logo
Czwartek, 02 lipca 2020 r.
imieniny:
Kariny, Serafiny, Urbana, Juliana, Bernardyna – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Eugeniusz Sakowicz
O dialogu międzyreligijnym i islamie
Pastores
 


Przełom XX i XXI wieku to czas wielkich niepokojów politycznych i społecznych, rozlicznych kryzysów, napięć i wojen.
 
Europa, USA i w ogóle świat kultury Zachodu odczuwa różne lęki, w tym silny lęk przed islamem. Nie tyle obawia się islamizacji (bo z własnej woli kręgi społeczeństw zachodnich, „żyjące tak, jakby Boga nie było”, nie wybiorą konwersji na religię „poddanych woli Allacha”), ile raczej przyszłości, w której nie wiadomo, jaką drogę podejmą czciciele Allacha w świecie, jak będą odnosić się do „niewiernych”.
 
Islam w Europie
 
W Europie żyje wiele milionów muzułmanów. We Francji, która od czasów rewolucji francuskiej broni tak zwanych zdobyczy republiki i obsesyjnie czuwa nad zachowaniem linii demarkacyjnej między tym, co stanowi religię, a tym, co nią nie jest, nikt nie wie, ilu jest muzułmanów. Sądzi się, że w państwie, tradycyjnie określanym jako „najstarsza córa Kościoła”, żyje dziś od 3 do 8, a może nawet 10 milionów muzułmanów. Bardziej prawdopodobna wydaje się liczba 5-6 milionów wyznawców islamu, chociaż każda opinia o liczbach jest w gruncie rzeczy „grubymi nićmi szyta”. Lęk przed islamem potęgują służby specjalne poszczególnych państw, które wszędzie chciałyby śledzić terrorystów i politycznie zaangażowanych muzułmanów, dystansując się od dialogu w jego licznych formach i wyrazach, do którego niestrudzenie nawoływał wiernych jednej i drugiej religii (a także ludzi areligijnych) Jan Paweł II, odważny i mądry apostoł dialogu i porozumienia.
 
Europejczycy poznają islam z serwisów medialnych. W ich percepcji zasadniczo utrwalił się obraz islamu jako religii „ognia i miecza”. Niełatwo będzie ten obraz zmienić. Jedno jest pewne – w Europie jest wielu muzułmanów i będzie ich coraz więcej, chociażby z uwagi na ich dużą dynamikę demograficzną i dzietne rodziny. Postchrześcijańskie społeczeństwa boją się małżeństwa, czują lęk i trwogę przed rodziną, przed miłością i równocześnie odpowiedzialnością. Buntują się wobec życia. Niektórzy wybierają aborcję czy eutanazję jako rzekomo cywilizowane podejście do problemu ludzkiego istnienia i nieistnienia.
 
Muzułmanie europejscy są wyznawcami raczej nie praktykującymi swej religii, przynajmniej w wymiarze społecznym. Niewielu wiernych Allacha uczestniczy w piątkowych modlitwach w licznych meczetach Europy. W tym podobni są do wielu chrześcijan zamieszkujących wielkie metropolie i duże miasta, którzy w niedziele są wszędzie, tylko nie w kościele. Zdawać by się mogło, iż rzeczywiście aktywni są muzułmanie zaangażowani politycznie (którzy, jeśli wierzyć szacunkom, stanowią od 5 do 10% wszystkich wiernych islamu). Pozostali czciciele Allacha (niemal wszyscy, a na pewno większość!) wydają się być w stanie oczekiwania, tajemniczego „uśpienia”, które wcale nie oznacza „wyłączenia się” z życia. Islam europejski, tak jak w ogóle islam światowy, arabski i pozaarabski, jest nieprzewidywalny. Co więcej, sam doświadcza wewnętrznych przemian, przewartościowań, a nawet „pęknięć”. Islam europejski staje w konfrontacji z islamem tradycyjnym. Nie obywa się to bez dramatycznych napięć.
 
Świat współczesny wyznacza nowy kontekst wzajemnych relacji interkulturowych, w tym interreligijnych. Chrześcijanie nie mogą zamykać się w kulturowych gettach, nie mają prawa pogardliwie spoglądać na niechrześcijan, gdyż nie jest to godne miana ucznia Chrystusa. Jedynie słuszną i równocześnie niezmiernie trudną drogą jest droga dialogu. Niełatwo jest na nią wstąpić i nią kroczyć. Dialog ma przeciwników również wewnątrz Kościoła. Przeciwnikami tymi są ci, którzy w ogóle nie znają dokumentów Magisterium, którzy nie dostrzegli odnowy Kościoła, zainspirowanej przez Sobór Watykański II. Punktem wyjścia do podjęcia dialogu z muzułmanami w Europie, wszędzie gdzie oni żyją, jest rozpoczęcie „dialogu o dialogu” wewnątrz własnej wspólnoty. Dopiero wówczas można się włączyć w zakreślone przez papieża Pawła VI „kręgi dialogu”: wewnątrz Kościoła, z chrześcijanami w duchu ekumenizmu, z tymi, którzy wierzą w Boga, z wszystkim ludźmi dobrej woli.
 
Kontekst dialogu w Europie wyznacza nie tylko islam – wyznaczają go również inne religie, w tym bardzo dynamicznie rozwijający się w Niemczech judaizm, nadto religie Dalekiego Wschodu i Indii fascynujące nieliczne wprawdzie, lecz silnie obecne w kulturze Zachodu kręgi ludzi nauki i sztuki. Środowisko dialogu wyznaczają sekularyzacja, laicyzacja i globalizacja – wcześniejsze „izmy” zastąpione zostały obecnie różnymi „zacjami”.
 
Nie bez znaczenia jest też marginalizacja nie tylko określonego systemu wierzeń, ale religii w ogóle. Coraz częściej wskazuje się na powszechną w Europie zbiorową apostazję, a także na agresywny laicki fundamentalizm. Na Starym Kontynencie, którego podglebie jest chrześcijańskie, wpływowe polityczne kręgi ludzi uprzedzonych i wrogich wobec wiary w Boga, promują model wyzwolonego z religii i moralności człowieka.
 
Ludzkość żyje obecnie w dobie niezwykłego rozwoju informatyzacji. Paradoksalnie, w sytuacji ułatwień w komunikacji międzyludzkiej coraz trudniejszy staje się dialog międzyosobowy, coraz płytsze, nietrwałe są relacje międzyludzkie, często oparte tylko i wyłącznie na interesie i doraźnych korzyściach. Zaznacza się nadto niemal powszechnie pęd za szczęściem, za wszelką cenę, z pogwałceniem prawa naturalnego i społecznego porządku. Politycy nawołują od lat do rozbrojenia militarnego, a równocześnie „uzbrajają” swoje serca i manipulują całymi narodami, wpędzając je w wojny, w których nie chcą one brać udziału.
 
Oddzielnym problemem są liczne nabrzmiałe kwestie społeczne: bezrobocie, patologie, skorumpowany świat polityków, czy raczej – politykierów, służących sobie, a nie tym, którzy ich demokratycznie wybrali. Spotkać się można ze zjawiskiem zredukowania chrześcijaństwa do pobożnościowych tylko form i „westchnień”. Nauczanie społeczne Kościoła otoczone jest obojętnością, a nawet pogardą, a przecież właśnie ono mogłoby stać się przestrzenią porozumienia chrześcijan z niechrześcijanami, w tym z wiernymi islamu.
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Ks. Wojciech Nowacki
Odwoływanie się do Ducha Świętego jako gwaranta prawdziwości i znaczenia przekazywanych treści nie jest wolne od niebezpieczeństw. Poczucie autorytetu, który budzi respekt i posłuszeństwo, może trafić na grunt ludzkich słabości, a zwłaszcza ambicji i pychy. Dotyczy to tak wyświęconych szafarzy, którzy z racji urzędu czy funkcji powinni wykazywać się mądrością Ducha w nauczaniu, jak świeckich charyzmatyków, którzy z natchnienia Ducha Świętego przekazują słowa proroctwa. 
 
Francois-Rene de Chateaubriand
Od chwili swego pojawienia się na Ziemi, chrześcijaństwo było nieustannie atakowane przez trzy rodzaje wrogów: heretyków, sofistów i ludzi z pozoru frywolnych, którzy są w stanie zniszczyć wszystko poprzez ośmieszenie. Wielu apologetów zwycięsko odpowiadało na zawiłości i kłamstwa, ale okazywali się bezradni wobec drwiny...
 
ks. dr Grzegorz Strzelczyk
Ojciec jest Bogiem, Syn jest Bogiem, Duch jest Bogiem. Są od siebie jakoś różni, ale mimo to nie ma trzech bogów. Czyżby wiara kazała nam – wbrew logice – uznawać, że 1+1+1=1, że 3=1? Co gorsza, próżno szukać określenia „Trójca Święta" w Nowym Testamencie. Skąd zatem wzięła się wiara w Trójcę?
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー