logo
Środa, 24 października 2018 r.
imieniny:
Arety, Marty, Marcina, Antoniego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Święcki
Szlakiem wód oczyszczenia
Mateusz.pl
 


Woda jest w kulturze ludów semickich nie tylko synonimem życia, ale też środkiem oczyszczenia. Dla biblijnych Autorów czystość nie jest w pierwszym rzędzie czymś, co dotyczy wymogów ludzkiej seksualności, ale tym, co czyni człowieka zdrowym i zdolnym do kontaktu z Bogiem i bliźnim. Najbardziej są dla nich nieczyści umarli i ich rozkładające się ciała. Nieczystość seksualna jest jakby drugoplanowa i polega na niezdolności do budowania trwałej więzi między kobietą i mężczyzną zdolnej przekazywać życie. Oczyszczenie dokonywane jest zatem albo w celu uzdrowienia, albo też aby zapobiec popadnięciu w choroby – zarówno duchowe jak i cielesne.
 
Dzięki Objawieniu Żydzi dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że każdy grzech powoduje w człowieku stan duchowej nieczystości (por. Iz 64,5). Dlatego też praktykowali ogromną ilość rytów oczyszczających polegających na kąpielach (hebr. miqweh) oraz polewaniu rąk i nóg (por. Mk 7,2-4). W pobliżu każdej synagogi musiała zatem płynąć woda (najlepiej źródlana) służąca do obmyć i przypominająca obietnicę odnośnie czasów mesjańskich:
 
W owym dniu wytryśnie źródło, dostępne dla domu Dawida i dla mieszkańców Jeruzalem, na obmycia grzechu i zmazy (Za 13,1).
 
W muzeum Wohla w żydowskiej dzielnicy jerozolimskiej starówki warto przyjrzeć się wykopaliskom archeologicznym usytuowanym na terenie domostw kapłanów Świątyni. Specjaliści nie mają wątpliwości, kto tam mieszkał. Świadczą o tym liczne pomieszczenia do kąpieli oraz kamienne naczynia służące do przechowywania wody; wszelki bowiem inny materiał (glina, szkło, skóra…) był przez kapłanów uważany za nieodpowiedni. Podobne eksponaty zobaczymy także w niedostępnej twierdzy Massada wznoszącej się na stromej górze w zupełnym pustkowiu nad morzem Martwym: nawet tam wnoszono kamienne naczynia ważące w sumie wiele ton, a wodę do kąpieli gromadzono w ogromnych cysternach.
 
Nasza kolejna wędrówka po Ziemi Świętej poprowadzi nas po miejscach, gdzie Jezus dokonywał oczyszczeń i uzdrowień, przywracając ludowi Izraela nadzieję na ostateczne zwycięstwo Boga nad wszelką ludzką niemocą. Zacznijmy ją od Jordanu, gdzie rozpoczęła się trzyletnia działalność publiczna Syna Bożego.
 
Gdzie Jan ochrzcił Jezusa?
 
Okazuje się, że przewodnicy mogą nam wskazać kilka różnych miejsc Chrztu Pańskiego. Pierwsze z nich to Jardenit, to znaczy miejsce, skąd Jordan wypływa z jeziora Genezaret. Paręset metrów dalej w dół rzeki fundamentalistyczne kościoły protestanckie, które uznają wyłącznie chrzty dorosłych, przysposobiły teren dla swoich chrzcielnych ceremonii. Ponieważ jest tam stosunkowo najłatwiej dowieźć pielgrzymów… no to się ich tam wiezie. A potem się wyjaśnia, że Jan Chrzciciel działał w wielu miejscach i niby to zupełnie nie wiadomo, gdzie akurat mógł on ochrzcić Jezusa. A zatem miejsce jest z konieczności symboliczne, bo tego autentycznego nie da się zlokalizować.
 
Niestety zupełnie się to rozmija z prawdą. Protestanci wybrali takie właśnie miejsce, bo oba brzegi Jordanu tu jeszcze należą do Izraela, dlatego też można zanurzać się w wodzie bez obaw, iż jakiś nadgorliwy strażnik z drugiego brzegu pośle serię w stronę rozanielonych swym chrztem wiernych. Tymczasem współczesne badania archeologiczne prowadzone przez franciszkanów z Kustodii Ziemi Świętej wykazały ponad wszelką wątpliwość, że od czasów starożytnych tradycja chrześcijańska sytuowała miejsce Chrztu Pańskiego zupełnie gdzie indziej. Opisywana w Ewangelii Betania po drugiej stronie Jordanu (J 1,18, w niektórych rękopisach jest to Betabara) znajduje się osiem kilometrów od ujścia Jordanu do morza Martwego. Miejsce to nie jest bez znaczenia: tam właśnie jest już bardzo blisko do najniższego miejsca na ziemi, do niosących śmierć słonogorzkich wód. Dlatego Jan nie na darmo głosił: Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona (Mt 3,10). Dla grzeszników było ono wymowną ilustracją faktu, że stoją oni być może przed ostatnią szansą nawrócenia.
 
Można tam dotrzeć od obu stron: izraelskiej i jordańskiej. Pierwsza możliwość wydaje się być prostsza, ale niestety nie zawsze daje się zrealizować. Ponieważ jest to już na terenie Autonomii Palestyńskiej i dodatkowo w strefie nadgranicznej, izraelskie wojsko często blokuje drogę wiodącą nad sam brzeg Jordanu. Grupy pielgrzymkowe, którym uda się tamtędy mimo wszystko przejechać, docierają do zgrabnej białej kolumnady pod dachem, skąd schodzi się łatwo do rzeki. Zabrania się jednak zanurzać w niej cokolwiek więcej niż dłoń lub stopę. Ku przestrodze opowiada się historyjkę o pewnym amerykańskim pielgrzymie, który zlekceważył ten zakaz i zginął od jordańskiej kuli.
 
O wiele ciekawsza jest druga możliwość: wizyta od strony jordańskiej. Aby tam dotrzeć trzeba albo ograniczyć wyprawę wyłącznie do Jordanii, albo też zdecydować się na dwukrotne przekraczanie granicy jordańsko-izraelskiej, co do przyjemności bynajmniej nie należy. Niestety, obecne porozumienia międzynarodowe uniemożliwiają turystom opcję z przylotem do Ammanu i odlotem z Tel-Avivu.
 
Po drugiej stronie Jordanu
 
W Betanii po drugiej stronie Jordanu czeka nas przyjemne zaskoczenie: jest to obecnie obszerny park archeologiczny z wieloma biblijnymi i przyrodniczymi atrakcjami. Można by w nim śmiało spędzić nawet cały dzień! W okresie późnostarożytnym cały ten obszar był jednym wielkim terenem pielgrzymkowym z licznymi kościołami i klasztorami. Udawano się tam nie tylko ze względu na Chrzest Pański, ale także po to, by zobaczyć wzgórze, gdzie Eliasz na ognistym rydwanie miał być porwany do nieba (por. 2Krl 2,6.11).
 
W czasach Nowego Testamentu Jordan płynął nieco innym korytem. Prace archeologiczne pozwoliły odkryć, że według wczesnochrześcijańskiej tradycji Jan Chrzciciel zanurzył Jezusa w rzece tam, gdzie dziś jest jedynie starorzecze oddalone od głównego nurtu Jordanu o dobre kilkaset metrów. Możemy tam podziwiać wielki kompleks zawierający baseny z wodą, gdzie wierni byli przypuszczalnie chrzczeni, lub też zanurzali się w nich na pamiątkę chrztu. Stamtąd wiedzie ścieżka w stronę głównego nurtu rzeki, a tam znajduje się niewielka kamienna fontanna o kształcie chrzcielnicy; służy ona współczesnym wiernym do odnawiania przyrzeczeń chrztu. Po drugiej stronie rzeki wznosi się wspomniana poprzednio kolumnada, a nad nią powiewa ogromna flaga z gwiazdą Dawida.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
ks. Tomasz Stroynowski
Chciałbym z wami dzisiaj spojrzeć na ten tekst Ewangeliczny z innej niż dotychczas perspektywy, a mianowicie z perspektywy człowieka doświadczonego śmiercią bliskiej mu osoby. Z racji mojej kapłańskiej służby niejednokrotnie towarzyszę moim parafianom w ich ostatniej ziemskiej drodze razem z ich najbliższym. 
 
Dariusz Kowalczyk SJ
Druga z sześciu prawd wiary brzmi: „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze". Jak to pogodzić z prawdą o Bogu-Ojcu, który jest Miłością? Nie umiem myśleć o Bogu jako miłującym mnie Tatusiu, skoro gdzieś w tle majaczy srogi sędzia ważący moje złe uczynki...
 
Cezary Sękalski
„Powszechność” zjawisk często jest przez nas niedoceniana. Dlatego tym bardziej warto zatrzymać się nad powszechnym kapłaństwem – inaczej kapłaństwem wszystkich wierzących – by odkryć jego piękno i duchowe znaczenie dla każdego ochrzczonego. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama