logo
Wtorek, 17 maja 2022 r.
imieniny:
Brunony, Sławomira, Wery, Paschalisa, Weroniki – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Anna Mularska
Krocząc ku wolności
materiał własny
 


Obserwując Forum Pomocy Katolika, zauważyłam bardzo wiele wpisów dotyczących powrotów ludzi do Kościoła. Autorami tych pytań są najczęściej ci, którzy w jakikolwiek sposób odeszli od swojej wiary i podążyli w niewłaściwym kierunku. Wielu z nich miało kontakt z okultyzmem, ezoteryką albo popadli w nałogi grzechowe, z których nie potrafią się wydobyć. Teraz szukają pomocy na drodze, która wiedzie znów ku Bogu, ku Prawdzie, ku świętości. Potrzebują wsparcia w walce duchowej z przeciwnościami, jakie utrudniają im nawrócenie.

Niełatwe powroty?

Bóg Ojciec czeka na wszystkich bez wyjątku i pragnie, aby każdy doszedł do poznania Prawdy. Jego zbawcza wola wypełniła się w posłaniu na świat Jednorodzonego Syna, który dał Swoje życie na okup za grzechy. Teraz zaś trwa nieustanna walka pomiędzy mocą Światłości a mocami ciemności we wnętrzach ludzkich dusz, a "stawką" jest nasze zbawienie. Nieraz doświadczamy poruszeń Ducha Świętego, który przekonuje świat o grzechu, sprawiedliwości i o sądzie, który ma moc doprowadzić nas do pełni Prawdy (por. J 16,8-13). Działa to także w drugą stronę - jesteśmy poddani próbom w postaci zakusów i podstępów ducha nieczystego mającego jeden cel - odwieść osobę od Boga i zatracić ją w piekle. Nasze dusze i sumienia są polem bitwy duchów dobrych i złych, a generałami w tej walce jesteśmy my - nasz rozum, wolna wola, sumienie. Sami decydujemy o tym, co przeważy, co zwycięży, a co zostanie odepchnięte i pokonane.

Każdy z nas nosi w sobie dwie sprzeczne skłonności. Jedną z nich jest konsekwencja grzechu pierworodnego - "prawo grzechu", które powoduje w człowieku złą wolę, pychę i ułatwia wybór czegoś, co nie jest dobrem. Z drugiej strony każdy ochrzczony nosi w sobie niezniszczalne znamię Ducha Bożego, które jest pieczęcią Boga w osobie ludzkiej. Obie te skłonności walczą w naszych umysłach i sumieniach. Przez nie ciągle musimy wybierać, podejmować decyzje nieraz ważące nasze dalsze życiowe losy. Często zdarza się bowiem, że niewinne słowa, myśli, gesty albo nic nieznaczące z pozoru zabawy wciągają nas w duchowe bagno. Niekiedy drobiazgi potrafią zniszczyć życie nam i ludziom żyjącym w najbliższym otoczeniu. Niektórzy  analizując przeszłość  swojego życia  mówią z goryczą, że "to nie tak miało być!". To było coś błahego, śmiesznego, a nagle urosło do rangi problemu niszczącego wszystko na swojej drodze. Gdy sprawy przybierają rozmiar katastrofy, życie się wali, a ludzie z pogardą odwracają się do nas plecami, zaczynamy odczuwać "na własnej skórze" przebiegłość szatańską. Łaska Boga spotyka jednak człowieka w którymś momencie jego drogi życia po to, by pobudzić skostniałe serce ku nawróceniu.

Po jakimś czasie okazuje się jednak, że powrót nie jest taki łatwy. Choć doświadczamy natchnienia Bożego wzywającego do przemiany życia, to jednak często towarzyszą temu istotne przeszkody oddalające grzesznika od wejścia w strefę nawrócenia.

Zły obraz Boga

Człowiek zagubiony, który poddaje się powoli pragnieniu szczerego powrotu do relacji z Bogiem, często posiada w swoim sercu lęk spowodowany złym obrazem Pana. W jego mniemaniu nie istnieje Boże Miłosierdzie i litość dla osoby poranionej grzechem. Boi się przyjść do Chrystusa, który nabiera dla niego cech surowego, okrutnego kata i dlatego często odkłada moment nawrócenia do śmierci. Odczuwa niejednokrotnie wstręt do Kościoła, intensywnie przywołując w swej pamięci sytuacje, które go mogły zranić albo upokorzyć.

