logo
Środa, 03 marca 2021 r.
imieniny:
Kingi, Kunegundy, Maryna, Tycjana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Rafał Tichy
Przepis na odnalezienie Graala
Fronda
 


O wszystkim wiedzą katarzy lub templariusze
 
Czy nie jest zastanawiające, że opowieści o Graalu powstały w okresie, kiedy z tak dużą siłą rozwijała się w chrześcijańskiej Europie herezja katarów? O katarskim pochodzeniu legendy jest dziś przekonanych wielu przedstawicieli zachodniej ezoteryki, uważających się za spadkobierców nauk tej sekty, jak również niektórzy ze współczesnych "poważnych" badaczy. Ci drudzy dowodzą, że wiele podań wskazuje na słynną siedzibę katarów — górski zamek Montsegure — jako miejsce ukrycia Graala. Poza tym na ścianach jaskiń otaczających Montsegure można zobaczyć malowidło przedstawiające kielich, zaś w katarskim rytuale podobno właśnie naczynie będące Graalem spełniało rolę kielicha z Ostatniej Wieczerzy. Ezoteryczni spadkobiercy nauk katarów nie przedstawiają żadnych dowodów na to, że właśnie oni znają tajemnicę Graala. Wystarczy im, że nią żyją, ciekawskich zaś zachęcają do przejścia katarskiej inicjacji. Uważający się za współczesnego przedstawiciela średniowiecznej herezji, Antoine Gadal, w książce Na ścieżkach świętego Graala stwierdza najpierw, że za legendą o Graalu kryje się największe chrześcijańskie misterium, do którego dostęp dają jedynie katarskie rytuały, następnie zaś dość szczegółowo opisuje ich przebieg. Można samemu wypróbować więc, czy katarski "przepis" na odnalezienie Graala jest prawdziwy.
 
Na straży tajemnicy Świętego Graala stali podobno również templariusze. Badacze legendy i znawcy licznych tajemnic zakonu przypominają, że już sam Eschenbach w swoim poemacie wyraźnie wskazywał właśnie na templariuszy jako na realnie żyjących Rycerzy Graala. Według nich, warto również zwrócić uwagę, że pierwsze opowiadania o świętym kielichu pochodziły z dworu hrabiego Szampanii, który przyczynił się podobno do powstania tego militarnego zakonu. Być może więc, przypuszczają "naukowcy", zakon w ogóle powstał tylko po to, by wypełnić w rzeczywistości to zadanie, które w opowiadaniach próbowali wykonać Rycerze Okrągłego Stołu. Inni zwolennicy "zakonnego" pochodzenia legendy przypuszczają, że templariusze podczas swojego pobytu na Wschodzie zetknęli się ze spadkobiercami doktryny naaseńczyków czy innej wyznającej prastary kult płodności sekty, przejęli pogańskie wierzenia i zaszczepili je na grunt chrześcijański właśnie w legendach o Graalu. W każdym razie, raporty inkwizycji przesłuchującej przedstawicieli zakonu wyraźnie wskazują, że miał on coś wspólnego z tajemnicą Graala, gdyż czczono w nim dziwne przedmioty (na przykład głowy), mające takie właściwości, jak pomnażanie żywności czy powodowanie urodzaju, przypisywane zazwyczaj właśnie świętemu naczyniu. Ostatecznie można więc przypuszczać, że templariusze tak jak popadli w herezję przez kontakt z Graalem, tak również zginęli z jego powodu.
 
Nazistowskie nadzieje
 
Mało kto z takim zapałem szukał Graala, jak czynili to nazistowscy dygnitarze. Wielu z nich, zanim zaczęło dowodzić obłędnym państwem, należało do co najmniej równie obłędnych ezoterycznych sekt i okultystycznych zakonów, przyznających się do tajemnych nauk templariuszy i katarów, których podstawą była wiedza o Graalu. Kiedy więc zaczęli dysponować olbrzymimi dobrami i dużą liczbą fanatycznie wypełniających ich rozkazy ludzi, postanowili odnaleźć magiczny kielich.
 
Jednym z najbardziej przekonanych ezoteryków nazistowskich był Reichsfuhrer SS, Heinrich Himmler. Uważał on, że utworzony przez niego zakon SS jest kontynuatorem tradycji rycerzy Świętego Graala. Pod jego czujnym okiem w zamku Werwelsburg odbywały się esesmańskie inicjacje, podczas których członkowie zakonu medytowali "graalowe" tajemnice przy akompaniamencie "graalowej" muzyki Ryszarda Wagnera — autora utworu scenicznego Parsifal. Himmler stworzył też w ramach swoich służb specjalnych sekcję Weisthor, do której należeli wierni ideowo naukowcy. Mieli za zadanie wypracować ezoteryczne zasady religii SS i oczywiście odnaleźć Graala. Jednym z nich był badacz kataryzmu i autor bestsellerowej w latach trzydziestych książki Krucjata przeciw Graalowi — Otto Rahn. Poszukiwał on na zlecenie SS śladów kultu Graala w rejonach Europy uznanych za szczególnie "aryjskie", głównie w Bretanii, Burgundii i okolicach Tuluzy. Szczególnie pieczołowicie przeszukiwał zaś miejsca związane z rytuałami katarów. Jeden z kustoszy katarskich grot przyłapał go podobno na malowaniu na ich ścianach katarskich znaków, które miały potwierdzić wyznawaną przez niego tezę, że ta heretycka sekta posiadała legendarnego Graala. Mimo tak wielkiego zaangażowania w sprawę, hitlerowscy naukowcy nie zdążyli znaleźć Graala, Otto Rahn zginął zaś w niewyjaśnionych okolicznościach.
 
Graal a la New Age
 
Można powiedzieć, że od zakończenia średniowiecza historia Graala jest zarazem historią europejskiego neopogaństwa. Zagubiony w renesansie, odnajdywał się zawsze tam, gdzie pojawiała się fascynacja ezoteryzmem, gnozą, okultyzmem, magią czy nieortodoksyjnym chrześcijaństwem. Wracał do lóż masońskich, do romantycznych powieści gotyckich, towarzystw teozoficznych, w koń cu nawet do nordyckich zakonów neopogańskich. Dziś fascynuje duże spektrum dość różniących się ideowo wyznawców New Age: od liberalnolewicowych ezoteryków, którzy upatrują w Graalu symbol tajemniczego i starodawnego sacrum, będącego celem indywidualnych poszukiwań duchowych samotnego "wędrowca" bądź "outsidera", który z satysfakcją przeciwstawia się instytucji Kościoła; po neopogańskich prawicowców, którzy jako samotni krzyżowcy szukają jakiejś pradawnej magicznej wiedzy, by dzięki niej zapanować nad chaosem duchowym wywołanym przez socjalliberałów. W każdym razie półki z książkami, po które sięgają zazwyczaj sympatycy ezoteryzmu i neopogaństwa, pełne są pseudonaukowych opracowań na temat Graala.
 
 
Zobacz także
Wojciech Świątkiewicz
Zaczynał się nowy rozdział w historii. Nikt chyba nie potrafił sobie wyobrazić, jakie konsekwencje dla Polski i świata przyniesie ten pontyfikat. Wybrany 16 października 1978 r. Jan Paweł II rządził Kościołem blisko 27 lat i od początku do końca był to pontyfikat wielkich przełomów. Dzisiaj rozumiemy to coraz bardziej. Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! - te słowa wypowiedziane 22 października 1978 r. stały się mottem pontyfikatu papieża Polaka...
 
Wojciech Świątkiewicz
W co wierzę, co jest dla mnie wartością? Te i podobne pytania zadaje sobie każdy człowiek. Również i dla człowieka wierzącego są one bardzo ważne. Zrozumiałe jest zatem, że od samego początku pokazuje on swoją wiarę na zewnątrz. Chce ją głosić przede wszystkim życiem, ale także słowem i czynem...
 
Jarosław Szczepanowski
Co to jest właściwie New Age? Tego nikt nie wie! Są różne interpretacje, wszystkie jednakże dość pokrętne, a żadna z nich nie ma nic wspólnego z logiką. Nazwę, tzn. nowa era, wyjaśnia astrologia: na przełomie nowego tysiąclecia kończy się era Ryb, trwająca już około dwóch tysięcy lat i utożsamiana przez astrologię z Chrystusem...
 
 
___________________
 
 reklama