logo
Środa, 26 września 2018 r.
imieniny:
Kosmy, Damiana, Justyny, Łucji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jakub Kołacz SJ
Zabrana do nieba
Posłaniec
 


Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy z ludzi. Wskrzesił do życia wiecznego swoją Matkę, a nam wszystkim w Niej pozostawił nadzieję na szczęśliwy koniec ziemskiej pielgrzymki.

Witaj, Matko, panieńską czystością wsławiona,
Królowo miłosierdzia w gwiazdy ozdobiona,
Czystsza niż aniołowie, przybrana bogatą
Na prawicy królewskiej złotą stoisz szatą...

Dogmat o wniebowzięciu

Aż trudno uwierzyć, że powszechna intuicja wiernych o wzięciu do nieba Maryi - wypowiedziana choćby w strofach przytoczonych wyżej Godzinek - doczekała się potwierdzenia ze strony Kościoła dopiero w 1950 roku. To właśnie wtedy papież Pius XII w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus oficjalnie potwierdził słuszność przekonania, które w pobożności wiernych żywe było już od pierwszych wieków chrześcijaństwa, choć kształt tej wiary rozmywa się nieco w mroku dziejów. Wiadomo, że już w V wieku na Wschodzie obchodzono święto "zaśnięcia Maryi", zaś dwa wieki później upowszechniło się ono także w Kościele zachodnim. To świadczy, że niemal od zarania dziejów chrześcijaństwa wierni otaczali Maryję szczególną czcią i wierzyli, że Bóg, który powierzył Jej tak wielkie i trudne zadania, nie będzie zwlekał z nagrodą za wierne i bezwarunkowe współuczestniczenie w dziele zbawienia świata.

Skoro jednak tak łatwo było ludziom uwierzyć w wywyższenie Maryi w niebie - w to, że Ona doświadczyła już czegoś, na co wszyscy dopiero czekamy, mając nadzieję na zmartwychwstanie ciał - dlaczego Kościół tak długo zwlekał z uznaniem faktu wzięcia Maryi do nieba z duszą i ciałem? Otóż trudność polega na tym, że prawda ta należy do tzw. prawd pozabiblijnych, czyli na próżno by szukać w Piśmie Świętym jakiejkolwiek wzmianki o tym wywyższeniu. Mamy wprawdzie w Apokalipsie św. Jana wizję Kobiety obleczonej w słońce, z księżycem pod jej stopami i wieńcem na głowie z dwunastu gwiazd (por. 12, 1), ale proroctwo to jest nie tylko symbolicznym odwołaniem się do Maryi, ale przede wszystkim do Kościoła-Oblubienicy, którą Boża Rodzicielka symbolizuje. Ustanowienie dogmatu o wniebowzięciu Maryi nie tyle więc pobudziło powszechną pobożność wiernych, co odwrotnie - pobożność była tym, na czym oparł się Kościół, ostatecznie formułując ten artykuł wiary. Uczynił to jednak dopiero wówczas, gdy przeszedł on pomyślnie próbę czasu.

Fakt nie tylko historyczny

W jakiej formie dotarł do naszych czasów przekaz wiary we wniebowzięcie Maryi? Jak to często bywa w takich sytuacjach, przekazów mamy wiele, a wszystkie, choć zmierzają do ukazania tej samej prawdy, opierają się często na pobożnej fantazji. W rzeczywistości bowiem badacze nie są nawet zgodni co do faktu, gdzie Maryja spędziła ostatnie lata swego życia: w Jerozolimie czy w Efezie. Istnieje wiele tekstów apokryficznych, "opowiadających" o tym niezwykłym wydarzeniu. Niektóre przedstawiają cudowną procesję świętych i aniołów, niosących do nieba mary z ciałem Maryi, inne sam moment przejścia do niebieskiej chwały otaczają głęboką tajemnicą. Niezależnie od formy wszystkie pełnią tę samą funkcję: umacniają wiarę w nadzwyczajną moc Boga, który nie odstępuje swoich wybranych nawet po śmierci.

Spośród wielu opisów odnoszących się do kresu ziemskiego życia Maryi i Jej wywyższenia, na szczególną uwagę zasługuje wyczerpujące opowiadanie spisane na podstawie objawień siostry Anny Katarzyny Emmerich (1774-1824), niemieckiej zakonnicy i mistyczki, wyniesionej do chwały ołtarzy w 2004 roku.

Oto według jej wizji, po śmierci Maryi, kiedy Jej ciało złożono już w grobowej grocie, miało mieć miejsce następujące zjawisko: Z góry na grotę padła szeroka smuga światła, a w niej dały się zauważyć chóry aniołów, w pośrodku zaś nich znajdowała się dusza Najświętszej Panny. Przed Nią szedł Jej Syn ze znakami ran na rękach i nogach. Cudowne zjawisko zniżało się nad grotę. Dusza Maryi przeniknęła przez skałę do grobu i wzniosła się zaraz na powrót wraz z Jej świętym ciałem: przemienionym już i jaśniejącym, a następnie cały ten niebiański orszak uniósł się w górę w przybytki wiecznej szczęśliwości. Ostateczne potwierdzenie cudu - jak czytamy dalej w zapiskach niemieckiej wizjonerki - nastąpiło nazajutrz. Na drugi dzień odmawiali właśnie apostołowie modlitwy, gdy przybył Tomasz z dwoma innymi ludźmi. Jednym z nich był uczeń Jonatan Eleazar, drugi był sługą Tomasza, a pochodził z dalekiego kraju świętych Trzech Mędrców, którzy przybyli pokłonić się małemu Jezusowi. Tomasz zasmucił się ogromnie, dowiedziawszy się, że już złożono Najświętszą Pannę do grobu. Nie mógł się uspokoić z żalu, że przyszedł za późno. Płacząc, uklęknął najpierw na tym miejscu, gdzie najświętsza dusza Maryi rozstała się z ciałem; długo klęczał także przed ołtarzem. Tomasz pragnął ujrzeć jeszcze raz zwłoki Najświętszej Panny, więc wzięto kaganki i wszyscy razem poszli do grobu. Dwaj uczniowie odchylili zarośla, jakie zasadzono u wejścia do groty, a Tomasz, Eleazar i Jan weszli do środka i pomodlili się chwilę przed trumną. Jan zdjął taśmy przytrzymujące wieko, zdjął wieko na bok, i oto, ku wielkiemu zdumieniu, ujrzeli puste całuny, ułożone starannie, dokładnie tak, jak okrywały przedtem zwłoki. Tylko na miejscu, gdzie była twarz, usunięte było przykrycie i na piersiach nieco otworzone. Opaski z rąk leżały w porządku, lekko rozsunięte. Apostołowie wznieśli ręce w osłupieniu, a Jan zawołał: "Nie ma Jej już tu!" Wbiegli inni do groty, zaczęli płakać i modlić się, to znów rzucali się na ziemię, powoli jednak zaczynali pojmować, co się stało, przypominając sobie widzenie, jakie mieli zeszłej nocy.

Piękne to opowiadanie. Wiele podobnych można by jeszcze przytoczyć. Wydaje się jednak, że mimo wszystko najtrafniejsze wypowiedzi na temat wniebowzięcia nie koncentrują się na szczegółach, ale na tajemnicy, stwierdzając jedynie, jak św. Modest, biskup Jerozolimy († 634), że jako najchwalebniejszą Matkę Chrystusa, Zbawcy naszego, który jest dawcą życia i nieśmiertelności, Bóg wskrzesił z grobu i wziął do siebie w sposób sobie wiadomy. Cóż, rozsądek wiary tak właśnie nakazuje: wierzyć w dogmat, ale szczegóły pozostawić Bogu, który dokonuje cudów, ale czyni to w sposób sobie tylko wiadomy.

Wniebowzięcie Maryi nie jest wyłącznie faktem historycznym, w istocie jest zapowiedzią końca ludzkich losów. W Niej wierni czczą moc Boga, a jednocześnie wyrażają głęboką wiarę, że stała się Ona pierwowzorem i obietnicą złożoną każdemu człowiekowi – obietnicą wiecznego szczęścia. Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy z ludzi. Wskrzesił do życia wiecznego swoją Matkę, a nam wszystkim w Niej pozostawił nadzieję na szczęśliwy koniec ziemskiej pielgrzymki. A może tak naprawdę jest to obietnica nie końca, ale prawdziwego początku życia, nad którym nie zajdzie już słońce? Ta nadzieja jest źródłem siły na dalszą drogę...

Jakub Kołacz SJ

 
Zobacz także
ks. Bogusław Dygdała
Bardzo często u wielu ludzi, którzy pogłębiają swoją wiarę, rodzą się pytania o potrzebę i sens oddawania czci Maryi. Polska uchodzi za kraj bardzo maryjny, licznie gromadzimy się w październiku na różańcu, w Adwencie na roratach; mamy maryjny miesiąc maj, święta maryjne są zawsze uroczyście obchodzone, w każdym praktycznie kościele znajduje się jakiś ołtarz lub przynajmniej obraz Maryi i pewnie długo można by dalsze przejawy szczególnej czci Maryi wyliczać. 
 
Michał Wojciechowski
Wiadomości o Jezusie były przez kilkadziesiąt lat przekazywane ustnie jako nowa, dobra wiadomość. Greckie euangelion oznacza właśnie „dobrą nowinę”. Rodzi to jednak pytanie o wierność takiego przekazu. Czy ludzka pamięć nie zawodziła?
 
 
Ks. Eligiusz Piotrowski
Bóg Starego i Nowego Testamentu domaga się od człowieka miłości. Jednak od samego początku istnienia nie jest to wymaganie, które zawieszone w próżni byłoby wyrazem Boskiej samowoli czy zupełnie niezrozumiałej apodyktyczności. Przeciwnie, biblijne teksty mówią o miłości Boga, będącej fundamentalną więzią Przymierza, warunkiem i przestrzenią bosko-ludzkiego dialogu. Miłość pozostaje również fundamentalnym doświadczeniem człowieka...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama