logo
Wtorek, 01 grudnia 2020 r.
imieniny:
Blanki, Edmunda, Eligiusza, Natalii, Florencji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Regina Polak
Tęsknota za Bogiem. Wyzwania pastoralne w Europie w kontekście procesów transformacji religijnej
Kwartalnik Homo Dei
 


Sytuacja socjoreligijna w Europie [1]
 
Zanim postawi się pytanie, gdzie i jak we współczesnej Europie obecna jest religijność ewentualnie jak zmieniają się jej postacie i formy wyrazu, wskazane jest wyjaśnienie, co w ogóle należy rozumieć pod pojęciem „religijność”. Badania w zakresie socjologii religii pokazują przy tym wyraźnie, że mamy dziś do czynienia z „rozchwianiem poznawczym” w tym względzie: trudne staje się jasne i jednoznaczne określenie, co jest religijne – zależy to od kontekstu. W każdym razie pojęcia „religijny” nie można już identyfikować z pojęciami „wierzący” i „kościelny”. To stawia Kościoły chrześcijańskie w nowej sytuacji.
 
Co to jest religijność?
 
Religijność nie da się ująć jako przedmiot lub stała cecha. To, co w danym przypadku należy rozumieć przez religijność, musi być rozwinięte i opisane w procesie komunikacji. Religijność nie może być zdefiniowana raz na zawsze, ostatecznie i nieodwołalnie. Religijność to „pojęcie graniczne”, którego granice nieustannie poddaje się pod dyskusję, rozważa, a tym samym przesuwa i zmienia.
 
W ujęciu antropologicznym religijność to „komunikat ogólny” (Formalanzeige) (Heidegger): pojęcie, które „komunikuje”, że istnieje sposób egzystencji konstytutywny dla człowieka i konieczny dlań, którego jednak treść i konkretne formy wyrazu podlegają stałemu kwestionowaniu, są wciąż na nowo ustalane, a tym samym są zmienne. Kiedy mówimy o religijności, chodzi nam o człowieka, który stawia sobie wciąż pytania o sens, cel i podstawę swego życia. Wprawdzie od tych pytań można się uchylić, ale autorefleksyjny charakter ludzkiej świadomości, jej zdolność odnoszenia się do przeszłości i przyszłości, rozmyślania o sobie, stawiania sobie pytań „dlaczego”, „po co”, „skąd” i „dokąd” – są to odmiany pytania „kim jestem?” – każe tym pytaniom nieustannie wypływać na wierzch, zarówno na płaszczyźnie indywidualnej, jak i społecznej.
 
W ujęciu teologicznym religijność wskazuje, że człowiek może się odnosić do „rzeczywistości ostatecznej” (transcendencji), która jest sensem, celem i podstawą jego życia. O tę ostateczną rzeczywistość może pytać i na te pytania odpowiadać, może w nią wątpić lub wierzyć, modlić się do niej i działać ze względu na nią. I tyle – bardziej całościowa, wyczerpująca definicja jest niemożliwa. Tak więc są liczne opisy religijności odpowiadające temu, jak się ten stosunek do transcendencji wyraża w słowie i czynie, ale z powodu relacyjności tego pojęcia – religijność to wszak odniesienie do rzeczywistości ostatecznej, a odniesienia podlegają stałym zmianom, nie są statyczną treścią – nie da się go ująć ostatecznie i trwale, lecz tylko opisać w jego otwartości i prowizoryczności.
 
Zatem zarówno w rozumieniu antropologicznym, jak i teologicznym religijność jest rzeczywistością fragmentaryczną.
 
Najczęstsze dziś ujęcia religijności nie interesują się pytaniami o „prawdę” religii ani też refleksją teologiczną, czy dana religijność jest bliska Boga, czy też nie, ewentualnie czy ma ona charakter ewangeliczny i związek z kościelną tradycją. Religijność nie jest ani „prawdziwa”, ani „fałszywa”, ale bardziej lub mniej pomocna dla autentycznego przeżywania ludzkiej egzystencji. Nic mniej i nic więcej.
 
Przyjmijmy na użytek niniejszego opracowania następującą koncepcję religijności: religijność to taki sposób przeżywania ludzkiej egzystencji, w którym człowiek odnosi się do transcendencji. Może nią być Bóg, ale mogą też być rzeczywistości ziemskie. To odniesienie wyraża się w światopoglądzie i nauce („dogmaty”, fides quae), w kulcie i rytach, mistyce i kontemplacji (formy wyrazu stosunku z transcendencją, fidea qua) oraz w etycznych, moralnych i politycznych normach i działaniach.
 
„Pole religijne”
 
Socjolog religii Pierre Bourdieu stworzył poprzez swoje pojęcie „pola religijnego” znakomitą ideę heurystyczną, która pozwala adekwatnie ująć zarówno samą religijność, jak i współczesne procesy transformacyjne subiektywnych religijności w Europie. Pole religijne to przestrzeń komunikacji społecznej – biegnąca poprzez wszystkie istniejące przestrzenie społeczne, a więc nie będąca czymś dodatkowym do nich – w której zachodzą teoretyczne i praktyczne komunikacje i działania (również konfliktowe) wyrażające to, co rozumiemy przez „religijne”. Podmiotami działającymi w tym polu są pojedyncze osoby mające religijne doświadczenia i stawiające sobie religijne pytania lub też osoby nie zainteresowane tymi kwestiami, Kościoły, religijne instytucje i wspólnoty, ale także polityka, nauka lub prawo w tym, co odnosi się do religijności (polityka religijna, religia jako przedmiot zainteresowania nauki, nie zakładający z góry jakiejś wiary, prawo religijne itp.).
 
Najważniejsze obecne zmiany w polu religijnym
 
- W demokratycznych, wolnych społeczeństwach Europy – między innymi wskutek nieuniknionej, i zresztą teologicznie uzasadnionej (Dignitatis humanae, 5), wolności religijnej – jednostki chcą być uznawane i traktowane poważnie wraz ze swymi religijnymi doświadczeniami, poglądami, życzeniami i tęsknotami. Nie są już skłonne do poddawania zbyt łatwo swojej subiektywnej religijności kontroli instytucjonalnej (kościelnej), do bezkrytycznego dostosowywania się do wymagań instytucji i do uważania się za religijne tylko wtedy, gdy ich wiara jest identyczna z nauczaną w tejże instytucji. Chcą prawa do dyskusji i domagają się możliwości uczestnictwa w podejmowaniu decyzji. To jest dla Kościoła katolickiego, przyzwyczajonego (z punktu widzenia socjologii religii) do rządzenia i w swoich strukturach - z natury rzeczy - tak dawniej, jak i dzisiaj opartego na autorytecie, nowe i niezwykłe. I nie uwzględniane: kierownictwo kościelne (niestety...) nastawia się obecnie znów na redukcję uczestnictwa wiernych w podejmowaniu decyzji i opiera się na grupach i organizacjach przywiązanych do starych tradycji i wstrzemięźliwych w krytyce.
 
- Odwróciła się relacja między instytucjami religijnymi a jednostkami. Jednostki wysuwają oczekiwania i roszczenia wobec Kościołów i nie widzą się już jako słudzy lub poddani, np. współpracownicy honorowi, tj. nie wynagradzani, nie chcą już być tylko zwykłymi pomocnikami księdza – chcą mieć swój własny obszar samodzielności i odpowiedzialności i być w nim w pełni akceptowanymi; wysuwa się wymagania odnośnie jakości kazań, itp. Kościół czuje się (jeszcze?) przytłoczony tymi żądaniami i reaguje nerwową obroną lub poczuciem bezsilności. Chrześcijańskie Kościoły w Europie tracą swoją hegemonię, swój monopol interpretacji w sferze pytań religijnych, a także swoich współpracowników i siłę społeczną. Nikt już dziś nie musi realizować swojej wiary na sposób kościelny, aby być uznanym i akceptowanym społecznie. Te zmienione relacje stwarzają Kościołowi niemałe trudności po stuleciach jego dominacji na społecznym polu religijnym. Z teologicznego punktu widzenia kryje się tu jednak ogromna szansa: na odnowę duchową i przemianę Kościoła, na jego powrót do własnych, biblijnych i duchowych źródeł i tradycji, na rozwój i wzrost w służbie królestwa Bożego, dla którego Kościół istnieje (przecież nie jest on celem samym w sobie!). Nowa konieczność samousprawiedliwienia i samouzasadnienia (dlaczego właściwie być chrześcijaninem, po co Kościół?) może być dla Kościoła błogosławieństwem, jeśli nauczy się coraz mniej opierać się na społecznej sile, a coraz bardziej na Bogu i Jego Ewangelii, a także na ludziach społeczności, której służy.
 
- Tradycyjne kościelne formy życia (w aspekcie indywidualnym i społecznym) erodują, i to niepowstrzymanie. Wygląda to jednak bardzo różnie w różnych obszarach Europy, ma też różne przyczyny historyczne i kulturowe. Ale jedno jest wspólne: w prawie wszystkich krajach wzrasta, wskutek procesów indywidualizacyjnych, religijny pluralizm i grozi odpływ młodzieży z Kościołów.
 
Przyczyny tego są wielorakie. Na przykład: tradycyjne kościelne formy społeczne są wysoce niekompatybilne z realiami codziennego życia we współczesnym społeczeństwie, w którym stosunki społeczne, zwłaszcza w obszarze pracy, zmieniły się radykalnie (i to niekoniecznie tylko na gorsze). Kościoły nie potrafią odpowiedzieć przekonująco na palące problemy społeczne, ekonomiczne i polityczne. Przekazywanie wiary od starszego do młodego pokolenia jest w potężnym kryzysie i nie odpowiada wystarczająco na pytania i problemy, lęki i nadzieje młodych ludzi. Jednak tam gdzie zakony i wspólnoty chrześcijańskie reagują właściwie, w duchu wrażliwości na „znaki czasu”, na współczesne wyzwania i pytania, tam są one w rozkwicie (np. centra pielgrzymkowe, klasztory oferujące czasowy pobyt, małe wspólnoty i określone propozycje duchowe, pewne konkretne działania społeczne).
 
- Religijność zmienia swą postać. Zapotrzebowanie na religię wzrasta – na religię, która pomaga w życiu i daje w nim orientację, a więc jest ważna egzystencjalnie; na religię, która jest „całościowa” – dotyczy nie tylko intelektu i duszy, ale również uczuć i ciała. W socjologii mówi się o „likwidacji” i „przeformowaniu” religijności: religijność staje się „płynna” i „rozpuszczalna”, uwewnętrzniona – szuka się doświadczenia religijnego. I wtapia się ona w zupełnie nowe relacje: z kinem, reklamą, muzyką, nawet zakupami.
 
Religijność zarazem znosi dotychczasowe granice, jak i „zagęszcza się”: tęsknoty religijne można zaspokoić w konsumpcji i w „oazach zdrowia”. O pytaniach religijnych rozmawia się w filmie i telewizji lub w internecie. Symbole religijne znalazły się w powszechnym obiegu, można je znaleźć w reklamie czy na wiecach politycznych. Ci, którym ta płynność i rozmycie granic nie odpowiadają, szukają jakiegoś określonego kształtu. W ten sposób przybierają na sile odgraniczenia treściowe i umacniają się jasne, jednoznaczne pozycje, a także fundamentalizmy (nie tylko w Kościołach, również na scenie ezoterycznej); bynajmniej nie nieliczne wspólnoty kościelne opowiadają się za radykalną polityką odgraniczenia chroniącą ich tożsamość.
 
- Religia wraca. Tego dowodzą niemal wszystkie badania socjologii religii ostatnich dziesięcioleci. Trzeba tu jednak dokonać pewnych rozróżnień. Wzrasta zainteresowanie tematami religijnymi. Procesy migracyjne wymuszają uznanie religijnego pluralizmu, który istniał co prawda zawsze, ale dopiero teraz jest tak naprawdę uświadamiany i przeżywany. Łatwa dostępność różnych religijnych opcji (jako światopoglądów, jako praktyki życiowej: w telewizji słyszy się o buddyzmie, w sklepie ezoterycznym można kupić książki o uzdrowieniu duchowym) sprzyja indywidualizmowi religijnemu i powstawaniu „skrzyżowanych” tożsamości religijnych. Ludzie szukają różnych koncepcji życia, co ich otwiera na religię, ale też czyni podatnymi na uwiedzenie przez różne utopie przyszłościowe i „religie narkotyczne”, np. głoszące ucieczkę od świata nurty ezoteryczne czy też postulujące odcięcie się od (pełnego niebezpieczeństw) świata „katolickie rezerwaty”, oferujące rzekome bezpieczeństwo.
 
__________________________ 
Przypisy:
 
[1] Poniższy artykuł jest skróconą wersją referatu wygłoszonego w ramach I Kolokwium Redemptorystów Europy nt. Duszpasterstwo w sanktuariach Europy, które odbyło się w Tuchowie 15-19 września 2008 r.
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
ks. Marek Weresa
Obchodzimy w Kościele w Polsce Rok św. Stanisława Kostki. Postarajmy się sprawić, aby drogi naszych ziemskich wędrówek przecięły się z miejscami naznaczonymi obecnością tego świętego. Tej postaci w zasadzie nikomu nie trzeba bliżej przedstawiać. Któż z nas nie słyszał choć kilku zdań o życiu tego niezwykłego młodzieńca.
 
dk. Jacek Jan Pawłowicz
"Spowiedź furtkowa" to określenie, które coraz częściej pojawia się w różnych rozmowach dotyczących sakramentu pokuty, jest przedmiotem dyskusji na katolickich portalach i forach internetowych, budzi ciekawość, a w wielu wypadkach niepokój. Coraz więcej spowiedników spotyka się z nim także w konfesjonale, gdy penitenci wyrażają chęć odbycia właśnie takiej spowiedzi. Wielu pyta: co to jest ta "spowiedź furtkowa"? 
 
ks. Mirosław Tykfer
My chrześcijanie jesteśmy przekonani i głęboko w to wierzymy, że Bóg jest większy od ludzkiej kalkulacji. Nawet więc jeśli nie potrafimy właściwie ocenić przyczyn przemocy na świecie, powinniśmy pozostać wierni Bogu w okazywaniu miłości wobec bliźnich. Bóg może bardzo owocnie wykorzystać wszystkie problemy świata, jeśli pośród nich chrześcijanie będą ewangelicznym światłem. 

Z kard. Peterem Turksonem rozmawia ks. Mirosław Tykfer
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー