logo
Wtorek, 18 września 2018 r.
imieniny:
Ireny, Irminy, Stanisława, Józefa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Krzysztof Porosło
Tęsknota za niebem
Przewodnik Katolicki
 
fot. Liane Metzler | Unsplash (cc)


Co świętować i z czego się cieszyć, kiedy Chrystus odchodzi od nas do nieba? A jednak sam mówi, że pożyteczne jest dla nas Jego odejście. Odchodzi, aby zainaugurować na świecie nową formę swojej obecności.
 
Żeby właściwie zrozumieć sens uroczystości wniebowstąpienia Pana Jezusa, warto spojrzeć na jej historię. Najstarsze pewne źródło mówiące o tej celebracji pochodzi z pierwszej połowy IV w. Wydaje się jednak, że początkowo nie obchodzono jej jako osobnego święta 40 dni po zmartwychwstaniu Pana, ale wspomnienie wniebowstąpienia było łączone z zesłaniem Ducha Świętego i świętowane w dniu Pięćdziesiątnicy.
 
Wniebowstąpienie w Jerozolimie
 
Takie świadectwo pozostawiła nam Egeria, która pod koniec IV w. pielgrzymowała po Ziemi Świętej, zapisując w swym dzienniku przebieg celebracji liturgicznych, w których tam uczestniczyła. Zanotowała, że dzień Pięćdziesiątnicy był bardzo wymagający dla wiernych ponieważ o świecie gromadzili się w kościele Zmartwychwstania (Anastasis), aby sprawować Mszę wspominającą zesłanie Ducha Świętego. Po tym porannym czuwaniu i modlitwie wszyscy wracali do domu na kilka godzin, aby odpocząć i posilić się, i po południu znów spotykali się na Górze Oliwnej, w miejscu wniebowstąpienia Pan Jezusa. Tam śpiewali hymny, słuchali fragmentów Pisma Świętego mówiących o tym wydarzeniu, a po wieczornych nieszporach w uroczystej procesji schodzili do kościoła Grobu Bożego (Martyrium), gdzie aż do północy trwało nabożeństwo. Ta jedność wspominanych wydarzeń wskazuje, że nie są to autonomiczne święta, ale że cały okres 50 dni po Wielkanocy jest świętowaniem zmartwychwstania Pana. To, co w IV w. doskonale rozumiano, w ciągu kolejnych stuleci zaczęło zanikać, tak że kolejne niedziele zwykło się nazywać „niedzielami po Wielkanocy”, zaś święta Wniebowstąpienia i Zesłania Ducha Świętego traktowano jako niezależne celebracje, jakby bez związku z misterium Paschy.
Dlatego też reforma kalendarza liturgicznego po Soborze Watykańskim II przywróciła tę pierwotną jedność. Niedziele nazwano wielkanocnymi, a okres wielkanocny zamknięto uroczystością Zesłania Ducha Świętego, która utraciła tym samym swoją oktawę. Dlatego dzisiaj nie gasi się już Paschału po odczytaniu Ewangelii w uroczystość Wniebowstąpienia, jak to czyniono przed reformą, ale przenosi się go na miejsce koło chrzcielnicy dopiero po Zesłaniu Ducha Świętego. W ten sposób reforma liturgiczna przypomniała, że misterium paschalne to jedność trzech celebrowanych wydarzeń: zmartwychwstania Pana, Jego powrotu do Ojca i posłania Ducha, który w świecie dopełnia dzieła uświęcenia.
 
Pożyteczne odejście
 
Cel świętowania wniebowstąpienia Pana można więc zrozumieć tylko ze względu na Jego związek z wydarzeniem zmartwychwstania i posłania Ducha Świętego. Pan Jezus w czasie ostatniej wieczerzy, mówiąc uczniom o swoim odejściu, bezpośrednio związał je z darem Ducha Świętego, którego obiecał rodzącemu się Kościołowi: „Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was” (J 16, 7). Chrystus odszedł, ale nie po to, aby zostawić apostołów samych sobie, i tym samym opuścić każdego z nas, ale po to, aby zainaugurować nową formę swojej obecności w świecie. Po wniebowstąpieniu Jego obecność wśród nas nie jest dostrzegalna fizycznie, w tym sensie, że możemy Go zobaczyć, dotknąć, porozmawiać z Nim jak z każdym innym człowiekiem. Jego człowieczeństwo zostało wzięte do nieba, tak że teraz po prawicy Ojca zasiada Bóg-Człowiek, ale równocześnie posyła On Ducha Świętego, który inauguruje Jego sakramentalną obecność w świecie. Mamy dostęp do Jezusa, do Jego zbawczego, chwalebnego Ciała właśnie przez wiarę i sakramenty. W nich Bóg mocą Ducha Świętego działa w ten sam sposób, w jaki działał wcześniej w świecie: zbawia, uzdrawia, naucza, błogosławi, wyrzuca złe duchy, zawiera przymierze. „Zwyczaje Boga się nie zmieniają” – mawiał francuski teolog Jean Daniélou. Bóg, teraz, w Kościele, działa z tą samą mocą, działa według tych samych zwyczajów, ale czyni to w inny sposób – przez sakramenty, który są działaniem Chrystusa mocą Ducha Świętego.
 
Sakramenty – większe dzieła
 
W czasie ostatniej wieczerzy Jezus powiedział swoim uczniom dość zaskakujące słowa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca” (J 14, 12). Te „większe dzieła” to właśnie sakramenty, które są „skuteczną pamięcią” dzieł i wydarzeń zbawczych dokonanych przez Jezusa. Zbawienie osiągnęło swój kres w wydarzeniu Chrystusa. Jednakże te wydarzenia śmierci i zmartwychwstania Jezusa mogą być dla nas obecne i zbawcze dzięki wniebowstąpieniu Pana i działaniu Ducha Świętego w sakramentach. Katechizm Kościoła katolickiego mówi, że sakramenty są mocami, które wychodzą z zawsze żywego i ożywiającego Ciała Chrystusa (KKK 1116). Ale dostęp do Jego Ciała możemy mieć teraz tylko, kiedy jest ono uwielbione i wyniesione na wyżyny nieba. Wcześniej w kontakt z Ciałem Jezusa mogli wejść tylko ci, którzy żyli w tym samym miejscu i w tym samym czasie, co Jezus. Czyli dotyczyło to małej garstki ludzi żyjących w Palestynie pierwszej połowy I w. Chrystus jednak chce, aby wszyscy ludzi mogli uczestniczyć w wydarzeniach zbawczych, aby łaska tych wydarzeń dotknęła wszystkich. Dlatego wstąpił do nieba, abyśmy wszyscy przez działanie Kościoła i Ducha Świętego w liturgii mieli przystęp do Jego chwalebnego Ciała, przez kontakt z którym, jesteśmy uświęcani i przemieniani.
 
Jezus w świecie na nowo
 
Równocześnie ta nowa forma obecności Jezusa w świecie jest związana z ustanowieniem wspólnoty Kościoła. Jest znamienne, że w scenie wniebowstąpienia, kiedy uczniowie wpatrywali się za Chrystusem w niebo, aniołowie mówią im, żeby tego nie czynili. Wtedy uczniowie zbierają się razem z Maryją w Wieczerniku i oczekują na modlitwie przyjścia Ducha Świętego. Tego Ducha, który będzie świadczył o Jezusie. Ale równocześnie Chrystus w czasie ostatniej wieczerzy wezwał apostołów do tego, aby i oni świadczyli wraz z Duchem o Nim i o Jego działach zbawczych (por. J 15, 26–27). Podobne było też ostatnie polecenie Jezusa tuż przed Jego odejście do nieba: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 19–20).
Ta nowa forma obecności Jezusa w świecie jest więc nierozerwalnie związana z Kościołem: przez głoszony kerygmat (zbawcze słowo) i sakramenty (działania zbawcze). Całe nasze doświadczenie Jezusa pochodzi z wnętrza wspólnoty Kościoła. To, co my o Jezusie wiemy, to w jaki sposób o Nim myślimy, pochodzi z przepowiadania Kościoła, które jest zawarte w Piśmie Świętym. Ono jest autentycznym zapisem doświadczenia spotkania pierwszego Kościoła z osobą Jezusa Chrystusa. Chrystus osobiście nie napisał żadnej księgi, żadnej autobiografii, z której moglibyśmy Go poznać. Zostawił siebie doświadczeniu apostołów, którzy wpierw ustnie głosili, a potem zapisali to doświadczenie. Jezus chciał, abyśmy Go spotykali w tym apostolskim doświadczeniu, abyśmy Go spotykali przez zaufaniu temu świadectwu pozostawionemu przez uczniów, które jest przechowywane w Kościele. Bo Kościół jest wspólnotą, w której przechowuje się i przekazuje pamięć o Jezusie. Wobec tego tylko w Kościele możemy spotkać Jezusa, poznać Go, doświadczyć Jego działania, dowiedzieć się kim On naprawdę jest.
 
Bóg nam ufa
 
Oznacza to również, że i my dzisiaj jesteśmy powołani do kontynuowania misji apostołów, stali się żywym zapisem doświadczenia spotkania Jezusa Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. Inni ludzie będą doświadczać obecności Jezusa, mocy Jego działania, potęgi Jego zbawczego słowa, właśnie przez nasze pośrednictwo, nasze słowa i świadectwo życia. Wniebowstąpienie Jezusa i zesłanie Ducha Świętego to wydarzenia niesamowitego zaufania Boga do człowieka. Teraz to my mamy być ustami Jezusa i głosić miłość Boga do każdego człowieka. Teraz to my mamy być Jego rękami, którymi dotknie chorych, którymi błogosławi, którymi bierze chleb i wino, aby je przemienić. Teraz to nasze twarze mają być odwzorowaniem oblicza Ojca. Teraz to nasze serca mają bić w rytm Jezusowego serca. Teraz to nasza miłość ma być znakiem obecności i miłości Jezusa: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 34–35).
 
Powrót do Ojca
 
Modlitwy liturgiczne uroczystości Wniebowstąpienia wielokrotnie podkreślają, że wniebowstąpienie nie tyle było odejściem Jezusa z tego świata, ile powrotem do Ojca. Sama Ewangelia św. Jana jest skonstruowana na bazie schematu: przyjście od Ojca – czas zbawienia dokonanego na ziemi – powrót do Ojca. Ewangelista Łukasz kilka razy mówi o wydarzeniach śmierci i zmartwychwstania, że jest to exodus, a więc wyjście, odejście, i w tym sensie powrót do Ojca. Zresztą samą scenę wniebowstąpienia bezpośrednio opisuje tylko św. Łukasz w zakończeniu swojej Ewangelii i we wstępie do Dziejów Apostolskich. Pozostali ewangeliści jakby łączyli ze sobą od razu wniebowstąpienie ze zmartwychwstaniem. Chociażby św. Jan zamieszcza rozmowę Jezusa z Marią Magdaleną w ogrodzie, w której czytamy: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego»” (J 20, 17). Siłą, która ciągnie Jezusa do nieba, jest miłość do Ojca. To właśnie pełnienie woli Ojca, realizowanie dzieł Ojca, mówienie słów Ojca, bycie z Ojcem, reprezentowanie w świecie Ojca określało wszystko, co Jezus czynił na ziemi. Dlatego też, i ten ostatni aspekt Jego ziemskiej posługi charakteryzuje się realizacją zamiaru Ojca: „Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie” (J 14, 28). 
 
Święto człowieczeństwa

Działanie Jezusa zawsze jest jednak motywowane miłością zarówno do Ojca, jak i do człowieka. Właśnie ta miłość do Ojca, kieruje Jezusa także do ludzi, dla których, stał się człowiekiem i to już na zawsze. Człowieczeństwo Jezusa po wniebowstąpieniu nie zostało anulowane, odrzucone, ani nie przestało istnieć. Syn Boży już na zawsze jest też człowiekiem, który mieszka w niebie całkowicie zjednoczony z Ojcem. Teraz z racji tej podwójnej miłości Jezus wstępuje do Ojca, aby na wyżyny nieba wynieść człowieka i przebóstwić jego ludzką naturę. W tym sensie jest to święto człowieczeństwa, bo od tego momentu człowiek mieszka w niebie. Mało tego, od tej chwili człowiek może być zjednoczony z Bogiem tak bardzo, że zostaje przebóstwiony i upodobniony do Niego przez łaskę. Dlatego w prefacji uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego będziemy modlić się słowami: „On [Chrystus] po swoim zmartwychwstaniu jawnie się ukazał wszystkim swoim uczniom i na ich oczach wzniósł się do nieba, aby dać nam udział w swoim bóstwie”. Oto właśnie ujawnia się najgłębszy sens celebrowania wydarzenia wniebowstąpienia: Bóg pragnie przyciągnąć do siebie człowieka, Bóg pragnie na wieczność zjednoczyć się z człowiekiem. Bóg pragnie siebie człowiekowi powierzyć. Bo Jego miłość nie zna granic, bo Jego wydawanie się w nasze ręce nie ma końca. Jezus wstąpił do nieba, aby nas za sobą i z sobą pociągnąć do Ojca. ZA SOBĄ, ponieważ jest pierwszym, który tam poszedł. WRAZ ZE SOBĄ, ponieważ to On jest drogą prowadzącą do nieba. Dlatego też francuski teolog Jean Corbon będzie mówił, że wniebowstąpienie to nie jeden moment w historii, ale to cały czas Kościoła, od zmartwychwstania Pana aż do paruzji. Napisze on, że „wniebowstąpienie zakończy się dopiero wtedy, gdy wszystkie członki Jego Ciała zostaną przyciągnięte do Ojca i ożywione Jego Duchem”.
 
Trzy rady
 
A co z naszej strony jest potrzebne, aby dobrze przeżyć uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego? Podpowiada sama liturgia, dając nam w modlitwach trzy bardzo konkretne rady, jak celebrować ten dzień. Słowa Modlitwy po Komunii: „Boże, Ty pozwalasz Kościołowi pielgrzymującemu na ziemi kosztować Bożych darów” zachęcają do przyjęcia w tym dniu Komunii św. Ta sama modlitwa jest jednocześnie prośbą do Ducha Świętego, aby wzniecił w nas pragnienie wieczności: „Wzbudź w nas pragnienie nieba, gdzie Chrystus, jako pierwszy z ludzi, przebywa z Tobą”. Natomiast kolekta: „Wniebowstąpienie Twojego Syna jest wywyższeniem ludzkiej natury, spraw, abyśmy pełni świętej radości składali Tobie dziękczynienie” zaprasza do przeżywania tego dnia w radości i wdzięczności wobec Boga za doświadczenie Jego żywej obecności wśród nas. 

ks. Krzysztof Porosło

Przewodnik Katolicki 21/2017
 
Zobacz także
Ks. M. Piotrowski TChr
Najnowsze techniki badawcze zastosowane do analizy Całunu Turyńskiego zostały również wykorzystane przy badaniu welonu z Manoppello. Wyniki tych wszystkich ekspertyz jednoznacznie wskazują, że współczesna nauka nie jest w stanie stwierdzić, w jaki sposób powstał obraz i skąd pochodzą te tajemnicze kolory...
 
Ks. Wojciech Pikor
Jaki jest sens niszczącego działania Boga wobec świata, który jest Jego stworzeniem? Czym tłumaczyć decyzję tak radykalnej zagłady powziętą przez Boga? Grzechem człowieka? A co ze śmiercią niewinnych osób? Stąd już krok do pytania o serce Boga...
 
Paweł Paszko
Ewangeliści zgodnie przekazują, że ciało Jezusa znajdowało się w grobie nie dłużej niż od piątkowego wieczoru do niedzielnego świtu, a więc około 30-35 godzin. Następnie w tajemniczych okolicznościach zniknęło. Czy jednak owego wielkanocnego poranka grób Chrystusa był rzeczywiście pusty? 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama