga. W Akcie ofiarowania się Miłości miłosiernej odnajdujemy istotne elementy: “Boże! Ty sam bądź moją Świętością… Czuję w mym sercu niezmierzone pragnienia, toteż proszę z ufnością, byś pospieszył zabrać na własność moją duszę. Pragnę więc przyodziać się Twoją własną Sprawiedliwością”. Dzięki doświadczeniu słabości struktura antropologiczna może być wypełniona Boską treścią. Tam, gdzie inni przeżywają duchową udrękę, nie dostrzegając wewnętrznej wartości własnego zaangażowania religijnego, tam św. Teresa świętuje zwycięstwo. Niejako pokonuje Boga swą słabością. Było to możliwe po otrzymaniu szczególnego daru. Teresa otrzymała bowiem pewną tajemnicę, albo dokładniej – tajemnicę pewności, wyrażającej się w usunięciu zasadniczych obaw. “Spodobało się Jezusowi wskazać mi jedyną drogę, która wiedzie w sam Boski żar; tą drogą jest zaufanie małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach swego Ojca…”.

 

Dzięki temu bez obawy zawierza to, kim jest – czystą słabość. Teresa w swej intuicji zawierzenia wyczuwa, że w życiu duchowym – z jednej strony – należy przyciągać Pana, a z drugiej – dać się przyciągnąć. Stąd wzajemne wspomaganie się niemocy i ufności. Niemoc jest wyrazem radykalnego ubóstwa duchowego.

 

Ufność

 

Nad przepaścią impuissance przerzuca pomost ufność (confiance). Jest ona dopełnieniem antropologicznego wymiaru terezjańskiego zawierzenia. Porównując się do małej trzciny, Teresa pisze do Celiny w maju 1889 roku o swej duszy: “To właśnie słabość… wywołuje w niej całą ufność. Nie mogłaby się złamać, gdyż cokolwiek by się wydarzyło, we wszystkim chce widzieć tylko słodką rękę swojego Jezusa”. Inny fragment wydaje się być bardziej sugestywny: “Jedynym przygotowaniem, którego Bóg żąda, to, by pokornie uznać swą niegodność i wtedy, bez trwogi Mu się powierzyć… Właśnie moje słabości dają mi śmiałość oddawania się. Ponieważ jestem biedna, On może mi dać wszystko”.

 

W doktrynie św. Teresy znajdujemy paradoksy typowe dla teologii sanjuanistycznej, gdzie pojawia się gra pomiędzy “wszystkim” a “niczym” (todo inada). Lecz dotyczą one jedynie sfery psychologicznej. W sferze duchowej św. Teresa dokonuje niezwykłego odkrycia. Odnajduje słabość, która wywołuje ufność. Aby uwypuklić geniusz ufności, należałoby odróżnić ją od zaufania. Zaufanie rodzi się z doświadczenia, w narastającej świadomości, że ktoś jest godny zaufania, tzn. można się na nim oprzeć, na niego liczyć, gdyż zdaje egzamin w ciągu pewnych sytuacji życiowych. Ufność natomiast nie potrzebuje potwierdzenia, zapewnień, podpórek, lecz jest postawą bezwarunkową, gdyż opiera się na wszechmocy Boga Ojca. Ta postawa u św. Teresy rodzi się w przestrzeni miłości: “Miłość może dokonać wszystkiego; rzeczy najbardziej niemożliwe nie wydają jej się trudne”. Ta miłość jest wzajemna. Z jednej strony Teresa wskazuje na podstawową prawdę: “Jezus płonie miłością do nas”, a z drugiej wyznaje: “Jest tylko Jezus; cała reszta nie istnieje; kochajmy Go zatem do szaleństwa”. Te dwie miłości potrafią wypracować przestrzeń bezgranicznej ufności. W nie możemy wpisać słowa wyjaśniające: “Dusza otrzymuje od Boga dokładnie tyle, ile się spodziewa”. Miara ufności jest w istocie bez miary, dosięga wszystkiego. Wyrasta ona z jednej strony z wewnętrznego przekonania o miłującej wszechmocy Boga, a z drugiej – o konieczności łaski. Z niezdolności do istnienia doskonałego, pełnego, z niemożności prawdziwego miłowania wydobywa się rodzaj przepastnej tęsknoty. Ma ona konkretne imię. Teresa nazywa to “zapożyczeniem miłości Chrystusa”. Czytamy: “Miłość Twoja uprzedziła mnie od dzieciństwa, wzrastała wraz ze mną, a teraz jest przepaścią, której głębokości zmierzyć nie zdołam. Miłość przyciąga miłość, toteż, mój Jezu, moja wzlatuje ku Tobie; chciałaby wypełnić przepaść, która ją przyciąga, ale niestety! nie jest to nawet kropla rosy zagubiona w oceanie!… By kochać Ciebie tak, jak Ty mnie miłujesz, trzeba mi zapożyczyć Twojej własnej miłości”.

 

Powierzona przepaść słabości zostaje wypełniona Boską treścią. Zawierzenie ostatecznie jest swoistym zatraceniem się w Bogu. Im człowiek jest mniejszy i się umniejsza, tym bardziej zostaje wypełniony łaską. Kiedy zatraca się w Bogu, udostępnia się dla Niego i bez zastrzeżeń powierza Jego służbie, nosi w sobie milczące wołanie dziecka. Taka jest logika “małej drogi”.

 

Ufność Teresy posiada swój szczególny dynamizm. Najpierw jest bardzo osobistym stosunkiem do Boga i rzeczywistości duchowej, można by go nazwać indywidualnym, a w trakcie dojrzewania osiąga swą pełnię w eklezjalnym podejściu. Jest to dynamika w wymiarze zasięgu. Lecz istnieje jeszcze dynamika samej ufności, która idzie w głąb. Żyje coraz intensywniej samą ufnością, czego daje świadectwo w korespondencji. Niemal w finale życia 21 VI 1897 roku pozwala jej mówić o dobrodziejstwach “poufnego zjednoczenia”, wynoszącego “ją na najwyższe szczyty kontemplacji”.

 

Wiąże się to z rozwojem miłości, która najpierw koncentruje się wokół Boga, a następnie zakreśla coraz większe kręgi: grzesznicy, kapłani, wreszcie ci, do których nie dotarła jeszcze dobra nowina o zbawieniu. W jednym z ostatnich listów św. Teresa pisze: “W samotni Karmelu zrozumiałam, że misją moją nie jest koronowanie króla śmiertelnego, lecz staranie o to, by miłowano Króla Niebios – poddanie Mu królestwa serc…”. Tę misję rozciąga na cały Kościół, dlatego staje się coraz bardziej skuteczna eklezjalnie.

 

Dlaczego mała droga jest tak skuteczna? Dlaczego confiance tak zniewala Boga? Odpowiedź może być jedna. Ufność sięga nie tylko poza ludzki wymiar możliwości, nie tylko wpisuje się w możliwości Boskie, ale sięga sytuacji sprzed grzechu. Pamiętamy, że drogą do grzechu pierworodnego było zwątpienie w Boga, w czystość Jego poczynań, nieufność wobec Niego. Confiance nie chce słuchać innych głosów, jedynie tego, który pochodzi od Boga, i w ten sposób odzyskuje historię człowieka dla Boga. Tak realizuje się cel zawierzenia.

 

Maryjne elementy terezjańskiego zawierzenia

 

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus swe zawierzenie formułuje zdecydowanie chrystologicznie i patrylogicznie, odnajdując obraz Boga jako Ojca, któremu powierza się jak dziecko. Niemniej daje liczne dowody swego odniesienia do Maryi. Bardzo współbrzmią z polskim stosunkiem do Maryi słowa św. Teresy: “Zrozumiałam, że czuwa nade mną, że jestem Jej dzieckiem, pojęłam też, że nie mogę Jej dać nic więcej, ponad to, by nazywać Ją «Mamą», które to imię wydawało mi się czulsze niż imię «Matka»…”.

 

Ponadto znajdujemy w tym samym duchu, co Traktat św. Ludwika Grignion de Montfort słowa św. Teresy w liście do kuzynki Marii Guérin: “Nie lękaj się nadmiernej miłości Matki Najświętszej, nigdy nie będziesz Jej kochała dostatecznie; Jezus będzie bardzo zadowolony, gdyż Najświętsza Maryja Panna jest Jego Matką”.

 

Teresa z Lisieux w szczególny sposób formułuje swój stosunek do Maryi i Jej rolę w planie zbawienia. Matka Agnieszka zapisuje jej wyznanie na trzy miesiące przed śmiercią: “Chciałabym jednak mieć piękną śmierć, aby wam to sprawiło radość. Prosiłam o to Najświętszą Pannę. Nie prosiłam o to Pana Boga, bo chcę Mu pozostawić decyzję postąpienia, jak chce. Prosić o coś Najświętszą Pannę – to inna sprawa. Ona wie dobrze, co ma robić z moimi małymi pragnieniami, czy ma o nich mówić Panu Bogu, czy też nie… to do Niej należy, by nie zmuszać Pana Boga do wysłuchania mnie, by pozwolić Mu we wszystkim czynić Jego wolę”.

 

Ujawnia to rozumienie pośrednictwa Matki Boga, a jednocześnie podkreśla całkowitą wolność Boga wobec stworzenia. Na tej wolności zasadza swą ufność. Teresa jest przekonana, że Bóg nie może nie miłować, zwłaszcza małego i słabego człowieka.