Pierwszym niezbędnym krokiem jest żal za grzechy. Od niego zaczyna się każdy proces nawrócenia. Rodzi się w duszy człowieka ogromna tęsknota za doświadczeniem Miłości i potrzeba odpowiedzi na to wezwanie. Ta tęsknota staje się niejako wyrzutem sumienia rodzącym żal za popełnione zło. Tylko ten, kto wierzy w prawdziwego Boga, w Jego świętość i dobroć, jest zdolny wzbudzić w sobie żal.  Nie jest on uczuciem, które szybko mija ani też agresją skierowaną wobec własnego "ja". Nie jest bolesnym poczuciem wewnętrznego rozdarcia pomiędzy nakazami sumienia a błędnymi wyborami. Nie jest lękiem przed społecznymi konsekwencjami zła ani smutkiem z powodu przekroczenia prawa moralnego. Sobór Watykański II zdefiniował żal jako "boleść duszy i odrzucenie popełnionego grzechu oraz postanowienie niegrzeszenia na przyszłość". Grzesznik poznaje w prawdzie obrzydliwość grzechu oraz stan swej duszy oddalonej od Boga. Stawia siebie po stronie Boga i brzydzi się grzechem, który poznaje w świetle Bożej Miłości do człowieka. Nawraca się do Boga, pokornie samooskarżając się: "Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem i popełniłem to, co złem jest w Twoich oczach" (Ps 51,6). Nie kończy się więc tylko na "dostrzeżeniu", ale staje się to decyzją powrotu do Pana w pokorze i skrusze.

Jeśli nie ma w nas prawidłowego obrazu Boga Ojca, który kocha i przygarnia wszystkie Swe dzieci, który wytrwale poszukuje zaginionej owcy ze stada, wtedy nie będziemy w stanie wzbudzić w sobie doskonałego żalu za grzechy, a tym samym nigdy nie staniemy wobec konieczności nawrócenia. Syn Marnotrawny w przypowieści Jezusa mówił do siebie, cierpiąc głód i poniżenie: "Zabiorę się i pójdę do mego ojca i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie (...)" (Łk 15,18). Gdyby był on pewny, że w domu jego ojca nie czeka go nic dobrego, gdyby spodziewał się tam tylko poniżenia i batów, nigdy nie zdobyłby się na decyzję powrotu. Żaden człowiek - nie będąc wpierw przekonanym o dobroci, miłosierdziu i czułości Boga - nie umiałby szczerze zdobyć się na akt przemiany serca. Dlatego prośmy Ojca Niebieskiego, aby objawiał nam Swą Miłość, a Duch Święty nauczył trwać w niej pomimo wszelkich przeciwności.

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Tomasz Kot SJ
Półki sklepów uginają się od specyfików w barwnych opakowaniach, które obiecują brak zmęczenia na jakiś czas, ale za to bez potrzeby odpoczynku! Wielu nie przeszkadza nawet to, że natura da o sobie znać i później przychodzi jeszcze większe wyczerpanie. A męczy zabawa, nauka, praca, ludzie i po prostu samo życie...
 
Fr. Justin
Mój brat twierdzi, że nie chce uprawiać jakiejś "formalnej religii" i należeć do jakiegoś Kościoła lub organizacji religijnej. Wiem jednak, że kocha Boga i żarliwie poszukuje prawdy i światła. Swoje zainteresowanie szybowcami i awionetkami uznaje za swego rodzaju pokusę odrywająca go od poszukiwania Boga. Nie rezygnuje ze wspinaczki duchowej. Boje się, że znajdzie sobie jakąś religię na szczeblu powszechnym. Nasza rodzina jest bardzo katolicka. I on takim był w dzieciństwie.
 
Urszula Jagiełło
Największe skupisko studentów w Krakowie. Wypełnione po brzegi akademiki, tłumy podążające codziennie na zajęcia, mrowie ludzi oblegających w sezonie wiosenno-letnim każdy wolny skrawek trawy. Osławione miasteczko AGH. Piwo, grill, muzyka. Studenci imprezujący wieczorem na terenie akademików przypominają trochę koczującą, wielką armię...
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm