logo
Niedziela, 17 października 2021 r.
imieniny:
Antonii, Ignacego, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Dariusz Salamon SCJ
Odrodzić się z Ducha
Czas Serca
 


Tajemnica życia Bożego w nas bierze swój początek w sakramencie chrztu świętego, gdy zostaliśmy odrodzeni z wody i z Ducha Świętego. Ten wielki dar został nam dany za sprawą Jezusowej Paschy, Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Nie jest on jednak dany raz na zawsze, ale wciąż wymaga troski, współpracy z łaską. Jego wagę pozwala nam uświadomić sobie nauczanie Jezusa o wodzie żywej i odrodzeniu z Ducha.

Nocne rozmowy
 
Bywało, że Jezus spędzał noce na modlitwie z Ojcem. Zdarzało się jednak, że miał też swoje nocne rozmowy z tymi, którzy bali się przyjść do Niego za dnia. Jednym z takich nocnych rozmówców był Nikodem, faryzeusz i dostojnik żydowski (por. J 3,1-21). Znaki, jakie Jezus czynił, przyprowadziły Nikodema do Niego. Z rozmowy faryzeusza z Jezusem dowiadujemy się, że każdy człowiek, który chce wejść do królestwa Bożego, musi się na nowo narodzić. Gdy zaskoczony Nikodem nie bardzo rozumie, w jaki sposób może się to dokonać, wówczas Jezus wyjaśnia mu, że każdy musi się narodzić z wody i z Ducha Świętego. To, co rodzi się z ciała jest cielesne, ale to, co rodzi się z Ducha – duchowe. Jezus powie Nikodemowi jeszcze więcej: Bóg z miłości dał swojego Syna – kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. Ten Syn jest światłością, która przyszła na świat. Odtąd każdy, kto postępuje uczciwie, garnie się do tej światłości, dobrze się czuje w jej blasku. Ci zaś, których uczynki nie są godne podziwu – stronią od światła, aby nie wyszły na jaw ich niegodziwości. Nikodem zapewne był uczciwym człowiekiem, poszukującym prawdy. Choć przyszedł do Jezusa nocą, to jednak ta wizyta zbliżyła go do światła.
 
Spragnieni przy studni
 
Pewnego razu, gdy Jezus wracał do Galilei, zmęczony usiadł przy studni Jakuba w samarytańskim miasteczku Sychar (por. J 4,1-26). Do tej samej studni przyszła Samarytanka, by zaczerpnąć wody. Jezus inspiruje z nią przedziwny dialog, pomimo że Żydzi nie kontaktowali się z Samarytanami. Tematem rozmowy przy jedynej studni w pustynnej okolicy staje się woda i pragnienie. Jezus wyjaśnia zaskoczonej kobiecie, że gdyby wiedziała, Kim On jest i poprosiła Go tylko, wtedy dałby jej wody żywej, nie tylko źródlanej. Gdy ktoś napije się takiej wody, nigdy więcej nie będzie pragnął. Woda, którą daje Jezus, staje się w człowieku obfitym źródłem na życie wieczne. Kobieta nie zdawała sobie sprawy, o jakiej wodzie tak naprawdę mówi Jezus. Uwierzyła jednak, że jest Kimś niezwykłym i odtąd jej życie się odmieniło.
 
Strumienie wody żywej
 
Podczas święta namiotów w Jerozolimie Jezus raz jeszcze nawiązuje do tematu wody żywej (por. J 7,37-44). Woła wówczas z całej siły do zebranych tłumów: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije”. Słowa te są echem pism Starego Testamentu: „Strumienie wody żywej popłyną z Jego wnętrza”. Jan Ewangelista wyjaśnia, że Jezus mówiąc te słowa, miał na myśli Ducha Świętego, którego mieli otrzymać wierzący w Jezusa po Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Jezus woła niemal z desperacją, zapraszając ludzi do wiary w Niego, ponieważ jest świadomy, że Jego ziemska misja niedługo się zakończy. Za cenę Jego odejścia przez krzyż młody Kościół, a poprzez niego wszyscy, którzy uwierzą w Jezusa, otrzymają dar Ducha Świętego, który doprowadzi ich do całej prawdy, do pełni zbawienia.
 
Spełniona obietnica
 
Kiedy Jezus odchodził do nieba, kazał uczniom oczekiwać na zesłanie Ducha Świętego (por. Dz 1,4-8). Zapewne nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, na Kogo czekają. Chociaż Duch Święty już wcześniej objawiał swoje działanie w ich życiu, teraz jednak miało nastąpić coś zupełnie nowego (por. Dz 2,1-4). Widzieli już zmartwychwstałego Jezusa, znali Jego życie przed ukrzyżowaniem, ale co teraz, co dalej po Jego odejściu? Razem z Maryją gromadzą się na modlitwie. W ten sposób chcą się jak najlepiej przygotować na przyjęcie Pocieszyciela. Wreszcie, w Dzień Pięćdziesiątnicy, wraz z szumem z nieba pojawiły się nad każdym z nich ogniste płomyki i wszystkich napełnił Duch Święty. Obietnica się spełniła. Dla młodego Kościoła, który właśnie się narodził, zaczyna się nowy czas. Wiary w Jezusa ani daru Ducha nie można zachować tylko dla siebie, dlatego przynagleni Jego tchnieniem opuszczają wieczernik i głoszą zebranym wielkie działa Boże.
 
Owoce Ducha
 
Gdy tłumy wysłuchały mowy Piotra obwieszczającego, że ukrzyżowany Jezus jest prawdziwym Mesjaszem, wówczas wstrząśnięci ludzie pytali, co mają czynić. Wtedy Piotr wezwał ich do nawrócenia (por. Dz 2, 37-41). Aby otrzymać przebaczenie grzechów, trzeba przyjąć chrzest w imię Jezusa. Potem otrzymają dar Ducha Świętego. Efekt był niesamowity, tylko w tym dniu chrzest przyjęło około trzech tysięcy ludzi!
 
Nas też kiedyś przyniesiono do chrztu świętego, a potem otrzymaliśmy Ducha Świętego w sakramencie bierzmowania. Dary Ducha otrzymujemy zawsze, gdy się modlimy; Jego obecność objawia się w naszym życiu przez konkretne owoce. Wymienia je chociażby św. Paweł: „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22-23). Ale Paweł podaje też uczynki, które rodzą się „z ciała”, jak: „nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne” (Ga 5,19-21). Na tej podstawie łatwo rozróżnić, czy narodziliśmy się na nowo i jesteśmy poddani Duchowi Świętemu, czy też nadal jesteśmy tylko ludźmi, którzy kierują się odruchami cielesnymi, z tego świata.
 
Jakkolwiek by było, Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Zapraszajmy Go często do naszego życia, aby je odnawiał i uświęcał. Starajmy się też o nawrócenie z naszych grzechów, które nie pozwalają objawić się pełnej mocy Ducha.
 
ks. Dariusz Salamon SCJ
Czas Serca 141
 
fot. Badziol40 Dove 
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
s. Rita Hilbrycht
Nie ma życia konsekrowanego z wyboru, jeśli wcześniej nie było daru Ojca udzielonego za sprawą Ducha Świętego. Spotykam się z młodymi ludźmi w różnych stronach Polski i czasem zadaję im pytanie: "co wiecie o życiu księży lub sióstr zakonnych?". Niezmiennie pada odpowiedź: "nie mogą współżyć!" i "nie mogą mieć dzieci". Niekiedy z sugestywnym dodatkiem: "no, to znaczy – nie powinni!". 
 
Magdalena Woźniak

Kochaj siebie, czyli wydobądź swój potencjał. Powiedziałabym więcej: bądź radosny z siebie samego, ciesz się darem życia, swoimi talentami. Uświadom sobie, że jesteś potrzebny światu, tylko nie możesz zlekceważyć tego, co masz w sobie. I wtedy płynnie przejdziesz do kolejnego etapu, czyli miłości do bliźniego. Bo kochasz drugą osobę poprzez fakt, że dajesz jej siebie. Wprowadzasz w relację swój potencjał i swoje możliwości.

 

Z dr. Marią Popkiewicz-Ciesielską, psychoterapeutką o różnicy między miłością do siebie a egocentryzmem oraz o tym, czy nasza dorosłość musi być kalką naszego dzieciństwa rozmawia Magdalena Woźniak

 
Ks. Andrzej Siemieniewski
W dniach 16-18 czerwca 2005 roku zawitał do Wrocławia słynny pastor zielonoświątkowy, David Wilkerson. Trudno spotkać katolickiego charyzmatyka dbającego o solidną znajomość ostatnich dziesięcioleci historii ruchu charyzmatycznego na świecie, który nie znałby tego nazwiska. Jego zasługi ewangelizacyjne są powszechnie znane. Nawet w fundamentalnym dla duchowości katolickiej francuskim słowniku Dictionnaire de spiritualité pod hasłem pentekostalizm znajdziemy nazwisko pastora Wilkersona...
 
___________________
 
 reklama