logo
Poniedziałek, 14 czerwca 2021 r.
imieniny:
Bazylego, Elizy, Justyny, Metodego, Michała – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Wojciech Pikor
Czy Bóg ma serce?
Pielgrzym
 


Z CYKLU: BIBLIJNE PYTANIA O BOŻE MIŁOSIERDZIE

Czy Bóg ma serce?
Pytanie Księgi Rodzaju o sens potopu

Pytanie pojawiające się w tytule zostało zaczerpnięte z artykułu Tadeusza Sławka, byłego rektora Uniwersytetu Śląskiego, opublikowanego przez Tygodnik Powszechny tuż po tragicznym trzęsieniu ziemi w Iranie (nr 2, 11.01.2004). Podobne pytanie ciśnie się na usta po lekturze biblijnego opisu potopu (Rdz 6-9). Jaki jest sens niszczącego działania Boga wobec świata, który jest Jego stworzeniem? Czym tłumaczyć decyzję tak radykalnej zagłady powziętą przez Boga? Grzechem człowieka? A co ze śmiercią niewinnych osób? Stąd już krok do pytania o serce Boga.

Potop - fikcja, historia czy...

Dosłowna lektura biblijnego opowiadania o potopie natrafia na szereg trudności. Oto w ciągu czterdziestu dni "wody podniosły się tak bardzo nad ziemię, że zakryły wszystkie góry wysokie, które były pod niebem" (7,10). Wykluczenie przez naukę możliwości uniwersalnego potopu nie przesądza o fikcyjności tego wydarzenia. Zapis podobnej katastrofy aluwialnej można znaleźć w najróżniejszych kulturach starożytnego Bliskiego Wschodu. Relacja o nim była uwarunkowana ówczesnymi wyobrażeniami wszechświata. Zgodnie z nimi, potop czerpał swe śmiercionośnie wody z "wielkiej otchłani", na której była osadzona płaska ziemia oraz z "zaworów nieba", które otaczało ziemię kopułą swego firmamentu (por. 7,11). Powszechność zagłady odzwierciedla ograniczoną znajomość świata, którego fragment, wyznaczany mobilnością konkretnych narodów i tylko w tej mierze poznany, był uznawany przez nie za cały świat.

Biblijny potop nie jest jednak kolejnym wariantem tej samej historii obecnej również w innych kulturach czy religiach. O naturze tego opowiadania nie decyduje ani język symboliczny, ani mitologiczny, lecz fakt usytuowania go w narracji pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju. Ta część Biblii nazywana protohistorią przynosi zapis początku ludzkich dziejów. "Początek" proponowany przez autora natchnionego nie może być rozumiany tylko w wymiarze czasowym: coś jest "pierwsze", wszystko inne jest "po". Bardziej chodzi o wymiar paradygmatyczny: coś jest "pierwsze", wszystko inne znajduje w nim swoje źródło, wytłumaczenie i zrozumienie. Protohistoria biblijna jest zatem wydarzeniem, w którym uczestniczy człowiek każdego czasu i miejsca. W konsekwencji jej lektura, zamiast pytać się o walor dokumentalny "początku", winna koncentrować się na tych elementach "początku", które stanowią zasadę istnienia człowieka i świata.

By położyć kres przemocy

Prehistoria biblijna pokazuje, że człowiek nie zrozumie siebie bez odniesienia swojej osoby do Boga. Absolutny początek zapisany w akcie stworzenia stanowi fundament każdego życia, które ma swój sens i trwanie w Panu Bogu. Jego działanie stwórcze nie zakończyło się w momencie, w którym wydał On ocenę "bardzo dobrą" bytom, na czele z człowiekiem, stworzonym przez siebie (por. 1,31). Autonomia człowieka w "czynieniu sobie ziemi poddanej" (1,28) nie oznaczała, że odtąd Bóg pozostaje tylko biernym obserwatorem scenariusza kreślonego przez ludzi. Szanując wolność swojego stworzenia, Stwórca jest wierny swojemu darowi, którego dobro i piękno leżą w centrum Jego troski.

Kolejne odsłony narracji biblijnej pokazują, że działanie ludzi oddalało się stopniowo od harmonii wpisanej przez Boga w stworzenie. Odrzucenie postawy dialogicznej, uczyniło człowieka destruktorem dzieła Bożego, w którym stopniowo rozszerzały się przemoc i gwałt, narzędzia ludzkiej dominacji: Adama wobec Ewy, Ewy wobec Kaina, Kaina wobec Abla, Lemeka wobec współbraci, "gigantów" wobec "córek ludzkich". Historia "początków" dochodzi do punktu krytycznego, gdy "ziemia uległa skażeniu wobec Boga i napełniła się gwałtem", zaś "wszyscy ludzie postępowali niegodziwie" (Rdz 6,11-12).

Spojrzenie na potop jako tylko karę Bożą spadającą na grzeszną ludzkość byłoby jednak dużym uproszczeniem. Decyzja o położeniu kresu ludzkiej przemocy przez zagładę mieszkańców ziemi objawia paradoksalnie Boże miłosierdzie wobec świata. Wyraża je najpierw czynność patrzenia: "Bóg widział" (6,5.12). Skoro Bóg patrzy, to znaczy, że człowiek jest godny Jego zainteresowania, że jego życie toczy się pod spojrzeniem Boga, pełenym troski i miłości. Nie jest to tylko zainteresowanie intelektualne (patrzeć, by poznać) ani jurydyczne (patrzeć, by pochwycić na błędzie), lecz empatywne (patrzeć, by współodczuwać), co podkreśla dwukrotna wzmianka o tym, że "Bóg żałował" stworzenia człowieka (6,6.7). Bez wątpienia Bóg pragnął innego świata i innego człowieka. Mimo to Jego żal nie był wyrazem odrzucenia ludzi czy zaprzeczenia zasadności dzieła stworzenia. Towarzyszący mu "smutek" (6,6) odsłania zatroskanie Boga, który doświadcza w tej chwili troski i bólu podobnego do wysiłku, jaki wkłada człowiek zaangażowany w swoją pracę (por. 3,16.17). Pan Bóg wciąż działa (por. J 5,17). Wobec samozagłady ludzkości nie może pozostać obojętny, dlatego z bólem podejmuje decyzję o przerwaniu destruktywnego działania człowieka. Temu postanowieniu towarzyszy miłosierne spojrzenie na Noego (por. 6,8). W języku hebrajskim imię to jest, w zapisie spółgłoskowym, odwróceniem słowa "łaska". Uwolnienie ludzkości od przemocy, poprzez zniszczenie przemocy, jest równocześnie obdarowaniem łaskawością.

Bóg pamięta

Biblia nie przeczy realności potopu i zagładzie, którą on przyniósł. Dramat ludzkiego grzechu jest doświadczeniem śmierci, nie tylko fizycznej. Nie neguje ona jednak miłosierdzia Bożego, gdyż właśnie w tym granicznym wydarzeniu manifestuje się działanie stwórcze Boga, który czyni wszystko nowe. Bóg nie tylko "widzi", "żałuje" i "smuci się". On również "pamięta": "Bóg pamiętając o Noem, o wszystkich istotach żywych i o wszystkich zwierzętach, które z nim były w arce, sprawił, że powiał wiatr nad całą ziemią i wody zaczęły opadać" (Rdz 8,1). Pamięć Boga o Noem stała się dla niego, a w nim i dla całej ludzkości, źródłem życia. Historia świata jest prowadzona i podtrzymywana Bożą pamięcią, która przypominając sobie "początek" zawarty w akcie stworzenia, wciąż na nowo wyprowadza życie ze śmierci wpisanej w ograniczoność człowieka.

Noe, wspomniany przez Boga, zostaje wyrwany z otchłani śmierci, co daje początek nowemu stworzeniu, które zostaje obdarowane Bożym błogosławieństwem (9,1-17). Pan Bóg ma świadomość, że "usposobienie człowieka jest złe od jego młodości" (8,21). Uznanie tej ludzkiej niemożności przez Stwórcę, nie oznacza Jego rezygnacji z harmonii i dobra stworzenia. Bóg jednostronnie zobowiązuje się do stania na straży życia, "jak długo trwać będzie ziemia, siew i żniwo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc" (8,22). Wyłącznie sobie zastrzega prawo decydowania o życiu ludzkim (9,5-6). Tak wyznaczone granice stanowią o nowym "początku", którego znakiem zobowiązującym Boga ma być tęcza, "łuk rozciągnięty na obłokach" przez Boga (9,13-16).

Ludzka niepamięć wobec Boga i wobec braci rodzi często w nas podejrzenie, że Bóg nie pamięta, skoro dopuszcza wciąż nowe "potopy". Przeczy temu historia Noego, która w przejmujący sposób obrazuje wyznanie Boga uczynione w Księdze Izajasza: "Czyż może niewiasta zapomnieć o niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie" (49,15). Historia ludzkości jest ciągłym aktualizowaniem przez Boga "początku" stworzenia, o którym On wciąż pamięta. Pamięć Boga jest podstawą naszego istnienia.

Ks. Wojciech Pikor

 
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
Trzeba nam jasno zdawać sobie sprawę z tego, że od czasu pierwszego kuszenia i upadku pierwszych rodziców w raju działają w przestrzeni duchowej Ziemi i Historii dwa potężne „żywioły”. Wprawdzie nie są one sobie równe, ale duchowy żywioł wrogi człowiekowi z różnych powodów wydaje się dla rosnącej liczby ludzi coraz bardziej skuteczny, atrakcyjny i uwodzący. 
 
ks. Adam Rybicki
W przypowieści o miłosiernym ojcu (Łk 15,1-32) nasza uwaga skupiona jest przeważnie na ojcu (ponieważ jest obrazem Boga) albo na młodszym synu, bo jest obrazem każdego z nas. Jednak nie mniej ważną postacią jest drugi, starszy syn. Być może ciągle jego osoba jest zbyt tajemnicza, skrywająca jakiś sekret lub jakieś tłumione uczucia, które niespodziewanie wychodzą na zewnątrz...
 
Fr. Justin
Ostatnie nasze dziecko wyszło z domu i założyło własną rodzinę. Nam, rodzicom, zaczyna zaglądać w oczy perspektywa samotności. Zmierzch życia zbliża się szybkimi krokami. Zgodziliśmy się, aby dzieci odeszły, gdyż rozumiemy, że takie jest prawo życia i prawo Boże. Chcielibyśmy jednak, by do nas wracały, by nas odwiedzały.
 
___________________
 
 reklama