logo
Czwartek, 04 marca 2021 r.
imieniny:
Adrianny, Kazimierza, Wacława, Eugeniusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Bartosz Rajewski
Godność człowieka pracownika w polskich realiach
materiał własny
 



 
 Czasy, w których żyjemy, nie są łatwe. Większość ludzi walczących 20 lat temu o wyzwolenie spod socjalistycznego jarzma, inaczej wyobrażała sobie życie w wymarzonym, kapitalistycznym ustroju. Głównym problemem, który sprawia, iż ludzie popadają w pesymizm, nie widzą dla siebie szans na lepsze jutro, czują się po prostu zawiedzeni i oszukani - jest brak pracy.
 
W Encyklice Laborem Exercens, podpisanej w 1981 roku, Ojciec Święty Jan Paweł II jednoznacznie nakreśla funkcje jakie powinna spełniać praca człowieka. Pisze: Z pracy swojej ma człowiek pożywać chleb codzienny i poprzez pracę ma się przyczyniać do ciągłego rozwoju nauki i techniki, a zwłaszcza do nieustannego podnoszenia poziomu kulturalnego i moralnego społeczeństwa, w którym żyje jako członek braterskiej wspólnoty. Nie dziwi, więc fakt, że ludzie pozostający dłuższy czas bez pracy, a co za tym idzie – bez środków do życia – popadają w różnorakie kryzysy.
 
Średni przyrost bezrobocia w naszym kraju od 1998 roku to dwa punkty procentowe rocznie. Obecna sytuacja jest ogromnym problemem. Oficjalne dane podają, że ponad 20% obywateli naszego kraju pozostaje bez pracy. Jest to wielki problem gospodarczy i społeczny.
 
Taka destabilizacja prowadzi do tego, że jeśli już człowiek ma pracę, to za wszelką cenę stara się ją utrzymać. Fakt ten przysłania godność człowieka, nie zwraca się uwagi na  podstawowe prawa nie tylko pracownika, ale przede wszystkim człowieka. Dla właścicieli różnego rodzaju firm i przedsiębiorstw najważniejszy staje się zysk i indywidualny dobrobyt. Człowiek przestaje się liczyć, staje się zwykłym narzędziem służącym do osiągnięcia sukcesu. Od pracownika wymaga się ciągłej dyspozycyjności, pracy na maksymalnych obrotach (najlepiej przez 7 dni w tygodniu i 24 godziny na dobę). Dochodzi do takich paradoksów, że pracobiorca pracuje nawet będąc chorym, ponieważ obawia się utraty swojego utrzymania, wiedząc, że na jego miejsce jest dziesięciu chętnych. Ludziom pracy często nie wypłaca się w terminie wynagrodzenia (co jak naucza Kościół – jest grzechem wołającym o pomstę do nieba), a jeżeli już wynagrodzenie otrzymują na czas – są to niewielkie, najniższe z możliwych gratyfikacje. Związki zawodowe praktycznie nie mają żadnego wpływu na pracodawców. To wszystko tworzy obraz „kapitalizmu pierwotnego”, który – jak naucza Jan Paweł II w Encyklice Laborem Exercens (nr 11) – traktuje człowieka na równi z całym zespołem materialnych środków produkcji i posługuje się nim jako narzędziem, sprzeciwia się godności człowieka.
 
Bogacą się jednostki, a większość ludzi „klepie biedę”. Zwykłym ludziom, nawet jeśli pracują – to i tak brakuje nawet na podstawowe artykuły codziennego użytku, brakuje nieraz na najbardziej konieczne leki. Młodzież pochodząca z małych miasteczek i wsi, gdzie panuje kilkudziesięcioprocentowe bezrobocie, nie ma szans na edukację i dalszy rozwój. Bez odpowiedniego wykształcenia ci młodzi ludzie za klika lat staną się kolejnym bezrobotnym pokoleniem. Oni często uczą się bezradności w swoich rodzinach. Patrzą na swoich rodziców, którzy ogarnięci marazmem i brakiem nadziei na lepsze jutro, nie starają się o poprawę swojego losu.
 
Taka sytuacja prowadzi do kryzysu moralnego. Powszechne stają się patologie, wśród których (szczególnie na wsi i w małych miastach) prym wiedzie alkoholizm. Ludzie popadają w beznadzieję i nie widzą dla siebie innej drogi niż ucieczka w alkohol. Straciwszy siły, nie starają się o pracę, gdyż wiedzą, że dziś w większości przypadków, aby ją zdobyć, trzeba mieć „znajomości”, najlepiej z ludźmi „trzymającymi władzę”. Muszą zdobyć pieniądze na alkohol. W jaki sposób? Najłatwiej – kradzieżą lub oszustwami. Coraz bardziej modne staje się chodzenie „na skróty” – drogami kradzieży, oszustw, korupcji, układów. W taki sposób następuje degradacja życia moralnego całych rodzin, a nawet społeczności.
 
Wynikająca z bezrobocia beznadzieja prowadzi również do zanikania więzi międzyludzkich, do kryzysu społeczeństwa obywatelskiego. Ludzie tracą świadomość społeczną i polityczną, tłumacząc się bezpodstawnymi argumentami typu „wszyscy to złodzieje”, „nie można dzisiaj nikomu ufać” itp. Dla ludzi przestaje być ważne kto będzie rządził ich Ojczyzną, ale najważniejszy staje się dla nich fakt kto im da pracę.
 
Kto odpowiada za taki stan rzeczy? Tutaj można by wymienić setki powodów. Na pewno nieudolna polityka rządzących stanowi taki powód, ale nie mniejsze znaczenie mają inne czynniki, takie jak: nie za dobra koniunktura gospodarcza, znaczny wzrost wydajności pracy, spowodowany rozwojem techniki oraz kilkadziesiąt lat socjalizmu, który oduczył ludzi przedsiębiorczości.
 
Bardzo dziwny w tym wszystkim jest fakt, iż ludzie nie mający perspektyw na lepsze jutro, sfrustrowani, napełnieni pesymizmem, nie powierzają swoich problemów, Temu, który ma moc uczynić wszystko, który może odmienić nasze życie – Jezusowi Chrystusowi obecnemu w swoim Kościele. Kościół podtrzymuje duchowo ludzi, którzy utracili pracę. Wiara w Boga pomaga człowiekowi wyjść nawet z najtrudniejszych sytuacji. To dzięki wierze – jak naucza Ojciec Święty Jan Paweł II – człowiek odkrywa swoją wielkość, prawdę o sobie samym i o swojej pracy, o powołaniu i o ostatecznym przeznaczeniu, o prawie do odpoczynku, zwłaszcza o prawie do świętowania niedzieli. To właśnie brak odpoczynku niedzielnego, w znaczący sposób wpływa na zanikanie więzi rodzinnych, a tym samym niszczy rodzinę.
 
Pojawiają się pomysły, aby Kościół stworzył specjalną komórkę – duszpasterstwo przedsiębiorców, aby pomóc im zrozumieć sens i przeznaczenie dóbr materialnych, aby pomóc im budować właściwą hierarchię wartości, w której na pierwszym miejscu znajduje się człowiek, a wszelkie dobra i nagromadzony kapitał maja służyć jego dobru.
 Nie bez znaczenia pozostaje działalność charytatywna Kościoła. Pomoc najbiedniejszym, ludziom nie mającym pracy, a tym samym środków potrzebnych do godnego życia – jest bardzo istotna.
 
Zagadnienie duchowego wymiaru pracy ludzkiej w nauczaniu Kościoła katolickiego szeroko przedstawia, już wcześniej cytowana, Encyklika Laborem exercens. Papież Jan Paweł II zdaje sobie sprawę, że znajdujemy się w trakcie trudnych przemian społecznych, ekonomicznych i technologicznych. W tym kontekście temat pracy jawi się jako niezmiernie aktualny w nauczaniu Kościoła. Problem podejmowany w Encyklice, pochodzącej z 1981 roku, jest niezwykle aktualny także w naszych czasach. Dokument porusza aspekty pracy, a następnie omawia współczesne warunki pracy w świetle chrześcijańskiego rozumienia wartości pracy.
 
W pracy ludzkiej – naucza Papież – chrześcijanin odnajduje cząstkę Chrystusowego Krzyża i przyjmuje ją w tym samym duchu odkupienia, w którym Chrystus przyjął za nas swój Krzyż. W tejże samej pracy, dzięki światłu, jakie przenika w nas z Chrystusowego Zmartwychwstania, znajdujemy zawsze przebłysk nowego życia, nowego dobra, jakby zapowiedź nowego nieba i nowej ziemi, które właśnie poprzez trud pracy staje się udziałem człowieka i świata (LE, nr 27).
 
Już niedługo czekają nas trudne i historyczne przemiany związane z wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Dlatego też czas konfrontacji polskiej gospodarki i polskiego rynku pracy z unijną konkurencją chciejmy powierzyć Bogu, od którego pochodzi wszelka władza, zwierzchności i panowania. To właśnie On ma moc przemieniać nasze życie i czasy, w których egzystujemy.
 
Bartosz Rajewski
 
Zobacz także
Piotr Samerek

Około 150 duchownych wzięło udział w Powstaniu Warszawskich jako kapelani poszczególnych oddziałów i szpitali polowych. Wykazali się ogromnym bohaterstwem i poświęceniem. Nie przeżyło około 50 z nich: zginęli podczas ostrzałów i bombardowań a niektórzy zostali bestialsko zabici przez Niemców ponosząc śmierć męczeńską. Kapelani stanowili integralną część struktury organizacyjnej Armii Krajowej. W każdym okręgu AK był ksiądz odpowiedzialny za zapewnienie opieki duchowej żołnierzom.

 
Piotr Samerek
Błogosławieństwem dla chłopca jest spotkanie w swoim życiu mężczyzny, którego chciałoby się naśladować i z którego można byłoby czerpać przykład. Najlepiej, gdyby był to własny ojciec. Niestety, w świecie, w którym żyjemy, nie cierpimy na nadmiar ojców wystarczająco dobrych. Czy kiedykolwiek było ich pod dostatkiem?
 
Ireneusz Cieślik

W związku z pandemią koronawirusa od początku marca br. mamy do czynienia w różnych krajach z „zamykaniem kościołów”. Jest to określenie dość umowne. W Polsce zazwyczaj oznaczało nie tyle ich zamknięcie (faktycznie zamknięto tylko pewną część spośród kościołów, niektóre zaś przeciwnie – pozostawiano otwarte dłużej niż w poprzednim okresie), ile fakt, że przestano w nich sprawować publicznie Mszę Świętą.

 
 
___________________
 
 reklama