logo
Niedziela, 28 lutego 2021 r.
imieniny:
Ludomira, Makarego, Wiliany, Romana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Stanisław Morgalla SJ
Jak to powiedzieć, żeby nie powiedzieć
List
 


Częstą barierą przed wyznaniem grzechów w konfesjonale jest wstyd lub lęk. Przyznanie się do winy zawsze wiele nas kosztuje i jest krępujące. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś o zdrowych zmysłach będzie beznamiętne wyznawał własne słabości czy niegodziwości. Uczuć w konfesjonale nie unikniemy. Moim zdaniem one są cennym wzmocnieniem wyznania grzechów i żalu za nie.
 
Uważny spowiednik niczym pudło rezonansowe wychwytuje te uczucia. Nie tylko wie, czy penitent żałuje swoich grzechów, ale też wyraźnie to odczuwa. Być może nawet to odczuwanie jest ważniejsze, bo trudno je oszukać, czego nie można powiedzieć o rozumie. Zwłaszcza jeśli penitent za wszelką cenę stara się zakamuflować jakiś grzech, a spowiednik jak diabeł święconej wody unika niepotrzebnych problemów w czasie obowiązkowego dyżuru.
 
Nowomowa
 
A niezliczone są sposoby na wyznawanie tych najbardziej wstydliwych grzechów tak, by ksiądz się ich domyślił i nie zadawał zbędnych pytań! Przyznam, że czasem toczy się swoista gra między penitentem i spowiednikiem, w której chodzi o dopełnienie formy z wyraźnym uszczerbkiem dla istoty spowiedzi, którą stanowią żal za grzechy i postanowienie poprawy. Można pokusić się o stwierdzenie, że powstała spowiednicza nowomowa. Penitenci mają bardzo bogaty zasób eufemizmów i określeń zastępczych, których używają przy wyznawaniu najtrudniejszych dla siebie grzechów. Niektórzy używają ich z premedytacją, z intencją ukrycia lub złagodzenia swojego przewinienia, inni po prostu nie potrafią ich nazwać i używają określeń zasłyszanych w mediach lub pochodzących z mowy potocznej.
 
Najczęściej dotyczy to sfery szóstego przykazania, grzechu masturbacji lub przedmałżeńskich relacji seksualnych. W tej materii na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci zachowanie ludzi bardzo się zmieniło i dziś niestety nikogo nie dziwi wspólne życie przed ślubem, które uwzględnia kontakty seksualne. Najczęściej przy takich okazjach w konfesjonale słyszy się wyznanie w rodzaju: “Kochałem się ze swoją dziewczyną" lub “Spałam z chłopakiem". W języku potocznym wydaje się ono jednoznaczne, ale w konfesjonale nasuwa wątpliwości co do świadomości grzechu. “Spaliśmy ze sobą" - to nie to samo, co “popełniliśmy cudzołóstwo" lub “zgrzeszyliśmy przeciw szóstemu przykazaniu" czy nawet “współżyliśmy ze sobą".
 
Nie chodzi mi o jakieś czepianie się słów, ale o zauważanie ważnych zmian na poziomie samego języka. Język wyraża przecież nie tylko proste i oczywiste treści, ale także naszą świadomość, jej głębię. Nie bez powodu pranie mózgu w systemach totalitarnych zaczynało się od poprawiania języka i tworzenia nowomowy. Wystarczy wspomnieć książki G. Orwella czy komunistyczny bełkot, którym posługiwała się PZPR. Podobną operację na języku można obserwować we współczesnej pop-kulturze, dlatego nie bez znaczenia jest jakiego języka używają młodzi przy wyznaniu grzechów. Młody człowiek, który mówi, że “uprawiał seks", wcale nie wyraża tym samym głębokiego przekonania o grzechu, ale przyznaje się do robienia czegoś, czego Kościół zakazuje. Przecież robi to, co wszyscy w jego wieku robią: uprawia seks tak samo jak sport. Sumienie nie wyrzuca mu tego jako grzechu ciężkiego, ale co najwyżej jako przekroczenie normy, podobne do jeżdżenia rowerem pod prąd. Zdarzyło mi się, że gdy przypomniałem o ciężarze tego grzechu, w odpowiedzi usłyszałem zdziwione: “Ależ proszę księdza, ja już mam 18 lat". A to dopiero pierwsze pokolenie wychowywane w wolnej Polsce...
 
Podobne językowe zabiegi dotyczą także mówienia o innych grzechach, a ich autorami bywają przedstawiciele duchowieństwa, jak i wykształconego laikatu. Przykłady można mnożyć. Przyznać się do tego, że “minąłem się z prawdą", to nie to samo, co powiedzieć, że “skłamałem". Powiedzenie wprost, że “kradłem", w niczym nie przypomina elegancji sformułowania: “skorzystałem z luk w prawie podatkowym". “Jestem krzywoprzysiężcą" brzmi zupełnie inaczej niż “pomogłem w sądzie mojej dalszej rodzinie", “załatwiłem sobie rentę" to coś zupełnie innego, niż “dałem łapówkę".
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Stanisław Morgalla SJ
Odniesienie człowieka do samego siebie przestało być proste i oczywiste. Po pierwsze dlatego że dzięki psychologii coraz więcej wiemy, a zwykły śmiertelnik często do tej wiedzy się odwołuje. Po drugie, coraz trudniej we współczesnym społeczeństwie o tak zwaną normę np. solidne wychowanie w pełnej i stabilnej rodzinie...
 
Stanisław Morgalla SJ
Jezus czeka na mnie w sakramencie pokuty i pojednania. Chce się ze mną spotkać, jak z Samarytanką. Czeka pośród mojej codzienności, tego, co dzieje się w moim życiu. Daje mi poznać swoją obecność w świecie wokół mnie, w ludziach, których Bóg stawia na mojej drodze, wreszcie przez sakramenty...
 
Fr. Justin
Mój sąsiad przez całe lato wybierał niedziele na koszenie trawy. Ponieważ ma duży obszar, przez dobre trzy godziny zakłócał niedzielny spokój wszystkim. Sam tez jest katolikiem. Gdy zrobiłem mu mały wyrzut, ze nie świętuje niedzieli po katolicku, ofuknął mnie i powiedział, że wolno, że lepiej coś robić niż grzeszyć.
 
 
___________________
 
 reklama