 

Maryja, która jako pokorna służebnica Pana staje w gronie anawim, ubogich Pana, może być wytłumaczeniem, niezbywalnym kontekstem małej drogi. Grecki termin tapeinosis, który tłumaczymy chętnie jako ‘pokorę’, oznacza ubóstwo, krańcową biedę i niedostatek. Św. Teresa może dodałaby – “niedostatek siebie“. Ale też dzięki tej duchowej prawdzie Maryja, uznająca własną nicość, sugeruje jednocześnie, że wszystko ma z Boga, nie posiada nic własnego, że całe Jej życie jest wypełnione darem i w ten właśnie sposób jest “pełna łaski” (Łk 1, 28). Święta Normandka czuje się dzieckiem Maryi.

 

Zawierzenie tego typu wieńczy wypełnienie struktur antropologicznych łaską, a zasada św. Jana Chrzciciela, by się umniejszać, potwierdza teologiczną logikę uświęcenia. Teresa konsekwentnie idzie drogą umniejszania, by moc Boga mogła się bardziej przejawić. Chce uczynić z siebie przestrzeń duchowej pustki, jakby kontur istnienia zupełnie oddanego, powierzonego Bogu. Zdaje się wyznawać zasadę: im mniej człowieka, tym więcej Boga. Stąd zawierzenie terezjańskie świadomie dąży do wewnętrznego ukrycia, wyniszczenia, unicestwienia. Słowem zawierzyć się oznacza wydać się na całkowitą ofiarę.

 

5. Wnioski

 

Niewątpliwie zawierzenie w tradycji polskiej i w duchowości małej Teresy ma jedną podstawę teologiczną: Miłość miłosierną Boga oraz jedną dynamikę antropologiczną – zawierzenie jako postawę człowieka, w której wchodzi on nie tylko w odwieczny zamysł Boga względem stworzenia, ale i powierza, udostępnia siebie Bogu. Oba zawierzenia są z natury heroiczne, a zatem przynależą do drogi świętości. To, co dojrzało w orędziu siostry Faustyny, sygnalizowane było w duchowości św. Teresy.

 

W polskiej drodze i w małej drodze mamy dwa typy zawierzeń. Droga polska akcentuje typ zawierzenia, który można by nazwać aktywnym, św. Teresy zaś – pasywnym. W zawierzeniu aktywnym mamy oddanie woli, które wspomagane jest wymiarem społecznym i eklezjalnym, a w którym tkwi rodzaj zobowiązania – co można uczynić dla bliźniego, dla Ojczyzny i dla Kościoła. U św. Teresy natomiast należałoby mówić o dziecięcym zawierzeniu, które stwierdza, że większą zasługą jest oczekiwanie od Boga wszystkiego niż czynienie wszystkiego dla Niego.

 

Zarówno duchową i teologiczną koncepcję zawierzenia w tradycji polskiej, jak i Doktora Kościoła można ująć w formie wzajemnego uzupełniania się. Polski, macierzyński profil, w którym dominuje świadomość istnienia Matki, zostaje dopełniony przez dziecięce zawierzenie, natomiast profil terezjański, eksponujący typowo osobisty wymiar, może być uzupełniony przez polski akcent społeczny.

 


Marian Zawada OCD
Karmel.pl

 

W tekście pominięto przypisy.

Referat z Ogólnopolskiej Sesji Naukowej z okazji Peregrynacji Relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Polsce. KUL 14 maja 2005,
w: Polskie oblicza św. Teresy z Lisieux, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2005.

 
Zobacz także
ks. Dariusz Salamon SCJ
Misja Kościoła rozpoczyna się za zamkniętymi drzwiami. Apostołowie muszą niejako wykluć się do swojej roli w inkubatorze Wieczernika. Dopiero potem podejmą wezwanie Jezusa, aby iść na cały świat i nauczać wszystkie narody. Początki tej misji są prototypem dla nauczycieli i misjonarzy wszystkich czasów. 
 
Ks. Marian Piątkowski
Poddajemy się przygnębieniu, bo żyjemy w trudnych czasach, czarno widzimy przyszłość, nie potrafimy podjąć cierpienia, nawet małego, nieustannie narzekamy. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych młodzież powtarzała w piosence: "Źle było, źle będzie, w Polsce, zawsze i wszędzie...". Jeszcze nie tak dawno mówiliśmy: "Bylibyśmy szczęśliwi, gdyby był chleb z solą i woda, byle byśmy mieli wolność i prawdę"...
 
Błażej Strzechmiński OFMCap

Człowiek nadziei z ufnością spogląda w przyszłość i oczekuje szczęśliwego jej spełnienia w wieczności. Jego nadzieja jest bowiem zakotwiczona w Bogu. Podobne doświadczenie zdobył Ojciec Pio z Pietrelciny. Czy jednak było tak zawsze i nic nie zachwiało tej jego pewności, którą złożył w Jezusie Chrystusie?

 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー