logo
Sobota, 15 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Marii, Napoleona, Stelii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jakub Gonciarz OP
Skrutynia, czyli wyzwalająca moc prawdy
Mateusz.pl
 
fot. Vince Fleming | Unsplash (cc)


W trzecią, czwartą i piątą niedzielę Wielkiego Postu wybrani, a więc ci, którzy w czasie uroczystości paschalnych mają przyjąć sakrament chrztu, uczestniczą w obrzędach zwanych skrutyniami. Nazwa tych obrzędów pochodzi od słowa scrutare, co oznacza przenikać, badać. Skrutynia są to specjalne modlitwy mające na celu przygotowanie serca i umysłu wybranych, aby owocnie mogli przystąpić do sakramentów wtajemniczenia. Odbywają się one w czasie niedzielnej Eucharystii po homilii i mocno nawiązują do czytanej Ewangelii. W te trzy niedziele Wielkiego Postu możemy usłyszeć opisy spotkania Jezusa z Samarytanką, uzdrowienia niewidomego od urodzenia oraz wskrzeszenia Łazarza.

 

Argumentem, który przekonał Samarytankę, że rozmawia z zapowiadanym przez proroków Mesjaszem, było to, iż „powiedział jej wszystko, co uczyniła” (por. J 4, 39). Prawda o jej dotychczasowym życiu nie była pewnie dla niej miła, a jednak poczuła się wyzwolona z ciężaru wstydu, który do tej pory w sobie nosiła. Stanięcie w prawdzie wobec Jezusa nie tylko nie spowodowało jej poniżenia, ale pozwoliło zniszczyć śmiercionośne skutki popełnionych grzechów. Mogła wreszcie poczuć się wolna i spojrzeć na siebie bez wstrętu. Wiedziała, że dokonało się to w niej w wyniku spotkania z Chrystusem.

 

Do tego niezwykłego spotkania przy studni nawiązują obrzędy pierwszego skrutynium. Zebrani modlą się, aby wybrani przede wszystkim „poznali Chrystusa, który przyszedł zbawić to, co zginęło”, a następnie, „aby w pokorze serca wyznali, że są grzesznikami”. Te dwie prośby są ze sobą bardzo ściśle połączone. Nie da się bowiem poznać pełnej prawdy o swym grzechu bez odniesienia do Boga, który jest Święty. Nie można też zapragnąć Bożego zbawienia bez rozpoznania prawdy o swym grzechu i swej bezradności wobec niego. Jeśli więc wybrany rzeczywiście pozna sytuację, w jakiej się znajduje, niewątpliwie gorąco będzie pragnął, aby przez chrzest otrzymać przebaczenie grzechów i nowe życie w Chrystusie.

 

W procesie poznawania swych grzechów człowiek może napotkać wiele przeszkód. Jedną z najpoważniejszych jest wpływ „ducha obłudy”, który prowadzi do samousprawiedliwienia i pokładania ufności we własnych siłach. Zaprzecza się w ten sposób własnemu grzechowi lub też trwa się w przekonaniu, że sami sobie możemy z nim poradzić. W takich sytuacjach Bóg nie jest już potrzebny, bo człowiek sam usiłuje stać się swym zbawicielem. Aby wybrani nie wpadli w tę pułapkę, kapłan wypowiada modlitwę egzorcyzmu, prosząc, by nie ulegali oni wpływom szatana oraz potrafili ufnie otworzyć swoje serca, wyznać grzechy i odsłonić ukryte rany, gdyż jedynie w ten sposób może dokonać się uzdrowienie.

 

Wydaje się, że niebezpieczeństwo, przed którym ma chronić wybranych pierwsze skrutynium, dość często staje się udziałem wielu katolików ochrzczonych w dzieciństwie. Przestają oni w pewnym momencie odczuwać rzeczywistość grzechu. Gdy wracają jeszcze do nich wątpliwości i wyrzuty sumienia, potrafią sobie świetnie wytłumaczyć swoją sytuację i usprawiedliwić się przez porównanie z innymi. Proste stwierdzenia w stylu „wszyscy tak robią” czy też „nie jest tak źle” powoli, lecz skutecznie, zabijają zdolność rozeznania tego, co naprawdę jest dobre, a co złe. Jeśli pojawiają się jakieś pytania, to bardziej dotyczą tego, co w danej chwili jest miłe, a co miłe nie jest. Następuje zamiana poszukiwanych wartości. W miejsce dobra wskakuje przyjemność. Według nowoprzyjętych założeń Bóg nie zna się na tym, co przyjemne, więc przestaje być punktem odniesienia. Człowiek zaczyna sam ustanawiać reguły swego postępowania, w których grzech przestaje istnieć.

 

Drugie skrutynium prowadzi wybranych krok dalej. Poznali już prawdę o swym grzechu. Ewangeliczne opowiadanie o uzdrowieniu niewidomego od urodzenia ukazuje Jezusa, który jest światłością świata (por. J 9, 5). W Jego obecności nie ma już miejsca na kłamstwo i złudzenia. W Jego świetle można zobaczyć rzeczywistość taką, jaka jest naprawdę. Dzięki Jego słowu dokładnie widać co jest dobre, a co złe, co jest prawdziwe, a co stanowi tylko pozór prawdy. Można rozpoznać mądrość Chrystusowego krzyża, która nieskończenie przewyższa mądrość tego świata. Poznaje się realną, a więc przemijającą, wartość dóbr doczesnych i zaczyna się dostrzegać niezmienną wartość dóbr duchowych. Wszystkie te treści znajdują swe odbicie w modlitwach drugiego skrutynium. Kapłan prosi Boga, aby wybrani zostali uwolnieni „od zaślepiających ich złudzeń” oraz „by kierowani prawdziwą wiarą mogli oglądać Jezusa”.

 

Ewangelia o wskrzeszeniu Łazarza, towarzysząca trzeciemu skrutynium, objawia Jezusa, jako Tego, który ma moc wyprowadzenia człowieka ze śmierci do życia. Łatwo się domyślić, że cud z Betanii był zapowiedzią wydarzenia, które niedługo potem miało miejsce w Jerozolimie. Chrystus, zabity na krzyżu, po trzech dniach zmartwychwstał. Dzięki temu wydarzeniu zaistniała dla każdego człowieka możliwość przejścia z ciemności do światła, z grzechu do świętości. Bramą prowadzącą ze śmierci do nowego życia stał się przyjmowany z wiarą chrzest. Stąd też kapłan modląc się nad wybranymi, gorąco prosi, aby zostali oni uwolnieni „spod władzy złego ducha, który prowadzi do śmierci duchowej” oraz „aby uczestniczyli w chwale Chrystusowego zmartwychwstania”.

Prześledzenie obrzędów skrutyniów może doprowadzić do następujących wniosków. Po pierwsze, najgorszą sytuacją, jaka się może nam przydarzyć, jest zgoda na trwanie w grzechu ciężkim. W tym stanie na nowo sami oddajemy się w moc złego ducha, który robi wszystko, abyśmy nie dostrzegli swej tragicznej sytuacji. Ponieważ jest on dużo bardziej inteligentny od nas, to zazwyczaj udaje mu się dopiąć swego. Po drugie, trwanie w otrzymanej na chrzcie łasce uświęcającej prowadzi do coraz bardziej prawdziwego widzenia siebie i wydarzeń, w których uczestniczymy. Dzięki danemu nam Duchowi Świętemu jesteśmy w stanie rzeczywiście rozeznać „co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (por. Rz 12, 2). W końcu znajdujemy słowa nadziei. Nawet najstraszniejszy i najbardziej upokarzający nas grzech może zostać zgładzony poprzez naszą dobrą spowiedź. Przejście z ciemności do światła zawsze i dla każdego jest możliwe. Sami nie jesteśmy w stanie tego dokonać. Jezus, nasz Zbawiciel, z radością uczyni to dla nas.

 

Jakub Gonciarz OP
mateusz.pl

 
Zobacz także
Tadeusz Basiura
złowiek współczesny w stosunku do otaczającej go rzeczywistości często postrzega Boga jako przyczynę wtórną, a nie na odwrót. Nie dostrzega tego, że za wszystkim, co go otacza, co go spotyka, do czego dochodzi, co odczuwa, nie stoi człowiek, lecz Bóg, który jest sprawczą przyczyną tego wszystkiego, że to Boże dzieło...
 
Tadeusz Basiura
O potrzebie i wartości modlitwy często mówi Biblia. Szczególnie intrygujące jest jednak polecenie Jezusa: „Zawsze należy się modlić i nie ustawać” (Łk 18,1). Podobną wymowę ma wezwanie św. Pawła: „Nieustannie się módlcie” (1 Tes 5,17). Nakaz nieustannej modlitwy budził żywe zainteresowanie pierwszych autorów chrześcijańskich. Nie uważali oni, że jest on przesadny czy nierealny, przekonani, iż wyraża on znacznie więcej niż tylko zachętę do modlitwy częstej i wytrwałej.  
 
ks. Grzegorz A. Ostrowski
Czerwiec to miesiąc w sposób szczególny poświęcony czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Kult Serca Jezusowego wywodzi się z czasów średniowiecza, początkowo miał charakter prywatny, z czasem ogarnął szerokie rzesze społeczeństwa. Mistyka średniowiecza łączyła kult serca Jezusowego z bardzo żywym nabożeństwem do Najświętszej Rany boku Jezusa.  
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー