logo
Piątek, 07 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Doroty, Olechny, Kajetana, Sykstusa – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Ryszard Kempiak
Wola Boga Ojca i zaufanie Jezusa
 


Wola Boga Ojca i zaufanie Jezusa
 
Pismo Święte stanowi podstawowe i bardzo bogate źródło naszej informacji i wiedzy o Bogu Ojcu, a więc także o Jego woli i o zaufaniu Jezusa. Wola Ojca i zaufanie Jezusa to prawda biblijna, dlatego głównie w oparciu o to źródło postaramy się przybliżyć tę prawdę. Każda zaś prawda biblijna ma przynajmniej dwa aspekty. Stanowi ona z jednej strony stwierdzenie istniejącej rzeczywistości. Z drugiej zaś strony stanowi ona pewnego rodzaju normę działania. Ten podwójny aspekt sprawia, że nasza refleksja będzie miała podwójny wymiar – formacyjny i egzystencjalny. Z tego względu najpierw zajmiemy się prawdą o woli Ojca i zaufaniu Jezusa, aby potem przejść do wymiaru egzystencjalnego, czyli do wskazania praktycznych konsekwencji, jakie wypływają dla życia człowieka.
 
Wola Boga Ojca
 
„Wola Boga Ojca” kojarzy się przede wszystkim z przykazaniami, trzeba jednak pamiętać, że biblijny termin „wola” oznacza Boży plan, Jego zamiar zbawczy oraz realizację planu zbawienia w historii. Inaczej, „wola” obejmuje Boży plan dla świata, wypełniony przez Jezusa i głoszony przez apostołów, którego celem jest poddanie wszystkich rzeczy Ojcu (Ef 1,20-22) w Jezusie (Mt 28,18). Bóg wobec świata i wobec każdego z nas ma swoje zamy­sły. Powołuje nas do realizacji tego planu. Ten plan trzeba odczytać i spełnić.
 
Z wielu stronic biblijnych, które mogłyby służyć jako potwierdzenie tak rozumianej „woli Boga Ojca” przywołam jedną z ostatniej Księgi Nowego testamentu, a mianowicie z Apokalipsy...
 
W Ap 4-5 mamy ukazany obraz Boga, który jest z pewnością bardzo sugestywny i plastyczny. Bóg jest transcendentny. „Szklane morze podobne do kryształu” symbolizuje odległość Stwórcy od stworzenia. Bóg jest z natury swej niewidzialny. Jest i pozostaje niezgłębioną tajemnicą. Do tych przymiotów Boga można dodać jeszcze jeden: niezmienność. „Zasiadający na tronie” to najodpowiedniejsze określenie Boga Ojca jako tego, który kieruje wydarzeniami i sprawuje nad nimi kontrolę. Transcendencja Zasiadającego nie oznacza jednak Jego izolacji od stworzenia: jest On Bogiem ponad światem, ale wychodzącym do świata. Pozostaje Bogiem biblijnym, a to znaczy: władcą świata, gwarantem jego ładu, sędzią stworzenia oraz tym, który do stworzenia wychodzi, by je ku sobie przygarnąć.
 
Dzieje ludzkości, jak wszystko, co „jest”, są podporządkowane Bogu. Nie powstają one na zasadzie zbiegu przypadków, gry określonych sił czy rozwoju określonych procesów. Dzieje to pasmo wydarzeń z góry określonych i postanowionych. Wszystko dzieje się zgodnie z zamysłem Boga. Objęte suwerennym panowaniem Boga dzieje tworzą zwartą, sensowną, zamkniętą rzeczywistość, stając się w ten sposób „historią”.
Bóg transcendentny, niezmienny i wszechmocny jest punktem odniesienia dla stworzenia, zwłaszcza człowieka, który w przeciwnym wypadku czułby się bezbronny i zagubiony. Przywołanie prawdy o Bogu jako Panu dziejów i składających się na nie wydarzeń staje się formą pokrzepienia wierzącego. To w sposób wyjątkowy uzupełnia scena przekazania Barankowi zapieczętowanej księgi.
 
Księga zapieczętowana na siedem pieczęci jest w prawej ręce Siedzącego na tronie, czyli w ręce Tego, który ma władzę i moc (tron, prawa ręka). Księga jest zapisana wewnątrz i na zewnątrz, co wskazuje na niezwykle bogatą treść. Nie ma miejsc pustych, wszystko, co dotyczy losów ludzkości i ich historii jest określone z całą dokładnością. Co to jest za księga? Różne odpowiedzi dają bibliści, ale chyba najbardziej trafna jest ta, która opowiada się za tym, że zapieczętowana księga oznacza tak czy inaczej księgę, w której zawarty jest Boży plan i nadprzyrodzone przeznaczenie świata, a więc ta księga zawiera zamysł Boga Ojca wobec świata, czyli Jego wolę. Z czego wszak nie wynika, że chodzi o jakiś przez Boga sporządzony rejestr nieszczęść ostatecznych: raczej o wyroki Boże związane z historią zbawienia świata. Ta księga to jakby testament Boga, Jego ostatnia wola, od której zależy przebieg wydarzeń.
 
Apokaliptyczny wizjoner widzi księgę „na prawej ręce Zasiadającego na tronie”. To, co ma się stać, znajduje się w dłoniach Boga, który ma wobec świata i człowieka plan miłości. Jakże to wymowny fakt dla zrozumienia biblijnego tematu woli Bożej. To Bóg postanowił, co i jak ma się wydarzyć. Wydarzenia historyczne znajdują się pod kontrolą Boga. Fakt, iż sam Bóg wszystko ustalił, pozwala wierzącemu spokojnie oceniać przeszłość i teraźniejszość, zwłaszcza zaś spokojnie patrzeć w przyszłość. Za wydarzeniami ostatecznymi - jakkolwiek byłyby one bolesne i straszne - stoi Bóg.
 
W rozważanej przez nas scenie (Ap 4-5) uwaga jest skierowana nie tyle bezpośrednio na treść księgi, co raczej na tego, kto byłby zdolny złamać jej pieczęcie. Kto to może uczynić? Pytanie to podejmuje potężny Anioł obwieszczający: „Kto jest godzien otworzyć księgę i złamać jej pieczęcie? (5,2) To poszukiwanie kogoś godnego dokonuje się na niebie i na ziemi i pod ziemią - lecz nie znaleziono nikogo. Płacz apokaliptycznego wizjonera jest wyrazem smutku - nie tyle jednak z powodu niedostępności treści zwoju, ile ze względu na swoisty impas w dziejach: wydarzenia ostateczne są ustalone, ale nie mogą się rozpocząć, ponieważ nikt - „na niebie ani na ziemi, ani pod ziemią” (Ap 5,3; por. Wj 20,4; Flp 2,10) - nie może otworzyć księgi.
 
Głównym celem sugestywnego obrazu wizjonera płaczącego wydaje się być zatem uwydatnienie inauguracji - za sprawą Baranka - czasów ostatecznych, w których ponownie w swoich działaniach zbawczych uaktywnia się Bóg.
Po kontemplacji Ap 4-5 rozumiemy jeszcze głębiej, iż mówienie o „woli Bożej”, nie możemy kojarzyć tylko z mo­ralnymi wymaganiami, jakie Pan Bóg stawia. Bądź wola Twoja oznaczałoby wówczas, że mamy wypełnić przykazania. Właśnie takie było podejście wielu pobożnych Żydów za czasów Chrystusa: wolę Bożą praktycznie zawę­żali do przykazań i przepisów przekazanych przez tradycję. Ograniczenie woli Bożej do przykazań prowadzi bowiem do paradoksów, do sytuacji ewidentnie niezgodnej z Bożą wolą.
 
W odwiecznym planie wszechmogącego Boga istniała wola zbawienia człowieka, która najpełniej wyraziła się w dziele wcielenia Syna Bożego; tylko On – Baranek – okazał się godzien wypełnić odwieczny zamysł zbawienia. Stąd Bóg Ojciec ukazuje swojemu Synowi – jemu jako jedynemu zaufał Ojciec - wszystko, co sam czyni (por. J 5,20), nie ma przed Nim żadnych tajemnic.
 
Ojciec posyła Syna swego na świat z określoną misją. „Bóg posłał Syna swego Jednorodzonego” (1 J 4,9); „Bóg zesłał Syna swego” (Ga 4,4). Chrystus sam powiada o sobie: „...Mnie posłał Ojciec” (J 14,24). Celem tego posłania jest zbawienie świata. „Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto wierzy weń, nie umarł, ale miał życie wieczne” (J 3,16).
 
Zaufanie Jezusa
 
Jak wypełniać wolę Boga Ojca? Co robić? Trzeba popatrzeć na Jezusa Chrystusa! Jak to było z wolą Ojca w jego życiu? Zwróćmy uwagę na Jego postawę, słowa i czyny, które zawierają ciągle aktualne orędzie dla nas na temat woli Ojca.
Całe życie Jezusa stanowi jedną wielką lekcję o Ojcu, który jest w niebie, jedno wielkie objawienie Ojca, który jedyny jest godny zaufania. Objawić Boga Ojca, objawić imię Ojca to Jego wielka apostolska pasja.
 
Jezus został posłany przez Ojca po to, by wypełnić Boży plan zbawienia. Jezus świadomie i dobrowolnie przyjął Boży plan zbawienia. Jego postawę wobec woli Ojca wspaniale oddał autor Listu do Hebrajczyków, wkładając Jezusowi w usta słowo z Psalmu 40: „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją” (Hbr 10,9). To był program całego życia mesjańskiego, kapłańskiego i prorockiego. Program ten Jezus wypełnił treścią. To nie były tylko słowa, ale za tym słowami stało całe Jego życie. To nie była pusta deklaracja, ale konkretny czyn.
 
Bardzo wymowne słowo na temat woli Ojca zostawił Jezus uczniom wszystkich czasów w Ewangelii o Samarytance. W kontekście tej spotkania i dialogu z Samarytanką Jezus powiedział swoim uczniom: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło” (J 4,34). Wola Ojca, pełnienie Jego woli, jest dla Jezusa pokarmem. Dwie ważne myśli kryją się w tym porównaniu. Po pierwsze: jak pokarm jest konieczny do tego, aby żyć, tak dla Jezu­sa konieczne jest pełnienie woli Ojca. Po drugie: żeby żyć i rozwijać się, trzeba pokarm przyjmować codziennie. Jezus zawsze, co dzień, pełnił wolę Ojca. Czynił to z wewnętrznej potrzeby, jest w nią zaangażowany do tego stopnia, że zapomina o potrzebnym pokarmie. Świadomość posłannictwa, posłuszeństwo względem woli Boga i gorliwość w wykonywaniu zleconej misji gwarantują jej całkowite i doskonałe wypełnienie. 
 
Znacząca jest scena spotkania Jezusa z uczniami Jana Chrzciciela: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? (Mt 11,3). Chrystus odpowiada: Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewi­domi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczysz­czenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię (Mt 11,4-5). Chrystus przemawia całą swoją postawą i czynami. Przez wypełnianie się w nich Bożych zapowiedzi, spełnianie się Bożej woli, stają się one dostatecznie wymowne dla słuchaczy.
 
Po chrzcie Jezus udał się na pustynię, aby przygotować się do swojej misji. Tam był kuszony przez szatana. Jezusa nic nie ominęło z tego, czego i my doświadczamy. Przeszedł On przez cały dramat posłuszeństwa. Jezus jako człowiek „doświadczany we wszystkim na nasze podobieństwo” był także narażony na niewiarę w miłość Boga i wynikające z niej nieposłuszeństwo. To było realne niebezpieczeństwo. Jezus był straszliwie kuszony, aby zwątpić w miłość Ojca, aby odejść od Jego woli. Dwie z trzech pokus odnoszą się bezpośrednio do słuchania i pełnienia woli Bożej. Szatan odstąpił od niego aż do czasu. Wielu biblistów uważa, że szatan wrócił ze swoją pokusą w dramatycznym momencie samotnej modlitwy w Ogrójcu. Jej zasadniczą treścią była walka o wolę Ojca (Mk 14,36). Getsemani było miejscem wielkiej walki Jezusa o to, aby przyjąć krzyż jako znak miłości Ojca. Jezusowi nic nie zostało oszczędzone. To, co przeżywał wymagało od Niego wiary przekraczającej wszystko, co jest w człowieku. Nikt przed Nim nie musiał aż tak wierzyć, wbrew wszystkiemu. Dlatego Jezus w modlitwie prosił Ojca o pomoc, by nie zwątpić w Jego miłość. Został wysłuchany, gdyż nie wszedł w zwątpienie, w niewiarę w miłość Ojca. Przylgniecie Jezusa do Ojcowskiej woli nie było łatwe: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich”. Mocował się ze sobą aż do krwawego potu. Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu była momentem wielkiej walki duchowej, w czasie której Jezus dochodzi do akceptacji woli Ojca, oznaczającej podjęcie cierpienie dla zbawienia ludzi: „Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie” (Łk 22,42). Jezus wyraził pragnienie naśladowania woli Ojca, Jego myślenia, chcenia, planu. Czyni to w niesprzyjających okolicznościach i sam staje się wzorem dla wierzących, ukazując determinację, z jaką należy naśladować Ojca.
 
Wola Ojca w życiu uczniów Jezusa
 
Zaufania Bogu i pełnienia Jego woli żąda Jezus od swoich uczniów, którzy stają się w ten sposób pośrednikami w prowadzeniu do wiary. Jak On został posłany przez Ojca, tak również u podstaw działalności uczniów Jezusa stoi posłannictwo otrzymane od Niego. Sukcesy pracy misyjnej zależą nie tylko od ich własnego zaangażowania, ale również od współpracy Boga Ojca, opieki Jezusa Chrystusa i wysiłków poprzedników, którzy nie doczekali owoców swej pracy.
 
W wymiarze indywidualnym chodzi o to, by wola Boża stała się pokarmem, wewnętrzną treścią życia człowieka, tj. mojego życia, i źródłem jego siły, tak jak pełnienie woli Ojca było źródłem siły Jezusa.
Pełnienie woli Ojca, realizacja Jego zbawczych planów, nie tylko były codziennym pokarmem Jezusa. W kazaniu na górze domaga się tego samego od innych: „Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7,21). Wagę przyjęcia „woli Boga” przez człowieka podkreśla fakt, że jest ona warunkiem rozstrzygającym o wejściu do królestwa niebieskiego (Mt 7,21). Nadzwyczajne znaki, takie jak prorokowanie i egzorcyzmy (kontekst eklezjalny), a także użycie tytułu „Panie” (kontekst modlitwy) nie rozstrzygają o właściwej relacji do Boga. Trzeba pełnić wolę Ojca, objawioną w kazaniu na górze. Trzeba żyć Ewange­lią. Kto słucha słów Jezusa i wypełnia je, został nazwany człowiekiem mądrym i roztropnym, który zbudował dom na skale, a nie na piasku.
 
Istnieje zawsze możliwość przystania na wolę Boga, co wspaniale ilustruje przypowieść o dwóch synach (Mt 21,28-32), z których jeden po zadeklarowaniu zgody nie poszedł do pracy w winnicy, a drugi po początkowej odmowie, opamiętał się i poszedł. Po prezentacji obu synów i ich postaw Jezus stawia pytanie, który z nich wypełnił konkretną wolę ojca. Słu­chacze zrozumieli: „Ten drugi”. Wypełnił konkretną wolę ojca czynem. Trzeba czynu!
 
Jak ważne w życiu Jezusowych uczniów jest pełnienie woli Ojca, świadczy modlitwa Pańska. Jezus polecił swym uczniom, by codzien­nie modlili się: „Bądź wola twoja” (Mt 6,10). Wola Boża powinna być spełniona na ziemi przez ludzi w taki sam sposób, jak jest realizowana w niebie. O to się trzeba modlić. Możemy rozróżnić w Modlitwie Pańskiej, po wstępnej inwokacji dwie wielkie części: część „Ty” (Twoje imię, Twoje królestwo, Twoja wola), a potem część „my” (daj nam, odpuść nam, nie wódź nas, zbaw nas).
 
Ważny jest ten porządek. „My” nie jest na pierwszym miejscu, lecz na drugim. Pierwsze jest „Ty”. Pierwszą modlitwą wypływającą z serca chrześcijanina, tak jak z serca Jezusa, jest chwała, dziękczynienie, uwielbienie. Tobie cześć i chwała! Nie mnie, Panie, nie nam, lecz Tobie!
 
Modlitwa chrześcijańska stanowi radykalny odwrót od tego, co zwyczajne: nie moja, lecz Twoja wola, nie moje, lecz Twoje królestwo, nie moja reputacja, lecz Twoja chwała. „Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę.” „Tak, Ojcze, bo tak się Tobie podobało.”
Kto ośmieliłby się powiedzieć, że taka modlitwa jest naturalna, ludzka, spontaniczna? Oto dlaczego musi być wyuczona. Powinniśmy się jej nauczyć od Jezusa.
 
Sposoby realizowania woli Ojca
 
Szukanie woli Ojca, tak jak to czynił Chrystus, staje się koniecznym warunkiem do osiągnięcia zbawienia. Otwiera ona drogę do rodziny Bożej. Zaufanie Jezusa woli Ojca ukazuje miarę Jego miłości do Ojca i stanowi zachętę do tego, by w życiu przezwyciężać wszelkie opory, jakie stają na drodze harmonizowania się z wolą Boga.
 
W jaki sposób uczeń Jezusa Chrystusa winien dziś pełnić wolę Ojca? Musi się tego uczyć od Jezusa, który całkowicie zaufał Ojcu i z synowskim posłuszeństwem realizował Jego wolę.
Boże słowo niesie z sobą Jego wolę. Wrócić z odnowionym zapałem do Biblii. Poznawać zamysł Boga w niej zawarty i starać się według niego żyć.
 
Pełnienie woli Ojca łączył Jezus ze swoim powołaniem i posłannictwem (J 17,3). Pełnimy wolę Ojca na wzór Jezusa, gdy żyjemy na­szym powołaniem, które jest wolą Boga dla nas. Każde powołanie jest pełnieniem woli Ojca, trzeba odczytać je i realizować w życiu.
 
Modląc się pamiętajmy, iż prośba, której motywacja i przedmiot są dobre same w sobie, może nie odpowiadać woli Bożej i nie zostać spełniona. Będzie spełniona tylko wtedy, gdy zgadza się z mądrością i wolą Boga: „Jeżeli Pan zechce”, jak pisze św. Jakub (Jk 4,15). O co wobec tego możemy, o co powinniśmy prosić Boga z tą pewnością, że otrzymamy? Każda prośba o to, by wzrastać w wierze, nadziei i miłości, lub by stawać się świętym w całym postępowaniu (por. 1 P 1,15), zawsze będzie wysłuchana, ponieważ, jesteśmy tego pewni, „wolą Bożą jest (nasze) uświęcenie” (1Tes 4,3). Bóg nie może na to nie odpowiedzieć. „Ojciec Twój odda Tobie”, On ci to da. Kiedy? To sekret Jego mądrości. Bądźmy tego jednak pewni.
 
Pełnić wolę Bożą na co dzień oznacza wypełniać Boże przykazania. Przykazania bowiem są wyrazem woli Pana. Bóg dał nam przy­kazania z miłości.
Pełnimy na co dzień wolę Ojca, gdy używamy naszej woli zgodnie z wolą i zamiarem Ojca. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże: rozum ludzki podobny jest do rozumu Bożego, a wola ludzka do woli Boga. Bóg na początku stworzenia mocą swej woli „rzekł", i stało się. Siłą swej woli wprowadził porządek i harmonię do chaosu stworzenia. Człowiek mocą swojej woli i Bożej łaski powinien wprowadzić porządek i harmonię w chaos i bałagan swego małego świata. Winien usunąć to, co blokuje działanie woli, szczególnie różnego rodzaju nałogi.
 
Bóg jest Miłością.... Uświadamiamy sobie, że jeśli tak jest, to ma wobec każdego z nas wspaniały plan miłości...., wzywa nas miłości... Na ten Boży plan miłości Maryja odpowiedziała słowami: Niech mi się stanie! Maryja powiedziała swoje fiat z pragnieniem i radością. Taka powinna być również nasza postawa. Bo zamysł Boga - wola Boża to coś pięknego, dobrego, coś pożytecznego dla nas.
 
Wiemy, że Bóg jak dobry Ojciec myśli o nas i sam troszczy się o nasz każdy dzień. Jest „nasz”..., ale właśnie, doświadczamy jak trudno w chwili cierpienia, choroby, próby... powiedzieć „Ojcze...” Najtrudniej jest przyjąć wolę Bożą w cierpieniu. Trzeba się czę­sto wraz z Jezusem krwawo pocić, zmagać wewnętrznie. Światłem i oparciem w takich godzinach jest modlitwa: „Nie moja, ale Twoja niech się dzieje wola.
 
W naszym „zwykłym życiu” doświadczamy różnych opatrznościowych wydarzeń, cierpień i prób, doświadczamy niepowodzeń, które są potrzebne, aby Bóg, który jest Ojcem, jest miłością mógł do nas mówić jasno lub lepiej, by Bóg mógł być w nas słuchanym. Ale nie jest tak, że Bóg decyduje o cierpieniu, niepowodzeniu, chcąc tylko ściągnąć na siebie naszą uwagę. Bóg może przyzwolić na wiele doświadczeń, bo widzi dalej niż sięga nasze, największe nawet, doświadczenie...
 

Ks. Ryszard Kempiak
- salezjanin (ur.16.03.1959) - wykładowca Pisma Świętego na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu (od 1995), a jednocześnie w Wyższym Seminarium Duchownym Wrocławskim, Legnickim i Towarzystwa Salezjańskiego. Od 1998 roku pełni w swoim Zgromadzeniu funkcję Wikariusza Inspektora Inspektorii Wrocławskiej oraz jest przełożonym Domu Inspektorialnego we Wrocławiu.
 
Zobacz także
Sławomir Zatwardnicki
Pokusa fundamentalizmu pojawia się bowiem nie tylko na gruncie amerykańskim, ale również europejskim, i nie ogranicza się jedynie do protestantyzmu, ale dotyka również członków katolickich wspólnot, i to zarówno z zewnątrz (częste przypadki „ratowania” przez sekty bazujące na fundamentalizmie biblijnym niebiblijnych rzekomo katolików z ich błędnych doktryn), jak i wewnątrz nich, kiedy nierzadko nieświadomi katolicy czytają Pismo Święte nie inaczej niż biblijni fundamentaliści, a często w oparciu o ich materiały formacyjne. 
 
s. Natalia Tendaj SłNSJ
Czytając uważnie Ewangelię, odkrywamy, że Jezus z Nazaretu uważał się za kogoś wyjątkowego, znającego Boga lepiej niż największy autorytet religijny judaizmu – Mojżesz. Uważał się za Jego Syna, za kogoś, kto w Jego imieniu może odpuszczać grzechy. Czy jednak można Mu wierzyć? Czy nie jest to roszczenie tak nieprawdopodobne i wygórowane, że należałoby sądzić, że jest On albo sprytnym oszustem, albo ofiarą własnej egzaltowanej wyobraźni?
 
kard. Walter Kasper
Brat Roger to bez wątpienia jedna z ważniejszych postaci XX w. i początku naszego wieku, które stały się punktem odniesienia na drodze budowania jedności chrześcijan i solidarności między narodami. Był naprawdę człowiekiem Boga i przyjacielem wszystkich, szczególnie młodego pokolenia; prorokiem przyszłości bez porzucania dziedzictwa przeszłości. Wielkim człowiekiem i wielkim chrześcijaninem, pokornym i wielkodusznym, pobożnym i odważnym, prawdziwym świadkiem Jezusa Chrystusa. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー